Oczami Harrego
Pogłaskałem małą po głowie i spróbowałem zrobić mądrą minę.
-A nie chcesz zobaczyć co dostałaś od gwiazdora?- zapytałem z nadzieją w głosie.
- Chce.- odetchnąłem z ulgą.- Ale najpielw chce wiedziec skod sie biolą dzieci.To co powies mi
cy mam zadzwonić do wuja Simona?
Westchnąłem głośno.
- No więc to jest tak że kiedy mama i tata dużo się przytulają to potem tata daje mamusi takie nasionko, które kiedy się połączy z takim jajeczkiem, które jest w mamusi zamienia się w dzidziusia.- odpowiedziałem z trudem powstrzymując się od śmiechu.
- Aha.- westchnęła ze zrozumieniem.- Cyli ty to zlobiles wtedy kiedy calowaliście się psy lodówce?
- Nie. Tego się nie robi przy dzieciach.- powiedziałem i pocałowałem Darcy w głowę.
*** 8,5 miesiąca później***
Darcy się pogorszyło. Teraz jest w szpitalu podłączona do kroplówkę i śpi. Jej złote loczki są porozrzucane na białej poduszce. Ale na szczęście do terminu zostały tylko dwa tygodnie. Maksymalnie za 14 dni na świąt przyjdzie wasze drugie dziecko dzięki któremu będziecie mogli uratować Darcy. Mimo że to tak wygląda to wcale nie zaszłaś w drugą ciążę z powodu córki tylko dlatego że kochasz Harrego i chciałaś mieć z nim ndrugie dziecko a fakt o możliwości wyleczenia Darcy tylko przyśpieszył twoją decyzję. Do sali wszedł Harry.
- Jak się czujesz skarbie?- zapytał.
- Dobrze.- odpowiedziałaś i pocałowałaś małą w czoło.
- Już niedługo.- szepnął Harry chwytają cię za ręką.
Oparłaś się głową o poduszkę Darcy.
- Śpij skarbie.- Hazza pogłaskał cię po głowie.- Jesteś zmęczona.
Obudził cię ból brzucha. Podniosłaś się do pozycji siedzącej i rozejrzałam do okoła.
- Co się stało?- zapytał Harry.
Przeszedł cię silny skurcz a potem następny.
- Harry chyba się zaczęło.- wyjęczałaś.
Loczek zbadał.
- Biegnę po lekarza.- powiedział przerażony i wybiegł z sali.
Chwyciłaś się za brzuch bo przeszedł cię kolejny skurcz. Darcy otworzyła oczy.
- Mamusiu co się dzieje?- zapytała cicho.
- Twój brat lub siostra chce już wyjść na świat.
Da sali wpadli lekarz i pielęgniarka z wózkiem inwalidzkim. Pomogli ci na nim usiąść i zawieźli na porodówkę.
Oczami Harrego
Siedziałem na korytarzu i słuchałem się w pełne udręki krzyki [T.I]. Po chwili usłyszałem głos Lou. Chłopcy przylecieli do nas dwa miesiące temu.
-Z DROGI ŚLEDZIE!-krzyczał i po chwili wślizgiem razem z resztą chłopaków pojawił się na korytarzu
-Harry! Gdzie ona jest?!-zapytał Niall.
Ja wstałem i zacząłem nerwowo chodzić i mówić jak katarynka o wszystkim co tylko ślina przyniosła mi na język
-Harry zamknij się-powiedział juz wkurzony Liam
-Liam to robi się inaczej-dodał Louis,zatrzymał się i przyłożył z liścia w twarz -Zamknij się-powiedział potem nadal stojąc na przeciwko mnie.
Złapałam się za policzek -Dzięki Louis,pomogło-poklepałem go po plecach i znowu usiadłem na miejscu...
Po kilku godzinach nieustannych krzyków [T.I] z sali wyszedł lekarz. Podszedłem do niego.
- Co z nimi?- zapytałem.
