Harry wszedł do twojego mieszkania a ty zaprowadziłaś go do kuchni.
- Kiedy wtedy, na tym ganku krzyknęłaś, że jesteś w ciąży myślałem, że kłamiesz, żebym został.- powiedział Loczek.
- Ale jak widzisz nie kłamałam.- odpowiedziałaś mu.
- Jakbym wtedy wiedział, że mówisz prawdę to bym został.
- Ale nie zostałeś i teraz musisz liczyć się z konsekwencjami swojego wyboru.
- [T.I] ja cały czas cię kocham.
- Wtedy powiedziałeś coś innego.- zarzuciłaś mu.
- Bo wtedy tak myślałem. Ale potem strasznie tęskniłem i nawet przyjechałem do twojego mieszkania ale ty już wyjechałaś.
- Bo nie chciałam, żeby mała cię kiedykolwiek zobaczyła.
- To co jej powiedziałaś kiedy spytała o mnie?- zapytał Hazza.
- Że jej tata nie żyje.
- Czyli dla ciebie jestem martwy?- zapytał drżącym głosem.
- Nie cały czas cię kocham.
- To dlaczego do mnie nie wrócisz?
- Bo boję się, że znowu mnie zranisz.
- A jeżeli powiem, że już tego nie zrobię?
- To powiem, że ci wieżę.
- [T.I] obiecuję, że już nigdy cię nie zranię.
- Wierzę ci.
Harry zaczął zbliżać swoją twarz do twoje aż w końcu złączył wasze usta w namiętnym pocałunku.
- Mogę poznać małą?- zapytał kiedy w końcu się od siebie oderwaliście.
- Darcy!- zawołałaś.
Do kuchni wbiegła WASZA córka. I uśmiechnęła się do Harrego.
- Pamiętasz jak opowiadałam ci o twoim tacie?- zapytałaś.
- Tak.- zaszczebiotał.
- Nie mówiłam wtedy prawdy. Twój tata żyje.- mała zrobiła zdziwioną minę.
- To gdzie on jest?
- To jest twój tata.
Darcy powoli podeszła do Hazzy.
- Tęskniłem za tobą.- powiedział Loczek.
- Ty jesteś moim tatą?- zapytała.
- Tak.- odpowiedział.
Mała podeszła bliżej niego i wtuliła się w jego kolana a on wziął ją na ręce i mocno przytulił a potem pocałował w czoło.
- Hahaha.- zaśmiała się Darcy.
- Kocham was.- szepnął Harry w jej włosy.
Podeszłaś do nich i zrobiliście zbiorowego misia. Potem mała stanęła z powrotem na ziemi.
- Tylko teraz musimy powiedzieć tacie to czego nikomu nie mówimy.- powiedziałaś do małej.
- Mam białaczkę.- powiedziała mała z szerokim uśmiechem na twarzy.
_______________________________________________________________
Jeszcze nie wracam ale to taki przed smak mojego powrotu. Na pewno zacznę pisać do końca maja.
Niesamowite historie członków One Direction z każdą z was w roli głównej. Follow me on Twitter @lovefoodlikeniall
czwartek, 24 kwietnia 2014
sobota, 12 kwietnia 2014
#62 Nutella part.IV
Wsiadłaś do samochodu i razem z małą i Simonem ruszyliście w stronę centrum. Brunet mieszkał dwie przecznice od ciebie więc często go podwoziłaś. Po jakiś 5 minutach jazdy mała zasnęła.
- Kto to jest ten Harry?- zapytał cię Simon.
- Tata Darcy.- odpowiedziałaś.- Zostawił nas kiedy byłam w 2 miesiącu ciąży. Do teraz w ogóle nie wiedział o jej istnieniu.
- A ty nadal go kochasz?
- Chyba tak ale po tym co zrobił już nigdy mu nie zaufam. A co jesteś zazdrosny?
- Byłbym pół roku temu.
- A niby dlaczego?
- Wtedy mi się podobałaś.- Simon uśmiechnął się do siebie.- Byłem w tobie zakochany na zabój. Ale bałem się ci o tym powiedzieć.
- A teraz już nie jesteś?
- Kiedy zobaczyłem modelkę z reklamy Nutelli od razu się odkochałem.
Wybuchnęłaś tak głośnym śmiechem, że aż obudziłaś małą. Zaraz potem dojechaliście do domu.
Właśnie kiedy wkładałam lasange do piekarnika kiedy usłyszałaś dzwonek do drzwi. Pobiegłaś do holu i otworzyłaś drzwi. Na progu stali Max i Diego.
- Hej.- przywitałaś się.
- Cześć [T.I].- powiedział Max.
- Wejdźcie.- uśmiechnęłaś się do nich.
Twoi goście weszli do holu a ty powiesiłaś na wieszaku ich kurtki. Razem poszliście do kuchni.
- Co ty taka przybita? Przecież dostałaś awans.- zapytał cię Max- A i gratuluję!
- Z awansu się mega cieszę. Ale pewna osoba zniszczyła mi cały dobry nastrój.
- Czy tą osobą jestem ja?
- Nie.- uśmiechnęłaś się.- A tak na marginesie skąd wiesz o moim awansie?
- Zawsze oglądam "New York with Stars". Świetnie ci poszło.
- Skoro oglądałeś to mogę ci powiedzieć.- stwierdziłaś.- Mój dzień popsuł Harry Styles.
- Czemu?- zapytał Max.
- To ojciec Darcy. Jak ją zobaczył zachciało mu się zemną rozmawiać i w ten oto sposób zepsuł mi humor.
- Byłaś z Harrym Styles'em?
- Tak. Rozwalił mi dwa lata życia. Boże co ja zrobię jeśli on zechce zabrać mi małą?
- Nie zechce.- zapewnił cię Max.- Wszystko będzie dobrze.
Kiedy Max i Diego poszli do domu zaczęłyście z Darcy sprzątać po kolacji. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- Leć otworzyć skarbie.- powiedziałaś.
Mała pobiegła do holu. Usłyszałaś szczęk zamku i odgłos otwieranych drzwi.
- Mamo to jakiś pan!- zawołała Darcy.
- Już idę.- odkrzyknęłaś.
Kiedy doszłaś do holu zobaczyłaś Harrego.
