piątek, 31 stycznia 2014

#26 Wszyscy

Wjechałaś swoim wózkiem na scenę w opuszczonym hangarze. Opuszczony... Brzmi jakby to była jakaś waląca się szopa z pajęczynami pod sufitem, śmieciami na ziemi i szczurami. Ale wcale tak nie było. Czasami tu sprzątałaś ale z powodu twojej niepełno sprawności nie zawsze było to możliwe, jednak kiedy było naprawdę brudno Ktoś sprzątał. Owy Ktoś lubił też malować, jeść i grać w nogę bo czasem kiedy tu "przychodziłaś" na ziemi walały się rysunki, opakowania po jedzeniu i piłki do nogi.

Ale wracając do tego że wjechałaś na scenę. No właśnie wjechałaś. Dwa lata temu kiedy wracałaś od przyjaciółki potrącił cię pijany kierowca. Było już ciemno. Twoja BFF mieszkała kilka przecznic od ciebie więc bez sensu wydawało się dzwonienie po tatę aby po ciebie przyjechał. Może gdybyś to zrobiła miała byś teraz normalne życie? W każdym razie wyszłaś z jej domu żegnając się z nią buziakiem w policzek. Szłaś ciemną ulicą rozmyślając o czymś tak trywialnym jak pogoda. Następnego dnia miałyście iść na spacer z jej bratem. Więc jeżeli pogoda by nie wypaliła nic by z tego nie wyszło. Tak więc myślałaś o pogodzie. Nagle zobaczyłaś jadący samochód, który skręcił w twoją stronę. Stałaś jak sparaliżowana. Potem była ciemność.

Zaczęłaś śpiewać "Let it go" tylko twoja siostra wiedziała o tym, że nadal śpiewasz. Wszyscy myśleli, że przestałaś bo to za bardzo cię boli. I mieli rację. Każde śpiewane słowo było jak nóż wbijany w brzuch. Nie dlatego, że nie śpiewałaś już tak jak dawniej ale dlatego, że nie mogłaś już śpiewać już nigdy śpiewać dla innych. Bo kto by chciał przyjść na koncert piosenkarki na wózku. Byłyby hejty i nie miłe komentarze, a wystarczyło ci to, ze zerwał z tobą chłopak bo cytujesz: "Nie może się pokazać z inwalidką na ulicy bo byłaby siara.". Zjechałaś ze sceny i powoli ruszyłaś w stronę domu. Na ulicy co chwila ktoś się tobie przyglądał. Weszłaś do domu.
- Cześć!- krzyknęłaś w głąb domu.
- Hej córuś! Gdzie byłaś?- spytała cię mama.
- Na spacerze.- odpowiedziałaś krótko.- Idę do siebie.
- Dobra leć.

Obudził cię budzik. Z łóżka usiadłaś na wózek i pojechałaś do łazienki, gdzie umyłaś się i ubrałaś w to. Potem była szkoła. Jak zawsze nuda, złośliwe komentarze, a potem najspokojniejsze miejsce na świecie: hangar. Wjechałaś do środka a potem na scenę. Zamknęłaś oczy i zaczęłaś śpiewać.


She lives in a shadow of a lonely girl
Voice so quiet you don't hear a word
Always talking but she can't be heard

You can see it there if you catch her eye
I know she's brave but it's trapped inside
Scared to talk but she don't know why 

Wish I knew back then what I know now,
Wish I could somehow go back in time
And maybe listen to my own advice

I'd tell her to speak up, tell to shout out,
Talk a bit louder be a bit prouder
Tell her she's beautiful, wonderful everything
she doesn't see

You gotta speak up, you gotta shout out,
And know that right here, right now 
You can be beautiful, wonderful
Anything you wanna be

Little me...

Yeah you gotta lotta time to act your age
You can't write a book from a single page 
Hands on a clock only turn one way, yeah!

Run too fast and you'll risk it all
Can't be afraid to take a fall
Felt so big but you looks so small

Wish I knew back then what I know now,
Wish I could somehow go back in time
And maybe listen to my own advice

I'd tell her to speak up, tell to shout out,
Talk a bit louder be a bit prouder
Tell her she's beautiful, wonderful everything
she doesn't see

You gotta speak up, you gotta shout out,
And know that right here, right now 
You can be beautiful, wonderful
Anything you wanna be

Oh, little me...

Little me...

[Leigh-Anne]
Tell you one thing I would say to her!

I'd tell her to speak up, tell to shout out,
Talk a bit louder be a bit prouder
Tell her she's beautiful, wonderful everything
she doesn't see

You gotta speak up, you gotta shout out,
And know that right here, right now 
You can be beautiful, wonderful
Anything you wanna be

I'd tell her to speak up, tell to shout out,
Talk a bit louder be a bit prouder
Tell her she's beautiful, wonderful everything
she doesn't see

You gotta speak up, you gotta shout out,
And know that right here, right now 
You can be beautiful, wonderful
Anything you wanna be

Oh, little me...

Kiedy zaśpiewałaś ostatni wers ktoś zaczął klaskać. Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś pięciu chłopaków. Rozpoznałaś w nich boysband, którego piosenki czasami śpiewałaś. Delikatnie się zaczerwieniłaś.
- Oh. Nie wiedziałam się, ze to wy jesteście owym ktosiem.- odezwałaś się.
- A my, że owa ktosia tak ładnie śpiewa.- odezwał się Harry.
- Mówiłem wam ale nie chcieliście mnie słuchać!- fochnął się Zayn.
- Jak to? Czyli już wcześniej podsłuchiwałeś?
- Czasem...- zawstydził się Mulat.
- Jak to czasem? Codziennie.- zadrwił Louis.
- Bo pięknie śpiewasz i ogólnie jesteś bardzo ładna.- tłumaczył się Zayn.
- Tak masz cudowny głos.- potwierdził Niall.- Lepsze od niego są tylko Nutella i pizza hawajska.
- Dlaczego mi to wszystko mówicie? Przecież jestem niepełnosprawna.
- No właśnie. "Tell her she is beautiful, wonderful everything
                         she doesn't see"

Wjeżdżałaś na scenę ubrana w to. Za kulisami trzymali za ciebie kciuki twoi przyjaciele, a ty mimo, że na wózku i tak spełniałaś swoje marzenie. Śpiewałaś dla innych.


czwartek, 30 stycznia 2014

#25 Louis

Od ponad miesiąca nie czułaś się najlepiej. Rano wymiotowałaś w nocy nie mogłaś spać. Miałaś wszystkiego dość. Akurat tego dnia chłopcy mieli jakiś ważny wywiad a potem próbę. 