- Ma pan ślicznego syna.- podlegał mnie po plecach.
Niesamowite historie członków One Direction z każdą z was w roli głównej. Follow me on Twitter @lovefoodlikeniall
poniedziałek, 30 czerwca 2014
piątek, 27 czerwca 2014
#66 Nutella part.VI
Połorzyliście Darcy spać i poszliście do salonu. Siedliście. Na kanapie i włączyliście BBC. Harry zaczął cię namiętnie całować. Wziął cię na ręce i zaniósł do sypialni. Zdjęłaś jego koszulkę a on twoją sukienkę. Po chwili byliście całkiem nadzy. Hazza sięgnął do szafki nocnej po prezerwatyw.
- Harry nie chcę.- powstrzymałaś go.
- To nawet lepiej.
(...)
Kiedy się obudziłaś Harry bawił się twoimi włosami.
- Dlaczego nie chciałaś się zabezpieczyć?- zapytał.
- Widzisz jeżeli będziemy mieli razem drugie dziecko to może mieć szpik podobny do Darcy. I wtedy będziemy mogli ją uratować.
- Czyli tylko dlatego to ze mną zrobiłaś?
- Nie.- powiedziałaś i pocałowałaś go.
Po chwili słyszeliście pukanie do drzwi. Do sypialni weszła Darcy.
- Mamo, tato mogę z wami polezeć?- zapytała.
- Jasne Harry poklepał miejsce pomiędzy wami.
*24.12, wieczór*
Po odświętnym obiedzie zawiesiliście skarpety na kominku.
- Tatusiu jak myslis co dostanę od gwiazdora?- zapytała mała.
- Na pewno to co chciałaś.
- Ale ja juz jeden prezent dostałam.
- Jaki?
- Ze wy jesteście razem.
Harry ucałował małą w czoło i zmierzwił jej włosy.
- To co idziemy spać?- zapytałaś Darcy.
- Tak!!!
(...)
Obudził was "ktoś" skaczący po waszym łóżku.
- Mamo, tato juź są plezenty!
- Już idziemy.- uspokoiłaś ją.
Wstaliście, ubrałaś szlafrok i poszliście do salonu. Darcy pobiegła do jej skarpety i wyjęła z niej toczek i kartkę
- Co tu jest napisane?- zapytała.
Harry wziął od niej papier.
- Że coś czeka na ciebie w stajni.
- Hurrrra!!! A cio ty dostałeś?
Hazza podszedł do swojej skarpety i wyjął małe pudełeczko. Usadziłaś się z powrotem na kanapi. Chłopak spojrzał na ciebie lekko zaskoczony, a potem jego wzrok padł na pudełeczko.
- No otwórz -powiedziałaś tylko popędzając go.
Chłopak odsłonił wieczko i wyciągnął z niego biały przedmiot.
- Zaraz, zaraz...test? Ciążowy? Jesteś w ciąży? - zapytał cię zaskoczony. Ty pokiwałaś twierdząco głową. Aż takiej reakcji jaką ci okazał się nie spodziewałaś. Podniósł cię z kanapy i okręcił wokół własnej osi.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy -powiedział do ciebie.
- Będę miała blata albo siostlę! -krzyknęła Darcy biegnąc w waszym kierunku i po chwili to ona znalazła się na rękach Harrego.
- Za 9 miesięcy, zgadza się - poprawiłaś jej sweter, a twoja twarz od razu rozpromieniała.
- A gdzie ono teraz jest? - Darcy zadawała mnustwo pytań i teraz też musiała
- Tutaj - wskazałaś na swój brzuch kładąc tam dłoń
- I ono się tam zmieściło?! - zapytała was na co razem z Harrym wybuchnęliście śmiechem. Usiedliśmy w trójkę na kanapie i uspokoiliścię się trochę
- Tatusiuuuu?
