Uwaga! Uwaga!
Oświadczam, że marzec będzie miesiącem bez dzieci, ciąży, ćpania, picia. Od 01.03.2014 do 31.03.2014 będą imaginy o poznawaniu się, swataniu innych i stawaniu się parą. I naprawdę jeżeli macie jakieś życzenia, prośby, zastrzeżenia to piszcie. Ok?
Enjoy your meal!
Niesamowite historie członków One Direction z każdą z was w roli głównej. Follow me on Twitter @lovefoodlikeniall
środa, 26 lutego 2014
Mimi's Story chapter 1 "Dziewczyna w koronkowej sukience"
Stuk, stuk, stuk. Moje obcasy obijał stukały o szary Londyński chodnik. Była już 16:30 a pokaz zaczyna się o 19:00. Zobaczyłam budynek. Wielkie szklane drzwi, czerwone dywany, kryształowe lampy. Weszłam do wielkiego holu a z tam tąd skierowałam się do garderoby dla modelek.
- Witaj Anne!- przywitałam się ze stylistką.
- Dzień dobry Mimi!- kobieta odpowiedziała na moje przywitanie.
Zdjęłam płaszcz i siadłam na fotelu.
- Dzisiaj jaka miał być fryzura?- zapytała- Kłos?
- Tak.- zgodziłam się.
Przybrałam wygodna pozycję i zaczęłam przyglądać się moim paznokciom.
Jaka praca modelki jest łatwa. Kiedy już ją dostaniesz, a żeby tak było trzeba być ładnym i zgrabnym jest już z górki. Na przykład na takim pokazie mody. Specjalnie zatrudnieni do tego ludzie uczeszą cię i pomalują. Potem ktoś pomoże ci się ubrać a na samym końcu musisz zrobić kilkanaście kroków po wybiegu i wrócić do garderoby.
- Dobrze gotowe.- oznajmiła Anne.- Teraz leć się ubrać a potem zrobię ci makijaż.
Wstałam z fotela i podeszłam do wieszaków z ubraniami. Zaczęłam szukać wieszaka z przyklejoną naklejką z napisanym moim imieniem. W końcu go znalazłam. Wisiała na nim sukienka.
- Oczywiście na mnie zawsze idą te najładniejsze ale i najbardziej skąpe.- westchnęłaś.
Sukienka miała na górze bardzo obcisły czarny gorset obszyty koronką w tym samym kolorze na dole z przodu stroju zwisała długa do połowy oda koronkowa spódnica. A z tyłu z tego samego materiału co z przodu zwisał długi tren.
Oczami Harrego
Przyszedłem z Zayn'em i Perrie na pokaz mody Chanel. Weszliśmy przez wielki szklane drzwi i mijają paparazzich po czerwonym dywanie weszliśmy do ogromnej sali. Zaczęliśmy szukać karteczek z naszymi nazwiskami przyczepionymi do krzeseł. Po dłuższej wędrówce odnaleźliśmy je na początku pierwszego rzędu.
- Nie idziecie życzyć dobrego pokazu projektantowi?- podeszła do nas nasza znajoma Ellie Gouding.
- Jasne chodźmy!- zgodziła się Perrie i wszyscy ruszyliśmy za kulisy.
Weszliśmy za kotarę i skierowaliśmy się w stronę mężczyzny, który właśnie opieprzał stylistkę, która źle uczesała jedną z modelek.
- Hej! Jak tam leci?- przywitał się Zayn.
- Nie jest źle.- odpowiedział projektant.- Kupa roboty no ale jakie tłumy przyszły.
Zayn i Perrie rozmawiali z mężczyzną a ja rozglądałem się po pokoju. Pod ścianami stały toaletki. Przy niektórych z nich krzątały się stylistki i kosmetyczki. Nagle jedna z nich się odwróciła. Dziewczyna w koronkowej sukience. Jej prawie że biały warkocz poszybował w powietrzu i wylądował na jej drugim ramieniu. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie i pomachała swoją alabastrową ręka.
Poczułem się jak Jackob ze "Zmierzchu" kiedy wpajał się w Renesmee. Miałem ochotę paść na kolana. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia a teraz sam padłem jej ofiarą.
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział wam się spodoba. Już widziałam do czego jesteście zdolni, więc piszcie komentarze. Ok? Następny odcinek pojawi się w przyszłą środę o 16:30. Zapraszam.
- Witaj Anne!- przywitałam się ze stylistką.
- Dzień dobry Mimi!- kobieta odpowiedziała na moje przywitanie.
Zdjęłam płaszcz i siadłam na fotelu.
- Dzisiaj jaka miał być fryzura?- zapytała- Kłos?
- Tak.- zgodziłam się.
Przybrałam wygodna pozycję i zaczęłam przyglądać się moim paznokciom.
Jaka praca modelki jest łatwa. Kiedy już ją dostaniesz, a żeby tak było trzeba być ładnym i zgrabnym jest już z górki. Na przykład na takim pokazie mody. Specjalnie zatrudnieni do tego ludzie uczeszą cię i pomalują. Potem ktoś pomoże ci się ubrać a na samym końcu musisz zrobić kilkanaście kroków po wybiegu i wrócić do garderoby.
- Dobrze gotowe.- oznajmiła Anne.- Teraz leć się ubrać a potem zrobię ci makijaż.
Wstałam z fotela i podeszłam do wieszaków z ubraniami. Zaczęłam szukać wieszaka z przyklejoną naklejką z napisanym moim imieniem. W końcu go znalazłam. Wisiała na nim sukienka.
- Oczywiście na mnie zawsze idą te najładniejsze ale i najbardziej skąpe.- westchnęłaś.
Sukienka miała na górze bardzo obcisły czarny gorset obszyty koronką w tym samym kolorze na dole z przodu stroju zwisała długa do połowy oda koronkowa spódnica. A z tyłu z tego samego materiału co z przodu zwisał długi tren.
Oczami Harrego
Przyszedłem z Zayn'em i Perrie na pokaz mody Chanel. Weszliśmy przez wielki szklane drzwi i mijają paparazzich po czerwonym dywanie weszliśmy do ogromnej sali. Zaczęliśmy szukać karteczek z naszymi nazwiskami przyczepionymi do krzeseł. Po dłuższej wędrówce odnaleźliśmy je na początku pierwszego rzędu.
- Nie idziecie życzyć dobrego pokazu projektantowi?- podeszła do nas nasza znajoma Ellie Gouding.
- Jasne chodźmy!- zgodziła się Perrie i wszyscy ruszyliśmy za kulisy.
Weszliśmy za kotarę i skierowaliśmy się w stronę mężczyzny, który właśnie opieprzał stylistkę, która źle uczesała jedną z modelek.
- Hej! Jak tam leci?- przywitał się Zayn.
- Nie jest źle.- odpowiedział projektant.- Kupa roboty no ale jakie tłumy przyszły.
Zayn i Perrie rozmawiali z mężczyzną a ja rozglądałem się po pokoju. Pod ścianami stały toaletki. Przy niektórych z nich krzątały się stylistki i kosmetyczki. Nagle jedna z nich się odwróciła. Dziewczyna w koronkowej sukience. Jej prawie że biały warkocz poszybował w powietrzu i wylądował na jej drugim ramieniu. Uśmiechnęła się do mnie delikatnie i pomachała swoją alabastrową ręka.
Poczułem się jak Jackob ze "Zmierzchu" kiedy wpajał się w Renesmee. Miałem ochotę paść na kolana. Nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia a teraz sam padłem jej ofiarą.
Mam nadzieję, że pierwszy rozdział wam się spodoba. Już widziałam do czego jesteście zdolni, więc piszcie komentarze. Ok? Następny odcinek pojawi się w przyszłą środę o 16:30. Zapraszam.
wtorek, 25 lutego 2014
Mimi's Story. Bohaterowie & Prolog
Mimi De La Crus: Znana olśniewająco piękna prawie że biało włosa modelka, na której widok wzdychają miliony mężczyzn. Niestety piękno nie zawsze idzie w parze z miłością. Jedyne związki w jakich była Mimi były po prostu ustawkami. Mimi uwielbia gotować i czasami poimprezować.

Paris Laywillion:
Modelka najlepsza przyjaciółka Mimi. Uwielbia imprezy a co noc ma innego chłopaka. Próbuje udawać twardą i niepotrzebującą miłości i współczucia osobę ale w rzeczywistości jest bardzo uczuciowa

Harry Styles:
Najseksowniejszy i najbardziej rozpoznawalny chłopak na świecie. Jego znakiem rozpoznawczym jest burza loków i urocze dołeczki w policzkach. Szuka dziewczyny, która zakocha się w nim z powodu jego charakteru a nie stanu konta. Kocha gotować i robić innym kawały. Stanowi 1/5 One Direction.

Zayn Malik:
Niezwykle przystojny mulat i mimo, że mógłby mieć każdą jest wierny swojej dziewczynie Perrie Edwards. Jest bardzo twórczy i uwielbia rysować. Stanowi 1/5 One Dirwction.

Louis Tomlinson:
Kocha nosić bluzki w paski i kolorowe spodnie. Mimo, że ma 22 lata czasami zachowuje się jak 10-latek. Panicznie boi się gołębi, wszystkich z wyjątkiem jednego: plastikowego Kevin'a. Uwielbia jeść marchewki. Stanowi 1/5 One Direction. Ma dziewczynę Eleanor Calder.

Niall Horan:
Słodki Irlandczyk, którego mottem życiowym jest "Śpij dopóki nie zgłodniejesz, jedz dopóki nie zrobisz się śpiący.". Jeżeli chodzi o dziewczyny jest bardzo nieśmiały i dlatego jest ciagle singlem. Stanowi 1/5 One Direction.

Liam Payne:
Opanowany i inteligentny a jednocześnie bardzo zabawny i skory do żartów 20-latek. Niedawno zostawiła go dziewczyna Sophi, on jednak nie szuka nowej. Stanowi 1/5 One Direction.
Perrie Edwards:
Dziewczyna Zayn'a Malik'a śpiewa w girlbandzie Little Mix. Jej znakiem rozpoznawczym są kolorowe włosy i wysokie szpilki. Uwielbia zakupy i pokazy mody.

Eleanor Calder:
Dziewczyna Louisa Tomlinsona. Słodka brunetka, która stawia pierwsze kroki w dziedzinie modelingu. Lubi zakupy. Bardzo lubi się śmiać a kiedy sytuacja jest poważna albo ktoś potrzebuje rady jest niezastąpiona.
Jack Doney-Perry:
Model. Pozuje głównie dla H&M i Dior. Lubi chodzić na długie spacery i czytać. Nie ma dziewczyny od kiedy jego była zostawiła go dla DJ'a ćpuna z klubu nocnego.
Prolog
Niektórzy mówią, że jeżeli jesteś piękny cały świat leży u twoich stóp. Że jesteś wtedy szczęśliwy, bogaty i wszyscy wzdychają na twój widok. Mimi była piękna, zamożna i wielu zdaniem niczego jej do szczęścia nie brakowało. Jednak ona chciała jednej rzeczy,a właściwie uczucia. Chciała znaleźć miłość. To jedno niewielkie uczucie daje siłę by wstawać rano, dzięki któremu twoje życie może zmienić się w love story. Prawie wszystko można kupić ale miłości nie dostaje się za pieniądze.

Paris Laywillion:
Modelka najlepsza przyjaciółka Mimi. Uwielbia imprezy a co noc ma innego chłopaka. Próbuje udawać twardą i niepotrzebującą miłości i współczucia osobę ale w rzeczywistości jest bardzo uczuciowa

Harry Styles:
Najseksowniejszy i najbardziej rozpoznawalny chłopak na świecie. Jego znakiem rozpoznawczym jest burza loków i urocze dołeczki w policzkach. Szuka dziewczyny, która zakocha się w nim z powodu jego charakteru a nie stanu konta. Kocha gotować i robić innym kawały. Stanowi 1/5 One Direction.