- Mogę wejść?- zapytał.
- Zapraszam.- powiedziałaś.
- Kto to jest ten Harry?- zapytał cię Simon.
- Tata Darcy.- odpowiedziałaś.- Zostawił nas kiedy byłam w 2 miesiącu ciąży. Do teraz w ogóle nie wiedział o jej istnieniu.
- A ty nadal go kochasz?
- Chyba tak ale po tym co zrobił już nigdy mu nie zaufam. A co jesteś zazdrosny?
- Byłbym pół roku temu.
- A niby dlaczego?
- Wtedy mi się podobałaś.- Simon uśmiechnął się do siebie.- Byłem w tobie zakochany na zabój. Ale bałem się ci o tym powiedzieć.
- A teraz już nie jesteś?
- Kiedy zobaczyłem modelkę z reklamy Nutelli od razu się odkochałem.
Wybuchnęłaś tak głośnym śmiechem, że aż obudziłaś małą. Zaraz potem dojechaliście do domu.
Właśnie kiedy wkładałam lasange do piekarnika kiedy usłyszałaś dzwonek do drzwi. Pobiegłaś do holu i otworzyłaś drzwi. Na progu stali Max i Diego.
- Hej.- przywitałaś się.
- Cześć [T.I].- powiedział Max.
- Wejdźcie.- uśmiechnęłaś się do nich.
Twoi goście weszli do holu a ty powiesiłaś na wieszaku ich kurtki. Razem poszliście do kuchni.
- Co ty taka przybita? Przecież dostałaś awans.- zapytał cię Max- A i gratuluję!
- Z awansu się mega cieszę. Ale pewna osoba zniszczyła mi cały dobry nastrój.
- Czy tą osobą jestem ja?
- Nie.- uśmiechnęłaś się.- A tak na marginesie skąd wiesz o moim awansie?
- Zawsze oglądam "New York with Stars". Świetnie ci poszło.
- Skoro oglądałeś to mogę ci powiedzieć.- stwierdziłaś.- Mój dzień popsuł Harry Styles.
- Czemu?- zapytał Max.
- To ojciec Darcy. Jak ją zobaczył zachciało mu się zemną rozmawiać i w ten oto sposób zepsuł mi humor.
- Byłaś z Harrym Styles'em?
- Tak. Rozwalił mi dwa lata życia. Boże co ja zrobię jeśli on zechce zabrać mi małą?
- Nie zechce.- zapewnił cię Max.- Wszystko będzie dobrze.
Kiedy Max i Diego poszli do domu zaczęłyście z Darcy sprzątać po kolacji. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
- Leć otworzyć skarbie.- powiedziałaś.
Mała pobiegła do holu. Usłyszałaś szczęk zamku i odgłos otwieranych drzwi.
- Mamo to jakiś pan!- zawołała Darcy.
- Już idę.- odkrzyknęłaś.
Kiedy doszłaś do holu zobaczyłaś Harrego.
- Mogę wejść?- zapytał.
- Zapraszam.- powiedziałaś.
środa, 9 kwietnia 2014
Mimi's Story Chapter VI "Sen proroczy"
Przepraszam, że taki krótki ale rodzice zabrali mi komputer i piszę to tak jakby nielegalnie.
__________________________________________________________
Podłoga cała była usłana płatkami róż. W okół wanny pełnej wody i piany stały różane świeczki. Podeszłam bliżej. Na podłodze obok pluszowego serduszka leżała kartka.
__________________________________________________________
Podłoga cała była usłana płatkami róż. W okół wanny pełnej wody i piany stały różane świeczki. Podeszłam bliżej. Na podłodze obok pluszowego serduszka leżała kartka.
Droga Mimi!
Jeśli jesteś zaskoczona to znaczy, że moja niespodzianka
się udała. Nie pytaj jak to zrobiłem. To będzie moja
słodka tajemnica. Co powiesz na spotkanie jutro w naszym
parku o 12:00. Jeśli się zgadzasz to wyślij mi sms'a.
Twój Harry
Niespodzianka udała mu się w stu procentach Szybo zrzuciłaś z siebie ubrania i wskoczyłaś do wanny. Chwyciłaś nowe wydanie "British Girl!" i zaczęłaś je przeglądać. Nie było nic ciekawego. Po jakiejś godzinie wylegiwania się postanowiłam wyjść bo wyglądałam już jak rodzynka. W samym ręczniku ruszyłam do pokoju. Wzięłam ze stolika nocnego telefon i wybrałam numer do Hazzy. Chłopak odebrał po czterech sygnałach.
- Harry dzięki za niespodziankę.- powiedziałam na wstępie.
- Nie ma problemu.- oznajmił.
- Ale naprawdę mnie zaskoczyłeś. Jak to zrobiłeś?
- Przeczytałaś list?
- Tak.
- To nie pytaj. To co pasuje ci jutro w parku?
- Jasne. Dobranoc.
- Dobranoc.
Rozłączyłam się, odłożyłam telefon i zasnęłam z uśmiechem na ustach.
Biegałam po parku i co chwila pochylałam się aby zerwać jakiś kwiat. Kiedy miałam już pełny koszyk ruszyłam w stronę pagórka. Stanęłam na szczycie i zaczęłam się rozglądać. W tedy zza krzaków wyszedł Harry.
- Cześć piękna.- przywitał się ze mną.
- Witaj przystojniaku.- odpowiedziałam mu ze śmiechem.
- Muszę ci coś powiedzieć.- oznajmił mi.
- Tak?
- Mimi bo ja zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. I od tej chwili cały czas o tobie myślę.
- Ja też cię kocham Harry.- odpowiedziałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.
Potem razem biegaliśmy i zbieraliśmy kwiaty.
- Cześć piękna.- przywitał się ze mną.
- Witaj przystojniaku.- odpowiedziałam mu ze śmiechem.
- Muszę ci coś powiedzieć.- oznajmił mi.
- Tak?
- Mimi bo ja zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. I od tej chwili cały czas o tobie myślę.
- Ja też cię kocham Harry.- odpowiedziałam i złączyłam nasze usta w pocałunku.
Potem razem biegaliśmy i zbieraliśmy kwiaty.
Rano pełna energii obudziłam się o siódmej.
