Niesamowite historie członków One Direction z każdą z was w roli głównej. Follow me on Twitter @lovefoodlikeniall
sobota, 27 września 2014
#83 Never Say Never 1
- Hallo! Hej [T.I]!- krzyknęła do słuchawki twoja przyjaciółka Lily. Była czymś wyraźnie podekscytowana.
- Cześć Li. Co się stało?- zapytałaś.
- Umówiłam cię z super chłopakiem!- cieszyła się dalej dziewczyna.
- Lily mówiłam ci już że nie chcę żebyś mnie sfatała...- jęknęłaś do słuchawki.
- Wiem, wiem ale ten jest serio super.
- Mam uraz do chłopaków. Zapomniałaś?
- Cały czas o tym pamiętam.
- I co w związku z tym?- zapytałaś przyjaciółkę.
- Mam zamiar to zmienić.- westchnęłaś. Jej się nie da wytłumaczyś że po prostu lepiej ci samej. Nikt cię nie okłamuje, nie zdrazda na boku a poza tym nie musisz od nikogo uzależniać swoich decyzji.
- Lily. Nie.- powiedziałaś.
- Proszę?
- Nie!
- Bardzo proszę?
- Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!- powiedziałaś i rozłączyłaś się.
Wstałaś z brzegu fontanny i całkiem wytrącona z równowagi ruszyłam do bramy parku.
Oczami Niall'a
Wszedłem do mojego ulubionego parku w Londynie w celu przemyślenia wszystkiego co się zdarzyło w ciągu ostatnich dni. Szczerze mówiąc bardzo chciałbym je wymazać z pamięci. Były okropne. Przed wczoraj wszedłem na twittera i zobaczyłem że hejterzy znowu piszą o ty jaki to ja jestem beznadziejny bo nie mam dziewczyny. A prawda jest taka że narazie nie chcę jej mieć. Nie chodzi o to że nie chcę miłości bo bardzo jej chcę ale o to że nie chcę być z kimś kogo poznałem jakiś czas wcześniej w nocnym klubie. To nie jest prawdziwa miłość chodzi miłość taką jak w bajkach prawdziwą, na całe życie a najlepiej od pierwszego wejrzenia.To coś na
co naprawdę czekam...
środa, 24 września 2014
Mimi's Story Chapter XIII "Okay"
- To akurat nie było problem.- powiedziałam.
Jack zrobił zdziwioną minę.
- A co było?
Popatrzyłam mu prosto w oczy. Nie chciałam go zranić a to co miała mu powiedzieć mogło skreślić jaką kolwek relację jaka mogła między nami zaistnieć.
- Bo widzisz mam chłopaka.- powiedziałam na jednym wydechu.
Chciałam odszukać w oczach Jack'a jakiejś odpowiedzi na to jak się teraz czuł. Czy było mu przykro? A może mu to zwisało? Ale niczego się nie dopatrzyłam.
- Okay.- powiedział. Odetchnęła z ulgą.- Ale mam jedno pytanie.
- Tak?
- On wie że tu jesteś?
- Nie. Ale Harry raczej nie będzie miał do mnie pretensji.
- Czyli twój chłopak to ten Harry Styles który siedział podczas sesji na czerwonej sofie.
- Tak.
- A nie był zazdrosny kiedy ja obmacywałem jego dziewczynę ubraną w sam strój kompielowy.?
- Był ale musi to przeżyć. Taką mam pracę i tyle.
- Aha. Wiesz co może kiedy będziesz kiedyś w Londynie to zadzwoń to się spotkamy.
- Ok.
Otworzyłem drzwi do pokoju hotelowego.
- Harry! Już jestem.- powiedziałam.
Po chwili usłyszałam skrzypnięcie drzwi i z łazienki wyszedł Harry. Podszedł do mnie i objął w talii.
- Tęskniłem.- oznajmił.
- Przecież nie było mnie raptem dwie godziny.
- Ale dla mnie to i tak za dużo.
Pochylił się i namiętnie mnie pocałował. Zacrzuciłam mu ręce na szyję a on objął mnie tak żebym nie mogła mu uciec.
- W sumie to ją też za tobą tęskniłam.- powiedziałam w jego usta.
Harry uśmiechnął się przez pocałunek.
- Wiedziałem.
Hazza zjechał ręką do mojego pasa. Chwycił koniec mojej koszulki i pociągnął go w górę. Potem sięgnął do zapięcia mojego stanika.