Wstałaś i zobaczyłaś, że twojego ukochanego Louisa nie było już obok ciebie. Ubrałaś się w szorty i błękitną bokserkę i zeszłaś na dół aby przygotować sobie śniadanie. Stwierdziłaś, że masz ochotę na tosty z serem więc zabrałaś się do przygotowywania posiłku. Kiedy już skończyłaś gotować, posprzątałaś i udałaś się razem z jedzeniem na kanapę.  Włączyłaś telewizor i zaczęłaś oglądać program typu "trudne sprawy" na temat nastoletnich matek.
Kidy jedna z dziewczyn opowiadała o reakcji jej rodziców, nagle cię naszła myśl "O boże a co jeżeli ja jestem w ciąży?". Wiedziałaś, że chłopaków nie będzie do późnego wieczora więc zarzuciłaś na siebie sweterek, założyłaś sandały i pobiegłaś do sklepu.

Wróciłaś do domu z testem ciążowym w torebce. Poszłaś do łazienki i przeszłaś do wykonywania po kolei wszystkich czynności. Kiedy czekałaś na wynik modliłaś się aby wynik był negatywny. A
potem... dwie kreseczki. Zjechałaś po wyłożonej kafelkami ścianie i zaczęłaś płakać. Czemu akurat ty? Jak o tym powiesz Louis'owi? Przecież to popsuje mu karierę. I wtedy może pod wpływem impulsu podjęłaś decyzję. Wyjeżdrzasz.
Spakowałaś swoje rzeczy i wyszłaś z domu zostawiając na blacie kuchennym krótką , lakoniczną wiadomość:
" Kochani!
Przepraszam, że tak nagle wyjeżdrzam,
ale nie mogę inaczej postąpić. Nie szukajcie
mnie, nie dzwońcie, nie piszcie. Pamiętajcie,
że zawsze będę za wami tęsknić.
 Zwłaszcza za tobą Lou.
                      Na zawsze wasza
                     [T.I]"

                     *** 2 lata później***
Spacerowałaś po parku pchając przed sobą wózek z twoim synkiem Austin'em. Usiadłaś na ławce pod rozłożystą topolą i wyciągnęłaś książkę "Zaćmienie". Mimo, że miałaś 24 lata nadal uwielbiałaś to love story. Zawsze pomagało ci na zły humor a kiedy miałaś ochotę na trochę miłości w twoim życiu sięgałaś właśnie po tą książkę. Byłaś właśnie na fragmencie kiedy Edward oświadcza się Belli kiedy usłyszałaś głośne piski.
- Ciekawe jaka tym razem marna gwiazdka zakłóca moją lekturę?- zapytałaś sama siebie.
Zaczęłaś przyglądać się zamieszaniu a kiedy wreszcie owy ktoś, ktosia lub ktosie opędzili się o piszczących nastolatek zobaczyłaś twoich starych znajomych: Liam'a i Zayn'a. Chciałaś już wstać i ruszyć  z powrotem do domu ale niestety chłopacy zauważyli cię. Podeszli do ciebie.
- Hej!- odezwał się Zayn.
- Cześć chłopcy.- przywitałaś się.
- [T.I] czemu tak nagle wyjechałaś?- zapytał Liam.
Nie chciałaś na to pytanie odpowiadać, ale nie chciałaś żeby myśleli, że to przez Louisa się rozstaliście.
- Wyłącznie z mojej winy a poza tym nie wasza sprawa.
Zayn spojrzał na wózek jak by dopiero teraz go zauważył.
- To prawda zdradzałaś go. Czyli media nie zawsze kłamią.
Kiedy byłam w ciąży mieszkałam w Irlandii aby uniknąć fotoreporterów ale widocznie paparazzi są wszędzie.
- Wiesz, że po tym kiedy Lou dowiedział się z jakiegoś portalu plotkarskiego,  że jesteś w ciąży, i że go zdradzałaś  komplentnie się załamał.
- Ja go nie zdradzałam!- powiedziałaś podniesionym głosem.- Wiesz kiedy ostatni raz to robiliśmy? Po gali MTV EMA. Zapewne pamiętasz kiedy ona była. A wiesz ile ma moje dziecko? Rok, sześć miesięcy i dwa tygodnie. Dodaj do tego 9 miesięcy i masz 2 lata, dwa miesiące i trzy dni. Dokładnie tyle czasu temu odeszłam od Louisa! Liczyłam każdy dzień tej męczarni...- ostatnie zdanie powiedziałaś szeptem. Potem wstałaś i odeszłaś pchając przed sobą wózek z Austin'em.

Niecały tydzień po zdarzeniu w parku ktoś niespodziewanie zapukał do twoich drzwi. Poszłaś  otworzyć i szczerze  się zdziwiłaś, kiedy zobaczyłaś Louisa. Był znacznie chudszy niż ostatnio.
- Oooo Louis.
- Hej [T.I] możemy porozmawiać?
- Jasne wejdź.- powiedziałaś i wpuściłaś chłopaka do domu.
Louis podszedł do kołyski stojącej pod oknem i zajrzał do środka. W jego oczach dostrzegłaś ból.
- Mam jedno pytanie.  Czy to jest moje dziecko?
- Tak Lou. Austin jest twoim synem.
- To dlaczego mi nie powiedziałaś tylko odeszłaś?
- Nie chciałam ci niszczyć kariery.
- Nigdy nic nie będzie ważniejsze od ciebie.- powiedział Lou i złączył wasze usta w pocałunku.

Libster Award

Dziękuję, bardzo dziękuję Patrycji Stawskiej (kill-our-love.blogspot.com) za nominację do Libster Award. Nie wiesz ile to dla mnie znaczy. Wiesz kiedy zakładasz bloga z myślą "na pewno nikt na niego nie wejdzie", a po miesiącu dostajesz nominację i masz 1100 wejść zaczynasz myśleć czy może to co robisz robisz dobrze. Więc bardzo ci dziękuję za tę nominację, bo pomogła mi uwierzyć,  że jednak robię coś dobrze.

Pytania:
1.Ulubiony owoc?
- Nektarynka. Zwłaszcza taka włoska... Mmmmm pycha...

2.Twoje drugie imię(o ile je masz)?

- Nie mam wiesz Aleksandra Janczewska to w sumie 20 liter dodaj do tego np. Julia i podpisuj się tak. No było by tego trochę dużo.

3.Ulubione zwierzę(i 3 powody dlaczego akurat to zwierzę)?

- Pies. 
I. Bo są miękkie i można je przytulać nie to co np. rybki.
II. Można je uczyć dziwnych poleceń tak jak ja mojego nauczyłam "szukaj kota" i "daj buzi".
III. mój jest takim gapciem, że chce się bawić z kotami.


4.Ulubieniec z 1D?

- Harry. Ma zajebistą chrypkę w głosie, poczucie humoru, dołeczki, loczki i piękne oczy. No i zachowuje się ja duże dziecko: to spanie nago, kolekcjonowanie klocków lego. I jest po prostu wyjątkowy.

5.Najokropniejsza rzecz jaka ci się przytrafiła?

- Chyba to że kiedy grałam w butelkę mój o 2 lata starszy kolega wybrał wyzwanie a moja koleżanka wymyśliła sobie, że ma mnie obmacać. Nie było to miłe doświadczenie.