Zayn Malik:
Niezwykle przystojny mulat i mimo, że mógłby mieć każdą jest wierny swojej dziewczynie Perrie Edwards. Jest bardzo twórczy i uwielbia rysować. Stanowi 1/5 One Dirwction.

Louis Tomlinson:
Kocha nosić bluzki w paski i kolorowe spodnie. Mimo, że ma 22 lata czasami zachowuje się jak 10-latek. Panicznie boi się gołębi, wszystkich z wyjątkiem jednego: plastikowego Kevin'a. Uwielbia jeść marchewki. Stanowi 1/5 One Direction. Ma dziewczynę Eleanor Calder.

Niall Horan:
Słodki Irlandczyk, którego mottem życiowym jest "Śpij dopóki nie zgłodniejesz, jedz dopóki nie zrobisz się śpiący.". Jeżeli chodzi o dziewczyny jest bardzo nieśmiały i dlatego jest ciagle singlem. Stanowi 1/5 One Direction.

Liam Payne:
Opanowany i inteligentny a jednocześnie bardzo zabawny i skory do żartów 20-latek. Niedawno zostawiła go dziewczyna Sophi, on jednak nie szuka nowej. Stanowi 1/5 One Direction.
Perrie Edwards:Dziewczyna Zayn'a Malik'a śpiewa w girlbandzie Little Mix. Jej znakiem rozpoznawczym są kolorowe włosy i wysokie szpilki. Uwielbia zakupy i pokazy mody.

Eleanor Calder:
Dziewczyna Louisa Tomlinsona. Słodka brunetka, która stawia pierwsze kroki w dziedzinie modelingu. Lubi zakupy. Bardzo lubi się śmiać a kiedy sytuacja jest poważna albo ktoś potrzebuje rady jest niezastąpiona.
Jack Doney-Perry:Model. Pozuje głównie dla H&M i Dior. Lubi chodzić na długie spacery i czytać. Nie ma dziewczyny od kiedy jego była zostawiła go dla DJ'a ćpuna z klubu nocnego.
Prolog
Niektórzy mówią, że jeżeli jesteś piękny cały świat leży u twoich stóp. Że jesteś wtedy szczęśliwy, bogaty i wszyscy wzdychają na twój widok. Mimi była piękna, zamożna i wielu zdaniem niczego jej do szczęścia nie brakowało. Jednak ona chciała jednej rzeczy,a właściwie uczucia. Chciała znaleźć miłość. To jedno niewielkie uczucie daje siłę by wstawać rano, dzięki któremu twoje życie może zmienić się w love story. Prawie wszystko można kupić ale miłości nie dostaje się za pieniądze.
niedziela, 23 lutego 2014
#42 Zayn
Był piękny, słoneczny dzień. Co w Londynie było rzadkością. Postanowiłaś więc skorzystać z okazji i pójść przejść się na plażę. Ubrałaś się w szorty i T-shirt, zrobiłaś delikatny makijaż i wyszłaś z domu. Wielu mieszkańców Londynu postanowiło zażyć kąpieli słonecznej.
- Od dwóch lat mieszkam w Londynie a jeszcze nigdy nie widziałam One Direction.- myślałaś.- Szkoda. Fajnie byłoby chociaż raz zobaczyć w realu swoich idoli. Normalnie z nimi porozmawiać a nie tylko gadać do ich plakatów. No właśnie plakaty... Przecież w nowym British Girl jest nowy plakat 1D. No ale w sumie chyba lepiej będzie lepiej wyprosić ten plakat od [I.T.P] bo po co płacić aż funta (ok.3.50) za stek kłamstw. Ostatnio pisali o tym, że kiedy Liam zerwał z Sophi niby poszedł się upić.- Słowo "niby" dodałaś tu ty bo przecież Payne nie może pić.
Chciałaś jeszcze chwilę spacerowałaś po plaży jednak postanowiłaś iść do Milkshake City na shaka One Direction. Kiedy wchodziłaś do wielkiego szklanego budynku wpadł na ciebie jakiś koleś w full capie, przewrócił cię i rozlał na twoją bluzkę napój.
- Ojej przepraszam. Ale ze mnie niezdara.- zaczął przepraszać.- Naprawdę mi przykro.
- Jasne nic się nie stało to tylko bluzka.- powiedziałaś.
- Ale muszę ci jakoś to wynagrodzić.- oznajmił chłopak.
- Dobra ale jak?
- Po pierwsze kupimy nowa bluzkę. Po drugie pójdziemy na kawę, a po trzecie po prostu pogadamy.
- Ok może być.- zgodziłaś się i ruszyliście w stronę centrum miasta.
Chłopak miał na imię Zayn i był w twoim wieku. Z tego co mówił wywnioskowałaś, że mieszkał w Londynie i lubił śpiewać i rysować.
Chodziliście po galerii handlowej i rozglądaliście się za idealną bluzką.
- A może po prostu pójdziemy do H&M'u. Co?- zaproponowałaś.
- Ok. Jasne.- zgodził się Mulat.
Weszliście do sklepu. Ty udałaś się do przymierzalni a chłopak podawał ci bluzki. W końcu trafiłaś na tą idealną: z wizerunkiem One Direction. Wynurzyłaś się w końcu z kabiny z wybraną bluzką.
- Biorę tą.- oznajmiłaś.
- Dobrze.- zgodził się chłopak.- ale ja płacę.
- Niby czemu?
- Po pierwsze bo to ja ci ubrudziłem tam tą. Po drugie bo jestem dżentelmenem. A po trzecie...- nagle Zayn ugryzł się w język.
- Co po trzecie?- zapytałaś.
- Nic, nic.- powiedział.
Po zakupach udaliście się do jakiejś kawiarni.
- No to opowiedz coś o sobie.- zaproponował.
- Jestem [T.I] ale to już wiesz. Jestem z Polski a w Londynie mieszkam już 2 lata. Lubię rysować. Mam młodszą siostrę.
Siedzieliście w kawiarni ok. 2 godziny. On wiedział o mnie prawie wszystko a ja o nim prawie nic.
- Odprowadzę cię do domu.- zaproponował chłopak.
Kiedy byliście już pod twoim domem pożegnałaś się z nim i już chciałaś odejść jednak on chwycił cię za rękę.
- Chcesz wiedzieć kim jestem?- zapytał.
- Jasne.- odpowiedziałaś.
- Jestem Zayn Malik.
- O mój boże.- jęknęłaś.- Spędziłam cały dzień z moim idolem i go nie poznałam.
Kiedy weszłaś do domu wyjęłaś z kieszeni jakąś karteczkę.
- Od dwóch lat mieszkam w Londynie a jeszcze nigdy nie widziałam One Direction.- myślałaś.- Szkoda. Fajnie byłoby chociaż raz zobaczyć w realu swoich idoli. Normalnie z nimi porozmawiać a nie tylko gadać do ich plakatów. No właśnie plakaty... Przecież w nowym British Girl jest nowy plakat 1D. No ale w sumie chyba lepiej będzie lepiej wyprosić ten plakat od [I.T.P] bo po co płacić aż funta (ok.3.50) za stek kłamstw. Ostatnio pisali o tym, że kiedy Liam zerwał z Sophi niby poszedł się upić.- Słowo "niby" dodałaś tu ty bo przecież Payne nie może pić.
Chciałaś jeszcze chwilę spacerowałaś po plaży jednak postanowiłaś iść do Milkshake City na shaka One Direction. Kiedy wchodziłaś do wielkiego szklanego budynku wpadł na ciebie jakiś koleś w full capie, przewrócił cię i rozlał na twoją bluzkę napój.
- Ojej przepraszam. Ale ze mnie niezdara.- zaczął przepraszać.- Naprawdę mi przykro.
- Jasne nic się nie stało to tylko bluzka.- powiedziałaś.
- Ale muszę ci jakoś to wynagrodzić.- oznajmił chłopak.
- Dobra ale jak?
- Po pierwsze kupimy nowa bluzkę. Po drugie pójdziemy na kawę, a po trzecie po prostu pogadamy.
- Ok może być.- zgodziłaś się i ruszyliście w stronę centrum miasta.
Chłopak miał na imię Zayn i był w twoim wieku. Z tego co mówił wywnioskowałaś, że mieszkał w Londynie i lubił śpiewać i rysować.
Chodziliście po galerii handlowej i rozglądaliście się za idealną bluzką.
- A może po prostu pójdziemy do H&M'u. Co?- zaproponowałaś.
- Ok. Jasne.- zgodził się Mulat.
Weszliście do sklepu. Ty udałaś się do przymierzalni a chłopak podawał ci bluzki. W końcu trafiłaś na tą idealną: z wizerunkiem One Direction. Wynurzyłaś się w końcu z kabiny z wybraną bluzką.
- Biorę tą.- oznajmiłaś.
- Dobrze.- zgodził się chłopak.- ale ja płacę.
- Niby czemu?
- Po pierwsze bo to ja ci ubrudziłem tam tą. Po drugie bo jestem dżentelmenem. A po trzecie...- nagle Zayn ugryzł się w język.
- Co po trzecie?- zapytałaś.
- Nic, nic.- powiedział.
Po zakupach udaliście się do jakiejś kawiarni.
- No to opowiedz coś o sobie.- zaproponował.
- Jestem [T.I] ale to już wiesz. Jestem z Polski a w Londynie mieszkam już 2 lata. Lubię rysować. Mam młodszą siostrę.
Siedzieliście w kawiarni ok. 2 godziny. On wiedział o mnie prawie wszystko a ja o nim prawie nic.
- Odprowadzę cię do domu.- zaproponował chłopak.
Kiedy byliście już pod twoim domem pożegnałaś się z nim i już chciałaś odejść jednak on chwycił cię za rękę.
- Chcesz wiedzieć kim jestem?- zapytał.
- Jasne.- odpowiedziałaś.
- Jestem Zayn Malik.
- O mój boże.- jęknęłaś.- Spędziłam cały dzień z moim idolem i go nie poznałam.
Kiedy weszłaś do domu wyjęłaś z kieszeni jakąś karteczkę.
"Proszę zadzwoń [ciąg liczb] Zayn xoxo"
piątek, 21 lutego 2014
#41 Niall
Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?
Oczywiście, że tak. Tyle razy o tym opowiadałeś. Byliśmy oby dwoje na lotnisku. Ja biegłam jak szalona do sklepu z napojami, gdy nagle ktoś przywalił mi drzwiami do toalety. Upadłam, a ty pomogłeś mi wstać, przepraszałeś potem jak szalony. Spytałam co mam zrobić abyś się zamknął, a ty odpowiedziałeś "Daj mi swój numer."
A naszą pierwszą randkę?
Znowu tak. Kto o czymś takim zapomina. Zabrałeś mnie na kolacje przy świecach na dachu wieżowca. Jedliśmy wymyślone przez ciebie danie popijając wino. Było niezwykle romantycznie. Tańczyliśmy do muzyki granej prze prawdziwego skrzypka a nad nami błyszczały gwiazdy i księżyc w pełni.
A nasz pierwszy pocałunek?
Ja twierdzę, że był idealny. Wracaliśmy właśnie ze spaceru, kiedy zaczął padać deszcz. Chwyciłeś mnie za rękę i zaczęliśmy biec. Ludzie w samochodach patrzyli na nas jak na wariatów. Ale my się tym nie przejmowaliśmy. Byliśmy tylko my dwoje. Kiedy dobiegliśmy pod mój dom ty jednak mnie nie puściłeś. Pocałowałeś mnie w deszczu. Tak jak zawsze marzyłeś.
A pamiętasz jak poprosiłeś mnie, żebym została twoją dziewczyną?