- Harry nie.- odsunęła się od niego.
Mina chłopaka zrzedła.
- Okay.- powiedział.
Zasmucony usiadł na łóżku.
- Harry to nie tak.- powiedziałam.
- Rozumiem.
- Ja po prostu się boję.- wyznałam.
- To nic strasznego. Pierwszy raz...
- Nie o to chodzi.- przerwałam mu.
- A o co?
- Widzisz boję się że jesteś tym typem chłopaka który czeka na seks a potem odchodzi.
- Nie jestem taki.
- Wiem ale i tak chcę poczekać.
- Okay.
poniedziałek, 22 września 2014
#81 Niall part.2
#41 Niall
____________________________________________________________________________________
Pamiętasz co bym zrobiła w takiej sytuacji jeszcze te kilka miesięcy temu?
Pewnie tak. Kiedy czekałam aż wrócisz z pracy myślałam że wyjdę z siebie a kiedy słyszałam odgłos samochodu parknowanego u nas na podjeździe biegłam do okna i sprawdzałam czy to aby napewno ty. I zawsze miałam rację. Kiedy widziałam jak wysiadasz z auta biegłam w podskokach do holu i czekałam kiedy naciśniesz tą klamkę i wejdźiesz do środka. A kiedy już to się stało a ty szybko zatrzasnąłeś drzwi nogą wtulałam się w ciebie a potem namiętnie całowałam a ty trzymałeś mnie w tym zaborczym geście. Niby delikatnie a jednak na tyle mocno żeby oznajmić światy że jestem twoja i że nie dasz mi uciec. A ja się na to zgadzałam.
Jeszcze mocniej przytuliłaś swojego synka Shanee. A on cichutko zakwilił.
- Cichutko maluszku.- pocałowaś go w czułko.
Chłopiec zacisnął swoje malutkie paluszki na twoim kciuku.
- Już dobrze.
Wstałaś z fotela i cały czas tuląc synka do swojej piersi poszłaś do sypialni gdzie włożyłaś go w kołysce i przykryłaś kołderką. Złożyłaś delikatnego całusa na jego czole na które opadały pudle włosów koloru ciemnego blondu.
- Dobranoc.- szepnęłaś.
Wyszłaś z sypialni i wróciłaś do salonu. Niall cały czas łomotał w drzwi. Założyłaś słuchawki i zwinięta w kłębek zasnęłaś na kanapie.
♥
Kiedy się obudziłaś panowała kompletna cisza. Zaciekawiona podeszłaś do drzwi i wyjrzałaś przez wizjer. Zobaczyłaś Niall'a śpiącego opartego plecami o ścianę na przeciwko twoich drzwi. Zrobiło ci się go żal. Pod wpływem impulsu otworzyłaś
drzwi. Chłopak od razu poderwał się na równe nogi.
- [T.I] proszę daj mi z tobą porozmawiać!- zaczął łagodnym tonem.
- Wejdź.- zaprosiłaś chłopaka.
Zaprowadziłaś go do salonu.
- [T.I] wiem że popełniłem wielki błąd.
- Tak.
- Ale daj mi skończyć. To że cię zdradziła było jak krzyk który wywołał całą lawinę. A tą lawina zabrała mi najważniejsze co wtedy miałem: ciebie i to co mogłem mieć: nasze dziecko. Jedyne co mogę teraz robić to przepraszać i mieć nadzieję że kiedyś mi wybaczysz i może znowu pokochasz tak jak kiedyś. Że znowu będę miał przy boku to co najcenniejsze a nawet więcej. I wiedz że obwiniam tylko i wyłącznie siebie. Nikogo innego. Nie ciebie, nie tamtą dziewczynę nie chłopaków za to że cię pewnie stwierdzili w przekonaniu że powinnaś tak zrobić. Tylko siebie.
- Niall wiesz jaka była najtrudniejsza decyzja w moim życiu?
- Nie. To żeby otworzyć mi teraz drzwi?
- Nie. Nie wiedziałam czy cię zostawić czy nie. A kiedy poszłam do chłopaków nie wiedziałam czy ich prosić o pomoc czy nie. Ale to zrobiłam. Dla jego dobra.
- Czyli to chłopiec?
- Tak Shanee.
- A mogę go zobaczyć?
- Nie!- gwałtownie wstałaś z kanapy.
- Ale czemu jestem jego ojcem.