6.Co cię zaskoczyło w ostatnim tygodniu?

- Szóstka z testu z matmy.

7.Piosenka która ci się podoba najbardziej?

- Jest dużo takich piosenek jeżeli chodzi o piosenki 1D to: Strong, Happily, They don't knew about us i Same Mistakes. A z innych Change my life- Little Mix, Feeling Myself- Will.i.am & Miley Cyrus i Selfies- Nina Nesbitt

8.Ulubiony kolor?

- Czarny, czerwony i intensywnie zielony.

9.Najsmaczniejsze danie jakie jadłaś w swoim życiu?

- Carbonara mmmmm....

10.Czego się boisz?

- Węże, zamknięte pomieszczenia i grube ptaki. Raz mi spasły wróbel wleciał do pokoju brrry...

11.Jeśli miałabyś zmienić coś w swoim wyglądzie to co to by było?

- Zdecydowanie miałabym mniejsze policzki i ładniejsze dłonie.

Nominuję:
1.http://second-face-story.blogspot.com/
2.http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/
3.http://nialllovebigos.blogspot.com/
4.http://imaginy-1d-bymilena.blogspot.com/
5.http://theeyesdonotseewhattheheart.blogspot.com/
6.http://szalonepisarki-imaginy.blogspot.com/
7.http://love-is-the-cure-of-everything.blogspot.com/
8.http://one-direction-imaginy-1998.blogspot.com/
9.http://let-me-kiss-you.blogspot.com/
10.http://let-me-kiss-you.blogspot.com/

Pytamia:
1. Ile masz lat?
2. Twój ulubieniec z 1D?
3. Twoja ulubiona piosenka?
4. Akceptujesz dziewczyny chłopaków (uzasadnij)?
5. Ulubione zwierzę?
6. Wolisz MM, TMH czy UAN?
7. Najgorsza rzecz jak cię w życiu spotkała?
8. Co myślisz o Miley Cyrus?
9. Kogo oprócz 1D słuchasz?
10. Twoja ulubiona książka i film?


wtorek, 28 stycznia 2014

#24 Wszyscy krótki

Oto strasznie krótki imagin napisany razem z moją koleżanką na lekcji muzyki. To co będzie pogrubione napisałam ja a to co normalną czcionką ona.
A tak na marginesie. Włącz to.
__________________________________________________________
- Zjadłem keyboard'a!- krzyknął Louis.- Chociaż nie to był Chopin.
- Co ty?! Przecież od tygodnia coś gra ci w żołądku!- krzyknął Harry.
- Potwierdzam!- wrzasnął Niall.- A po chipsach beka ćwierć nutami!
- To był Chopin- powiedział stanowczo Lou.- A może Bach?
- Bach urodził się w Eisenach! A keyboard w Chinach!- zaprzeczył Zayn.
- I co z tego?!- zapytał Niall.- Ja jestem Irlandczykiem i jem afrykańskie żarcie!
No właśnie!- wrzasnął Lou, a Liam zaśpiewał:
Jan Sebastian Bach
urodził się w Eisenach.
Przeszło tyle lat,
a ciągle wie o nim świat!

Od dziecka wielkie miał zdolności,
znane do dzisiaj potomności,
bo w swojej światłej działalności
zostawił trwały ślad!
- Co ty bredzisz?- zapytał Harry.- Marsjanków się naćpałeś czy Holinexu?
- Haribo.- odpowiedział Daddy.
- Boże!- przestraszył się Niall.- Ja raz je brałem, a potem całą noc mamrotałem:
" Harry ma super loki.
Zayn to laluś, a Lou
ma zajebistą dupę!"
- Nieee! Co my teraz zrobimy?- przestraszył się Harry.
- Wina Obamy!- oznajmił Liam.
- Trzeba sprowadzić FBI! I oddział antyterrorystyczny!- radził Niall.
- Ale najpierw do Teksasu! Na lody Haribo!- zarządził Lou.
- Dobrze, a może zamiast FBI to FBC?- zapytał nieprzytomnym głosem Liam.- na jedno wychodzi.
Wcale nie! FBI to "formacja bęcwałów ibizy" a FBC to "formacja czarnych bananów"- zaprzeczył Zayn.
- No to co?- nie zrozumiał Liam.- Liczy się to, że skończyły mi się żelki, a Obama jest zajęty. Zostały mi tylko zielone, a one są dobre na śnieg, bo jak jest słońce to mi nie smakują!
- To, że FBC zbiera banany w Atlańcie!- krzyknął Niall.
- Dobra do Teksasu mafiozi!- zarządził Lou i pojechali smartem na Dominikanę.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