- Oby to był sen proroczy.- powiedziałam
Zbiegłam na dół i zjadłam miskę płatków owsianych. Potem ubrałam się w sukienkę w kwiatki, balerinki i skórzaną torebkę. Kiedy ponownie spojrzałam na zegarek była 11:00. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić więc włączyła Chatty man'a ale tak mnie nosiło, że zaczęłam chodzić w koło salonu. Po ponad pół godzinnym oczekiwaniu wyszłam z domu i pobiegłam w stronę naszego parku. Już z daleka zobaczyłam Loczka czekającego na mnie na zalanej słońcem ławce.
- Cześć.- przywitałam się kiedy do niego podeszłam.
- Witaj piękna.- Hazza odpowiedział na moje powitanie.- Musimy porozmawiać.
- Tak?
- Bo widzisz kiedy zobaczyłem cię na tym pokazie zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Od tego czasu cały czas o tobie myślę...
- Ja ciebie też, Harry.- przerwałam mu.
Brunet złączył nasze usta w pocałunku.
- To co zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się.
- Oby to był sen proroczy.- powiedziałam
Zbiegłam na dół i zjadłam miskę płatków owsianych. Potem ubrałam się w sukienkę w kwiatki, balerinki i skórzaną torebkę. Kiedy ponownie spojrzałam na zegarek była 11:00. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić więc włączyła Chatty man'a ale tak mnie nosiło, że zaczęłam chodzić w koło salonu. Po ponad pół godzinnym oczekiwaniu wyszłam z domu i pobiegłam w stronę naszego parku. Już z daleka zobaczyłam Loczka czekającego na mnie na zalanej słońcem ławce.
- Cześć.- przywitałam się kiedy do niego podeszłam.
- Witaj piękna.- Hazza odpowiedział na moje powitanie.- Musimy porozmawiać.
- Tak?
- Bo widzisz kiedy zobaczyłem cię na tym pokazie zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Od tego czasu cały czas o tobie myślę...
- Ja ciebie też, Harry.- przerwałam mu.
Brunet złączył nasze usta w pocałunku.
- To co zostaniesz moją dziewczyną?
- Tak.- odpowiedziałam uśmiechając się.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
#62 Nutella part.III
Weszłaś do swojej garderoby a Mia zaczęła zmywać z ciebie makijaż itp. a ty pogrążyłaś się we wspomnieniach.
***
Wróciłaś wcześniej z pracy bo miałaś przekazać swojemu chłopakowi Harremu niezwykle ważną wiadomość. Wyciągnęłaś z kieszeni klucz i weszłaś do domu.
- Harry!- krzyknęłaś w głąb domu, jednak nikt ci nie odpowiedział.
Ruszyłaś po schodach do waszej sypialni jednak widok, który tam zastałaś zmroził ci krew w żyłach. Harry w pośpiechu wrzucał swoje rzeczy do walizki.
- Możesz mi wytłumaczyć co ty robisz?!- zapytałaś.
- Odchodzę.- oznajmił ci.
- Jak?- szepnęłaś zszokowana jednak po chwili zawładnęła tobą ślepa furia.- No tak. Bo przecież ty wielce wielki pan Styles nie może być z żadną dziewczyną dłużej niż trzy miesiące! A przepraszam ze mną pobiłeś swój rekord! 2 lata. Tyle ze mną byłeś. A teraz zostawisz mnie jak jakąś szmatę!
- [T.I] to nie tak.
- A jak?- zapytałaś.
- Nasz związek się wypala nie widzisz tego? Oddalamy się od siebie.- powiedział, chwycił swoją walizkę i zaczął zbiegać po schodach.- Nie mogę cię dłużej męczyć.
- Czyli zdradzałeś mnie?
- Nie. Nie kocham cię już.- powiedział i wybiegł na ganek.
- Jestem ciąży!- krzyknęłaś.
Loczek wybiegł na ulicę.
***
- Dzięki Mia!- przegnałaś się ze stylistką i wyszłaś z garderoby.
Na korytarzu czekał na ciebie Simon z małą.
- Cześć skarbie!- przywitałaś się i pocałowałaś córeczkę w czółko.- Jak było w przedszkolu?
- Dobze. Na drugie śniadanie była bułka z Nutellą.- oznajmiła ci mała i posłała swój tzw. uśmiech łobuziaka.
- Simon w ramach rekompensaty chcesz, żebym cię podwiozła? To zawsze lepsze niż komunikacja miejska.- zaproponowałaś.
- Jasne. Podwózki się nigdy nie odmawia.- powiedział i szturchnął cię w brzuch.
Darcy chwyciła bruneta z rękę i razem ruszyliście do drzwi. Kiedy wyszliście na parking. Nagle podszedł do was Harry.
- [T.I] możemy pogadać?- zapytał.
- Możemy.- odpowiedziałaś po czym zwróciłaś się do Simon'a.- Simon idź z małą do samochodu.
Brunet odszedł z Darcy w stronę twojego miejsca parkingowego.
Loczek stanął na przeciwko ciebie.
- Darcy to moje dziecko?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.- A co tatuś odnalazł się po 4 latach.
- A czemu mi nie powiedziałaś?- zapytał.
- Krzyczałam jak odchodziłeś.- odpowiedziałam.
Harry przez chwilę patrzył na mnie jak na idiotkę. Wtedy usłyszałaś rozmowę Darcy i Simon'a.
- Simon a odbierzesz mnie jutro z przedszkola?- zapytała mała.
- To nie ode mnie zależy.- odpowiedział.
- Plosie.- zapiszczała twoja córka.
- Postaram się mamie załatwić dodatkową robotę. Ok?
- Taaaak!- ucieszyła się Darcy.
Harry zamrugał oczami i spojrzał na nich.
- Ten Simon to twój chłopak?- zapytał.
- Nie mam teraz czasu. Śpieszymy się na kolację.- oznajmiłaś.- Jak chcesz zadzwonić to to jest moja wizytówka.- powiedziałaś i wręczyłaś mu kawałek tektury z wydrukowanym twoim imieniem i numerem telefonu.
- Czyli tak.- mruknął Harry.
_____________________________________________________________
Proszę. Oto następna część Nutelli. Tylko napiszcie jakiś komentarz. Ok?