- A ja matką. I muszę go chronić.- zanosząc się płaczem opadłaś na sofę.- Nie pozwolę aby on też cierpiał wystarczy że moje serce jest w kawałkach.
Niall usiadł koło ciebie i cię przytulił. Chciałaś się wyrwać. Ale on na to nie pozwolił i tulił cię w ten sam zaborczy sposób co kiedyś.
- Ja nie chcę go krzywdzić. Daj mi szansę a stworzymy mu normalną pełną rodzinę. Jak każda inna. Z tatą który będzie uczył grać w piłkę nożną i mamą która będzie całować zdarte kolana.
- A jaką mam gwarancję na to że się zmieniłeś?
- Moją miłość.
- Ale wiesz że nie będzie tak łatwo. Będziesz musiał odbudować moje zaufanie do ciebie. Będzie tak jak na początku. Mimo to że zamieszkamy znowu razem nie będziemy spać razem a ja będę cię kontrolować. Zniesiesz to?
- Dla ciebie wszystko.
sobota, 13 września 2014
#81 Niall Happy Birthday
o metalową barierkę i obserwowałaś żyrafę. Właśnie ten gatunek zwierzęcia był twoim ulubionym z całego Londyńskiego Zoo. Czasami kiedy miałaś problem wydawałaś te parę funtów i przychodziłaś popatrzeć tu na tą żyrafę. Ale tego dnia wbrew pozorom nie miałaś żadnego problemu. Po prostu spędzałaś sobotnie popołudnie dumając nad swoim życiem oparta o metalową barierkę i obserwujac żyrafę.
- Widzę że też lubisz tu przychodzić.- usłyszałaś jakiś głos i odwróciłaś się aby zobaczyć kto to taki.
Zobaczyłaś przystojnego blondyna z niezwykle błękitnymi oczami i rozbrajającym uśmiechem.
- Jesteś tu zawsze kiedy przychodzę.- dodał szybko jakby próbując się wytłumaczyć.
- Lubię.- wyciągnęłaś rękę w jego stronę.- [T.I][T.N].
- Niall Horan.
- Wiem.
- To czemu nie piszczysz?
- Po piszczę sobie w domu. A teraz wolę zachować spokój.
- To miło z twojej strony.
- To też wiem.
- Ale ty skromna.
- Powiedziałabym "wiem" ale to byłoby nudne więc powiem że dziękuję.
- Wydajesz się naprawdę fajną osobą.
- Jesteś tego pewien?
- Na 99,9%.
Pokiwałaś głową z dezaprobatą
- To może skończymy na herbatę do tej kawiarni przy pawilonie z popugami?
- Ok.- uśmiechnęłaś się.
- Serio?! Naprawdę tak powiedział?!
- No prawie...
- Wiedziałam że zmyślałeś!
- Nie zmyślałem. Harry powiedział że rodzice Liam'a 21 lat i 9 miesięcy temu musieli mieć niezłą imprezę.
- Jak ty z nimi wytrzymujesz?
- Normalnie.
- A no tak! Zapomniałam że sam nie należysz do najnormalniejszych.
- Jesteś okropna.
- Wcale nie.
- Wcale tak.
- No dobrze nie jesteś ale pod jednym wyrunkiem.
- Tak?
- Daj mi swój numer telefonu.
- Okay.
" Hej [T.I]."
" Cześć Nialler. Co u ciebie?"
" Dobrze ale ostatnio strasznie mi się nudzi."
" To może się spotkamy. Co o tym myślisz?"
" Okay! To kiedy? I gdzie?"
" Może pojutrze pod Big Ben'em?"
" To do zobaczenia?"
" Jak najbardziej."
Oczami Niall'a
Spacerowałem po parku kiedy usłyszałem znajomy śmiech. Odwróciłem się ii zobaczyłem [T.I] spacerującą za ręką z jakimś chłopakiem. W pewnym momencie ona się do niego odwróciła i przystąpiła go a on pocałował ją w czoło.
Po moim policzku poleciała łza.
Czyli mnie okłamywała. Ma już kogoś. Dziewczyna którą kocham ma już kogoś.
Oczami [T.I]
Dzwoniła do niego po raz setny a on po raz setny nie odbierał. Co się z nim dzieje? Nie przyszedł na spotkanie i nie kontaktuje się że mną od tygodnia.
Pociągnęłaś łyk gorącej herbaty i otarłaś łezkę.