- Tak? - Harry usadził sobie blondynkę na swoich nogach i połaskotał ją na co ta tylko zachichotała - Skąd się biorą dzieci? - mina Harrego...epicka. Już chciałam wstac i zrobić mu zdjęcie.
- To ja może zostawię was samych -odpowiedziałaś tylko i wyszłam z salonu - Nie! [T.I]! Wracaj tutaj!
- Harry nie chcę.- powstrzymałaś go.
- To nawet lepiej.
(...)
Kiedy się obudziłaś Harry bawił się twoimi włosami.
- Dlaczego nie chciałaś się zabezpieczyć?- zapytał.
- Widzisz jeżeli będziemy mieli razem drugie dziecko to może mieć szpik podobny do Darcy. I wtedy będziemy mogli ją uratować.
- Czyli tylko dlatego to ze mną zrobiłaś?
- Nie.- powiedziałaś i pocałowałaś go.
Po chwili słyszeliście pukanie do drzwi. Do sypialni weszła Darcy.
- Mamo, tato mogę z wami polezeć?- zapytała.
- Jasne Harry poklepał miejsce pomiędzy wami.
*24.12, wieczór*
Po odświętnym obiedzie zawiesiliście skarpety na kominku.
- Tatusiu jak myslis co dostanę od gwiazdora?- zapytała mała.
- Na pewno to co chciałaś.
- Ale ja juz jeden prezent dostałam.
- Jaki?
- Ze wy jesteście razem.
Harry ucałował małą w czoło i zmierzwił jej włosy.
- To co idziemy spać?- zapytałaś Darcy.
- Tak!!!
(...)
Obudził was "ktoś" skaczący po waszym łóżku.
- Mamo, tato juź są plezenty!
- Już idziemy.- uspokoiłaś ją.
Wstaliście, ubrałaś szlafrok i poszliście do salonu. Darcy pobiegła do jej skarpety i wyjęła z niej toczek i kartkę
- Co tu jest napisane?- zapytała.
Harry wziął od niej papier.
- Że coś czeka na ciebie w stajni.
- Hurrrra!!! A cio ty dostałeś?
Hazza podszedł do swojej skarpety i wyjął małe pudełeczko. Usadziłaś się z powrotem na kanapi. Chłopak spojrzał na ciebie lekko zaskoczony, a potem jego wzrok padł na pudełeczko.
- No otwórz -powiedziałaś tylko popędzając go.
Chłopak odsłonił wieczko i wyciągnął z niego biały przedmiot.
- Zaraz, zaraz...test? Ciążowy? Jesteś w ciąży? - zapytał cię zaskoczony. Ty pokiwałaś twierdząco głową. Aż takiej reakcji jaką ci okazał się nie spodziewałaś. Podniósł cię z kanapy i okręcił wokół własnej osi.
-Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy -powiedział do ciebie.
- Będę miała blata albo siostlę! -krzyknęła Darcy biegnąc w waszym kierunku i po chwili to ona znalazła się na rękach Harrego.
- Za 9 miesięcy, zgadza się - poprawiłaś jej sweter, a twoja twarz od razu rozpromieniała.
- A gdzie ono teraz jest? - Darcy zadawała mnustwo pytań i teraz też musiała
- Tutaj - wskazałaś na swój brzuch kładąc tam dłoń
- I ono się tam zmieściło?! - zapytała was na co razem z Harrym wybuchnęliście śmiechem. Usiedliśmy w trójkę na kanapie i uspokoiliścię się trochę
- Tatusiuuuu?
- Tak? - Harry usadził sobie blondynkę na swoich nogach i połaskotał ją na co ta tylko zachichotała - Skąd się biorą dzieci? - mina Harrego...epicka. Już chciałam wstac i zrobić mu zdjęcie.
- To ja może zostawię was samych -odpowiedziałaś tylko i wyszłam z salonu - Nie! [T.I]! Wracaj tutaj!
środa, 25 czerwca 2014
Mimi's Story Chapter V "To była ona"
Dla Tosi mojego smerfa za to że poszła ze mną do sekretariatu.