***
Wróciłaś wcześniej z pracy bo miałaś przekazać swojemu chłopakowi Harremu niezwykle ważną wiadomość. Wyciągnęłaś z kieszeni klucz i weszłaś do domu.
- Harry!- krzyknęłaś w głąb domu, jednak nikt ci nie odpowiedział.
Ruszyłaś po schodach do waszej sypialni jednak widok, który tam zastałaś zmroził ci krew w żyłach. Harry w pośpiechu wrzucał swoje rzeczy do walizki.
- Możesz mi wytłumaczyć co ty robisz?!- zapytałaś.
- Odchodzę.- oznajmił ci.
- Jak?- szepnęłaś zszokowana jednak po chwili zawładnęła tobą ślepa furia.- No tak. Bo przecież ty wielce wielki pan Styles nie może być z żadną dziewczyną dłużej niż trzy miesiące! A przepraszam ze mną pobiłeś swój rekord! 2 lata. Tyle ze mną byłeś. A teraz zostawisz mnie jak jakąś szmatę!
- [T.I] to nie tak.
- A jak?- zapytałaś.
- Nasz związek się wypala nie widzisz tego? Oddalamy się od siebie.- powiedział, chwycił swoją walizkę i zaczął zbiegać po schodach.- Nie mogę cię dłużej męczyć.
- Czyli zdradzałeś mnie?
- Nie. Nie kocham cię już.- powiedział i wybiegł na ganek.
- Jestem ciąży!- krzyknęłaś.
Loczek wybiegł na ulicę.
***
- Dzięki Mia!- przegnałaś się ze stylistką i wyszłaś z garderoby.
Na korytarzu czekał na ciebie Simon z małą.
- Cześć skarbie!- przywitałaś się i pocałowałaś córeczkę w czółko.- Jak było w przedszkolu?
- Dobze. Na drugie śniadanie była bułka z Nutellą.- oznajmiła ci mała i posłała swój tzw. uśmiech łobuziaka.
- Simon w ramach rekompensaty chcesz, żebym cię podwiozła? To zawsze lepsze niż komunikacja miejska.- zaproponowałaś.
- Jasne. Podwózki się nigdy nie odmawia.- powiedział i szturchnął cię w brzuch.
Darcy chwyciła bruneta z rękę i razem ruszyliście do drzwi. Kiedy wyszliście na parking. Nagle podszedł do was Harry.
- [T.I] możemy pogadać?- zapytał.
- Możemy.- odpowiedziałaś po czym zwróciłaś się do Simon'a.- Simon idź z małą do samochodu.
Brunet odszedł z Darcy w stronę twojego miejsca parkingowego.
Loczek stanął na przeciwko ciebie.
- Darcy to moje dziecko?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.- A co tatuś odnalazł się po 4 latach.
- A czemu mi nie powiedziałaś?- zapytał.
- Krzyczałam jak odchodziłeś.- odpowiedziałam.
Harry przez chwilę patrzył na mnie jak na idiotkę. Wtedy usłyszałaś rozmowę Darcy i Simon'a.
- Simon a odbierzesz mnie jutro z przedszkola?- zapytała mała.
- To nie ode mnie zależy.- odpowiedział.
- Plosie.- zapiszczała twoja córka.
- Postaram się mamie załatwić dodatkową robotę. Ok?
- Taaaak!- ucieszyła się Darcy.
Harry zamrugał oczami i spojrzał na nich.
- Ten Simon to twój chłopak?- zapytał.
- Nie mam teraz czasu. Śpieszymy się na kolację.- oznajmiłaś.- Jak chcesz zadzwonić to to jest moja wizytówka.- powiedziałaś i wręczyłaś mu kawałek tektury z wydrukowanym twoim imieniem i numerem telefonu.
- Czyli tak.- mruknął Harry.
_____________________________________________________________
Proszę. Oto następna część Nutelli. Tylko napiszcie jakiś komentarz. Ok?
sobota, 5 kwietnia 2014
#61 Nutella part.II
- Mia, mogła byś zawołać Simona?- poprosiłaś chwilę przed swoim wejściem przed kamerę.
- Tak jasne.- odpowiedziała blondynka i wyszła z garderoby.
Po chwili weszła do pokoju razem z brunetem.
- Słuchaj Simon mam do ciebie prośbę.- powiedziałaś.
- Zamieniam się w słuch.
- Mógłbyś przywieść tutaj Darcy z przedszkola? Bo program trwa dwie godziny i nie zdążę jej odebrać, wrócić i przygotować się.
- Jasne. A potem co z małą mam zrobić?
- Przyprowadź ją na tam gdzie są operatorzy kamer. A i moglibyście wejść do sklepu po Nutellę? Oddam ci kasę.
- Jasne piękna. Nie ma sprawy.
- Uwielbiam cię.
Simon wyszedł z pokoju a Mia poprawiła twój makijaż.
- [T.I] wchodzisz za minutę.- rozległ się dźwięk w głośniku.
Wstałaś z krzesła i ruszyłaś w stronę drzwi. Pchnęłaś je i weszłaś do wielkiego pokoju z kanapą i fotelem na środku. Na podłodze leżał dywan a z boku stały różnego rodzaju kamery.
Podeszłaś do fotela i usiadłaś na nim.
- Zaczynamy.- oznajmił operator.
Ktoś nacisnął włącznik i znalazłam się na antenie.
- Witam w "New York with Stars"! Dzisiaj w naszym programie zagości boyband, który wygrał 3 statuetki MTV VAMA, ich pierwszy singiel znalazł się na pierwszych miejscach Amerykańskich list przebojów, mają ponad 8 milionów fanów na twitterze. Zapraszam...- twoje oczy wyszły na chwilę z orbit.- One Direction!
Zza winkla wyszło pięciu chłopaków. Podniosłaś się, podeszłaś do każdego z nich i przywitałaś się.
- Haj [T.I]!- przywitał się z tobą Liam.- Myśleliśmy, że zastaniemy tu Maggie.
- Poślizgnęła się w sklepie na Nutelli.- wytłumaczyłam.
- Hahaha.- zaśmiał się Niall.
- Siadajcie.- powiedziałam i wskazałam na sofę.
Wszyscy usiedli na trochę za krótkiej kanapie a ty przysiadłaś na swoim fotelu zakładając nogę na nogę.