Graliśmy z chłopakami w butelkę. I Harry jak to Harry musiał wymyślić jakieś dziwne zadanie. Kazał nam zamknąć się razem w szafie i mieliśmy tam siedzieć przez 10 minut. Po jakimś czasie pocałowałeś mnie i zapytałeś czy zostanę twoją dziewczyną. Ja się zgodziłam. A kiedy wyszliśmy z tej szafy cali rozpromienieni chłopacy podejrzewali, że się czegoś naćpaliśmy.
A pamiętasz co było potem?
Raczej tak. Byliśmy parą idealna. Wiecznie szczęśliwi, uśmiechnięci, roześmiani. Jednak pewnego dnia coś się popsuło. Ale nie popsuło się samo. To ty to popsułeś. Zdradziłeś mnie. Nawet nie wiesz jak to bolało. Jakby ktoś pociął moje serce na kawałki. Za każdym razem kiedy cię widziałam czułam się jakbym dostawała w brzuch. Ale cię kochałam a może kocham? Z powodu mojej miłości udawałam, że wszystko jest OK a ty stwierdziłeś, że jeżeli tak łatwo było zdradzić raz to zrobisz to znowu. Potem zdradzałeś mnie notorycznie jednak ona pewnie cię rzuciła bo zacząłeś pić. Co noc byłeś pijany. Jeżeli wracałeś do domu w bardzo złym stanie (czytaj schlany w cztery dupy) gwałciłeś mnie. Pewnego dnia zaczęłam rano wymiotować a potem było tak codziennie moja przyjaciółka powiedziała mi, że mogę być w ciąży. Nie wierzyłam. Sprawdziłam. Był płacz i rozpacz bo co ja teraz zrobię.
Powiedziałam ci a ty zacząłeś obwiniać mnie o zdradę. Twierdziłeś, że to nie twoje dziecko. Wracałeś do domu upity i biłeś mnie. Ja za wszelka cenę chciałam ochronić dziecko. Poprosiłam chłopaków o pomoc. Codziennie robili mi zakupy, pomagali. Czasami z tobą rozmawiali ale to nic nie dawało. Urodziłam zdrowego chłopca. Shane. Chłopacy kupili mi mieszkanie w centrum miasta. Są kochani...
Teraz stoisz na klatce schodowej i walisz w drzwi. Ja mocno tulę do siebie naszego syna. I szepczę mu do jego małego uszka: Jeżeli tata zapomniał o nas na prawie rok to niech teraz się postara aby nas odzyskać.
A nasz pierwszy pocałunek?
Ja twierdzę, że był idealny. Wracaliśmy właśnie ze spaceru, kiedy zaczął padać deszcz. Chwyciłeś mnie za rękę i zaczęliśmy biec. Ludzie w samochodach patrzyli na nas jak na wariatów. Ale my się tym nie przejmowaliśmy. Byliśmy tylko my dwoje. Kiedy dobiegliśmy pod mój dom ty jednak mnie nie puściłeś. Pocałowałeś mnie w deszczu. Tak jak zawsze marzyłeś.
A pamiętasz jak poprosiłeś mnie, żebym została twoją dziewczyną?
Graliśmy z chłopakami w butelkę. I Harry jak to Harry musiał wymyślić jakieś dziwne zadanie. Kazał nam zamknąć się razem w szafie i mieliśmy tam siedzieć przez 10 minut. Po jakimś czasie pocałowałeś mnie i zapytałeś czy zostanę twoją dziewczyną. Ja się zgodziłam. A kiedy wyszliśmy z tej szafy cali rozpromienieni chłopacy podejrzewali, że się czegoś naćpaliśmy.
A pamiętasz co było potem?
Raczej tak. Byliśmy parą idealna. Wiecznie szczęśliwi, uśmiechnięci, roześmiani. Jednak pewnego dnia coś się popsuło. Ale nie popsuło się samo. To ty to popsułeś. Zdradziłeś mnie. Nawet nie wiesz jak to bolało. Jakby ktoś pociął moje serce na kawałki. Za każdym razem kiedy cię widziałam czułam się jakbym dostawała w brzuch. Ale cię kochałam a może kocham? Z powodu mojej miłości udawałam, że wszystko jest OK a ty stwierdziłeś, że jeżeli tak łatwo było zdradzić raz to zrobisz to znowu. Potem zdradzałeś mnie notorycznie jednak ona pewnie cię rzuciła bo zacząłeś pić. Co noc byłeś pijany. Jeżeli wracałeś do domu w bardzo złym stanie (czytaj schlany w cztery dupy) gwałciłeś mnie. Pewnego dnia zaczęłam rano wymiotować a potem było tak codziennie moja przyjaciółka powiedziała mi, że mogę być w ciąży. Nie wierzyłam. Sprawdziłam. Był płacz i rozpacz bo co ja teraz zrobię.
Powiedziałam ci a ty zacząłeś obwiniać mnie o zdradę. Twierdziłeś, że to nie twoje dziecko. Wracałeś do domu upity i biłeś mnie. Ja za wszelka cenę chciałam ochronić dziecko. Poprosiłam chłopaków o pomoc. Codziennie robili mi zakupy, pomagali. Czasami z tobą rozmawiali ale to nic nie dawało. Urodziłam zdrowego chłopca. Shane. Chłopacy kupili mi mieszkanie w centrum miasta. Są kochani...
Teraz stoisz na klatce schodowej i walisz w drzwi. Ja mocno tulę do siebie naszego syna. I szepczę mu do jego małego uszka: Jeżeli tata zapomniał o nas na prawie rok to niech teraz się postara aby nas odzyskać.
środa, 19 lutego 2014
MImi's Story Zapowiedź
Tak więc jak widzicie we wtorek startuje trochę dłuższy projekt o nazwie "Mimi's Story". Kolejne odcinki będą pojawiać się co środę o 16:30. Postaram się być punktualna.
Zapraszam.
Zapraszam.
#40 Liam VI
Jesteś się z Liam'em już od 3 miesięcy. Twój tata stwierdził, że to porządny chłopak i, że nie ma nic przeciwko niemu, chociaż za każdym razem kiedy szłaś do domu chłopaków robił ci wykłady na temat tego, że masz nie robić niczego głupiego.
Dzisiaj wstałaś wcześnie, bo miałaś iść pomóc tacie w wyborze nowej sekretarki, a jak sam mówił sam już się kilka razy złapał, że wybiera nie według referencji tylko urody itp. Ubrałaś się w sukienkę, żakiet i złote dodatki. Zbiegłaś do kuchni, gdzie zjadłaś jajecznicę.
Po skończonej pracy pojechaliście do domu, z kąd ty pobiegłaś do willi chłopaków tak jak cię prosił Liam. Weszłaś bez pukania bo na własnej skórze doświadczyłaś tego, że kiedy on w domu drą się, biegają i robią inne cuda niewidy to na pewno pukania nie usłyszą.
- Liam jestem!- zawołałaś w głąb domu.
Po chwili pojawił się przed tobą Payne. Całą koszulkę miał obsypana mąką. Widać chłopcy próbował coś piec ale niezbyt mu to wyszło.
- Idziemy na bal charytatywny. Jutro.- oznajmił ci brunet.
- Na bal? Jutro?- zapytałaś.
- Tak i to ze mną.- uśmiechnął się.
- Nie mogłeś mi powiedzieć wcześniej?
- Nie bo to miała być niespodzianka.- wyjaśnił.
- Ale ja nie mam się w co ubrać.- powiedziałaś.
- O to się nie martw.
- Jak to mam się nie martwić. Idziemy na jakiś charytatywny bal a ja mam w szafie tylko letnie sukienki.
- Chodź do salonu to zobaczysz swoją sukienkę i całą resztę.
Wziął cię za rękę i pociągnął w stronę salonu. Na kanapie leżało czarne pudełko. Podeszłaś do niego i je otworzyłaś. Na dnie spoczywał cudowny zestaw.
- I co podoba się?- zapytał Liam i pocałował cię w szyję.
- Bardzo.
Liam zaczął obsypywać twoja szyję pocałunkami gdzieniegdzie zostawiając malinki.
- A gdzie chłopcy?- zapytałaś.
- Mamy spokój pojechali pomóc skręcać Lou nowe łóżko bo stare popsuł razem z El.- wyjaśnił i rozpiął pierwszy guzik twojej sukienki.
(...)
Usłyszeliście pukanie do drzwi.
- Liam otwórz kluczy zapomnieliśmy.- krzyknął zza drzwi Harry.
Payne podniósł się z ciebie i zaczął zbierać porozrzucane po całym salonie ubrania.
- Już zaraz, zaraz.- krzyknął.
- Pewnie było łupu-cupu.- powiedział odrobinę za głośno Hazza.
Brunet podał ci twoje ubrania a ty szybko się w nie ubrałaś. Liam naciągnął na siebie kolejno bokserki spodnie i T-shirt. Nie mogłaś znaleźć twojego stanika. W końcu się poddałaś i założyłaś resztę ubrań. Obydwoje poszliście otworzyć drzwi.
- Wchodźcie.- powiedział Payne.
Louis zlustrował was wzrokiem.
- Czyli było łupu-cupu.- skwitował po chwili.
- Nie.- pokiwałaś przecząco głową.
- Mamy dowody.- oznajmił Harold.
- Niby jakie?- zapytał Liam.
- Oj Daddy, Daddy ty nie zapiąłeś rozporka a [T.I] ma kilka malinek na szyi. Wystarczy?- to mówiąc wszyscy weszli do salonu.
- I jak tam wam się skręcało łóżko?- zapytałaś.
- Nieźle.- oznajmił Louis.- Stare nienadawało się do użytku ale teraz El ma lepsze: stalowe.
- No bardzo fajne.- potwierdził Harold.- Oh a co to?- spytał wyjmując z pod szafki twój stanik.
- To moja prywatna rzecz.- oznajmiłaś i spróbowałaś wyrwać Loczkowi swoją część garderoby.
- Oj młodzi wpadliście.- pokiwał głową Zayn.
wtorek, 18 lutego 2014
#39 Liam V
Ten imagin dedykuję mojej zmarłej wczoraj cioci Gabrysi. Może brawie cię nie znałam ale i tak bardzo cię lubiłam. Kocham cię ciociu! Może ten imagin nie pasuje do prawie 90'letniej kobiety ale cóż innego nie miałam.
______________________________________________________
... cmoknął cię w policzek.
- Chodźmy do domu.- powiedział Liam.
- Zgoda.- powiedziałaś lekko zawiedziona. Miałaś nadzielę, że Liam cię pocałuje.
Ale kiedy sobie to przemyślałaś doszłaś do wniosku, że Payne jest zbyt nieśmiały by pocałować dziewczynę na pierwszej randce. Nie szkodzi jeżeli się w tobie zakocha zrobi to później. Jechaliście w milczeniu.
- Podobało się?- zapytał cię chłopak kiedy podjechaliście pod twój dom.
- Było cudownie. Z jednym zastrzeżeniem.- powiedziałaś.
Zobaczyłaś strach w jego oczach.
- Jakim?- spytał.- Tylko nie mów, że takim, że byłem tam ja a nie Harry.
- Nie. Nawet o tym nie myśl.- powiedziałaś.- Nie umiesz tańczyć.
Dałaś mu buziaka w policzek i wyszłaś z samochodu.
Oczami Liam'a
- Muszę się nauczyć tańczyć. To postanowione.- myślałem wjeżdżając do garażu.- Poproszę chłopaków a jeżeli mi nie pomogą to poproszę Louise. One świetnie tańczy ale najpierw chłopacy, żeby sobie siary nie zrobić.
Wszedłem do domu.
- Chłopaki jestem!- krzyknąłem w głąb domu.