#23 Harry

Włącz to.
________________________________________________________
Siedziałaś na perskim dywanie i wpatrywałaś się w ogień. Końce jego płomieni były czerwone, potem przechodziły w pomarańcz, a u nasady płomienia żółte. Jakże kontrastowało z nimi czarne zwęglone drewno. Ogień rzecz cudowna. Piękna i jednocześnie okropna, przyjemna i zabójcza. 
Siedziałaś owinięta bluzą twojego chłopaka i wpatrywałaś się w płomienie. Ziewnęłaś, wiedziałaś, że musisz iść spać ale postanowiłaś posiedzieć jeszcze chwilę. Wyciągnęłaś dłonie w stronę ognia aby je ogrzać. Niestety podwinął się rękaw twojej bluzy i twoim oczom ukazała się widniejąca na twoim nadgarstku od ponad miesiąca podłużna blizna. Wzdrygnęłam się. Nie chciałam jej widzieć.
                      *** Miesiąc temu***
Odwiedziłaś swoją mamę. Jak zawsze było miło... do czasu. Twoja rodzicielka nienawidziła twojego chłopaka i zawsze robiła ci o niego awantury.
- [T.I] ta gwiazdka z sodówką w głowie nie jest dla ciebie!
- Mamo ile razy mam ci mówić, że to nie twoja sprawa.
- Nie moja, nie moja! A potem przyjdziesz wypłakiwać mi się w rękaw jak wyjdzie, że ta męska dziwka cię zdradza!
- Mamo widać gołym okiem, że te zdjęcia to Photo shop!
- Acha oczywiście! A kiedy ostatnio do ciebie zadzwonił? Miesiąc temu?
- Nie wczoraj!
- I co powiedział, że idzie do klubu?!
- Nie! A z resztą to moje życie!
Zebrałaś swoje rzeczy i pojechałaś do pracy. Pracowałaś jako sekretarka w Modest!. Siadłaś za swoim biurkiem i zaczęłaś przerzucać papiery i odbierać telefony.
- [T.I] mogłabyś do mnie na chwilę wejść!- krzyknął ze swojego gabinetu twój szef.
Wstałaś wygładziłaś spódnicę i weszłaś do pokoju.
- Proszę usiądź.
Wykonałaś polecenie.
- Posłuchaj [T.I] jesteś bardzo dobrą sekretarką, ale niestety na twoją posadę zgłosiła się osoba z lepszymi referencjami...
- I co?! I teraz mnie pan zwolni?! Nie może pan!
- Niestety. Taka prawda.
- Ale jak to? Wie pan ile ta praca dla mnie znaczy?!
- Wiem. A teraz do widzenia. Spakuj swoje rzeczy a ostatnią pensję przeleją na twoje konto jutro.
                      *** Teraz***
Siedziałaś i wpatrywałaś się w płomienie, kiedy usłyszałaś zgrzytanie klucza w zamku. Wstałaś i podeszłaś do drzwi, w których stał twój chłopak.
- Harry!- krzyknęłaś i rzuciłaś się w objęcia chłopaka. Zaciągnęłaś się zapachem jego perfum.
- Cześć skarbie.- przywitał się z tobą chłopak.
- Co ty tu robisz? Nie powinieneś być w trasie?
- Powinienem. Ale kiedy usłyszałem, że cię zwolnili ubłagałem Paula o kilka dni wolnego. Nie cieszysz się?
- Jane, że się cieszę głuptasie.- powiedziałaś i zmierzwiłaś włosy Hazzie.
Przeszliście do salonu. Opowiadaliście sobie o wszystkim. Oparłaś głowę na ramieniu Harrego i ziewnęłaś.
- Księżniczka musi iść spać!
- Nie no co ty?! Tak wcześnie?- zaprzeczyłaś i znowu ziewnęłaś.
- Do spania!- zarządził Hazza i wziął cię na ręce.
Kochałaś kiedy twój chłopak cię nosił. Robił to tak delikatnie, że czułaś jakbyś latała. Znaleźliście się w waszej sypialni.
- 15 minutowy prysznic i lu-lu.
Weszłaś do łazienki. Wzięłaś prysznic i nasmarowałaś się twoim ulubionym olejkiem kokosowym. I wtedy pomyślałaś sobie " Kurcze ja nie wiem w czym spać. On nie może zobaczyć blizny." W końcu zdecydowałaś się na piżamę w kotki i bluzę. 
Wyszłaś z łazienki i położyłaś się koło Harrego.
- My na Syberii mieszkamy czy co?- zaśmiał się chłpak i rozpiął twoją bluzę.
Przestraszyłaś się, że zdejmie ją.
- Kochanie zostaw. Zimno mi.
- Jak cię przytulę to już nie będzie.- powiedział i zdjął z ciebie bluzę.
Przebiegł po tobie wzrokiem i niestety dostrzegł to co powinno zostać w tajemnicy. Najpierw jego oczy delikatnie się powiększyły a potem powiedział spokojnym głosem.
- [T.I] dlaczego to zrobiłaś?
- Hazzyś przepraszam. Ja naprawdę żałuję.- zaczęłaś mówić i szlochać.
- Nie przepraszaj tylko nie rób, bo cię kocham.

sobota, 25 stycznia 2014

#22 Narry part 3 koniec

Ten imagin dedykuję dwóm niezwykle ważnym dla mnie osobom. Mojej prababci, która zmarła wczoraj po 17. Babciu pamiętaj, że zawsze cię kochałam, że uwielbiałam to, że kiedy przychodziłam do ciebie do domu na stole zaraz pojawiały się ciastka. Że krzątałaś się po kuchni wypytując mnie o szkołę. Niezmiernie cię podziwiałam za to, że chociaż trwała II wojna światowa a ty szłaś do Berlina i tak poznałaś życiową miłość: dziadka. Proszę czuwaj nade mną. Kocham cię. I drugiej osobie. Mojej przyjaciółce Agacie z okazji 13 urodzin. Kocham cię.
_____________________________________________________________
Siedziałem z Niallem w naszej sypialni. Opieraliśmy się o łóżko mój chłopak brzdąkał na swojej gitarze a ja, a ja myślałem. O tym jaka śliczna i bezbronna była Amelie, o tym, że każde dziecko zasługuje na dom i miłość. I że chyba ją pokochałem, pewnie gdyby mnie o coś poprośiła zrobiłbym to dla niej. Poszedłbym za nią w ogień. 
- Hazzuś...- Niall odezwał się tak jak zawsze kiedy czegoś ode mnie chciał.
A ja tak jak zawsze zapytałem.
- Co się stało skarbie?
Mój chłopak zmarszczył nos tak jak zawsze kiedy się denerwuje.
- Tak teraz myślę o Amelie. Bo ona jest tak bezbronna i tak sobie myślę, że też zasługuje na dom...
- I zaraz powiesz, że może byśmy jeszcze do niej pojechali?!- zapytałem z udawaną złością.
- No tak jakby...- blondasek zawstydził się.
- Jasne, że pojedziemy!- zapewniłem go.- I ty wiesz musi byś między nami jakaś szczególna więź, bo myślałem o tym samym co ty.
- Wiesz Hazza ja ją pokochałem od pierwszego wejrzenia. Tak jak w bajkach. Znalazłem księżniczkę mojego serca. Hazzuś, słonko pojedziemy jeszcze do niej?
- Pojedziemy. A nawet spytamy się o adopcję.
Niall mocno mnie przytulił a potem pocałował.
- Dziękuję.- szepnął- Spełnimy nasze marzenia, założymy irlandzką rodzinkę...
Zasnęliśmy wtuleni w siebie.

- Jeeeest!!!!- krzyczał Niall biegając po korytarzach domu dziecka.
Czemu się tak cieszył? Odpowiedź jest prosta. Jeśli Amelie nas polubi i zaufa nam będziemy mogli ją adoptować, a teraz zabieramy ją na święta.
Weszliśmy do pokoju który zajmowała mała. Siedziała na łóżku i czytała jakąś książeczkę.
- Witaj księżniczko!- przywitał się mój chłopak.
Dziewczynka podniosła głowę a kiedy nas zobaczyła podbiegła do nas i wtuliła się najpierw w moje kolana a potem rzuciła się Niall'owi na szyję.
- Amelie co powiesz na to, żebyśmy zabrali cię na święta?- zapytałem.
- A mogłabym?
- Jasne pani dyrektor się zgodziła.