- Słyszałam, że na koniec sierpnia ma wejść na ekrany wasz drugi pełno metrażowy film. Jaki on będzie?
- Na pewno śmieszny.- odpowiedział Lou.- Będzie dokumentował nasze przygotowanie do Where We Are Tour, pierwsze koncert w tej trasie no i oczywiście inne śmieszne momenty z naszego życia w trasie.
- Może zanim przejdziemy do spraw związanych z kolejną trasą pytania od fanów.
- Spoko.- zgodził się Zayn.
- Zawsze to lubiłem.- uśmiechnął się Niall.- Niektóre z ich pytań są serio śmieszne.
- Więc pierwsze pytanie jest od @mydearhazz.- Harry się zaśmiał.- Pyta: Jaka jest najdziwniejsza rzecz jaką oberwaliście na koncercie?
- Ja raz dostałem butem w głowę.- odpowiedział Lou.
- Kiedyś jakaś fanka rzuciła we mnie iPhonem z przyczepionymi kluczami do domu. Hazza uznał to za jakąś propozycję ale nie będę o tym opowiadać bo w ten sposób weszlibyśmy w strefę dla dorosłych.
- Ja raz dostałem tamponem w twarz.- oznajmił Harry.
- Ale nowym czy zużytym?- zapytałaś.
- Był nowy, jeszcze w opakowaniu. I jeszcze innym razem fanka rzuciła we mnie walkie talkie.
- Hahaha.- zaśmiał się Niall.- Loczek ja chwycił i powiedział "cześć" i wtedy ta fanka odpowiedziała "cześć". To było na serio śmieszne.
- Niektóre fanki rzucają na scenę staniki. Który z was najczęściej je łapie.
- Harry.- powiedzieli Liam, Niall, Lou i Zayn w tym samym czasie a Loczek delikatnie się zaczerwienił.
- Teraz pytanie od @VpDirectioner. Gdzie fanki robią najdziwniejsze rzeczy?
- Raz kiedy byliśmy we Włoszech fanki skandowały "Pizza".- wspomniał Niall.
- Najdziwniejsze rzeczy robią zdecydowanie Szwedki.- stwierdził Liam.
- Tak.- zgodził się z nim Zayn.- Tam fanki odciskają swoje biusty na naszych samochodach. A potem kiedy wsiadamy mamy miny typu "wtf" i pytamy się na wzajem skąd się to tu wzięło.
- Ale jak? Tak po prostu podchodzą, zdejmują stanik i odciskają biusty na szybach samochodu?- zapytałaś.
- Niestety tak.- potwierdził Liam.
Usłyszałaś tupot nóg i odwróciłaś się. Koło kamer stali Darcy i Simon. Mała ściskała w jednej ręce słoik Nutelli a drugą trzymała dłoń bruneta. Wzrok Harrego powędrował za moim a kiedy zobaczył małą jego mina zrzedła ale i tak cały czas na nią patrzył.
___________________________________________________________
Wszystkie odpowiedzi na pytania w wywiadzie to prawda. O Szwedkach, tamponach i walkie talkie.
- Tak jasne.- odpowiedziała blondynka i wyszła z garderoby.
Po chwili weszła do pokoju razem z brunetem.
- Słuchaj Simon mam do ciebie prośbę.- powiedziałaś.
- Zamieniam się w słuch.
- Mógłbyś przywieść tutaj Darcy z przedszkola? Bo program trwa dwie godziny i nie zdążę jej odebrać, wrócić i przygotować się.
- Jasne. A potem co z małą mam zrobić?
- Przyprowadź ją na tam gdzie są operatorzy kamer. A i moglibyście wejść do sklepu po Nutellę? Oddam ci kasę.
- Jasne piękna. Nie ma sprawy.
- Uwielbiam cię.
Simon wyszedł z pokoju a Mia poprawiła twój makijaż.
- [T.I] wchodzisz za minutę.- rozległ się dźwięk w głośniku.
Wstałaś z krzesła i ruszyłaś w stronę drzwi. Pchnęłaś je i weszłaś do wielkiego pokoju z kanapą i fotelem na środku. Na podłodze leżał dywan a z boku stały różnego rodzaju kamery.
Podeszłaś do fotela i usiadłaś na nim.
- Zaczynamy.- oznajmił operator.
Ktoś nacisnął włącznik i znalazłam się na antenie.
- Witam w "New York with Stars"! Dzisiaj w naszym programie zagości boyband, który wygrał 3 statuetki MTV VAMA, ich pierwszy singiel znalazł się na pierwszych miejscach Amerykańskich list przebojów, mają ponad 8 milionów fanów na twitterze. Zapraszam...- twoje oczy wyszły na chwilę z orbit.- One Direction!
Zza winkla wyszło pięciu chłopaków. Podniosłaś się, podeszłaś do każdego z nich i przywitałaś się.
- Haj [T.I]!- przywitał się z tobą Liam.- Myśleliśmy, że zastaniemy tu Maggie.
- Poślizgnęła się w sklepie na Nutelli.- wytłumaczyłam.
- Hahaha.- zaśmiał się Niall.
- Siadajcie.- powiedziałam i wskazałam na sofę.
Wszyscy usiedli na trochę za krótkiej kanapie a ty przysiadłaś na swoim fotelu zakładając nogę na nogę.
- Słyszałam, że na koniec sierpnia ma wejść na ekrany wasz drugi pełno metrażowy film. Jaki on będzie?
- Na pewno śmieszny.- odpowiedział Lou.- Będzie dokumentował nasze przygotowanie do Where We Are Tour, pierwsze koncert w tej trasie no i oczywiście inne śmieszne momenty z naszego życia w trasie.
- Może zanim przejdziemy do spraw związanych z kolejną trasą pytania od fanów.
- Spoko.- zgodził się Zayn.
- Zawsze to lubiłem.- uśmiechnął się Niall.- Niektóre z ich pytań są serio śmieszne.
- Więc pierwsze pytanie jest od @mydearhazz.- Harry się zaśmiał.- Pyta: Jaka jest najdziwniejsza rzecz jaką oberwaliście na koncercie?
- Ja raz dostałem butem w głowę.- odpowiedział Lou.