Po chwili usłyszałem kroki na schodach i cała czwórka stanęła przede mną w równym rządku. Harry zlustrował mnie od stóp do głów.
- Łupu-cupu na tylnim siedzeniu wykluczone.- powiedział.- Wygląda tak jak powinien. Rozporek zapięty, bluzka dobrze założona.
Westchnąłem.
- Harold nie jestem taki jak ty.- uśmiechnąłem się kwaśno.- Potrzebuję waszej pomocy.- powiedziałem.
- Hahaha!- wybuchnął śmiechem Hazza.- Czyli ty hahaha jeszcze jesteś prawiczkiem! Hahaha!
- Czy wy myślicie tylko o jednym?- zapytałem.
- Nie myślimy jeszcze o jedzeniu.- oznajmił Niall.
- Ty nie myślisz.- powiedział Lou.- Bo masz drugi żołądek zamiast mózgu.
Wywróciłem oczami. Czy oni się nigdy nie zamkną?
- Nauczycie mnie tańczyć czy nie?!- krzyknąłem a reszta jak na komędę zaczęła się zwijać ze śmiechu.
- Ty tańczyć?- wyjęczał Zayn pomiędzy napadami śmiechu.
- Tak.- potwierdziłem.
- Dobra idziemy do salonu!- zarządził Lou.
Wszyscy przeszliśmy do największego pokoju w naszym domu. Louis stanął na środku.
- Dobra Harry ty mi pomagasz a reszta shou up i siadać na dupie.- zarządził Tommo.- Więc musisz ją chwycić tak.
Louis położył swoje ręce na biodrach Hazzy, który zarzucił mu swoje na szyję.
- I bujacie się o tak.- wyjaśnił.
Larry bujał się powoli kiedy nagle zboczeniec przejął inicjatywę.
- I odwracasz ja tyłem do siebie a potem łupu-cupu od tyłu.- mówił.
Tommo wywrócił oczami.
- Ty głupi jesteś!- powiedział.- Przecież macie na sobie ciuchy!
- No tak.- zreflektował się Styles.- Więc zdejmujesz swoje spodnie, podnosisz jej spódniczkę i wtedy łupu-cupu od tyłu.
- A jeżeli nie chce?- zapytał Niall z ustami pełnymi od grzanki.
- To dalej łupu-cupu.
- No jasne a potem cię wsadzą do więzienia na paręnaście lat.- mruknąłem.
- No i co z tego?- zapytał Hazza.- Przy najmniej porządnie zatańczysz.
- Myślałem, że mam prawdziwych przyjaciół. A tu nic.- wychlipiałem.
I co może być.
poniedziałek, 17 lutego 2014
#38 Liam IV
- Może innym razem.- odpowiedziałaś.- Muszę już iść do domu.
- Dobra ale nie wypuszczę cię zanim nie zrobisz jednej rzeczy.- zapowiedział.
- Czego?- zapytałaś trochę wystraszona.
- Daj mi swój numer telefonu.- poprosił.
Podał ci swój telefon a ty wstukałaś do niego ciąg liczb, po czym oddałaś właścicielowi.
W domu umyłaś się i położyłaś do łóżka. Kiedy już zasypiałaś dostałaś esemesa:
Dobranoc. Liam xoxo
Chłopaki pomogli ci się za klimatyzować w Londynie. Stali się twoimi najlepszymi przyjaciółmi. Dzisiaj razem z Liamem poszliście na London Eye. Usiedliście w gondolce i podziwialiście widoki.
- [T.I]- odezwał się nagle Liam.- Umówiła byś się gdzieś ze mną?- zapytał niespodziewanie.
- Jasne.- zgodziłaś się bez wahania. Od niedawna czułaś do Liam'a coś więcej niż przyjaźń.
- Świetnie! Podjadę po ciebie jutro o 18:00. Może być?
- Ok. Będę gotowa.- ucieszyłaś się.
Gondolka zatrzymała się a drzwiczki otworzyły. Wyszliście na zewnątrz i chwile chodziliście po pobliskim parku rozmawiając na błahe tematy. Około 20 Liam odwiózł cię do domu, do którego weszłaś cicho podśpiewując "As long as you love me".
- A dlaczego moja księżniczka jest w tak dobrym humorze?- zapytał cię tata.
- Idę na randkę z Liam'em.- oznajmiłaś.
- Randkę?- zapytał podejrzliwie.- Z Liam'em?
- Tak a co?
- Napewno jesteś gotowa na nowy związek?
- Tata jedna randka nie oznacza związku. Chociaż Payne bardzo mi się podoba.- przyznałaś.
- Leć już spać!- polecił ci ojciec po czym dodał z czułością.- Moja panno zakochana.
Następnego dnia wstałaś o 10:00. Zjadłaś śniadanie i zaczęłaś sprzątać w salonie. Kiedy spojrzałaś na zegarek była już 16:15 więc zaczęłaś się szykować. Wzięłaś prysznic i podkręciłaś włosy lokówką. Zostało ci już tylko jedno zmartwienie. Co ubrać? W końcu zdecydowałaś się na to. Zbiegłaś na dół i założyłaś płaszczyk. Kiedy zakładałaś buty usłyszałaś dźwięk klaksonu. Wyszłaś na dwór i wsiadłaś do samochodu Liam'a.
- Hej piękna!- przywitał się z tobą.
- Witaj przystojniaku! Gdzie jedziemy?
- Moja słodka tajemnica.- zaśmiał się chłopak.
Jechaliście ok. pół godziny. Po chwili kluczenia po parkingu zatrzymaliście się pod wielkim wieżowcem. Wysiedliście.
- A teraz trzeba zamknąć oczy.- oznajmił Payne.
Brunet zawiązał ci oczy bandamką. Weszliście do windy i jechaliście dłuższą chwilę. Po chwili rozległ się dźwięk oznajmujący zatrzymanie się windy. Wyszliście i poczułaś na policzkach powiew świeżego powietrza. Liam zdjął ci z oczu chustkę a ty zobaczyłaś wspaniałą rzecz.
Byliście na szklanym dachu wieżowca. Pod wami był cudowny ogród a nad wami nocne niebo. Na ziemi rozsypane były płatki róż a na środku stał stół z parującą jeszcze kolacją.
- Jest pięknie! Dziękuję.- szepnęłaś mu do ucha.
Jedliście kolację rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem.
Po posiłku Liam włączył jakąś piękna piosenkę z płyty winylowej i poprosił cię do tańca.
Bujaliście się w rytm muzyki. Kiedy piosenka dobiegła końca Payne zaczął zbliżać swoją twarz do twojej i...
_____________________________________________________________
Po poprzednim poście widzę na co was stać więc proszę komentujcie. I coś wam powiem hejterzy niech sobie hejtują, bo każdy hejterzy są twoimi najwierniejszymi fanami. I robią to co robią bo zazdroszczą ci tego co masz. I nie umieją powiedzieć "Fajnie piszesz" tylko "Jesteś okropną blogerką" w ich ustach czasmi znaczy to to samo. Więc za hejty też dziękuję. A teraz pytanie! Czy Liam pocałuje [T.I]? Kto zgadnie dostanie dedykację!
- Jasne.- zgodziłaś się bez wahania. Od niedawna czułaś do Liam'a coś więcej niż przyjaźń.
- Świetnie! Podjadę po ciebie jutro o 18:00. Może być?
- Ok. Będę gotowa.- ucieszyłaś się.
Gondolka zatrzymała się a drzwiczki otworzyły. Wyszliście na zewnątrz i chwile chodziliście po pobliskim parku rozmawiając na błahe tematy. Około 20 Liam odwiózł cię do domu, do którego weszłaś cicho podśpiewując "As long as you love me".
- A dlaczego moja księżniczka jest w tak dobrym humorze?- zapytał cię tata.
- Idę na randkę z Liam'em.- oznajmiłaś.
- Randkę?- zapytał podejrzliwie.- Z Liam'em?
- Tak a co?
- Napewno jesteś gotowa na nowy związek?
- Tata jedna randka nie oznacza związku. Chociaż Payne bardzo mi się podoba.- przyznałaś.
- Leć już spać!- polecił ci ojciec po czym dodał z czułością.- Moja panno zakochana.
Następnego dnia wstałaś o 10:00. Zjadłaś śniadanie i zaczęłaś sprzątać w salonie. Kiedy spojrzałaś na zegarek była już 16:15 więc zaczęłaś się szykować. Wzięłaś prysznic i podkręciłaś włosy lokówką. Zostało ci już tylko jedno zmartwienie. Co ubrać? W końcu zdecydowałaś się na to. Zbiegłaś na dół i założyłaś płaszczyk. Kiedy zakładałaś buty usłyszałaś dźwięk klaksonu. Wyszłaś na dwór i wsiadłaś do samochodu Liam'a.
- Hej piękna!- przywitał się z tobą.
- Witaj przystojniaku! Gdzie jedziemy?
- Moja słodka tajemnica.- zaśmiał się chłopak.
Jechaliście ok. pół godziny. Po chwili kluczenia po parkingu zatrzymaliście się pod wielkim wieżowcem. Wysiedliście.
- A teraz trzeba zamknąć oczy.- oznajmił Payne.
Brunet zawiązał ci oczy bandamką. Weszliście do windy i jechaliście dłuższą chwilę. Po chwili rozległ się dźwięk oznajmujący zatrzymanie się windy. Wyszliście i poczułaś na policzkach powiew świeżego powietrza. Liam zdjął ci z oczu chustkę a ty zobaczyłaś wspaniałą rzecz.
Byliście na szklanym dachu wieżowca. Pod wami był cudowny ogród a nad wami nocne niebo. Na ziemi rozsypane były płatki róż a na środku stał stół z parującą jeszcze kolacją.
- Jest pięknie! Dziękuję.- szepnęłaś mu do ucha.
Jedliście kolację rozmawiając i co chwilę wybuchając śmiechem.
Po posiłku Liam włączył jakąś piękna piosenkę z płyty winylowej i poprosił cię do tańca.
Bujaliście się w rytm muzyki. Kiedy piosenka dobiegła końca Payne zaczął zbliżać swoją twarz do twojej i...
_____________________________________________________________
Po poprzednim poście widzę na co was stać więc proszę komentujcie. I coś wam powiem hejterzy niech sobie hejtują, bo każdy hejterzy są twoimi najwierniejszymi fanami. I robią to co robią bo zazdroszczą ci tego co masz. I nie umieją powiedzieć "Fajnie piszesz" tylko "Jesteś okropną blogerką" w ich ustach czasmi znaczy to to samo. Więc za hejty też dziękuję. A teraz pytanie! Czy Liam pocałuje [T.I]? Kto zgadnie dostanie dedykację!
piątek, 14 lutego 2014
#37 Niall
Mieszkasz od downa w Londynie. Masz wspaniałego chłopaka Will'a i pięciu walniętych przyjaciół czyli One Direction. Chłopcy nie lubią twojego chłopaka, bo twierdzą, że cię nie kocha i zdradza na każdym kroku. Tego dnia wcześniej wróciłaś z pracy (pracowałaś w Modest!). Weszłaś do waszego mieszkania i poszłaś do salonu. To co zobaczyłaś było okropne. Nagi Will leżał pod dziewczyną ubraną w samą bieliznę. Po twoich policzkach potoczyły się słone łzy. Szybko je otarłaś i wyszłaś z mieszkania. Kiedy byłaś już na klatce schodowej ktoś chwycił cię za nadgarstek. Odwróciłaś się i zobaczyłaś twojego chłopaka twojego byłego chłopaka.
- [T.I] proszę nie odchodź to nie tak jak myślisz.- przepraszam.
- A jak?- zapytałaś.- Maże jeszcze powiesz, że to twoja kuzynka i do niczego nie doszło.- zadrwiłaś.
- Nie powiem tego. Ale, że cię kocham i ona się nie liczy.