- Co ja mam robić?- załkałaś.
- Może idź do niego.- powiedziała twoją współlokatorka.
- Nie otworzy mi.
- Jeśli chcesz czegoś idź po to nie masz nic do stracenia.
- Okay nie mam niczego do stracenia.
Nacisnęłaś dzwonek do drzwi i otrzymałaś oddech. W myślach modliłaś się aby Niall otworzył.
Po chwili usłyszałaś zgrzyt zamka w drzwiach i zobaczyłaś blondyna. Horan już chciał zamknąć drzwi ale mu przeszkodziłaś wystawiając nogę między próg a drzwi.
- Niall wysłuchaj mnie.
- Czemu mam to zrobić po tym jak mnie skrzywdziłaś.
- Jak cię skrzywdziłam?
- Przecież mnie okłamałaś. Masz już kogoś a ja się w tobie zakochałem.
Zawiesiłaś mu ręce na szyi i namiętnie pocałowałaś.
- Też cię kocham.
- A ten chłopak?
- To mój brat.
- W takim razie ją też cię kocham.
________________________________
Niall życzę ci wszystkiego najlepszego. Abyś znalazł tą jedyną i kupił sobie żyrafę. Żebyś nie zwariował z tą czwórką wariatów. Jednym słowem sto lat.
środa, 10 września 2014
Mimi's Story chapter XII "Liścik"
Kiedy skończyliśmy weszłam do garderoby, gdzie czekała na mnie moja stylistka Emma. W prawdzie nie pracowała dla mnie zawsze ale przygotowywała mnie właściwie do każdej sesji dla H&M a było ich całkiem dużo.
- I jak było?- zapytała brunetka.
- Gdyby nie to że mój chłopak miał takie spojrzenie jakby chciał Jack'a zamordować to byłoby całkiem nieźle.
- A kto jest twoim chłopakiem bo wiesz dzisiaj nie wychodziłam z garderoby?
- Harry Styles.
- Serio?! Jak ci się go udało upolować?
- Nie latałam za nim z dzidą ani z łukiem. I podstawowa rzecz ja nie poluje na chłopaków.
Nagle do pomieszczenia weszła jakaś babka.
- To dla ciebie.- powiedziała i wręczyła mi małą karteczkę.
Rozwinęłam biały papierek i zaczęłam czytać.
niedziela, 7 września 2014
#80 Louis
- Przepraszam mogę się dosiąść?- zapytał.- Bo widzisz nie ma wolnych miejsc.
- Jasne.- powiedziałaś.- Ale mam jedno pytanie.
- Okay. Pytaj.
- Czemu to sławny Louis Tomlinson przychodzi do jakiejś zapeziałej kawiarni kiedy na potknięcie palca jeden z jego goryli (ochroniarzy) przyniósł by mu najlepszą kawę czy tam herbatę w londynie nawet nie patrząc na ilość kilometrów jaką musi przejechać?
- Długie to pytanie.
- Ale mimo to chcę znać na nie odpowiedź.
- Po pierwsze nie lubię gdy ludzie mówią że jestem sławny. To nic o człowieku nie mówi. No może tylko to że jest 99% szansy na to że gwiazdoży. A jestem tu dlatego że lubię to miejsce.
- Ale to prawda że gwiazdożysz. To był powód twojego zerwania z Eleanor.
- To prawda...- powiedział smutnym głosem.
- Ale ty tak serio o tym byciu sławnym?- zaśmiałaś się.
- Jasne.
- A mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- W realu jesteś taki sam jak przed kamerami?
- Oczywiście.
Popatrzyłaś na niego podejrzliwie.
- Mam ci udowodnić?- zapytał.
Uśmiechnęłaś się pod nosem a Louis zrobił dwa kroki do tyłu i wyciągnął ręce do góry.
- Co ty robisz?- zapytałaś.
Tomlinson zrobił kanciastą gwiazdę po czym uśmiechając się szeroko stanął przed tobą.
- Droga hrabino czy łaskawie zgodzi się pani dać mi swój numer telefonu.
- Oczywiście.
- Musisz jednak wsiąść pod uwagę pewien mało ciekawy szczegółu.
- Jakiż to?
- Nie możesz ani słowem wspomnieć o tym mojemu podwładnemu wieśniakowi Harremu. Gdyż inaczej zaatakuje cię razem ze swoim nieokrzesanym przyjacielem Niall'em.
- Zgadzam się.