______________________________________________________________
Harry jeszcze raz mnie pocałował.
- To co idziemy na jakąś dobrą kawę?- zapytał Hazza.
- A może do mnie do domu?- zaproponowałam.
- Ok. To chodźmy.
Chłopak chwycił moją rękę i ruszyliśmy do mojego apartamentu na Oxford Street.
Oczami Harrego
Jak ja byłem szczęśliwy. Dziewczyna moich marzeń zgodziła się zostać moją dziewczyną! Czuję się tak jakbym wygrał w jakiejś loterii. Przecież ona mogła mieć każdego. A wybrała właśnie mnie. Harrego Stylesa ze zjebaną reputacją kobieciarza.
- O czym myślisz?- zapytała mnie Mimi.
- O tym jak bardzo się cieszę.- uśmiechnąłem się.
Podeszliśmy pod wielki apartamentowiec. Dziewczyna wstukała kod do drzwi i weszliśmy do budynku a następnie wjechaliśmy windą na odpowiednie piętro. Tam Mimi otworzyła dzrwi do swojego mieszkania. Weszliśmy do środka.
- Co z tym zrobimy?- zapytała.
- Z czym?
- Z tym, że jesteśmy razem.- odparła.
- Jak to co pochwalimy się całemu światu naszym szczęściem.- oznajmiłem.
- Ale tak teraz?- przestraszyła się trochę.
- A kiedy?
- Nie możemy trochę poczekać? Przyzwyczaić twoich fanów do tego, że spędzamy ze sobą dużo czasu? Jak by nie patrzeć znamy się krótko. Trochę ponad 3 tygodnie.
- Dobrze możemy jeszcze trochę poczekać.- powiedziałem, ucałowałem ją i wstałem z kanapy.
- Musisz iść?- zapytała.
- Tak. Nasz menadżer Paul ma urodziny. Muszę być na jego imprezie w klubie. Inaczej wyszłoby głupio
- To pa.- powiedział i odprowadziła mnie do drzwi.
Wyszedłem z budynku i wsiadłem do pierwszej lepszej taksówki.
- Poproszę do tego klubu na Brook Street.- powiedziałem do kierowcy pojazdu.
Ruszyliśmy. Po chwili byliśmy na miejscu. Zapłaciłem i wysiadłem z pojazdu. Potem wszedłem do klubu wcześniej witając się ze znajomym ochroniarzem. W środku zobaczyłem Paula.
- Sto lat stary!- poklepałem go po plecach i podałem prezent, który nosiłem w kieszeni czyli kartę podarunkową do TopMen'a.
- Dzięki młody.- uścisnął mnie.
Odszedłem i usiadłem przy barze. Zamówiłem jakiegoś kolorowego drinka.
- O cześć!- odezwał się czyjś głos za moimi plecami.
Odwróciłem się. To była ona. Moja była Caroline.
__________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki ale śpieszę się na koniec roku szkolnego:) Agatko kocham cię!!!
______________________________________________________________
Harry jeszcze raz mnie pocałował.
- To co idziemy na jakąś dobrą kawę?- zapytał Hazza.
- A może do mnie do domu?- zaproponowałam.
- Ok. To chodźmy.
Chłopak chwycił moją rękę i ruszyliśmy do mojego apartamentu na Oxford Street.
Oczami Harrego
Jak ja byłem szczęśliwy. Dziewczyna moich marzeń zgodziła się zostać moją dziewczyną! Czuję się tak jakbym wygrał w jakiejś loterii. Przecież ona mogła mieć każdego. A wybrała właśnie mnie. Harrego Stylesa ze zjebaną reputacją kobieciarza.
- O czym myślisz?- zapytała mnie Mimi.
- O tym jak bardzo się cieszę.- uśmiechnąłem się.