Zadzwoniłem do drzwi. Mała mocno się stresowała, bo ciągle ściskała moją rękę. Otworzyła nam [T.I] ubrana w to z ręką opartą na wielkim brzuchu. Na widok Amelie na jej twarzy pojawił się wielki banan.
- Cześć Amelie! Wejdźcie!- weszliśmy a [T.I] cały czas nawijała.- Chłopcy cały czas o tobie nawijali. Ale rzeczywiście jesteś taka piękna jak mówili.- Amelie delikatnie się zarumieniła.
Weszliśmy do przystrojonej jadalni i zajęliśmy swoje miejsca przy stole. Najpierw zjedliśmy indyka, potem pudding.
- Choć Amelie zobaczymy czy Mikołaj już idzie.- zaproponowała [T.I].
Wzięła małą za rękę i poszły na piętro. Kiedy tylko zniknęły za winklem Zayn i Niall jeszcze przeżuwając piernika pobiegli po prezenty. Kiedy ułożyli je pod choinką ja zadzwoniłem dzwonkiem.
Wszyscy siedzieliśmy już w salonie kiedy wbiegła Amelie krzycząc "prezenty!!!".
Zaczęło się rozpakowywanie. Niall dostał kartę podarunkową do Nandos, szalik, zestaw bokserek Calvina Kleina, białe supry i pluszową żyrafę. Liam: koszulę w kratę, perfumy od Armandiego, czekoladki i film "Biały dom w płomieniach". Louis: bluzkę w paski, pudełko herbaty Yorkshire, bilet na mecz Manchesteru United i pluszowego szympansa. Zayn: niebieską kurtkę bejsbolówkę, pudełko lodów o smaku sernika z truskawkami i rower BMX. Moje prezenty były niesamowite: płyta Rihanny, płaszcz, lego i zdjęcie swoich dłoni.[T.I] była zachwycona prezentem ode mnie i Niall'a: miętową sukienką za kolano z wielkim dekoltem. Amelie za to najbardziej podobał się jeden prezent: kartka z napisem " Zostajesz u nas na zawsze!"

Teraz wszystko jest idealnie. Amelie ma 12 lat, ja chcę się oświadczyć Niall'owi i czekamy na adopcję małego Tonego.

czwartek, 23 stycznia 2014

#21 Narry part2

Padło kilka próśb o kolejną część Narrego. Kilka w komentarzach i kilka face to face. Było też kilka słów, że nie chcą takich imaginów. Jednak chcąc iść za głosem większości będzie kolejny Narry. Kolejna część historii o tym, że każda miłość jest taka sama, i każdy zasługuje na to szczęście. Pisząc tą historię mówię tym pięciu wariatom należącym do naszej wielkiej rodziny Directioner, że zawsze będę ich akceptować. Nawet jeśli Harry będzie z Jamsem Bondem, zawsze... Dla mnie nigdy nie będą musieli się zmieniać, nigdy...


And I can’t change
Even if I tried
Even if I wanted to
And I can’t change
Even if I tried
Even if I wanted to
My love, my love, my love
She keeps me warm .
_______________________________________________________________
Siedzieliśmy na kanapie oglądając "Sposób na teściową". Siedziałem obejmując mojego chłopaka Niall'a. Obok nas siedzieli Liam i [T.I]. Oby dwoje głaskali jej powiększony brzuch. Co jakiś czas Daddy całował na przemian [T.I] i brzuch. [T.I] szepcząc jak bardzo ją kocha a brzuch mówiąc, że nie może się doczekać kiedy przyjdzie na świat jego córka, jego Clarie. Boże jak ja im zazdroszczę. Tego, że mogą spełniać swoje marzenie o szczęśliwej rodzinie. Tego, że kiedy idą ulicą za rękę nikt ich nie potrąca, wyśmiewa, nie drwi z nich. Tego, że są tacy normalni. Kiedy na ekranie Niall wstał.
- Ja idę spać. Dobranoc wszystkim.- powiedział.
- Dobranoc.- odpowiedziała [T.I] uśmiechając się delikatnie.
Chwilę po moim chłopaku ja też udałem się do naszej sypialni. Usiadłem na łóżku i wsłuchiwałem się w głos Niall'a nucącego refren Same Love pod nosem. Po chwili blondyn wyszedł z łazienki.
- Niall przepraszam.- powiedziałem kiedy usiadł obok mnie.
- Za co?- spytał zdziwiony.
- Za to, że przeze mnie nigdy nie spełnisz swojego marzenia.
- Harry jakiego marzenia?
- Pamiętasz jak w 2010 byliśmy u mojego taty w domku letniskowym. Jak opowiadaliśmy o swoich marzeniach? Jak powiedziałeś, że marzysz o wielkiej Irlandzkiej rodzinie?
- Pamiętam. Ale pamiętam też jak mówiłem, że marzę o prawdziwej miłości. Taką właśnie znalazłem.
- Tyle że przeze mnie nigdy nie będziesz mieć rodziny. Takiej prawdziwej.
- Hazzuś mam ciebie. To jest najważniejsze.- powiedział farbowany i przytulił mnie.
Zasnęliśmy w swoich ramionach.

Rano zwlokłem się z łóżka i w samych bokserkach podreptałem do kuchni. Wyjąłem z lodówki Nutellę i inne potrzebne produkty i zabrałem się do przygotowania ulubionego śniadania Niall'a: naleśników z Nutellą. Po chwili w jadalni zebrali się wszyscy domownicy.
- Pamiętacie, że dzisiaj jedziemy do tego domu dziecka na przedmieściach?- spytał Zayn.
- Jasne.- odpowiedział Liam.- Paul zgodził się nawet, żeby [T.I] z nami jechała. Kiedy powiedziałem mu że nie ma z kim zostać w domu.
- Przewrażliwiony idiota.- westchnęła [T.I].
- Ale twój!
Zjedliśmy śniadanie i wszyscy pobiegli do swoich pokoi aby się ubrać. Po chwili zszedłem na dół ubrany w czarne rurki, biały T-shirt z napisem "Free kisses" i czarna marynarkę. Usiadłem na kanapie miętosząc w dłoniach pluszową zabawkę Molly. Kanapa zatrzeszczała a ja podniosłem wzrok. Koło mnie siedziała [T.I] ubrana w to. Chwilę potem na dół zbiegła cała reszta domowników. Zayn w biegu poprawiał fryzurę, Niall jadł grzankę a Lou zataczał się ze śmiechu bo Liam powiedział "Były ich tysiące a nawet setki". Po prostu wariatkowo.

