sobota, 28 grudnia 2013

#9 Harry part,8

Szłaś zamyślona ostatnią przecznicą, kiedy nagle usłyszałaś pisk opon. Potem był już tylko ból i ciemność.

Oczami Harrego
Jechaliśmy z chłopakami na próbę. W radiu zaczęły się wiadomości, więc podgłośniłem aby lepiej słyszeć:
"Wiadomość z ostatniej chwili. Na Sloane
Street samochód osobowy jadący z ogromną prędkością
potrącił [T.I][T.N]. Byłą dziewczynę Harrego
Stylesa oraz matkę Darcy Styles. Jej stan jest
ciężki. Na miejscu wypadku znajduje się policja."

Zachłysnąłem się Colą, którą właśnie piłem.
N: Gdzie jest Sloane Street?
H: Idioto mieszkasz na tej ulicy. Jedziemy tam, pieprzyć próbę i Paula.
Liam zawrócił i po pięciu minutach byliśmy na miejscu wypadku. Wysiadłem z naszego vana i pobiegłem do wysokiego mężczyzny ubranego w mundur policyjny.
H: Proszę pana gdzie została przewieziona poszkodowana?
P: Nie udzielamy informacji prasie ani mediom.
H: Ja nie z prasy.
P: W takim razie kim pan jest?
H: Harry Styles.
P: I co z tego?
H: Jestem ojcem jej dzieci, naszych dzieci.
P: Trzeba było tak od razu. Szpital św. Anny.
H: Dziękuję.
Pobiegłem do samochodu i szybko wsiadłem do niego. Chwilę później byliśmy pod szpitalem. Pobiegłem na OJOM gdzie do sali nr. 19, gdzie skierowała mnie miła pielęgniarka. Po minucie biegu dotarłem do celu i zobaczyłem zapłakaną panią [T.N] i pana [T.N] z Darcy na rękach. Kiedy mała mnie zobaczyła wyciągnęła w moją stronę swoje małe rączki, zeskoczyła z kolan dziadka i chwiejnym krokiem, powoli ruszyła w moją stronę. Wziąłem ją na ręce i mocno przytuliłem. Zobaczyłem lekarza wychodzącego z sali [T.I], więc podeszliśmy do niego z małą.
H: Proszę pana co z [T.I]?
D: Tata, dzie mama?
Le: Pani [T.N] jest nadal nieprzytomna, ale powinna się niedługo obudzić. Jej obrażenia są poważne. Prawie cała moc uderzenia została skierowana na biodro i jamę brzuszną ale dokładne wiadomości co do stanu pacjentki będę mógł podać dopiero za jakiś czas. Teraz może pan do niej wejść ale tylko na chwilę.
Przekazałem moją córkę tacie [T.I] i wszedłem do sali mojej byłej. Leżała na łóżku nieprzytomna, cała poobijana, bezbronna.
Chwyciłem ją za rękę
H: Gdybym pojechał do ciebie do Nowego Yorku i powiedział ci, że ci wybaczam, że cię nadal kocham nie było by cię teraz tutaj. Byłabyś pewnie na zakupach dziecięcych z [I.T.P] albo na kawie z 
mamą. To wszystko przeze mnie.
Wtedy poczułem że dziewczyna ściska moją rękę. Zobaczyłem, że otwiera oczy. Zawołałem lekarza, który podał jej jakieś leki a potem usiadł na stołku obok jej łóżka.
Le: Proszę pani mam dla pani pewną wiadomość, a właściwie dla państwa.
H: Słuchamy.
Le: Pani staw biodrowy uległ dużemu uszkodzeniu. Więc będzie potrzebna będzie endoproteza. Jeżeli pani się nie zdecyduje niestety nie będzie pani zdolna do samodzielnego poruszania. W zależności od tego co będzie dalej pozostaną albo kule albo wózek.
[T.I]: Rozumiem ale muszę to przemyśleć.
H: Co z naszym dzieckiem?
Le: Niestety nie przeżyło wypadku.
[T.I]: Że co proszę?- jej oczy momentalnie się zeszkliły.
Le: Bardzo mi przykro.- powiedział i wstał.
[T.I] zaczęła szlochać i przytuliła swoją twarz do mojej ręki.
[T.I]: Przepraszam Harry. Przepraszam, że zabiłam twoje dziecko.
H: Skarbie, to nie twoja wina. Za to ten dupek, który to zrobił jeszcze wynudzi się za wsze czasy w więzieniu.
[T.I]: Harry ale ty mnie nienawidzisz.
H: Nigdy cię nie nienawidziłem. Zawsze cię kochałem.
[T.I]: To znaczy, że mi wybaczysz?
H: Już to zrobiłem.