*** 1 miesiąc później ***
Staliście na Tower Bridge i patrzyliśmy w dół na płynącą pod waszymi nogami Tamizę.
- Zróbmy sobie selfie.- powiedział Lou.
- Ok.-Uśmiechnęłaś się.
Louis wyciągnął telefon i włączył aparat. Krzyczeliście robić głupie miny a potem uwieczniać je na zdjęciach. Kiedy skończyliście łamiąc się śmiechem zaczeliście przeglądać fotki.
- Boże Lou wyglądam jak jakaś małpa.- zaśmiałaś się.
- A ty to normalnie lepiej.
- Foch Forever.
Lou mocno cię przytulił.
- Żartowałem ty zawsze wyglądasz pięknie.
*** 2 miesiące później ***
Szliście przez ośnieżony park. Nagle Lou odwrócił się do ciebie.
- [T.I] chciałbym ci coś powiedzieć.
- Jestem do twojej dyspozycji.
- Serio?- Lou zrobił dziwną minę.
- Nie w ten sposób. Więc zamieniam się w słuch.
- [T.I] od naszej pierwszej rozmowy wiedziałem że będziesz dla mnie kimś więcej niż dziewczyną spotkaną przez przypadek w kawiarni. Już w tedy na Tower Bridge wiedziałem że cię w jakiś sposób kocham. Teraz wiem że kocham cię jak prawdziwą miłość. Mam tylko jedno pytanie. Czy odwzajemniasz moje uczucia?
- W 100%. Albo nawet bardziej.
*** 3 lata później ***
Spacerowaliście z Lou po plaży. Małe kamyczki wskazywały wam się do butów ale wam to nie przeszkadzało. Za to Louis był dzisiaj jakoś dziwnie podekscytowany. W pewnym momencie kiedy zatrzymaliśmy się by popatrzeć na małe dzieci goniące motyka Lou uklęknął przed tobą na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni marynarki pierścionek.
- [T.I] kocham cię teraz i przysięgam kochać cię przez następne dni naszej własnej wieczności. Więc czy czynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz panią Tomlinson?
- Oczywiście.- wyszeptałaś przez łzy a Lou założył ci na palec pierścionek.
*** 3 miesiące później ***
Weszłaś do waszego nowego domu i postawiłaś dwa wielkie kartony w salonie.
- Lou rusz dupę i mi pomóż!- krzyknęłaś.
- Już lecę.
Do salonu wbiegł Louis z jakąś małą siatką.
- Powiedz chociaż że to jest ciężkie.
- Nie. Prezerwatywy nie są ciężkie.- powiedział.
- Czyli ją targam wielkie kartony a ty się obijasz?!
- Nie. Wnoszę najwarzniejszą rzecz zaraz po tobie i telewizorze.- wymruczałem ci do ucha kładąc ręce na twoich biodrach.
- Nie Lou.- powiedziałaś stanowczo.
- Lubię kiedy mi się opierasz.-powiedział i pocałował cię w kark.
- Nie!
Louis cofnął się tmn samym spotykając się o stolik i rozlewając wodę która na nim stała.
- Zawsze to samo albo chcę się ruchać albo syfi!
- Wcale nie!
- A teraz to co?! Pedantka i normalnie zakonnica!
- Nie jestem pedantką a tmn bardziej zakonnicą!
- Ta jasne. A znając życie to nawet nocy poślubnej nie będziemy mieli bo albo wielce hrabina nie będzie miała ochoty albo stwierdzi że w pokoju jest syf i musi go posprzątać!
Tego już było za dużo. Odwróciłaś się na pięcie i wybiegłaś na dwór. Usiadłaś na ławeczce w ogrodzie i płakałaś. Po chwili podszedł do ciebie Lou i mocno przytulił.
- Przepraszam to co powiedziałem to nie prawda.- szepnął i namiętnie cię pocałował.
*** 2 miesiące później ***
-Ja Louis Tomlinson biorę
sobie Ciebie [T.I][T.N] za
żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- powiedział Louis stojąc ubrany w przepiękny garnitur na ślubnym kobiercu.
Ja [T.I][T.N] biorę sobie
Ciebie Louisa Tomlinsona za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
*** Rok później ***
-Louis chodź tu!- krzyknęłaś z łazienki.
Do pomieszczenia wpadł twój mąż.
- Co się stało? Podpaski ci się znowu skończyły?