Wpakowaliśmy się do naszego 1Dvana i pojechaliśmy w stronę domu dziecka. Był to duży biały budynek z kratami w oknach. Brrry. Chwyciłem Niall'a za rękę i weszliśmy do środka. Wszędzie słuchać było gwar rozmów. W drzwiach sali w której według tabliczki znajdowały się komputery stała grupka ok.12 dziewczyn. Poszliśmy do gabinetu dyrektorki. Starsza pani przywitała się z nami i wytłumaczyła gdzie co jest.
- Hazzuś...- zaczął Niall po 2h chodzenia, rozmawiania i bawienia się z dzieciakami.
- Co się stało skarbie?- zapytałem.
- Głodny jestem...
Wybuchnąłem śmiechem.
- 3 godziny temu jadłeś 10 naleśników i 3 grzanki.- wypomniałem mu. Ale i tak sięgnąłem do listonoszki Adidas i wyciągnąłem z niej pudełko płatków śniadaniowych. Podałem je blondaskowi.- Trzymaj.
Niall momentalnie się rozpromienił.
- Kocham cię. Wiesz?
- Wiem ale czasem się zastanawiam czy alby napewno to ja jestem na pierwszym miejscu a nie jedzenie.
Przeszliśmy na plac zabaw. Przyglądałem się wszystkim tym dzieciom. Nie były ubrane w markowe ubrania, za co w jakiś super szkołach w Londynie byłyby pewnie wyśmiane. Mimo to biegały i wdychały świeże powietrze. Kilkoro z nich nawet się śmiało. Jednak nie to rzuciło mi się w oczy najbardziej w kacie podwórka na ławce siedziała na oko 7 letnia dziewczynka.
Kolana miała podciągnięte pod brodę. Widać było, że niedawno płakała. Podeszliśmy do nie z Niall'em. Nawet na nas nie spojrzała.
- Jak masz na imię?- spytał Niall.
- Czemu się ze mnie nie śmiejecie?- spytała i pociągnęła noskiem.
- A czemu mielibyśmy się z ciebie śmiać?- odpowiedziałem pytanie na pytanie.
- Bo mnie rodzice oddali tu jak miałam 4 lata bo mnie nie chcieli. A inne dzieci albo nie mają rodziców albo ich nie znają. Śmieją się ze mnie bo nikt mnie nie chce i mówią, że zostaną tu sama do końca życia.
- To nie prawda.- zaprzeczył Niall.- Jesteś śliczna i na pewno ktoś cie pokocha.
- To nieprawda. Wszystkie panie które tu przychodzą wolą dziewczynki z żółtymi loczkami, a ja mam brązowe włosy.
- To nie zmienia faktu, że jesteś śliczna. Jak masz na imię?- spytał farbowany.
- Amelie.
- Ja jestem Niall, a to mój chłopak Harry.- blondyn wskazał na mnie.
Dziewczynka delikatnie się do nas uśmiechnęła.
- Czemu się z nas nie śmiejesz?- tym razem to ja zapytałem.
- Bo każda miłość jest taka sama.- odparła.
Zrobiłem zdziwioną minę. Dziewczynka szybko pośpieszyła z wyjaśnieniami, ale najpierw wyjęła z kieszonki złożone na cztery zdjęcie przedstawiające dwie kobiety trzymające za ręce Amelie.
- To są moja mamusia i macocha. Mój tata mieszka daleko bo mama kocha Anne, ale Anna mnie nie lubi więc mnie tu oddały. Ale ja to rozumiem. Moja mamusia też zasługuje na prawdziwą miłość.
- Harry! Niall! Idziemy do domu!- krzyknął Zayn z progu.
- Jeszcze tu wrócimy księżniczko.- szepnął do Amelie Niall.

________________________________________________________
Więc jest 2 część Narrego. Postanowiłam, że będzie jeszcze jedna i Koniec. I tak na marginesie. Wszystkiego najlepszego Pani Monice ( mojej nauczycielce angielskiego) z okazji urodzin. Happy Birthday!!!

wtorek, 21 stycznia 2014

#20 Zayn part 2

Obejrzyjcie ten teledysk. Jest to moje małe dopowiedzenie do postu Narry. 
________________________________________________________
- Zobaczyłem ją...- dowiedziałem zamyślony.
- Kogo? Jaką ją?
- Moją córkę. Małą Zarrie, jest do mnie strasznie podobna...
- Wróć, wróć, wróć. Jaka córka?- wtrącił się Harry.
- Pamiętasz jak rok temu odeszła ode mnie [T.I]?- spytałem.
- Jasne. Kto by zapomniał?- skrzywił się Harry. W tamtym okresie wszyscy się o mnie martwili. Schudłem, więcej paliłem, piłem.
- [T.I] odeszła ode mnie bo nie chciałem wychować naszego dziecka. Postawiłem na karierę a nie na miłość. A teraz ona ma kogoś innego, a w dodatku powiedziała Zarrie, że to on jest jej ojcem.- zacząłem płakać.
- A skąd wiesz, że wogule ma innego?- zapytał Liam.
- Bo ktoś do niej zadzwonił, a rozmowę zakończyła " Pa pa kochanie" i jak się witała to zwróciła się do tej osoby per skarbie. No i potem mała spytała kiedy przyjedzie tata.
- To może idź i z nią porozmawiaj.- zaproponował Liam.
- Popieram to najlepsze wyjście.- potwierdził Harry.
- Nie posłucha mnie...- powiedziałem i poszedłem do pokoju.

Oczami [T.I]
Niecały tydzień po waszej rozmowie w kawiarni ktoś niespodziewanie ktoś zapukał do drzwi twojego mieszkania. Podeszłaś do drzwi z małą na rękach i otworzyłaś je. Na korytarzu stał Liam.
- Cześć!- przywitałaś się.
- Słuchaj możemy porozmawiać?- zapytał.
- Jasne. Wchodź.
Weszliście do salonu i usiedliście na kanapie.
- Mamusiu cio to zia pan? Ciy to tatuś?- spytała Zarrie.
- Nie to nie jest twój tatuś. To wujek Liam.
- Słuchaj [T.I] musisz jechać do Zayna.- zaczął Liam.- Po tej rozmowie z tobą zamknął się w pokoju. Znowu pije no i zaczął więcej palić. Z tego co wiem w 4 dni wyczerpały się jego zapasy papierosów na czarną godziną. Wiesz gdyby mu się kasa skończyła albo sklepy zamknęli.
- 9 paczek w 4 dni to dużo... Dobra pojadę, ale kto zostanie z małą?
- Pojedziesz z nami, a potem popilnuje cię wujek Liam. Ok?
- Dobze.
Ubraliście małej płaszczyk i buty, a ty założyłaś ramoneskę i vansy. Zjechaliście windą na dół i wsiedliście do czarnego BMW. 20 minut później byliście pod domem chłopaków. Niall, Harry i Louis siedzieli przy stole.
- Cześć chłopaki!- krzyknęłaś.
Wszyscy jednocześnie odwrócili się w twoją stronę. Podbiegli do ciebie i przytulili. Na szczęście małą trzymał Liam, bo inaczej by ją zmiażdrzyli.
- Cio to zia panowie?
- To twoi wujkowie, którzy cię teraz popilnują bo mama pujdzie porozmawiać z twoim tatusiem.
- Tatusiem?
- Tak a teraz zostań z wujkami. Na pewno wymyślą jakąś fajną zabawę.
Weszłaś po schodach na górę i zapukałaś do dobrze ci znanych drzwi.
- Liam mówiłem ci, że chcę być sam.
Uchyliłaś delikatnie drzwi.
- A ja mogę wejść?
- Wchodź.
Usiadłaś obok niego na łóżku i oparłaś głowę na jego obojczyku.
- [T.I] ja nadal cię kocham i małą tez. Chcę chociaż płacić alimenty, odwiedzać was, mieć jakiś udział w jej życiu. Żebu wiedziała, że to ja jestem jej ojcem a nie on.
- Zayn jaki "on"?
- Ten z którym rozmawiałaś przez telefon w kawiarni, a potem mała pytała kiedy przyjedzie tata.
- Od naszego rozstania miałam tylko jednego, ale zerwliśmy kiedy mała miała 3 miesiące. Nie pamięta go.
- A o co chodziło z tatą?
- Kiedy jakiś rok temu zapytała o ojca powiedziałam jej, że kiedy powiedziałam ci, że się urodzi wyjechałeś ale nie przestałeś nas kochać. Od tego czasu ciągle się pyta kiedy wrócisz. A kiedy rozmawiam z jakimś mężczyzną zaraz się pyta kto to.
- Co powiedziałaś kiedy zapytała o chłopaków, że to po prostu znajomi? Tak jak kiedy pytała o mnie.
- Nie, że to wujkowie.
- Czyli ja to znajomy, a oni to wujkowie?!
-Nie powiedziałam jej, że idę porozmawiać z tatusiem.
Popatrzył na ciebie i położył swoją wielką dłoń na twoim policzku. Wiedziałaś co zrobi, ale nie zaprzeczałaś. Pragnęłaś tego. Mulat złączył wasze usta w jedność. Po chwili oderwaliście się od siebie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Zeszliście na dół. Kiedy mała was zobaczyła podbiegła do was zostawiając chłopaków próbujących nauczyć ją tańczyć taniec radości samych w salonie. Przytuliła się do kolan Zayna.
- Tatuś! Wiedziałam ze wrócis!
Zamieszkałyście u chłopaków, a ty zaczynasz od nowa z Zaynem. Mała zaakceptowała wszystkich domowników, a ty czujesz, że będzie to najlepszy czas w twoim życiu.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