- Wszyscy tak mówią.- powiedziałaś a po twoim policzku poleciała
kolejna łza.
Zaszczyciłaś go ostatnim spojrzeniem i puściłaś się biegiem. Biegłaś przed siebie nie zważając na otoczenie. Ludzie, których już więcej nie zobaczysz patrzyli na ciebie jak na wariatkę.
Dobiegłaś do parku i mimo tego, że padał deszcz usiadłaś na ławce.
- Dlaczego?- szepnęłaś.- Dlaczego on mnie zdradził? Czy byłam od niej mniej kobieca? Nie to raczej nie, Will zawsze mówił, że jestem idealna. Chociaż skoro zdradzał to równie dobrze mógł kłamać.- westchnęłaś.
Wyciągnęłaś z torebki telefon i wybrałaś numer do Niall'a. Chłopak odebrał po trzecim sygnale.
- Hej.- powiedziałaś zachrypniętym od płaczu głosem.
- Co się stało?- zapytał blondyn.
- Nialler przyjedziesz po mnie co parku przy Melton Street.
- Jasne. Zaraz będę.
Po chwili podszedł do ciebie twój przyjaciel.
- To powiesz mi co się stało?- zapytał widząc w jakim stanie jesteś.
- Jedziemy do mnie, tam ci opowiem.
Poszliście do czarnego Audi i ruszyliście w stronę twojego mieszkania. Jednak kiedy zobaczyłaś auto Will'a zmieniłaś zdanie.
- Zmiana planów. Możemy jechać do was?
- Ok. Kierunek dom wariatów!- oznajmił Niall a ty mimo okropnego humoru zaśmiałaś się.
Właśnie za to go lubiłaś. Bo umiał wywołać na twojej twarzy uśmiech nawet kiedy myślałaś, że to najgorszy dzień w twoim życiu. Farbowany był cały czas uśmiechnięty a kiedy się śmiał brzmiało to jakby mówił "Hahaha" chcąc podkreślić jak bardzo się cieszy.
Jechaliście przez zachmurzony Londyn. Każde pogrążone w swoich myślach. Po chwili zatrzymaliście się pod wielką willą chłopaków.
Weszliście do środka, kiedy chłopcy zobaczyli w jakim jesteś stanie zrobili ci gorącą czekoladę i posadzili na kanapie.
- No [T.I] powiedz co się stało.- zachęcił cię Liam.
Opowiedziałaś chłopakom całą historię a oni tylko mocno cię przytulili i zdecydowali, że dzisiaj śpisz u nich.
- Dobra jest tylko jeden problem.- oznajmił Lou.- Nie mamy wolnych sypialni, więc musisz spać z którymś z nas. Ja odpadam bo lunatykuję. Raz wstałem, poszedłem do sypialni Hazzy i zacząłem wywalać z szafy jego rzeczy.
- Harry za to się nie myje.- oświadczył Niall i teatralnym gestem zatkał sobie nos.- Za to Zayn capi papierosami. Zostaje ci do wyboru ja i Liam.
- Oj Nialluś nie musiałeś tego mówić. I tak bym wybrała ciebie.
Poszliście do jego pokoju i siedliście na łóżku. Po twoim policzku potoczyła się łza.
- [T.I] nie płacz.- poprosił cię Horan.
- Czemu?- zapytałaś.
- Bo masz mnie.- odpowiedział.
Nastała chwila ciszy. Niall przesunął się na środek posłania i podciągnął nogi pod brodę, przez co łóżko delikatnie zaskrzypiało. Niall uśmiechnął się a ty głośno westchnęłaś.
Nagle coś strzeliło w zamku od drzwi a do pokoju wlecieli chłopaki robiąc wielki hałas.
- To on! powiedzieli wszyscy jednocześnie wskazując na Harrego, który jako jedyny pokazał na Lou.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Wiecie o tym?- zapytałaś.
- Miałem ochotę na pornosik na żywo.- powiedział Hazza robiąc minę zbitego szczeniaka.- I jeszcze jedno Niall. Kiedy następnym razem spyta czemu to musisz odpowiedzieć: bo zrobię ci to tak, że przez tydzień nie będziesz mogła chodzić.
- Chłopaki wypad z mojego pokoju.- powiedział farbowany.- A tak na marginesie to śpię na fotelu.
Po chwili oby dwoje leżeliście przykryci kołdrami. Ty w łóżku on na dwóch złączonych fotelach.
*** 10 minut później***
- Niall śpisz?- zapytałaś.
- Nie.- odpowiedział.
- Fotele są niewygodne nie?
- No tak. Ale co zamierzasz zrobić z tym faktem?
- Chodź do mnie do łóżka.- zaproponowałaś.
- Napewno? Potem już nie będzie odwrotu.
- Napewno.
*** 5 minut później ***
- [T.I] śpisz?
- Nie.
- Nie wygodnie mi.- poskarżył się blondyn.
- Zamiana?
- Tak.
Zamieniliście się miejscami.
- Dobranoc.- powiedziałaś.
*** 15 minut później ***
- [T.I] śpisz?
- Nie.
- Mogę położyć tu rękę?
Poczułaś obciążenie na biodrze.
- Jasne. Dobranoc.
*** 2 lata później ***
- Niall! Zaczęło się!- krzyknęłaś z salonu.
- Już niosę przekąski.
- Nie głupi serial! Ja rodzę!
- Już lecę skarbie! Nie panikuj!
A potem usłyszałaś "bum". Niall zemdlał.
- Harry, Liam, Lou, Zayn!- wrzasnęłaś.- Ała! Ja rodzę a Niall zemdlał!
Na schodach rozległ się tupot nóg. Zayn i Liam pobiegli do farbowanego a Hazza i Louis do ciebie.
- Niall nie możesz teraz mdleć!- mówił Mulat.
- Wstawaj stary!- poganiał go Daddy.
- [T.I]! ODDYCHAJ! ODDYCHAJ!- krzyczał Tommo.
- Tomlinson nie drzyj gęby do mojego ucha.- opieprzyłaś chłopaka.- Ała! Zayn zbierasz Horana z podłogi, Lou idziesz po moją torbę, Liam pomagasz mi dojść do samochodu, Harry prowadzisz!
Urodziłaś śliczną córeczkę, której daliście na imię Lilli. Jej ojcem chrzestnym został Lou jako wynagrodzenie za to, że po tym kiedy darł ci się do ucha stracił głos.
- [T.I] proszę nie odchodź to nie tak jak myślisz.- przepraszam.
- A jak?- zapytałaś.- Maże jeszcze powiesz, że to twoja kuzynka i do niczego nie doszło.- zadrwiłaś.
- Nie powiem tego. Ale, że cię kocham i ona się nie liczy.
- Wszyscy tak mówią.- powiedziałaś a po twoim policzku poleciała
kolejna łza.
Zaszczyciłaś go ostatnim spojrzeniem i puściłaś się biegiem. Biegłaś przed siebie nie zważając na otoczenie. Ludzie, których już więcej nie zobaczysz patrzyli na ciebie jak na wariatkę.
Dobiegłaś do parku i mimo tego, że padał deszcz usiadłaś na ławce.
- Dlaczego?- szepnęłaś.- Dlaczego on mnie zdradził? Czy byłam od niej mniej kobieca? Nie to raczej nie, Will zawsze mówił, że jestem idealna. Chociaż skoro zdradzał to równie dobrze mógł kłamać.- westchnęłaś.
Wyciągnęłaś z torebki telefon i wybrałaś numer do Niall'a. Chłopak odebrał po trzecim sygnale.
- Hej.- powiedziałaś zachrypniętym od płaczu głosem.
- Co się stało?- zapytał blondyn.
- Nialler przyjedziesz po mnie co parku przy Melton Street.
- Jasne. Zaraz będę.
Po chwili podszedł do ciebie twój przyjaciel.
- To powiesz mi co się stało?- zapytał widząc w jakim stanie jesteś.
- Jedziemy do mnie, tam ci opowiem.
Poszliście do czarnego Audi i ruszyliście w stronę twojego mieszkania. Jednak kiedy zobaczyłaś auto Will'a zmieniłaś zdanie.
- Zmiana planów. Możemy jechać do was?
- Ok. Kierunek dom wariatów!- oznajmił Niall a ty mimo okropnego humoru zaśmiałaś się.
Właśnie za to go lubiłaś. Bo umiał wywołać na twojej twarzy uśmiech nawet kiedy myślałaś, że to najgorszy dzień w twoim życiu. Farbowany był cały czas uśmiechnięty a kiedy się śmiał brzmiało to jakby mówił "Hahaha" chcąc podkreślić jak bardzo się cieszy.
Jechaliście przez zachmurzony Londyn. Każde pogrążone w swoich myślach. Po chwili zatrzymaliście się pod wielką willą chłopaków.
Weszliście do środka, kiedy chłopcy zobaczyli w jakim jesteś stanie zrobili ci gorącą czekoladę i posadzili na kanapie.
- No [T.I] powiedz co się stało.- zachęcił cię Liam.
Opowiedziałaś chłopakom całą historię a oni tylko mocno cię przytulili i zdecydowali, że dzisiaj śpisz u nich.
- Dobra jest tylko jeden problem.- oznajmił Lou.- Nie mamy wolnych sypialni, więc musisz spać z którymś z nas. Ja odpadam bo lunatykuję. Raz wstałem, poszedłem do sypialni Hazzy i zacząłem wywalać z szafy jego rzeczy.
- Harry za to się nie myje.- oświadczył Niall i teatralnym gestem zatkał sobie nos.- Za to Zayn capi papierosami. Zostaje ci do wyboru ja i Liam.
- Oj Nialluś nie musiałeś tego mówić. I tak bym wybrała ciebie.
Poszliście do jego pokoju i siedliście na łóżku. Po twoim policzku potoczyła się łza.
- [T.I] nie płacz.- poprosił cię Horan.
- Czemu?- zapytałaś.
- Bo masz mnie.- odpowiedział.
Nastała chwila ciszy. Niall przesunął się na środek posłania i podciągnął nogi pod brodę, przez co łóżko delikatnie zaskrzypiało. Niall uśmiechnął się a ty głośno westchnęłaś.
Nagle coś strzeliło w zamku od drzwi a do pokoju wlecieli chłopaki robiąc wielki hałas.
- To on! powiedzieli wszyscy jednocześnie wskazując na Harrego, który jako jedyny pokazał na Lou.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Wiecie o tym?- zapytałaś.
- Miałem ochotę na pornosik na żywo.- powiedział Hazza robiąc minę zbitego szczeniaka.- I jeszcze jedno Niall. Kiedy następnym razem spyta czemu to musisz odpowiedzieć: bo zrobię ci to tak, że przez tydzień nie będziesz mogła chodzić.
- Chłopaki wypad z mojego pokoju.- powiedział farbowany.- A tak na marginesie to śpię na fotelu.
Po chwili oby dwoje leżeliście przykryci kołdrami. Ty w łóżku on na dwóch złączonych fotelach.
*** 10 minut później***
- Niall śpisz?- zapytałaś.
- Nie.- odpowiedział.
- Fotele są niewygodne nie?
- No tak. Ale co zamierzasz zrobić z tym faktem?
- Chodź do mnie do łóżka.- zaproponowałaś.
- Napewno? Potem już nie będzie odwrotu.
- Napewno.
*** 5 minut później ***
- [T.I] śpisz?
- Nie.
- Nie wygodnie mi.- poskarżył się blondyn.
- Zamiana?
- Tak.
Zamieniliście się miejscami.
- Dobranoc.- powiedziałaś.
*** 15 minut później ***
- [T.I] śpisz?
- Nie.
- Mogę położyć tu rękę?
Poczułaś obciążenie na biodrze.
- Jasne. Dobranoc.
*** 2 lata później ***
- Niall! Zaczęło się!- krzyknęłaś z salonu.