Podeszliśmy pod wielki apartamentowiec. Dziewczyna wstukała kod do drzwi i weszliśmy do budynku a następnie wjechaliśmy windą na odpowiednie piętro. Tam Mimi otworzyła dzrwi do swojego mieszkania. Weszliśmy do środka.
- Co z tym zrobimy?- zapytała.
- Z czym?
- Z tym, że jesteśmy razem.- odparła.
- Jak to co pochwalimy się całemu światu naszym szczęściem.- oznajmiłem.
- Ale tak teraz?- przestraszyła się trochę.
- A kiedy?
- Nie możemy trochę poczekać? Przyzwyczaić twoich fanów do tego, że spędzamy ze sobą dużo czasu? Jak by nie patrzeć znamy się krótko. Trochę ponad 3 tygodnie.
- Dobrze możemy jeszcze trochę poczekać.- powiedziałem, ucałowałem ją i wstałem z kanapy.
- Musisz iść?- zapytała.
- Tak. Nasz menadżer Paul ma urodziny. Muszę być na jego imprezie w klubie. Inaczej wyszłoby głupio
- To pa.- powiedział i odprowadziła mnie do drzwi.
Wyszedłem z budynku i wsiadłem do pierwszej lepszej taksówki.
- Poproszę do tego klubu na Brook Street.- powiedziałem do kierowcy pojazdu.
Ruszyliśmy. Po chwili byliśmy na miejscu. Zapłaciłem i wysiadłem z pojazdu. Potem wszedłem do klubu wcześniej witając się ze znajomym ochroniarzem. W środku zobaczyłem Paula.
- Sto lat stary!- poklepałem go po plecach i podałem prezent, który nosiłem w kieszeni czyli kartę podarunkową do TopMen'a.
- Dzięki młody.- uścisnął mnie.
Odszedłem i usiadłem przy barze. Zamówiłem jakiegoś kolorowego drinka.
- O cześć!- odezwał się czyjś głos za moimi plecami.
Odwróciłem się. To była ona. Moja była Caroline.
__________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki ale śpieszę się na koniec roku szkolnego:) Agatko kocham cię!!!
wtorek, 24 czerwca 2014
#65 Nutella part.V
Jak widzicie wróciłam. Przepraszam, że tak długo mnie nie było ale mój komputer miał wirusa a nie miałam na czym innym pisać (tak to jest jak starzy nic nie wiedzą). Ale teraz wracam i to z jeszcze większą ilością pomysłów na imaginy.
_______________________________________________________________
Dni mijały. Harry i Darcy bardzo się do siebie zbliżyli. Dzisiaj wszyscy razem szliście na wizytę do lekarza prowadzącego małej. Miał z wami przedyskutować ostatnie wyniki badań małej.
- Darcy [T.N]!- zawołał pielęgniarka wychodząc z gabinetu profesora.
Podnieśliście się z plastikowych krzesełek i weszliście do przestronnego pokoju.
Na środku gabinetu stało wielkie biurko i 3 krzesła. Na jednym z nich siedział starszy mężczyzna z czupryną siwych włosów.
- Dzień dobry!- przywitaliście się.
- Witam, witam.- uśmiechnął się do was mężczyzna.- Widzę, że mała rośnie jak na drożdżach.
Usiedliście na krzesłach a Hazza wziął Darcy na kolana.
- Panie doktorze jak tam wyniki?- zapytałaś.
- Niestety ilość komórek rakowych zdecydowanie wzrosła.- powiedział mężczyzna.
- Ale nie tak bardzo, że robi to jakąś znaczącą różnicę?- popatrzyłaś na niego błagalnym wzrokiem.
- Chciałbym tak powiedzieć ale nie mogę.- lekarz uśmiechnął się smutno.- Ilość jest tak duża że kuracja zwykłymi lekami już nie wystarczy.
Po twoich policzkach potoczyły się łzy a Harry mocniej przytulił Darcy.
- I co w związku z tym mamy robić?- zapytał Loczek.