#19 Zayn part 1

Byłaś zwykłą 22-latką. Mieszkałaś w wieżowcu w centrum Londynu. No może nie zupełnie zwykłą dziewczyną. Miałaś 2 letnią córkę. Siedziałyście w kawiarni, ty pijesz mrożoną kawę a ona je lody. Zarrie była bardzo podobna do ojca. Miała karmelkową karnację i czekoladowe oczy. Gdyby nie to, że była do niego tak bardzo podobna już dawno byś o nim zapomniała.

                  *** 3 lata temu***
- Kochanie chodź tu!- krzyknęłaś do Zayna.
- Co się stało?- zapytał.
- Słuchaj muszę ci coś powiedzieć.
- Mów.
- Bo ja... Ja jestem w ciąży
- Że co?!- spytał a raczej krzyknął.
- To co słyszałeś.
- [T.I] ale ja nie mogę. Ja mam zespół, fanów... Nie mogę...
- Jeżeli nie chcesz naszego dziecka to znaczy, że  nie chcesz mnie. Bo ono jest moją częścią.
- Ale jest tyle możliwości. Nie musisz ode mnie odchodzić.
- Zayn jakich możliwości?! Okno życia, aborcja?!
- No tak jakby...
- Tak jakby to ja nie chcę mieć nikogo na sumieniu.
Zaczęłaś pakować swoje rzeczy i już tego samego dnia wieczorem wyjechałaś. Wynajęłaś mieszkanie w centrum. Od rozstania miałaś jeszcze jednego chłopaka, ale zerwaliście po 6 miesiącach. To nie był ten jedyny.

                         *** Teraz ***
- Skarbie poczekaj tu chwilkę. Mama pójdzie do toalety.- powiedziałaś do córki.
- Dobze pocekam.- zgodziła się mała.
Wstałaś z wiklinowego fotela i ruszyłaś w stronę łazienki. Nagle ktoś chwycił cię za nadgarstek. Obruciłaś się i zobaczyłaś Zayn'a.
- Zayn co ty tu robisz?
- Przepraszam kochanie.
- Jakie kochanie? Nie ma już nas. Wszystko spieprzyłeś.
- Wiem.- odparł.
- Muszę już iść.
Wyrwałaś swoją rękę i szybko ruszyłaś do stolika. Wtedy ponownie cię chwycił. Tym razem w talii.
- To ona? Spytał i wskazał na Zarrie.
- Tak to ona.- odpowiedziałaś zgodnie z prawdą.
- Myślałem, że usunęłaś ciążę.
- Chyba cię coś boli! Nigdy bym tego nie zrobiła.
Wtedy rozdzwonił się twój telefon. Odebrałaś.
- Ooo cześć skarbie!... Jasne... Acha... To pa pa kochanie.
Nacisnęłaś czerwoną słuchawkę.
- Kto to byl?- spytała Zarrie.
- Nikt skarbie.
- Ale ten pan, któjy sie na ciebie patsy.
- Znajomy.- odpowiedziałaś.
- A kiedy przyjedzie tatuś?
- Nie wiem.

Oczami Zayna
To był cios w brzuch. Czyli kogoś już ma i powiedziała córce, mojej córce, że to on jest jej ojcem. Ale to wcale nie jest najgorsze. Najgorsze było to, że [T.I] już nigdy nie będzie moja. Nigdy nie poczuję jej zapachu jej malinowych ust.
Wszedłem do domu. Chłopaki grali w PSP.
- Co u ciebie?- spytał Liam.
- Zobaczyłem ją...- odpowiedziałem zamyślony.
- Kogo? Jaką ją?
- Moją córkę. Małą Zarrie, jest do mnie strasznie podobna...
- Wróć, wróć, wróć. Jaka córka?- wtrącił się Harry.