            *** miesiąc później, przed salą sądową***
Prokurator zgodził się abym wystąpił w roli oskarżyciela posiłkowego. Więc ubrany w garnitur stałem przed salą sądową trzymając wózek, na którym siedziała [T.I] ubrana w to:

Otworzono drzwi i wszedłem do sali. Usiadłem koło prokuratora, który zaczął coś mówić o tym  że ktoś kto morduje dziecko i zabiera sprawność młodej matce i kobiecie zasługuje na najwyższą karę. Następnie sędzia spytał mnie o zdanie. Wstałem i popatrzyłem najpierw na sędzię potem na oskarżonego.
H: Wysoki sądzie ja popieram pana prokuratora i gdybym to ja wymierzał sprawiedliwość ten mężczyzna dostał by najwyższy możliwy wyrok. Gdyż jak można odpuścić temu mężczyźnie to, że zamordował niewinne dziecko, które było zdane na nas ludzi. Że odebrał mojej dziewczynie [T.I][T.N] sprawność ponieważ nawet jeśli zacznie ona chodzić do końca życia zostanie w pewnym sensie niepełnosprawna. Ale nie rozpatrujmy przyszłości gdyby nie to co zrobił ten mężczyzna panna [T.N] w tej chwili pchałaby wózek z naszą córką Darcy Styles i myślałaby o tym jak dać na imię naszemu śp. szkrabowi. Proszę więc o najwyższy wyrok.
Następnie przesłuchany został oskarżony. Po ok. pół godziny na salę został wepchany przez ochroniarza wózek z moim kochanie.
S: Niech nam pani powie jak się pani nazywa, ile ma pani lat, gzie mieszka, czym się pani zajmuje.
[T.I]: Nazywam się [T.I][T.N]. Mam 21 lat i mieszkam w Londynie. Przed wypadkiem zajmowałam się córką i pracowałam jako tekściarka Rihanny . Ale teraz nie mam ani siły ani możliwości.

Proces przebiegł szybko i sprawnie. Morderca został skazany na 12 lat więzienia. Wyszedłem z budynku sądu z [T.I], jej rodzicami, chłopakami i Darcy chcieliśmy się udać do domu mojego i moich przyjaciół aby opić zwycięstwo. Właśnie kiedy podchodziliśmy do samochodu podszedł do nas...
_____________________________________________________________
Ej słuchajcie. Następną część dostaniecie dopiero kiedy napiszecie pod tym postem 3 komentarze.Bo to nie fair kiedy raz piszecie 7 a innym razem 1. Ok? A teraz kto podszedł do Hazzy? Piszcie co myślicie.

piątek, 27 grudnia 2013

#8 Harry part.7

                  *** kilka miesięcy później***
[T.I]: Harry pomożesz mi zrobić kolację dla chłopaków?
H: Jasne kochanie.- Wstaliśmy z kanapy na na której wszyscy oglądaliśmy film. Wszyscy czyli siódemka wariatów: Harry, ja, Darcy, Niall, Zayn, Liam i Louis. Weszliśmy do kuchni.
[T.I]: Harry muszę ci coś powiedzieć.
H: O co chodzi skarbie?
[T.I]: Harry słuchaj ja...

H: No wyduś to z siebie.
[T.I]: Harry ja cię zdradziłam.
H: Że co proszę?
[T.I]: Zdradziłam cię.
H: Z kim?!
[T.I]: Z Nathanem Sykesem.
H: Co ten dupek ma czego ja nie mam?!
[T.I]: Harry ja nie chciałam.
H: Czyli niechcący poszłaś z nim do łóżka?!- Krzyknął. Zamachnął się i uderzył cię w policzek tak mocno, że wylądowałaś na ziemi.
Zaczęłaś płakać i podciągnęłaś kolana pod brodę. Wtedy do kuchni wszedł Niall.
N: Hazza co tu się dzieje?- Zapytał blondyn jednak kiedy zobaczył ciebie wydarł się na całą kuchnię.-Styles czy ciebie do reszty pojebało?!
H: Mnie nie. Za to ją bardzo.
N: Co ci zrobiła? Nic!
H: Jakie nic. Spała z tym debilem z The Wanted!- krzyknął po czym zwrócił się do ciebie.- A ty masz zniknąć do jutra z naszego domu.
Poszłaś do góry spakować rzeczy twoje i Darcy cicho pochlipując.
O trzeciej nad ranem położyłaś się spać.