- Kiedyś jakaś fanka rzuciła we mnie iPhonem z przyczepionymi kluczami do domu. Hazza uznał to za jakąś propozycję ale nie będę o tym opowiadać bo w ten sposób weszlibyśmy w strefę dla dorosłych.
- Ja raz dostałem tamponem w twarz.- oznajmił Harry.
- Ale nowym czy zużytym?- zapytałaś.
- Był nowy, jeszcze w opakowaniu. I jeszcze innym razem fanka rzuciła we mnie walkie talkie.
- Hahaha.- zaśmiał się Niall.- Loczek ja chwycił i powiedział "cześć" i wtedy ta fanka odpowiedziała "cześć". To było na serio śmieszne.
- Niektóre fanki rzucają na scenę staniki. Który z was najczęściej je łapie.
- Harry.- powiedzieli Liam, Niall, Lou i Zayn w tym samym czasie a Loczek delikatnie się zaczerwienił.
- Teraz pytanie od @VpDirectioner. Gdzie fanki robią najdziwniejsze rzeczy?
- Raz kiedy byliśmy we Włoszech fanki skandowały "Pizza".- wspomniał Niall.
- Najdziwniejsze rzeczy robią zdecydowanie Szwedki.- stwierdził Liam.
- Tak.- zgodził się z nim Zayn.- Tam fanki odciskają swoje biusty na naszych samochodach. A potem kiedy wsiadamy mamy miny typu "wtf" i pytamy się na wzajem skąd się to tu wzięło.
- Ale jak? Tak po prostu podchodzą, zdejmują stanik i odciskają biusty na szybach samochodu?- zapytałaś.
- Niestety tak.- potwierdził Liam.
Usłyszałaś tupot nóg i odwróciłaś się. Koło kamer stali Darcy i Simon. Mała ściskała w jednej ręce słoik Nutelli a drugą trzymała dłoń bruneta. Wzrok Harrego powędrował za moim a kiedy zobaczył małą jego mina zrzedła ale i tak cały czas na nią patrzył.
___________________________________________________________
Wszystkie odpowiedzi na pytania w wywiadzie to prawda. O Szwedkach, tamponach i walkie talkie.
środa, 2 kwietnia 2014
#60 Nutella part.I
Kiedy weszłam na TT i zobaczyłam ten Tweet to prawie popłakałam się ze śmiechu. O co chodzi? Nie wiem.
______________________________________________________________
Idziesz w stronę przedszkola trzymając swoją córeczkę za rączkę. Pchnęłaś szklane drzwi i weszłyście do budynku.
- Mamusiu a kupisz mi Nutellę?- zapytała Darcy.
- Ale wiesz, że to niezdrowe dla ząbków?
- Ale za to pyssssne!- powiedziała słodko się uśmiechając.
- Dobrze kupię ci a teraz marsz do sali.- powiedziałaś i ucałowałaś ją w czółko.
Kiedy mała weszła do swojej sali ty wyszłaś z budynku i skierowałaś się w stronę samochodu. Wsiadłaś do swojego BMW i przekręciłaś kluczyk w stacyjce. Jednak zamiast odpalić silnik zakaszlał, prychnął i stanął. Ponowiłaś próbę jednak skutek był taki sam. Wyszłaś z pojazdu i podniosłaś maskę.
- Fuck.- powiedziałaś.- Świeca się przepaliła.
- Podwieźć panią?- usłyszałaś za sobą miły głos.
Obejrzałaś się i zobaczyłaś tatę Diega chłopca z grupy Darcy. Był to mężczyzna mniej więcej 27 letni, z rudą czupryną i błękitnymi oczami.
- Jakby pan mógł.- zgodziłaś się.
- To zapraszam.- powiedział i wskazał drzwi pasażera w swoim samochodzie.
Wsiadłaś do czerwonego kabrioletu i położyłaś torebkę na kolana.
- To co do New York TV?- zapytał mężczyzna.
- Tak. A przy okazji jestem [T.I].
- Max.- uśmiechnął się do ciebie.- Nie chcę wyjść na jakiegoś plotkarza, który wtyka nos w nie swoje sprawy ale masz kogoś?
Wybuchnęłaś śmiechem.
- Nie. Jestem sama od ponad 4 lat.
- To gdzie jest tata Darcy?
- Nie uznał dziecka. Stwierdził, że go zdradziłam a ja wyznaję zasadę "Kończy się zaufanie, kończy się związek" (cytat Harrego) i odeszłam od niego.
- W takim razie można by powiedzieć, że jedziemy na tym samym wózku?
- Dlaczego? Pana dziewczyna twierdziła, że to nie jej dziecko?- zaśmiałaś się.
- Przerosła ją odpowiedzialność.- odpowiedział.
Jeszcze chwilę rozmawialiście o pracy, o dzieciach. Po chwili dojechaliście pod budynek NY TV.
- To co w ramach rewanżu wpadniecie do nas dzisiaj wieczorem na kawę?
- Ok. Może być o 19:00.
- Będę czekać.
Wysiadłaś z samochodu i weszłaś przez wielkie szklane drzwi do budynku. W połowie wielkiego korytarza skręciłaś do garderoby dla pogodynek.
- Hej Mia.- przywitałaś się z twoją stylistką.
- Hej [T.I].
Siadłaś na fotelu i zaczęłaś przeglądać oferty sklepów obuwniczych a Mia zaczęła cię czesać. Wtedy rozległ się dzwonek twojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się nazwa kontaktu: Szef.
- Dzień dobry panie Smith!- przywitałaś się.
- Mogła by pani przyjść do mojego biura?
- Tak oczywiście.
Poderwałaś się z fotela rozwalając swoją fryzurę i wybiegłaś z garderoby. Idąc w stronę gabinetu dyrektora zastanawiałaś się o co mu chodzi. Weszłaś do wielkiego pokoju.
- Dzień dobry!
- Witaj [T.I]. Usiądź.
Usiadłaś na fotelu.
- Mam dla ciebie propozycję.
- Słucham.
- Awans na stanowisko prezenterki wiadomości, wywiadów i kiosku z gazetami.
- Boże. Pan nie żartuje? Z jakiej to okazji?
- Maggie poślizgnęła się na Nutelli pojechała do szpitala a tam okazało się, że jest w ciąży. To co zgadzasz się?