- Już niosę przekąski.
- Nie głupi serial! Ja rodzę!
- Już lecę skarbie! Nie panikuj!
A potem usłyszałaś "bum". Niall zemdlał.
- Harry, Liam, Lou, Zayn!- wrzasnęłaś.- Ała! Ja rodzę a Niall zemdlał!
Na schodach rozległ się tupot nóg. Zayn i Liam pobiegli do farbowanego a Hazza i Louis do ciebie.
- Niall nie możesz teraz mdleć!- mówił Mulat.
- Wstawaj stary!- poganiał go Daddy.
- [T.I]! ODDYCHAJ! ODDYCHAJ!- krzyczał Tommo.
- Tomlinson nie drzyj gęby do mojego ucha.- opieprzyłaś chłopaka.- Ała! Zayn zbierasz Horana z podłogi, Lou idziesz po moją torbę, Liam pomagasz mi dojść do samochodu, Harry prowadzisz!
Urodziłaś śliczną córeczkę, której daliście na imię Lilli. Jej ojcem chrzestnym został Lou jako wynagrodzenie za to, że po tym kiedy darł ci się do ucha stracił głos.
czwartek, 13 lutego 2014
#36 Nadzieja
Ból.
Leżysz skulana na brzegu waszego łóżka. Twoją klatkę piersiową rozdziera niemiłosierny ból. Boli bo zdradza. Boli bo kłamie. Boli bo nie kocha. Co wieczór wraca późno w nocy, myśli, że już śpisz ale tak naprawdę prawie nigdy już nie zasypiasz bo cały czas w głowie kołacze ci się jedna myśl: "Dlaczego?". Wraca przesiąknięty zapachem innej, z jej szminką na policzku, z iskierkami w oczach.
Nadzieja.
Ona zawsze umiera ostatnia. Każdego wieczoru kiedy on idzie do niej ty zawsze masz nadzieją, że wróci, że przestanie, że pokocha. Masz tą cholerną nadzieję dzięki której wciąż czekasz. Nie to nie przez nią, tylko miłość. Tak go kochasz, że jest dla ciebie jak narkotyk, a narkoman nie odmówi sobie ani jednej działki. Więc zostaniesz tu dopóki nie powie, że masz odejść, bo wiesz, że to tak bardzo będzie boleć. Jaka płynie z tego nauka? Miłość i nadzieja to dwie, najgorsze rzeczy na świecie.
Nadzieja umiera ostatnia.
Przyszedł. Słyszałaś jak zdejmuje z siebie ubrania i strzepuje
T-shirt uwalniając przy tym zapach jej perfum. Materac obok ciebie delikatnie się ugina. Głęboko wciągasz nosem powietrze. A jednak znowu u niej był, znowu czujesz zapach tych owocowych perfum. Chłopak przysuwa się do ciebie.
- Cześć słonko.- wita cię po cichu.
- Cześć.- odpowiadasz i jeszcze bardziej się kulisz.
Chłopak położył ci rękę na biodrze. Ty delikatnie ją strąciłaś. Jednak chłopak nie dawał za wygraną i znowu położył swoją wielką dłoń na twoim boku. Strąciłaś ją, tym razem bardziej stanowczo.
Decyzje, które kiedyś trzeba podjąć.
Podniosłaś się z łóżka i poszłaś w stronę szafy.
- Co się stało kotek?- spytał cię chłopak.
Ty nic nie odpowiedziałaś i na komplet bielizny założyłaś jeansy, bokserkę i bluzę kangurkę. Następnie wyjęłaś z szafy torbę i zaczęłaś wkładać do niej swoje rzeczy.
- Co robisz?- zapytał.
- Wyprowadzam się nie widzisz?
- Ale dlaczego?
- Oh. Widzę, że jaśnie pan Louis zapomniał, że mnie zdradzał.- powiedziałaś z sarkazmem.
- [T.I] ale ona nie jest dla mnie ważna to ciebie kocham. Daj mi jeszcze jedną szansę.- prosił.
Po twoim policzku potoczyła się łza.
- Louis miałeś co najmniej 20 szans.- powiedziałaś.
Wzięłaś swoją walizkę i wyszłaś w sam środek zimnego zabieganego Londynu. Teraz już całkiem sama.
I znowu ból.
I od tego dnia cały czas towarzyszyła ci jedna myśl:"Dlaczego?". Tym razem nie "dlaczego on mnie zdradza?" ale "dlaczego to tak boli?". Skoro on się już nie kochał to dlaczego czujesz się tak jakby twoje serce wyjęto pocięto na malutkie kawałki a potem znowu włożono. Twoje serce krajało się z tęsknoty za nim. Ale nie żałowałaś, bo teraz mogłaś znaleźć prawdziwą miłość.
Leżysz skulana na brzegu waszego łóżka. Twoją klatkę piersiową rozdziera niemiłosierny ból. Boli bo zdradza. Boli bo kłamie. Boli bo nie kocha. Co wieczór wraca późno w nocy, myśli, że już śpisz ale tak naprawdę prawie nigdy już nie zasypiasz bo cały czas w głowie kołacze ci się jedna myśl: "Dlaczego?". Wraca przesiąknięty zapachem innej, z jej szminką na policzku, z iskierkami w oczach.
Nadzieja.Ona zawsze umiera ostatnia. Każdego wieczoru kiedy on idzie do niej ty zawsze masz nadzieją, że wróci, że przestanie, że pokocha. Masz tą cholerną nadzieję dzięki której wciąż czekasz. Nie to nie przez nią, tylko miłość. Tak go kochasz, że jest dla ciebie jak narkotyk, a narkoman nie odmówi sobie ani jednej działki. Więc zostaniesz tu dopóki nie powie, że masz odejść, bo wiesz, że to tak bardzo będzie boleć. Jaka płynie z tego nauka? Miłość i nadzieja to dwie, najgorsze rzeczy na świecie.
Nadzieja umiera ostatnia.
Przyszedł. Słyszałaś jak zdejmuje z siebie ubrania i strzepuje
T-shirt uwalniając przy tym zapach jej perfum. Materac obok ciebie delikatnie się ugina. Głęboko wciągasz nosem powietrze. A jednak znowu u niej był, znowu czujesz zapach tych owocowych perfum. Chłopak przysuwa się do ciebie.
- Cześć słonko.- wita cię po cichu.
- Cześć.- odpowiadasz i jeszcze bardziej się kulisz.
Chłopak położył ci rękę na biodrze. Ty delikatnie ją strąciłaś. Jednak chłopak nie dawał za wygraną i znowu położył swoją wielką dłoń na twoim boku. Strąciłaś ją, tym razem bardziej stanowczo.
Decyzje, które kiedyś trzeba podjąć.
Podniosłaś się z łóżka i poszłaś w stronę szafy.
- Co się stało kotek?- spytał cię chłopak.
Ty nic nie odpowiedziałaś i na komplet bielizny założyłaś jeansy, bokserkę i bluzę kangurkę. Następnie wyjęłaś z szafy torbę i zaczęłaś wkładać do niej swoje rzeczy.- Co robisz?- zapytał.
- Wyprowadzam się nie widzisz?
- Ale dlaczego?
- Oh. Widzę, że jaśnie pan Louis zapomniał, że mnie zdradzał.- powiedziałaś z sarkazmem.
- [T.I] ale ona nie jest dla mnie ważna to ciebie kocham. Daj mi jeszcze jedną szansę.- prosił.
Po twoim policzku potoczyła się łza.
- Louis miałeś co najmniej 20 szans.- powiedziałaś.
Wzięłaś swoją walizkę i wyszłaś w sam środek zimnego zabieganego Londynu. Teraz już całkiem sama.
I znowu ból.
I od tego dnia cały czas towarzyszyła ci jedna myśl:"Dlaczego?". Tym razem nie "dlaczego on mnie zdradza?" ale "dlaczego to tak boli?". Skoro on się już nie kochał to dlaczego czujesz się tak jakby twoje serce wyjęto pocięto na malutkie kawałki a potem znowu włożono. Twoje serce krajało się z tęsknoty za nim. Ale nie żałowałaś, bo teraz mogłaś znaleźć prawdziwą miłość.
środa, 12 lutego 2014
#35 Louis
Usłyszałaś odgłos przychodzącego SMS'a, więc wyciągnęłaś telefon z kieszeni.
- Jedna nieodebrana wiadomość od Josh'a.- przeczytałaś.
Kliknęłaś na ikonkę z kopertą.
Za 15 min. w naszej kawiarni.
Miał szczęście, że właśnie byłaś na zakupach bo inaczej byś nie zdążyła. Wyszłaś szybko z super marketu i poszłaś przez park do waszej ulubionej kawiarni.
Było to bardzo spokojne miejsce. Zamiast młodych kelnerek z pofarbowanymi na czerwono włosami i kolczykami w brwiach za kasą stała starsza, siwo włosa pani. Wielkie dębowe regały uginały się pod ciężarem książek a okna przysłaniały stare czerwone zasłony. Po prostu oaza spokoju.
Kiedy doszłaś na miejsce ujrzałaś nie tylko Josh'a ale i twojego idola.
- Oh my god!- szepnęłaś.- To Louis Tomlinson.
Wyjęłaś z torebki lusterko i przejrzałaś się w nim. Włosy ok, makijaż też. Podeszłaś do chłopaków.
- Hej Josh!- przywitałaś się.
- Ciao młoda!- nazwał cię tak, gdyż wiedział, że właśnie tego przezwiska szczerze nienawidziłaś.- Pozwoliłem sobie przyprowadzić mojego kumpla.
- Jestem [T.I].- przedstawiłaś się.
- Louis...- zaczął.
- Nie musisz mówić.- przerwałaś mu.
- Fanka?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.
- To czemu nie piszczysz?
- Popiszczę w domu.- uśmiechnęłaś się.
Zamówiliście po pucharku lodów i filiżance herbaty Yorkschire (ulubiona Louisa). Jedliście rozmawiając i co chwila wybuchając nie pohamowanym śmiechem.
- I wczoraj wieczorem u nich w domu i był tam istny cyrk na kółkach. Nagi Harry uciekał przed Niall'em, który był na niego wściekły z powodu tego, że tamten zjadł mu kanapkę z Nutellą. Lou tańczył na stole śpiewając:
Było to bardzo spokojne miejsce. Zamiast młodych kelnerek z pofarbowanymi na czerwono włosami i kolczykami w brwiach za kasą stała starsza, siwo włosa pani. Wielkie dębowe regały uginały się pod ciężarem książek a okna przysłaniały stare czerwone zasłony. Po prostu oaza spokoju.
Kiedy doszłaś na miejsce ujrzałaś nie tylko Josh'a ale i twojego idola.
- Oh my god!- szepnęłaś.- To Louis Tomlinson.
Wyjęłaś z torebki lusterko i przejrzałaś się w nim. Włosy ok, makijaż też. Podeszłaś do chłopaków.
- Hej Josh!- przywitałaś się.
- Ciao młoda!- nazwał cię tak, gdyż wiedział, że właśnie tego przezwiska szczerze nienawidziłaś.- Pozwoliłem sobie przyprowadzić mojego kumpla.
- Jestem [T.I].- przedstawiłaś się.
- Louis...- zaczął.
- Nie musisz mówić.- przerwałaś mu.
- Fanka?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.
- To czemu nie piszczysz?
- Popiszczę w domu.- uśmiechnęłaś się.
Zamówiliście po pucharku lodów i filiżance herbaty Yorkschire (ulubiona Louisa). Jedliście rozmawiając i co chwila wybuchając nie pohamowanym śmiechem.