                       *** Rano***
Obudziły cię dźwięki piosenki piosenki Timber. Szybko ubrałaś się w to



Następnie obudziłaś Darcy i ubrałaś ją w to


Wzięłaś małą na ręce i zeszłyście na dół. Położyłaś na stole list do Harrego i wyszłyście z domu. Pojechałyście taksówką na lotnisko i kupiłyście bilety na lot do Nowego Yorku.

Oczami Harrego
Obudziłem się rano ze strasznym bólem głowy. Poszedłem do kuchni, wziąłem Aspirynę i wtedy zobaczyłem,że coś leży na stole. Była to koperta, na której przodzie było napisane moje imię. Ze środka wypadł test ciążowy z pozytywnym wynikiem, potem wyjąłem kartkę i zacząłem czytać:
" Kochany Harry!
Kiedy to przeczytasz mnie już nie będzie 
w Londynie. Lecę do Nowego Yorku. Piszę
to tylko dla tego, że mam nadzieję, że zechcesz
odwiedzić swoje dzieci. Tak dzieci, nie dziecko.
Zdradziłam cię z Nathanem tydzień temu na przyjęciu
urodzinowym [I.T.P]. Jestem w 6 tygodniu ciąż. Jest
to więc twoje dziecko. Proszę cię jeszcze o 
jedną rzecz. Znajdź sobie kogoś godnego twojej
miłości, nie zapomnij o Darcy i o tym,
że cię kocham i zawsze będę kochać.
                                Na zawsze twoja
                                [T.I]"
H: To nie moje dziecko. Tylko tego Nathana. Teraz pewnie kłamie, żeby dostawać alimenty. 
Li: Jaki Nathan? Jakie dziecko?
H: [T.I] zdradziła mnie z Nathanem Sykensem z The Wanted. Sama mi się do tego przyznała. Teraz zostawiła mi list i to.- pokazałem mu test ciążowy.
Li: A co jeśli to naprawdę twoje dziecko? Jedź do niej. Wyjaśnij całą sytuację.
H: Ale ona mi nie wybaczy.
Li: Przecierz to ty masz jej wybaczyć a nie ona tobie.
H: Ale ja ją uderzyłem.- załkałem.- Uderzyłem moje szczęście, moje kochanie. I kazałem jej się wynosić.

Oczami [T.I]
Na twoim koncie na Twitterze pojawiało się coraz więcej hejtów. Grozili ci i Darcy śmiercią. W końcu odważyłaś się spotkać z twoją przyj przyjaciółką. Ubrałaś się w to
I wyruszyłyście z małą na miejsce spotkania. Na miejscu usiadłyście przy stoliku przy którym czekała na ciebie twoja przyjaciółka. Rozmawiałyście chwilę o niczym, lecz w końcu przeszłaś do sprawy, która skłoniła cię do zorganizowania tego spotkania.
[T.I]: Słuchaj kochanie nie wiem co robić w sprawie Harrego. Nadal go kocham, mam z nim dwójkę dzieci, zdradziłam go i chcę aby mi przebaczył.
P: Wiesz [T.I] nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale myślę, że musisz to wyjaśnić.
[T.I]: Ale jak? On mnie nienawidzi?
P: Jedź do niego z małą. Wyjaśnij całą sytuację.
[T.I]: Nie wiem. A co jeśli mnie nie posłucha?
P: Po prostu jedź. Był czyn, teraz są konsekwencje.
[T.I]: Dobrze. Pojadę.

Zarezerwowałaś bilety na jutrzejszy lot do Londynu. Spakowałaś trochę rzeczy dla ciebie i Darcy. Następnego dnia o 13 byłyście w twoim rodzinnym mieście. Pojechałyście taksówką do domu twoich rodziców, gdzie zostawiłaś małą. Postanowiłaś pójść do ich domu pieszo, aby pomyśleć co mu powiedzieć. Szłaś zamyślona ostatnią przecznicą, kiedy nagle usłyszałaś pisk opon. Potem był tylko ból i ciemność.
____________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodoba. Nie byłby on taki cudowny bez mojej koleżanki Marysi, z którą wszystko obmyśliłam przez telefon. A teraz zgadnijcie. Co się stanie z [T.I]. A no i jeszcze jedno bardzo wam dziękuję za te 300 wejść. 