niedziela, 19 stycznia 2014

#18 Narry

Jesteś przyjaciółką 1D i mieszkasz u nich w domu:) Takie wyjaśnienie, bo nie chce mi się bawić we wstępy.
___________________________________________________
Byłaś typowym nocnym markiem. W dzień śpisz, a w nocy żyjesz. Pewnej nocy, kiedy wszyscy udali się już do swoich pokoi. Siedziałaś w swoim pokoju i czytałaś " Wampiry z Morganville". Było już dobrze po pierwszej, kiedy zachciało ci się pić. Założyłaś swoje sweet antypoślizgowe skarpetki w reniferki i po cichu niczym cień zsunęłaś się po schodach. Pewna, że nikogo nie ma w kuchni po cichu do niej weszłaś. To co zobaczyłaś normalnie... było dziwne, nie... zbiło cię z pantykółu. Harry przyciskał Niall'a do ściany całując go namiętnie. Szybko wycofałaś się z pomieszczenia. Chciałaś udać do twojego pokoju, ale coś uniemożliwiło ci to. Coś czyli ręka Harrego zaciskająca się na twoim nadgarstku.
- [T.I] co widziałaś?- spytał Loczek.
- Nic nie widziałam. A co niby miałam widzieć?- udawałaś głupią.
- [T.I] jesteś marnym kłamcą.- odezwał się Niall.
- Dobra powiem prawdę ale nie bijcie. Ok?
- Ale dlaczego mamy bić?- spytał Harry.
- Widziałam jak się całujecie.
Blondyn momentalnie zbladł.
- No to po naszym sekrecie.- westchnął farbowany.- [T.I] idź spać.
O dziwo go posłuchałaś i udałaś się do twojego pokoju. Obudziłaś się o 12. Zdziwiłaś się czemu tak wcześnie wstałaś, a wtedy wszystkie wspomnienia ożyły. Ubrałaś się w szorty, błękitną bokserkę i boso udałaś się do pokoju Hazzy. Zapukałaś do drzwi i nie czekając na odpowiedź weszłaś do środka. Zobaczyłaś Harrego siedzącego na łóżku podpierającego swoją głowę rękoma. Wyraźnie się czymś martwił.
- Harry, przepraszam,że wam wczoraj przeszkodziłam.
- Nie ma sprawy [T.I]. Prędzej czy później by się to stało.
- Harry jest sprawa. Chcę wiedzieć ile to trwa.
- Jutro obchodzimy 7 miesięcznicę.- westchnął Loczek.
- Czemu nam nie powiedzieliście?
- Nie wiem. Ja bałem się, że przez to, że jestem inny rozpadnie się 1D. Że fani nas nie zaakceptują. Że zaczną się złośliwe komentarze, hejty.
- Hazzuś. Ja zawsze będę cię akceptować. Całego. Takiego jakiego jesteś. Nawet gdybyś był z Jamsem Bondem i tak zawsze będziesz dla mnie jak starszy brat, chociaż to ja jestem od ciebie starsza.
- Naprawdę?
- Naprawdę. I z resztą chłopaków też tak będzie. Bo jesteście rodziną. I uważam, że powinniście im powiedzieć. I całemu światu też.
Siedzieliście w 8 w wielkiej białej limuzynie. W 8 bo całe 1D ty, Pezz i El. Ciebie zaprosił Liam, i masz nadzieję, że będzie z tego coś więcej bo do dzisiaj były tylko randki. Ale wcale nie to najważniejsze było tego wieczoru. Kiedy w blasku fleszy szliście z Liam'em pod rękę przez czerwony dywan. Zobaczyłaś,że idący przed wami Hazza chwyta przed całym światem Niall'a za rękę i delikatnie całuje go w usta.
 I tu powtarzam pewne zdanie. Brak 3 komentarzy pod tym postem = brak następnej części Harrego.

czwartek, 16 stycznia 2014

#17 Liam I

Siedzisz wpatrując się w płytę nagrobka z wyrytym w kolorze złotym napisem " Jakub Bożek Zmarł wspaniały syn, chłopak, ojciec. Tęsknimy za tobą." To już rok. Minął równo rok od jego śmierci. Gdyby nie ten kierowca, ta ciężarówka teraz pewnie pochylalibyście się nad kołyską waszego dziecka. 

             *** 12 miesięcy temu. Rano ***
- [T.I] proszę wyjdź w końcu z tej łazienki.
Wyszłaś ubrana w to. Włosy miałaś związane w niedbałego koka.
- No nareszcie.- ucieszył się Kuba.- Idziemy na spacer.
Spacerowaliście ulicami Warszawy trzymaliście się za ręce. Co chwilę wybuchaliście śmiechem. Byliście już niedaleko parku.
- Kuba muszę ci coś powiedzieć.
Chłopak jeszcze bardziej przyciągnął cię do siebie.
- Co się stało kotku?
Położyłaś  rękę na swoim brzuchu.
- Jestem w ciąży.
Wielki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Będę tatusiem?
- Tak.
Jeszcze chwilę szliście trzymając się za ręce i rozmawiając. Nagle zobaczyliście, że jakiś samochód jedzie prosto na was. Kuba cię odepchnął. Ale sam umarł niecałą dobę później w szpitalu.

                       *** Teraz ***
Nie mogłaś dłużej o ty myśleć bo już i tak troje policzki były całkiem mokre od łez. Powoli cały czas trzymając rękę tam gdzie ostatnio było twoje dziecko ruszyłaś do domu. Nagle cię oświeciło. Jeżeli już może być źle to napewno nie gorzej niż teraz, więc czemu nie przeniesiesz się do taty do Londynu.
- Cześć mamo!- krzyknęłaś od progu.
- Cześć córuś! Gdzie byłaś?
- Na cmentarzu.
- Znowu?
- Dzisiaj mija rok. I wpadłam na pewien pomysł.
- Jaki?
- Pojadę do taty. Zadzwonię do niego.
Udałaś się do swojego pokoju. Wybrałaś odpowiedni numer i przyłożyłaś aparat do ucha. Jeden sygnał, drugi. W końcu usłyszałaś głos swojego ojca.
- Cześć mała.
- Hej! Ale nie mała. To cios poniżej pasa.- przed tatą udawałaś radosną, bo nie znał prawdy. Nie wiedział o dziecku i myślał, że Kuba po prostu cię rzucił.- Mogę u ciebie zamieszkać?
- Jasne. Wbijaj.
- Dzięki

środa, 15 stycznia 2014

#16 Wszyscy. Krótkie

[T.I]: Niall ten kisiel jest żółty jak twoje włosy.
N: Nie naśmiewaj się ze mnie. Nie moja wina, że farba nie wyszła. (chlip, chlip)
[T.I]: Tulimyyyyy!(buziak)
N: Koooocham Cię wiesz?
[T.I]: Co ci dać jeść?
N: Jak ty mnie rozumiesz.


< Harry jako psycholog >
H: Rozumiem. Ale może powiesz mi jaki jest twój problem?
[T.I]: Nie.
H: Proszę... Jaki jest twój problem.
[T.I]: Ty jesteś moim problemem.
H: Słyszałem, że z problemami najlepiej jest się przespać.

< Zayn jako fryzjer >
Z: Proszę pana teraz jeszcze tylko trochę tu poprawić, trochę żelu. I już gotowe. Co pan myśli?
K: Cudownie.
Z: Też tak myślę.
K: Dobrze ale czy nareszcie mógł by się pan mną zająć?!

< Liam jako kelner >
K: Poproszę lody truskawkowe w pucharku.
L: Dobrze zaraz przyniosę.
Chwilę później Liam przychodzi z zamówieniem.
L: Proszę.
K: Ale przepraszam czegoś nie rozumiem.
L: Tak.
K: Czemu tu jest widelec. Chcę jeść lody łyżką.
L: Aaaaaa! Mutant chce łyżkę!!!! Ratujcie się kto może!!!

< Louis jako sprzedawca w Ikei >
K: Poproszę tą poduszkę.
L: Nie może pan jej kupić.
K: Ale to dlatego? Były w koszu z napisem przecena.
L: A widzi pan tamten kosz?
K: Tak. I co z tego?
L: Tam jest powód. Poduszki w kształcie marchewek.

________________________________________________________________
Kochani mam do was proźbę. Bo np. wczoraj było 45 wyświetleń, a pod ostatnimi dwoma postami zero komentarzy. Tak więc dopóki pod którymś z postów nie pojawią się 3 komentarze.