- Teraz nie będę ich musiała używać przez dziewięć miesięcy.
Lou popatrzył na ciebie zdziwiony.
- Jestem w ciąży!
Lou wziął cię na ręce namiętnie pocałował.
- Ale wczoraj się zabezpieczyliśmy.
- Ale ją dwa tygodnie temu zapomniałem wziąść tabletki.
Lou zrobił dziwną minę.
- Jedziemy do lekarza.- oznajmił.
- Czemu?
- A co jeżeli coś wczoraj zrobiłem naszej kruszynce?
- Nasze dziecko jest w tej chwili wielkości fasolki i jest otoczona specjalną błoną żeby ojciec tak niewyżyci jak ty go nie skrzywdził.
- To znaczy że nie musimy rezygnować z seksu na całe dziewięć miesięcy.
- Nie.
- Uffffff.
*** Teraz ***
Spacerujesz z twoim mężem Louis'em i dwoma synami Tommem i Ed'em po plaży w miejscu gdzie oświadczył ci się Lou. Nagle czujesz że strumień wody pochlipuje twoją bluzkę. Odwracasz głowę i widzisz Louisa który głupio się śmieje.
- Ty wariacie!
Biegniesz i nabierasz wody w ręce i polewasz mu głowę.
- Osz ty!- krzyczy Lou i rzuca się na ciebie tak że teraz leży na ziemi a Louis siedzi na tobie.- Będziesz grzeczna?
- Tak.- opowiadasz a Lou całuje cię namiętnie.
sobota, 6 września 2014
#79 Love Will Remember 5 KONIEC
- Jeżeli kopie to znaczy że to chłopiec.- usłyszałaś za sobą znajomy głos.
Odwróciłaś się i zobaczyłaś Harrego. Trochę się przestraszyłaś że chłopak zacznie cię nakłaniać żebyś wróciła do Zayn'a. Hazza widocznie zagadnął co czujesz.
- Nie przychodzę tu po to żeby cię nakłaniać do powroty do niego. To co zrobił było złe.- powiedział głośno ale ostatnie zdanie wymówił szeptem.
- Jak to "nie przychodzisz tu"? Śledzisz mnie czy co?
- [T.I] codziennie idziesz przez ten park do piekarni gdzie kupujesz dwie pszenne bułeczki i crossanta a potem wpadasz tą samą drogą do domu.
- Ale czemu to robisz?
- Bo obiecałem że się tobą zaopiekuję.
- Komu obiecałeś? Zayn'owi?
- Eliz.
Twoją przyjaciółka trzy miesiące temu wyjechała do Cambridge do rodziców gdyż jej mamą ma raka piersi. Stwierdziła że nie może teraz tak po prostu zostać w Londynie i się bawić kiedy jej matka będzie walczyć o życie.
- Jak?
-Kiedyś przyprowadziłaś ją do nas na domówkę. Pamiętasz?
- Tak.
- Dałem jej wtedy swój numer i powiedziałem że jak będzie czegoś potrzebowała albo chciała pogadać to niech zadzwoni. Dwa dni przed wyjazdem zadzwoniła.
- Dziękuję Harry. I tak. Trafiłeś będzie chłopiec.
- Jak mu dasz na imię?
- Chyba Colin.
- Ładnie.
- No dalej Colin wyłaź na ten piepszony świat!!!- krzyknął Harry ściskając cię jeszcze mocniej za rękę.
Zacisnęłaś zęby żeby nie krzyknąć z bólu.
- Niech pani prze.- poinstruował. cię lekarz.
- Robię to od 7 godzin i jakoś nic nie pomaga.
- Najdokładniej od 7 godzin 6 minut i 42 sekund.- wtrącił się Hazza.
- A ty co kurwa że stoperem siedzisz?!
- Obiecuję pani że jeszcze nie dłużej niż godzinę. Tylko proszę przeć.
- Trzymam pana za słowo.
- To niech pani prze.
- Nie mam już siły.
- [T.I] ogarnij się. Jak nie będziesz przeć to wszystko będzie trwało dłużej.- Harry ogłaszał cię po głowie.
- Pełne imię i nazwisko dziecka?- zapytał lekarz podczas wypełniania aktu urodzenia.
- Colin Edward [T.N].- odparłaś.
- Potem pani nazwisko które już znam. Imię i nazwisko ojca?
- Nieznany.
- To ten chłopak z modem na głowie nie jest ojcem?
- Nie.