wtorek, 24 grudnia 2013

#7 Marry Christmas, Happy Birthday! Louis

Został tydzień do świąt Bożego Narodzenia, więc postanowiłaś wybrać się do jakiegoś sklepu z choinkami. Wybrałaś się do swojego ulubionego punktu przy Brook Street. Przechadzałaś się pomiędzy drzewkami i nie mogłaś się na żadne zdecydować.
[T.I]: To jest to!- krzyknęłaś na widok rozłożystego prawie 2 metrowego świerka.
Wtedy do iglaka podszedł chłopak w wełnianej czapce.
C: Ta choinka jest idealna!- ucieszył się brunet.
[T.I]: Sory ale ja  biorę ten świerk. Znajdź sobie inny.- oznajmiłaś
C: Nie to ja biorę tę choinkę!
[T.I]: Ja byłam pierwsza!
C: Ktoś tu jest mało spostrzegawczy! To ja byłem pierwszy!
[T.I]: Dobra, bierz to drzewo. Z idiotami nie rozmawiam.
Chłopak patrzył na ciebie przez chwilę jak na kosmitę.
C: Hahaha!- śmiał się- Czy my właśnie kłóciliśmy się o choinkę?
[T.I]: No tak jakby... Wiesz zabierałam się już do dzwonienia do jakiegoś psychiatryka bo zachowywałeś się co najmniej dziwnie.
C: W takim razie przepraszam, że cię nastraszyłem i w ramach rekompensaty zapraszam cię na kawę. A tak na marginesie nazywam się Louis.
[T.I]: [T.I]. A na kawę z chęcią się zgodzę.
Poszliście do kawiarni i usiedliście przy stoliku pod oknem.
[T.I]: Wiesz Louis wydaje mi się że już cię gdzieś  widziałam... Może w jakimś centrum handlowym albo w gazecie? Czekaj, czekaj... Louis Tomlinson z One Direction!
L: Hahaha! Szybka jesteś!
[T.I]: Mam na ciebie focha!
L: Dobrze już dobrze ale jesteś jedną z pierwszych osób, która mnie nie rozpoznała.
Siedzieliście w kawiarni jeszcze z godzinę. Później Lou odwiózł cię do domu i wymieniliście się numerami telefonów.

                 *** 24 grudnia 10 rano***
Leniwie wstałaś z łóżka i pomaszerowałaś do łazienki. Wzięłaś prysznic i założyłaś

Właśnie szłaś do kuchni kiedy usłyszałaś dzwonek do drzwi. Pobiegłaś do drzwi. Kiedy je otworzyłaś zobaczyłaś tyko karteczkę z narysowaną strzałką. Narzuciłaś na siebie płaszcz i poszłaś we wskazanym kierunku.  Co chwilę na latarniach i ogrodzeniach pojawiały się małe karteczki. Po pół godzinnym spacerze doszłaś pod Big Bena. Tam zobaczyłaś chłopaka w którym zakochałaś się od pierwszego wejrzenia tydzień temu. Louisa. Rzuciłaś mu się na szyję.
[T.I]: Lou! Tak się cieszę, że cię widzę.
L: Ja ciebie też.
Kupiliście gorącą czekoladę i usiedliście na ławce.
L: Słuchaj [T.I] bo ja nie mogę już udawać. Kiedy cię widzę od razu się uśmiecham, kiedy mnie dotykasz czuję motylki w brzuchu a kiedy mnie całujesz w policzek czuję się jakbym był na haju. Po prostu cię kocham. Ale pozostaje jedno pytanie czy ty też to czujesz?
Zbliżyłaś swoją twarz do jego i złączyłaś wasze usta w namiętnym pocałunku.
[T.I]: Taka odpowiedź wystarczy?
L: Zdecydowanie.

                   *** Równo 2 lata później ***
Siedziałaś z twoim chłopakiem Louisem na kanapie i oglądaliście " Kevin sam w Nowym Yorku". Położyłaś głowę na kolanach Lou.
L: [T.I]  muszę ci coś powiedzieć.
[T.I]: Właściwie ja tobie też. Ale ty zacznij.
Louis zszedł z kanapy, wyjął coś z kiszeni spodni i uklęknął przed tobą.
L: Kochanie, równo 2 lata temu poznaliśmy się dzięki choince. Od tego dnie coraz bardziej się w tobie zakochiwałem. Dzisiaj mógł bym oddać nawet za ciebie życie więc czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moją żoną?
Po policzkach popłynęły ci łzy szczęścia.
[T.I]: Tak
Lou złączył wasze usta w namiętnym pocałunku.
L: A co ty chciałaś mi powiedzieć?
[T.I]: Louis... bo ja... jestem w ciąży.
L: Będziemy mieli małego Tomlinsonka?
[T.I]: Dokładnie.
L: Taaaak!- zaczął krzyczeć i biegać po pokoju- kiedy w końcu usiadł pochylił się nad twoim brzuchem.- Cześć Marcheweczko! Hallo! Hallo! Słyszysz mnie? Tu twój tata.
[T.I]: Hahaha! Wcale nie tata tylko ekspres do kawy.
L: Żaden ekspres prawda Orzeszku?
___________________________________________________________________________
Dzisiaj 24.12 aaaaaaaaaaaaaa!!! Nie tylko gwiazdka ale i urodziny Luo.
 Życzę Ci Louis abyś dalej spełniał swoje marzenia, mógł chodzić bez skarpetek i gadać do plastikowych gołębi. Aby układało Ci się  w związku z Eleanor może się zaręczyli, wzięli ślub mieli dzieci. Abyś dalej żył i świetnie się bawił z tą czwórką wariatów z ADHD. Happy Birthday!!!