- Oczywiście, że tak. To co kiedy zaczynam?
- Dzisiaj o 15:00 masz wywiad z pewnym zespołem.
______________________________________________________________
Idziesz w stronę przedszkola trzymając swoją córeczkę za rączkę. Pchnęłaś szklane drzwi i weszłyście do budynku.
- Mamusiu a kupisz mi Nutellę?- zapytała Darcy.
- Ale wiesz, że to niezdrowe dla ząbków?
- Ale za to pyssssne!- powiedziała słodko się uśmiechając.
- Dobrze kupię ci a teraz marsz do sali.- powiedziałaś i ucałowałaś ją w czółko.
Kiedy mała weszła do swojej sali ty wyszłaś z budynku i skierowałaś się w stronę samochodu. Wsiadłaś do swojego BMW i przekręciłaś kluczyk w stacyjce. Jednak zamiast odpalić silnik zakaszlał, prychnął i stanął. Ponowiłaś próbę jednak skutek był taki sam. Wyszłaś z pojazdu i podniosłaś maskę.
- Fuck.- powiedziałaś.- Świeca się przepaliła.
- Podwieźć panią?- usłyszałaś za sobą miły głos.
Obejrzałaś się i zobaczyłaś tatę Diega chłopca z grupy Darcy. Był to mężczyzna mniej więcej 27 letni, z rudą czupryną i błękitnymi oczami.
- Jakby pan mógł.- zgodziłaś się.
- To zapraszam.- powiedział i wskazał drzwi pasażera w swoim samochodzie.
Wsiadłaś do czerwonego kabrioletu i położyłaś torebkę na kolana.
- To co do New York TV?- zapytał mężczyzna.
- Tak. A przy okazji jestem [T.I].
- Max.- uśmiechnął się do ciebie.- Nie chcę wyjść na jakiegoś plotkarza, który wtyka nos w nie swoje sprawy ale masz kogoś?
Wybuchnęłaś śmiechem.
- Nie. Jestem sama od ponad 4 lat.
- To gdzie jest tata Darcy?
- Nie uznał dziecka. Stwierdził, że go zdradziłam a ja wyznaję zasadę "Kończy się zaufanie, kończy się związek" (cytat Harrego) i odeszłam od niego.
- W takim razie można by powiedzieć, że jedziemy na tym samym wózku?
- Dlaczego? Pana dziewczyna twierdziła, że to nie jej dziecko?- zaśmiałaś się.
- Przerosła ją odpowiedzialność.- odpowiedział.
Jeszcze chwilę rozmawialiście o pracy, o dzieciach. Po chwili dojechaliście pod budynek NY TV.
- To co w ramach rewanżu wpadniecie do nas dzisiaj wieczorem na kawę?
- Ok. Może być o 19:00.
- Będę czekać.
Wysiadłaś z samochodu i weszłaś przez wielkie szklane drzwi do budynku. W połowie wielkiego korytarza skręciłaś do garderoby dla pogodynek.
- Hej Mia.- przywitałaś się z twoją stylistką.
- Hej [T.I].
Siadłaś na fotelu i zaczęłaś przeglądać oferty sklepów obuwniczych a Mia zaczęła cię czesać. Wtedy rozległ się dzwonek twojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się nazwa kontaktu: Szef.
- Dzień dobry panie Smith!- przywitałaś się.
- Mogła by pani przyjść do mojego biura?
- Tak oczywiście.
Poderwałaś się z fotela rozwalając swoją fryzurę i wybiegłaś z garderoby. Idąc w stronę gabinetu dyrektora zastanawiałaś się o co mu chodzi. Weszłaś do wielkiego pokoju.
- Dzień dobry!
- Witaj [T.I]. Usiądź.
Usiadłaś na fotelu.
- Mam dla ciebie propozycję.
- Słucham.
- Awans na stanowisko prezenterki wiadomości, wywiadów i kiosku z gazetami.
- Boże. Pan nie żartuje? Z jakiej to okazji?
- Maggie poślizgnęła się na Nutelli pojechała do szpitala a tam okazało się, że jest w ciąży. To co zgadzasz się?
- Oczywiście, że tak. To co kiedy zaczynam?
- Dzisiaj o 15:00 masz wywiad z pewnym zespołem.
wtorek, 1 kwietnia 2014
Zawieszam!
Uwaga!Bębny proszę!
Dnia 01.04.2914 ogłaszam iż zawieszam bloga z powodu broku weny. Po prostu po tych prawie 60 imaginach zabrakło mi pomysłów na nowe. Po za tym mam niezwykle mało czasu i myślałam nad urządzenie konkursu na kogoś jak zastępca ale nikt mojego bloga nie czyta. Więc muszę skończyć moją przygodę z tym blogiem i mam nadzieję, że tym którzy to czytali choć trochę się podobało.
Prima Aprilis!
Wcale nie o to mi chodzi o zawieszanie tylko założyłam nowego bloga. Tym razem będzie to jedno długie opowiadanie. A oto link.
http://but-i-still-hear-you-call.blogspot.com/
Dnia 01.04.2914 ogłaszam iż zawieszam bloga z powodu broku weny. Po prostu po tych prawie 60 imaginach zabrakło mi pomysłów na nowe. Po za tym mam niezwykle mało czasu i myślałam nad urządzenie konkursu na kogoś jak zastępca ale nikt mojego bloga nie czyta. Więc muszę skończyć moją przygodę z tym blogiem i mam nadzieję, że tym którzy to czytali choć trochę się podobało.
Prima Aprilis!
Wcale nie o to mi chodzi o zawieszanie tylko założyłam nowego bloga. Tym razem będzie to jedno długie opowiadanie. A oto link.
http://but-i-still-hear-you-call.blogspot.com/
#59 Moja mała gwiazdka part6
Wszyscy latali po domu jak opętani a ja czekałem w korytarzu z małą podręczną torbą.
- Lou zadzwoń do Paul'a!- krzyknął do mnie Zayn.
Wyciągnąłem komórkę i wybrałem numer do naszego menadżera. Po czterech sygnałach mężczyzna odebrał.
- Hej Lou!- przywitał się.
- Siema Paul. Słuchaj mamy do ciebie taką sprawę...