Tak więc oto koniec tej historii. O Zayn'ie nigdy nie zapomnisz. Bo o prawdziwej miłości się nie zapomina. Bo to nie jest takie łatwe wporzucić wszystkie plany i przestać patrzeć na mapę która jak do teraz wskazywała kierunek życia i nagle zmienić wszystko o 180 stopni. Teraz to nie ty byłaś najważniejsza tylko Colin. Może i popełniłaś błąd ale twój syn nie może odczuwać jego skutków. To by było nie sprawiedliwe. Wiesz że kiedyś zapyta o tatę. Wiesz że kiedy będą robić w przedszkolu laura na dzień taty on nie będzie komu miał jej dać ale ważne jest to żeby był szczęśliwy. Może i Obruciłaś Zayn'a ale zyskałaś przyjaciela który pomaga ci walczyć z bólem i nie pozwala byś znowu została sama.
________________________________
No to mamy koniec imagina pod którym pojawił się tylko jeden komentarz za którego serdecznie ci Kinga dziękuję. Mam nadzieję że mimo braku innych komentarzy ta seria jednak komuś się podobała.
czwartek, 4 września 2014
Informacja
endless-summer-with-one-direction.blogspot.com
Więc z tego powodu posty nie będą się pojawiać tak często jak kiedyś. 3-4 imaginy na tydzień. Przepraszam.
I love U <3
środa, 3 września 2014
#78 Love Will Remember 5
- Halo?- zapytałaś z trudem powstrzymując łzy.
- Hej skarbie wyskoczymy na zakupy?- zaszczebiotała twoja przyjaciółka Eliz.
Rozszlochałaś się w głos.
- Boże co się stało?- zapytała
- Przyjedź.
W słuchawce rozległo się pikanie oznaczające zakończenie połączenia. Wróciłaś do poprzedniej czynności. Po 15 minutach skrzypnęły drzwi i do mieszkania weszła Eliz. Pobiegła do ciebie i mocno przytuliła ocierając łzy z już całkiem mokrych policzków.
- Co się stało?- zapytała.
Podałaś jej test ciążowy.
- I to jest powód twojego płaczu?
Wtuliłaś się w jej koszulkę.
- Nazwał mnie szmatą i puszczalską, potem wyrzucił z domu i na dodatek twierdzi że to dziecko nie jest jego.- wyszlochałaś.
Eliz pogłaskała cię po głowie.
- A był wtedy w stu procentach trzeźwy?
- Nie. Ale ponoć ludzie po alkoholu są bardziej szczerzy niż w realu.- zaszlochałaś.
- [T.I] nie dołuj się... Większość z nich po prostu nie myśli co robi. A Zayn nigdy by tak nie postąpił. Wiesz co możesz zrobić?
- Co?
- Jeżeli w ciągu dwóch tygodni przyjdzie z przeprosinami i zaakceptuje dziecko to mu wybacz. Jak nie to nie.
- Ok.- szepnęłaś w koszulkę Eliz.
- A teraz już nie płacz.
Czas mijał. Zdążyłaś już pójść do ginekologa i dowiedzieć się że to jest trzeci tydzień ciąży. To znaczy że gdybyś dowiedziała się o tym wcześniej to prawdopodobnie cały czas bylibyście w szczęśliwym związku. Minął dopiero a może już tydzień a ty cały czas miałaś nadzieję że Zayn jednak przyjdzie albo zadzwoni aby się dowiedzieć gdzie jesteś a potem przyjdzie ale nie żadnego ślady po tym że mu na tobie chociaż odrobinę zależy. Siedziałaś w swoimi mieszkanku na łóżku i trzymałaś rękę na brzuchu.
- Cześć maluszku.- powiedziałaś głaszcząc swój jeszcze płaski brzuch.- Wiesz że mamusia cię kocha. Już czekam kiedy wyjdziesz. Ale nie dlatego że za niedługo nie będę się mieścić w żadne spodnie tylko po prostu chcę cię już przytulić. Wiesz? A na twoim tatusiu się zawiodłam. Nawet nie zadzwonił. To nie miłe. Nie sądzisz.
Wtedy usłyszałaś głos przychodzącego esemesa. Sięgnęłaś po telefon i odblokowałaś go.
- O twój tata napisał.
Kliknęłaś w ikonkę z kopertą i na twoim ekranie pojawiła się treść wiadomości.

.jpg)
.jpg)