- I wczoraj wieczorem u nich w domu i był tam istny cyrk na kółkach. Nagi Harry uciekał przed Niall'em, który był na niego wściekły z powodu tego, że tamten zjadł mu kanapkę z Nutellą. Lou tańczył na stole śpiewając:
"Siekiera motyka, ja pierdole,
Harry siedzi mi na stole.
Siekiera motyka, kurwa mać,
on chce ze mną nago spać.
Siekiera motyka i gitara,
idę z nim na bara-bara.
Siekiera motyka, ale keks,
będzie dzisiaj ostry sex!"
Hahaha! A Liam zatrzasnął się w łazience bo chciał się schować przed Zaynem rzucającym w niego łyżkami. Hahaha!- opowiadał Josh.
Ty i twój przyjaciel wybuchnęliście śmiechem a Lou się zaczerwienił.
- Louis mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?- zapytałaś.
- Jasne chodź!- stanęliście obok siebie i zrobiliście sobie zdjęcie "z rąsi".- To może odprowadzę cię do domu a po drodze wstąpimy do fotografa i wywołamy zdjęcie?- zaproponował Lou.
Wstaliście i wyszliście. Jeszcze u fotografa Louis dał ci autograf. Kiedy przyszłaś do domu oprawiłaś zdjęcie w ramkę i powiesiłaś nad łóżkiem.
Ubrana w to zapukałaś do drzwi domu Josh'a. Już na dworze słychać było muzykę. Po chwili otworzył ci twój przyjaciel.
- Hej!- przytuliłaś go na powitanie.
- Siema młoda!- odwzajemnił uścisk.
Weszliście w głąb domu. Przywitałaś się z waszymi znajomymi i poszłaś nalać sobie drinka.
- Zaprosiłem też Louisa.- twój kumpel ni z tond ni z owond zmaterjalizował się za tobą.
- Naprawdę?- zapytałaś podnosząc idealnie równą brew.
- Był bardzo przygnębiony. Kosza mu dałaś?- zapytał.
- Nie.- potrząsnęłaś głową.- Idę go poszukać.
Przetrząsnęłaś cały dom w poszukiwaniu chłopaka. W końcu znalazłaś go w kuchni.
- Hej Lou!-przywitałaś się.
Niestety brunet nic nie odpowiedział.
- Ziemia do Tomma.- pomachałaś mu ręką przed nosem.
- Hej.- burknął i dalej wpatrywał się w jakiś odległy punkt.
- Dlaczego się foszysz?- zapytałaś.
- Bo ci na mnie nie zależy.- powiedział i pociągnął nosem.
- Skąd wiesz?- zapytałaś, bo w rzeczywistości Lou podobał ci się bardzo.
- Bo gdybym ci się podobał zadzwoniłabyś do mnie.- powiedział.
- Jak przecież nie mam twojego numeru?
- Napisałem z tyłu zdjęcia.
- Jejku! A ja je w ramkę oprawiłam!- jęknęłaś.
- Oprawiłaś nasze zdjęcie w ramkę?- zapytał.
- Tak.- powiedziałaś.
Louis złączył wasze usta w pocałunku. Całował cudownie, jego język muskał twoje podniebienie a wargi były niesamowicie miękkie. Po chwili oderwaliście się od siebie.
- A tak na marginesie to bardzo mi się podobasz.- szepnęłaś mu do ucha.
wtorek, 11 lutego 2014
#34 Liam III
Ten imagin dedykuję mojej Marysi, dzięki której mam niezwykłą wenę, i która zawsze mi podpowie. Kocham cię!
__________________________________________________________
Weszłaś do domu i zaczęłaś przekopywać garderobę w poszukiwaniu idealnego zestawu. W końcu zdecydowałaś się na to. Zrobiłaś delikatny makijaż i uczesałaś włosy w kłosa. Szybko zbiegłaś na dół zakładając na palec pierścionek. Do przyjścia chłopaka zostało ci jeszcze pięć minut, więc udałaś się do kuchni i nalałaś wody do szklanki i zaczęłaś powoli ją sączyć. Po chwili usłyszałaś dzwonek do drzwi. Pobiegłaś do nich i otworzyłaś je na oścież.
- Hej może wyjdziesz na chwilę.- zaproponowałaś brunetowi.
- Chętnie.- chłopak zgodził się bez problemu.- A tak na marginesie to jestem Liam.
- [T.I].- przedstawiłaś się.- Chcesz wodę- zapytałaś.
- Poproszę.
Udaliście się do kuchni gdzie nalałaś do szklanki schłodzonego napoju.
- Mieszkacie tam wszyscy razem?- zagadnęłaś.
- Tak.- odpowiedział.- Tworzymy zespół One Direction. Słyszałaś?
- Coś tam.- powiedziałaś, i wtedy cię olśniło.- Tak widziałam tego mopa w gazecie i stwierdziłam, że to pewnie kolejna gwiazdka Disney'a.
- Hahaha!- Liam zaczął się śmiać.- Loczek wkurzy się kiedy to usłyszy.
- Ale chodzi ci o włosy czy o Disney'a?
- To i to. Jest przewrażliwiony na punkcie swojej fryzury.- wyjaśnił ci brunet.
Chłopak odstawił szklankę do zlewu.
- Idziemy?- zapytał.
- Jasne chodź.- powiedziałaś, chwyciłaś go za rękę i pociągnęłaś w stronę drzwi.
Zakluczyłaś mieszkanie gdyż twój tata był właśnie w pracy i ruszyliście do domu chłopaków. Liam zaczął wyjmować pocztę ze skrzynki na listy.
- Wejdź.- powiedział.
Podeszłaś do drzwi i bez wahania je otworzyłaś. Jednak szybko je zamknęłaś gdyż nagi mop uciekał przed pasiastym.
- Czemu nie wchodzisz?- zapytał brunet.
- Mop lata nago po domu.- wyjaśniłaś.
- Zaraz to załatwię.- powiedział.
Wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wybrał jakiś numer. W mieszkaniu rozległ się dźwięk Look After You, które po chwili ucichło.
- Lou karz się Loczkowi ubrać bo ja i [T.I] chcemy wejść do domu.- powiedział Liam do słuchawki.
W mieszkaniu rozległ się krzyk, tupot nóg i po chwili weszliśmy do domu. Liam zaczął po kolei przedstawiać domowników.
-Zayn - wskazał na Mulata z kruczoczarnymi włosami , który miło do ciebie pomachał i się uśmiechnął
- Harry- to ten mop.
- Witaj piękna . Bolało kiedy spadłaś z nieba ? - spytał uwodzicielsko .
Parsknęłaś krótkim śmiechem .
- Harry skarbie , wieś robisz ! - powiedział jakiś chłopak z grzywką w bluzce w paski , czerwonych spodniach i szelkach. - Siemka marcheweczko jestem Louis , najprzystojniejszy chłopak z najseksowniejszą dupą na tym świecie - krótko się przedstawił . Ten to ma skromność !
- Dodaj do tego jeszcze najskromniejszy - uśmiechnęłaś się miło
- I najskromniejszy - przytaknął Lou
- A wy to jesteście homo ? - spytałaś no bo Lou mówił do tego Harrego per "skarbie".
- Niee to jest tylko taki bromance - wtrącił Zayn śmiejąc się
- A skąd ty to możesz wiedzieć ? - spytał Louis na co popatrzyliście an niego dziwnie - serce nie sługa - powiedział i się zaśmiał - Nie no żart.
- Jezu skończcie już to ! CHCIAŁBYM SIĘ WRESZCIE PRZEDSTAWIĆ.- powiedział blondyn.- Jestem Niall. Jedyny normalny w tym domu.
- Jasne normalny!- prychnął Lou.- Żaden normalny człowiek nie pochłania w ciągu 24 godzin tony jedzenia.
- To nie prawda wcale nie tonę.- naburmuszył się farbowany.
- Nie tylko dwie.- zaśmiał się Zayn.
- Może chodźmy do salonu.- przerwał kłótnię Liam.
Wszyscy pokiwali z aprobatą głowami i poszliście do salonu. Siedliście na kanapie i chwilę rozmawialiście.
- Zagramy w butelkę!- krzyknął Harry.
- Jak wyżej!- poparł go Lou.
- Dosko!- wrzasnął Niall a wszyscy zaczęli się tarzać ze śmiechu.- No co?- zapytał zdezorientowany.- Tylko wyrażam aprobatę.
- Nialler'ek słownik słownik sobie kupił.- zadrwił Lou.
Zayn podniósł się z podłogi i poszedł do kuchni po butelkę. Po chwili wrócił z litrową colą w ręku. Wszyscy zasiedli w kole na dywanie.
- Teraz się zacznie.- szepną ci do ucha Liam.
- Ja kręcę!- oznajmił Tommo.
- No chyba cię do reszty pogrzało! Ja pierwszy!- wrzasnął Hazza.
- Larry zamknij się! Ja kręcę.- wydarł się Zayn.
- A nie sądzicie, że to panie mają pierwszeństwo?- zapytał Liam.
- Tak [T.I] może kręcić pierwsza!- zgodził się Niall jakbyś miał doświadczyć nie wiadomo jakiego zaszczytu.
Zakręciłaś i wypadło na Hazze. Postanowiłaś pójść na całość.
- Pytanie czy zadanie?
- Pytanie.
- Ile razy to robiłeś?- zapytałaś.
- O kurde teraz będzie liczyć godzinę.- załamał się Lou.
- No więc dwa razy z Anne, z pięć z Tay, z dziesięć z innymi i na pewno raz z Jenner. To tak plus minus dwadzieścia.- wyliczył.
Harold wykręcił Zayn'a.
- Pytanie.
- Zakochałeś się kiedyś w fance?
- Tak, ale nie powiem jakiej.
- Uuuuu.
Tym razem wypadło na Niall'a.
- Pytanie.
- Najmniej przyzwoite pytanie jakie zadano ci w internecie?
- Ile ma mój ten...ten...- farbowany słodko się zarumienił.
- Hahaha!- zaśmiał się Lou.
Teraz wypadło na Tomma.
- Wyzwanie.
- Pocałuj Hazze.- oznajmił Horan.
Louis podszedł do Harolda, cmoknął go w usta i wrócił na miejsce.
- To oszustwo!- krzyknął Zayn.
- Nie powiedzieliście czy z języczkami czy nie!- Lou wywalił jęzor.
Tommo wykręcił i wypadło na ciebie.
- Pytanie.- oznajmiłaś.
- Dlaczego ciągle trzymasz się za brzuch? W ciąży jesteś?- zapytał niczego nie świadomy.
Po twoich policzkach potoczyły się łzy, wstałaś i pobiegłaś na taras. Wybiegł za tobą Liam.
- [T.I] co się stało?
- Nic.- odpowiedziałaś.
- Nie kłam widzę, że coś jest nie tak. Opowiedz, będzie ci lżej. Co?- zaproponował brunet.
- To długa historia.
- Z chęcią posłucham.- zapewnił.
Mam nadzieję, że kolejna część wam się podoba i napiszecie więcej komentarzy nisz ostatnio. A teraz pytanie. Czy [T.I] zaufa Liam'owi i opowie mu swoją historię?
__________________________________________________________
Weszłaś do domu i zaczęłaś przekopywać garderobę w poszukiwaniu idealnego zestawu. W końcu zdecydowałaś się na to. Zrobiłaś delikatny makijaż i uczesałaś włosy w kłosa. Szybko zbiegłaś na dół zakładając na palec pierścionek. Do przyjścia chłopaka zostało ci jeszcze pięć minut, więc udałaś się do kuchni i nalałaś wody do szklanki i zaczęłaś powoli ją sączyć. Po chwili usłyszałaś dzwonek do drzwi. Pobiegłaś do nich i otworzyłaś je na oścież.
- Hej może wyjdziesz na chwilę.- zaproponowałaś brunetowi.
- Chętnie.- chłopak zgodził się bez problemu.- A tak na marginesie to jestem Liam.