- Na razie trzeba was zarejestrować do kolejki czekającej na przeszczep szpiku kości.
- A jeżeli żaden dawce się nie znajdzie?
- To jest jeszcze chemia. Jej jeszcze nie próbowaliśmy.- powiedział lekarz.
- A co teraz mamy robić?- zapytałaś.
- Czekać.
- I tylko tyle?- zapytał Harry.
- Na razie nic innego nie możemy zrobić. Wpiszę was na listę osób które potrzebują szpiku najszybciej jak się da. Ale to i tak może potrwać.
- A jeżeli komórek jeszcze przybędzie?
- To mała zacznie słabnąć. I wtedy zaczniemy chemioterapię. Mogą państwo do mnie zajrzeć za jakiś czas aby zobaczyć jaki jest stan rzeczy.
- Dziękujemy.- wstałaś z krzesła i wzięłaś małą na ręce i wyjątkowo pozwoliłaś aby Harry chwycił mnie w pasie.
Wyszliście z gabinetu i mocno przytuliłaś małą do siebie.
- Mamo co to znacy?- zapytała Darcy.
- Że wszystko będzie dobrze.- pocałowałaś ją w czoło.
*** Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia***
Jak na razie dawca się nie znalazł a jeżeli nie uda się zrobić przeszczepu do przyszłego roku to będą ostatnie święta twojej córki. Wszystko ma być idealnie ale i tak wierzysz że wszystko będzie dobrze. Ponoć nadzieja jest matką głupich ale nie w tym przypadku. Poza tym dla niej zrobimy z Harrym wszystko i to dosłownie. Hazza odwołał trasę po Europie aby być z nią więcej czasu teraz po świętach wyjedzie na miesiąc a potem wróci na całe pół roku. Harry tak ją kocha, że gdyby sobie zażyczyła to dostała by pewnie gwiazdę. Zrobimy dla niej wszystko...
Właśnie robiłaś pierniczki kiedy do kuchni weszła Darcy.
- Mamo pomozes mi napisać list do Mikolaja?- zapytała i uśmiechnęła się słodko.
- Jasne a masz długopis i kartkę?
- Tak.
Umyłaś ręce i wzięłaś od małej wcześniej wymienione przedmioty.
- To co dyktujesz?
Mała zaczęła mówić a ty pisałaś:
_______________________________________________________________
Dni mijały. Harry i Darcy bardzo się do siebie zbliżyli. Dzisiaj wszyscy razem szliście na wizytę do lekarza prowadzącego małej. Miał z wami przedyskutować ostatnie wyniki badań małej.
- Darcy [T.N]!- zawołał pielęgniarka wychodząc z gabinetu profesora.
Podnieśliście się z plastikowych krzesełek i weszliście do przestronnego pokoju.
Na środku gabinetu stało wielkie biurko i 3 krzesła. Na jednym z nich siedział starszy mężczyzna z czupryną siwych włosów.
- Dzień dobry!- przywitaliście się.
- Witam, witam.- uśmiechnął się do was mężczyzna.- Widzę, że mała rośnie jak na drożdżach.
Usiedliście na krzesłach a Hazza wziął Darcy na kolana.
- Panie doktorze jak tam wyniki?- zapytałaś.
- Niestety ilość komórek rakowych zdecydowanie wzrosła.- powiedział mężczyzna.
- Ale nie tak bardzo, że robi to jakąś znaczącą różnicę?- popatrzyłaś na niego błagalnym wzrokiem.
- Chciałbym tak powiedzieć ale nie mogę.- lekarz uśmiechnął się smutno.- Ilość jest tak duża że kuracja zwykłymi lekami już nie wystarczy.
Po twoich policzkach potoczyły się łzy a Harry mocniej przytulił Darcy.
- I co w związku z tym mamy robić?- zapytał Loczek.
- Na razie trzeba was zarejestrować do kolejki czekającej na przeszczep szpiku kości.
- A jeżeli żaden dawce się nie znajdzie?