- Wal śmiało.- zachęcił mnie.
- Lecimy do Berlina. Potrzebujemy samolot na za godzinę.
- Po co?
- Słyszałeś o tym porwaniu i że jedna z ofiar tej katastrofy lotniczej żyje?
- No.
- To [T.I] żyje! Rozumiesz ona żyje! I lecimy po nią do Berlina.
- Już dobrze Lou. I co mam dla was zrobić? Przecież nie macie w najbliższym czasie, żadnych wywiadów ani koncertów.
- Załatw nam pilota do naszego samolotu.
- Ok zaraz do niego zadzwonię.
Rozłączyłem się i zacząłem nerwowo przechadzać się po holu. W końcu zebrali się wszyscy i ruszyliśmy naszym vanem na lotnisko.
Pobiegliśmy do recepcji.
- Dzień dobry!- przywitał się Liam.
- Witam.- uśmiechnęła się do nas starsza kobieta.- W czym mogę panom pomóc?
- Dzwonił tutaj pan Paul Higgins z prośbą o przydzielenie do naszego prywatnego samolotu pilota.
- Tak rzeczywiście.
- I co?
- Pilot czeka w samolocie na pasie startowym. Proszę iść na odprawę tylko niech się panowie pospieszą bo samolot odlatuje za 15 minut.
Cały lot siedziałem jak na szpilkach. Kiedy w końcu wylądowaliśmy pognaliśmy z chłopakami w stronę taksówek. Wsiadłem z Harry'm do jednej z nich.
- Do hotelu Anderson poproszę.- powiedziałem do kierowcy.
Mężczyzna nacisnął pedał gazu i ruszyliśmy przez oświetlony latarniami Berlin. Kiedy pojazd się zatrzymał zapłaciłem kierowcy i wysiedliśmy z Harry'm przed wielkim budynkiem.
- To co jak się czujesz?- zapytał Hazza.
- Jak nigdy do tond.- odpowiedziałem.- Jakbym dostał nowe życie.
- Idziemy.- zadecydował Loczek.
Weszliśmy do środka przez wielkie szklane drzwi i podeszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry.- przywitałem się z recepcjonistką.- Czy mogłaby mi pani powiedzieć, w którym pokoju mieszka [T.I][T.N]?
- A kim pan jest Louis Tomlinson.- przedstawiłem się.- Chłopak [T.I].
- Mieszka w pokoju numer 138. To 5 piętro.
Weszliśmy z Harry'm do windy i wcisnęliśmy odpowiedni guzik. Kiedy wyszliśmy na korytarz skierowaliśmy się do odpowiednich drzwi. Zapukałem.
- Kto tam?- zapytał znajomy głos.
- Stary znajomy.
Moje kochanie otworzyło ostrożnie drzwi.
- Louis.- ucieszyła się i rzuciła w moje ramiona.
Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku.
- Już nigdy mnie nie zostawiaj.
- Obiecuję
- Lou zadzwoń do Paul'a!- krzyknął do mnie Zayn.
Wyciągnąłem komórkę i wybrałem numer do naszego menadżera. Po czterech sygnałach mężczyzna odebrał.
- Hej Lou!- przywitał się.
- Siema Paul. Słuchaj mamy do ciebie taką sprawę...
- Wal śmiało.- zachęcił mnie.
- Lecimy do Berlina. Potrzebujemy samolot na za godzinę.
- Po co?
- Słyszałeś o tym porwaniu i że jedna z ofiar tej katastrofy lotniczej żyje?
- No.
- To [T.I] żyje! Rozumiesz ona żyje! I lecimy po nią do Berlina.
- Już dobrze Lou. I co mam dla was zrobić? Przecież nie macie w najbliższym czasie, żadnych wywiadów ani koncertów.
- Załatw nam pilota do naszego samolotu.
- Ok zaraz do niego zadzwonię.
Rozłączyłem się i zacząłem nerwowo przechadzać się po holu. W końcu zebrali się wszyscy i ruszyliśmy naszym vanem na lotnisko.
Pobiegliśmy do recepcji.
- Dzień dobry!- przywitał się Liam.
- Witam.- uśmiechnęła się do nas starsza kobieta.- W czym mogę panom pomóc?
- Dzwonił tutaj pan Paul Higgins z prośbą o przydzielenie do naszego prywatnego samolotu pilota.
- Tak rzeczywiście.
- I co?
- Pilot czeka w samolocie na pasie startowym. Proszę iść na odprawę tylko niech się panowie pospieszą bo samolot odlatuje za 15 minut.
Cały lot siedziałem jak na szpilkach. Kiedy w końcu wylądowaliśmy pognaliśmy z chłopakami w stronę taksówek. Wsiadłem z Harry'm do jednej z nich.
- Do hotelu Anderson poproszę.- powiedziałem do kierowcy.
Mężczyzna nacisnął pedał gazu i ruszyliśmy przez oświetlony latarniami Berlin. Kiedy pojazd się zatrzymał zapłaciłem kierowcy i wysiedliśmy z Harry'm przed wielkim budynkiem.
- To co jak się czujesz?- zapytał Hazza.
- Jak nigdy do tond.- odpowiedziałem.- Jakbym dostał nowe życie.
- Idziemy.- zadecydował Loczek.
Weszliśmy do środka przez wielkie szklane drzwi i podeszliśmy do recepcji.
- Dzień dobry.- przywitałem się z recepcjonistką.- Czy mogłaby mi pani powiedzieć, w którym pokoju mieszka [T.I][T.N]?
- A kim pan jest Louis Tomlinson.- przedstawiłem się.- Chłopak [T.I].
- Mieszka w pokoju numer 138. To 5 piętro.
Weszliśmy z Harry'm do windy i wcisnęliśmy odpowiedni guzik. Kiedy wyszliśmy na korytarz skierowaliśmy się do odpowiednich drzwi. Zapukałem.
- Kto tam?- zapytał znajomy głos.
- Stary znajomy.
Moje kochanie otworzyło ostrożnie drzwi.
- Louis.- ucieszyła się i rzuciła w moje ramiona.
Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku.
- Już nigdy mnie nie zostawiaj.
- Obiecuję
Subskrybuj:
Posty (Atom)