- [T.I].- przedstawiłaś się.- Chcesz wodę- zapytałaś.
- Poproszę.
Udaliście się do kuchni gdzie nalałaś do szklanki schłodzonego napoju.
- Mieszkacie tam wszyscy razem?- zagadnęłaś.
- Tak.- odpowiedział.- Tworzymy zespół One Direction. Słyszałaś?
- Coś tam.- powiedziałaś, i wtedy cię olśniło.- Tak widziałam tego mopa w gazecie i stwierdziłam, że to pewnie kolejna gwiazdka Disney'a.
- Hahaha!- Liam zaczął się śmiać.- Loczek wkurzy się kiedy to usłyszy.
- Ale chodzi ci o włosy czy o Disney'a?
- To i to. Jest przewrażliwiony na punkcie swojej fryzury.- wyjaśnił ci brunet.
Chłopak odstawił szklankę do zlewu.
- Idziemy?- zapytał.
- Jasne chodź.- powiedziałaś, chwyciłaś go za rękę i pociągnęłaś w stronę drzwi.
Zakluczyłaś mieszkanie gdyż twój tata był właśnie w pracy i ruszyliście do domu chłopaków. Liam zaczął wyjmować pocztę ze skrzynki na listy.
- Wejdź.- powiedział.
Podeszłaś do drzwi i bez wahania je otworzyłaś. Jednak szybko je zamknęłaś gdyż nagi mop uciekał przed pasiastym.
- Czemu nie wchodzisz?- zapytał brunet.
- Mop lata nago po domu.- wyjaśniłaś.
- Zaraz to załatwię.- powiedział.
Wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wybrał jakiś numer. W mieszkaniu rozległ się dźwięk Look After You, które po chwili ucichło.
- Lou karz się Loczkowi ubrać bo ja i [T.I] chcemy wejść do domu.- powiedział Liam do słuchawki.
W mieszkaniu rozległ się krzyk, tupot nóg i po chwili weszliśmy do domu. Liam zaczął po kolei przedstawiać domowników.
-Zayn - wskazał na Mulata z kruczoczarnymi włosami , który miło do ciebie pomachał i się uśmiechnął
- Harry- to ten mop.
- Witaj piękna . Bolało kiedy spadłaś z nieba ? - spytał uwodzicielsko .
Parsknęłaś krótkim śmiechem .
- Harry skarbie , wieś robisz ! - powiedział jakiś chłopak z grzywką w bluzce w paski , czerwonych spodniach i szelkach. - Siemka marcheweczko jestem Louis , najprzystojniejszy chłopak z najseksowniejszą dupą na tym świecie - krótko się przedstawił . Ten to ma skromność !
- Dodaj do tego jeszcze najskromniejszy - uśmiechnęłaś się miło
- I najskromniejszy - przytaknął Lou
- A wy to jesteście homo ? - spytałaś no bo Lou mówił do tego Harrego per "skarbie".
- Niee to jest tylko taki bromance - wtrącił Zayn śmiejąc się
- A skąd ty to możesz wiedzieć ? - spytał Louis na co popatrzyliście an niego dziwnie - serce nie sługa - powiedział i się zaśmiał - Nie no żart.
- Jezu skończcie już to ! CHCIAŁBYM SIĘ WRESZCIE PRZEDSTAWIĆ.- powiedział blondyn.- Jestem Niall. Jedyny normalny w tym domu.
- Jasne normalny!- prychnął Lou.- Żaden normalny człowiek nie pochłania w ciągu 24 godzin tony jedzenia.
- To nie prawda wcale nie tonę.- naburmuszył się farbowany.
- Nie tylko dwie.- zaśmiał się Zayn.
- Może chodźmy do salonu.- przerwał kłótnię Liam.
Wszyscy pokiwali z aprobatą głowami i poszliście do salonu. Siedliście na kanapie i chwilę rozmawialiście.
- Zagramy w butelkę!- krzyknął Harry.
- Jak wyżej!- poparł go Lou.
- Dosko!- wrzasnął Niall a wszyscy zaczęli się tarzać ze śmiechu.- No co?- zapytał zdezorientowany.- Tylko wyrażam aprobatę.
- Nialler'ek słownik słownik sobie kupił.- zadrwił Lou.
Zayn podniósł się z podłogi i poszedł do kuchni po butelkę. Po chwili wrócił z litrową colą w ręku. Wszyscy zasiedli w kole na dywanie.
- Teraz się zacznie.- szepną ci do ucha Liam.
- Ja kręcę!- oznajmił Tommo.
- No chyba cię do reszty pogrzało! Ja pierwszy!- wrzasnął Hazza.
- Larry zamknij się! Ja kręcę.- wydarł się Zayn.
- A nie sądzicie, że to panie mają pierwszeństwo?- zapytał Liam.
- Tak [T.I] może kręcić pierwsza!- zgodził się Niall jakbyś miał doświadczyć nie wiadomo jakiego zaszczytu.
Zakręciłaś i wypadło na Hazze. Postanowiłaś pójść na całość.
- Pytanie czy zadanie?
- Pytanie.
- Ile razy to robiłeś?- zapytałaś.
- O kurde teraz będzie liczyć godzinę.- załamał się Lou.
- No więc dwa razy z Anne, z pięć z Tay, z dziesięć z innymi i na pewno raz z Jenner. To tak plus minus dwadzieścia.- wyliczył.
Harold wykręcił Zayn'a.
- Pytanie.
- Zakochałeś się kiedyś w fance?
- Tak, ale nie powiem jakiej.
- Uuuuu.
Tym razem wypadło na Niall'a.
- Pytanie.
- Najmniej przyzwoite pytanie jakie zadano ci w internecie?
- Ile ma mój ten...ten...- farbowany słodko się zarumienił.
- Hahaha!- zaśmiał się Lou.
Teraz wypadło na Tomma.
- Wyzwanie.
- Pocałuj Hazze.- oznajmił Horan.
Louis podszedł do Harolda, cmoknął go w usta i wrócił na miejsce.
- To oszustwo!- krzyknął Zayn.
- Nie powiedzieliście czy z języczkami czy nie!- Lou wywalił jęzor.
Tommo wykręcił i wypadło na ciebie.
- Pytanie.- oznajmiłaś.
- Dlaczego ciągle trzymasz się za brzuch? W ciąży jesteś?- zapytał niczego nie świadomy.
Po twoich policzkach potoczyły się łzy, wstałaś i pobiegłaś na taras. Wybiegł za tobą Liam.
- [T.I] co się stało?
- Nic.- odpowiedziałaś.
- Nie kłam widzę, że coś jest nie tak. Opowiedz, będzie ci lżej. Co?- zaproponował brunet.
- To długa historia.
- Z chęcią posłucham.- zapewnił.
Mam nadzieję, że kolejna część wam się podoba i napiszecie więcej komentarzy nisz ostatnio. A teraz pytanie. Czy [T.I] zaufa Liam'owi i opowie mu swoją historię?
#33 Liam II
Wiem, ze ten imagin zaczęłam pisać dość dawno ale gdyby nie motywacja pewnego anonimka ta piękna historia zakopana gdzieś w odmętach mojej wyobraźni ujrzy światło dzienne.
______________________________________________________________
Dzisiaj leciałaś do taty do Londynu. Zaczniesz tam naukę prywatnie bo twój ojciec jest tzw. grubą rybą jest właścicielem sześciu centrów handlowych. Dwóch w Londynie, i po jednym w Dublinie, Oxfordzie, Cambridge i Bristolu. Pożegnawszy się wcześniej z mamą wsiadłaś do samolotu. Czekał cię długi dwugodzinny lot. Włożyłaś do uszu słuchawki i zaczęłaś czytać "Błękitnokrwistych".
Jednak lektura nie szła ci za dobrze. Zamiast czytać spoglądałaś na pierścionek tkwiący na twoim serdecznym palcu lewej ręki. Ten właśnie srebrny pierścionek z perłą misternie oplecioną żyłkami z białego złota. Znalazłam to w spodniach Kuby leżących w szafce w twoim pokoju. Były to tak zwane ciuchy awaryjne na wypadek gdyby twój chłopak został u ciebie na noc. Pierścionek jak przypuszczałaś zaręczynowy znalazłaś kiedy pakowałaś swoje walizki. Wielu z was może pomyśleć czemu tak późno, ale jeżeli cały czas siedziałaś pochlipując z powodu dwójki ludzi najważniejszych dla ciebie ludzi, których nie było już na tym świecie trudno przekopywać szafy.
Stałaś w hali przylotów i wypatrywałaś swojego taty. W końcu go zobaczyłaś, mężczyznę w średnim wieku ubranego w czarne rurki i marynarkę. Pobiegłaś do niego ciągnąc za sobą walizkę i rzuciłaś mu się w ramiona. Poszliście do samochodu a kiedy staliście w korku twój ojciec ujrzał to czego jego oczy nigdy nie powinny zobaczyć: pierścionek.
- Co tam masz na palcu księżniczko?- zapytał.- Pierścionek zaręczynowy?
- Tak.- odpowiedziałaś.
- A nie myślisz, że powinienem poznać mojego przyszłego zięcia?
- Tato wiem, że myślisz, że Kuba ode mnie odszedł, ale jako mój tata zasługujesz na prawdę.- powiedziałaś a twój ojciec przytaknął.- Tak więc on wcale mnie nie rzucił tylko zginął pod kołami ciężarówki przy tym ratując mnie przed podzieleniem jego losu. Właściwie nie mnie tylko nam.
- Jak to nam? Był z wami ktoś jeszcze?- zapytał.
- Nie byliśmy tylko my i nasze dziecko u mnie pod sercem.
Po policzku twojego taty potoczyła się łza a ty i tak już dawno płakałaś.
- Czyli gdyby nie to byłbym dziadkiem?- zapytał.
- Tak- odpowiedziałaś.- W każdym razie poszliśmy na spacer i powiedziałam mu o tym, że będzie tatusiem. Gdyby było to możliwe pewnie latałby ze szczęścia. Szliśmy cali w skowronkach i wtedy ciężarówka jadąca znad przeciwka wpadła w poślizg. Kuba mnie odepchnął, potem umarł w szpitalu a ja z nerwów poroniłam. Potem była depresja, a kiedy się pakowałam w jego spodniach, które cały czas leżały u mnie w szafie znalazłam ten pierścionek, na znak mojej miłości do niego.- teraz płakałaś jak bóbr.
- Jesteśmy w domu.- oznajmił tata.- Od razu ostrzegam za płotem mieszka piątka wariatów, którzy lubią podglądać kobiety w bikini.- mimowolnie się zaśmiałaś.
Weszliście do domu i zaczęłaś go oglądać. Bardzo spodobał ci się basen w ogrodzie, garderoba pełna ubrań i twój pokój. Kiedy już rozłożyłaś swoje rzeczy przebrałaś się w bikini i wyszłaś na taras aby się poopalać. Położyłaś się na kocu i zaczęłaś się opalać.
- Ale ciałko.- powiedział ktoś za płotem konspiracyjnym szeptem.
- Uuuu!- odezwał się kolejny głos.
- A jaki tyłek!- westchnął kolejny.
- Wiecie że ja to wszystko słyszę?- zapytałaś spoglądając na pięciu chłopaków: mulata, blondyna, pasiastego, w koszulce z napisem "I hate spoons" i z mopem na głowie.
- Wiemy.- odezwał się zuchwale mop.
- Przepraszam cię za nich.- odezwał się brunet w koszulce z nadrukiem.- W ramach przeprosin zapraszam do nas.
- Ok.- zgodziłaś się.
- To będę po ciebie za 15 minut.
____________________________________________________________
Mam nadzieję, że skomentujecie ten imagin. I że wam się spodoba no i jeszcze pytanko. Co się będzie działo w tym domu?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.jpg)