- To jest jeszcze chemia. Jej jeszcze nie próbowaliśmy.- powiedział lekarz.
- A co teraz mamy robić?- zapytałaś.
- Czekać.
- I tylko tyle?- zapytał Harry.
- Na razie nic innego nie możemy zrobić. Wpiszę was na listę osób które potrzebują szpiku najszybciej jak się da. Ale to i tak może potrwać.
- A jeżeli komórek jeszcze przybędzie?
- To mała zacznie słabnąć. I wtedy zaczniemy chemioterapię. Mogą państwo do mnie zajrzeć za jakiś czas aby zobaczyć jaki jest stan rzeczy.
- Dziękujemy.- wstałaś z krzesła i wzięłaś małą na ręce i wyjątkowo pozwoliłaś aby Harry chwycił mnie w pasie.
Wyszliście z gabinetu i mocno przytuliłaś małą do siebie.
- Mamo co to znacy?- zapytała Darcy.
- Że wszystko będzie dobrze.- pocałowałaś ją w czoło.
*** Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia***
Jak na razie dawca się nie znalazł a jeżeli nie uda się zrobić przeszczepu do przyszłego roku to będą ostatnie święta twojej córki. Wszystko ma być idealnie ale i tak wierzysz że wszystko będzie dobrze. Ponoć nadzieja jest matką głupich ale nie w tym przypadku. Poza tym dla niej zrobimy z Harrym wszystko i to dosłownie. Hazza odwołał trasę po Europie aby być z nią więcej czasu teraz po świętach wyjedzie na miesiąc a potem wróci na całe pół roku. Harry tak ją kocha, że gdyby sobie zażyczyła to dostała by pewnie gwiazdę. Zrobimy dla niej wszystko...
Właśnie robiłaś pierniczki kiedy do kuchni weszła Darcy.
- Mamo pomozes mi napisać list do Mikolaja?- zapytała i uśmiechnęła się słodko.
- Jasne a masz długopis i kartkę?
- Tak.
Umyłaś ręce i wzięłaś od małej wcześniej wymienione przedmioty.
- To co dyktujesz?
Mała zaczęła mówić a ty pisałaś:
"Drogi Mikołaju!
Nie proszę cię w tym roku o dużo. Chcę tylko
dwie rzeczy. Dla mnie jednorożca ale nie
takiego z plastiku jak dostała Anne na urodziny
tylko prawdziwego, żywego. To dla mnie. Chcę
jeszcze aby rodzice byli razem. Bo oni się kochają
i ja to wiem bo tatuś mi mówił, że kocha mamusię
ale ona o tym nie wie i na pewno go nienawidzi za
to co jej zrobił ale on bardzo chce. A mamusia też
go kocha bo kiedyś jak spałam u niej w dużyyym łóżku
to mówiła przez sen "Harry kocham cię jak cholera
wróć do mnie". I ja chcę, żeby byli razem ale tak
bo słyszałam jak mamusia powiedziała że z tatusiem
będzie bo mu zaufała i nawet się pocałowali,
bleee.... Ale nie są tak naprawdę nie są razem
bo się nie tulą, nie całują, nie mówią że się kochają.
Tylko o to proszę Mikołaju ale gdybyś nie miał tych
jednorożców to możesz spełnić tylko moje
drugie życzenie. Dobrze?
Darcy"
Po twoim policzku potoczyła się łza. Podniosłaś głowę znad kartki i zobaczyłaś, że Harry stoi w drzwiach kuchennych.
- Kocham cię [T.I].- powiedział i podszedł do mnie.
Mała zakryła oczy małymi piąstkami a Hazza przycisnął cię na lodówki i namiętnie pocałował.
- Na zawsze...- szepnął w twoje usta kiedy wreszcie się od siebie oderwaliście.
______________________________________________________________
Jutro dodam Mimi's Story a po jutrze albo w piątek VI część. OK? Co o tym myślicie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