poniedziałek, 23 grudnia 2013

#6 Harry part.6

N: Czyli tylko dla [T.I], ale dla twojej córki Darcy już nie?
H: To nie jest moja córka!
Wtedy z sali wyszła lekarka.
Le: Który z panów jest ojcem?
H: Żaden.-odpowiedziałem szybko.
L: Jesteśmy jej przyjaciółmi
Le: Będziecie mogli za chwilę zobaczyć przyjaciółkę. Tylko spokojnie jest wycieńczona.
L: Dobrze- odpowiedział Lou.

Chwilę później weszliśmy do sali w której leżała [T.I].
N: Co u ciebie księżniczko?
[T.I]: Dobrze.- odpowiedziała słabym głosem.
L: Pójść i przynieść ci wodę?
[T.I]: Poproszę.
H: To dla ciebie.- powiedziałem po czym podałem jej kwiaty.
[T.I]: Piękne. Moje ulubione.
H: Wiem
Wtedy do sali weszła położna.
P: Chce pani potrzymać córeczkę?
H: To ja już sobie pójdę.- powiedziałem po czym wybiegłem z sali.
[T.I]: Harry proszę zostań.-usłyszałem za sobą słaby głos [T.I].

                        *** tydzień później***
Trzy dni temu [T.I] wróciła do domu. Od tego czasu ciągle siedzę w pokoju. Dzisiaj jednak zdecydowałem się wyjść. Wyszedłem z sypialni i skierowałem do pokoju [T.I] i Darcy. Zapukałem.
[T.I]: Proszę.
Wszedłem.
H: Tak sobie myślałem czy mogę poznać małą?
[T.I]: A mogłabym ci zabronić?
H: Zawsze. Kobieta zmienną jest.
[T.I]: Jak chcesz to możesz wziąć na ręce.
Podszedłem do kołyski. W różowym beciku leżała mała dziewczynka. Miała wielkie [kolor oczu] oczy. Zupełnie takie same jak [T.I]. Różowe usteczka i brązowe loki. Takie same jak ja. Wziąłem ją ostrożnie na ręce. Mała oparła głowę na moim ramieniu i rączką delikatnie musnęła moją twarz. I wtedy zrozumiałem. To jest takie oczywiste. To ja jestem ojcem. Delikatnie ucałowałem jej czoło.
[T.I]: Jak chcesz możesz zostać jej ojcem chrzestnym.
H: Tą rolę zostaw Niallowi. Bardzo chce. Gada nawet o tym przez sen.
[T.I]: Szkoda. Był byś idealnym chrzestnym.
H: Ja już mam rolę w jej życiu.
[T.I]: Jaką?- zapytała
H: Jestem jej ojcem.
[T.I]: Wierzysz mi?- zapytała a w jej oczach pojawiły się łzy.
H: Wierzę. Jesteś dla mnie najważniejsza. Mam teraz i królową i księżniczkę swojego serca. - to powiedziawszy zbliżyłem swoją twarz do twarzy [T.I]. Nasze usta złączyły się w jedność. Wasze języki tańczyły wolny taniec. Kiedy wreszcie się od siebie oderwaliście oboje dyszeliście.
H: Znowu razem?
[T.I]: Pomyślmy... Czy ja cię kocham?- zaczęła się ze mną droczyć.
H: Wiesz ty co.
[T.I]: Zgadzam się.
H: Wracasz do mojego pokoju.- oznajmiłem radośnie.
[T.I]: Jasne a co ty sobie myślałeś
Zaczęliśmy przenosić rzecz Darcy i [T.I] do mojego pokoju. Kiedy wszystko było na swoim miejscu zeszliśmy na dół. [T.I] miała małą na rękach a ja trzymałem moje kochanie  w pasie. Stanęliśmy w salonie a następnie usiedliśmy na kanapie.
Li: Czy wy...
L: R-A-Z-E-M?- wtrącił się Lou.
Zamiast odpowiedzieć złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.
N: Czyli są razem.

                         *** kilka lat później***
[T.I]: Harry pomożesz mi zrobić kolację dla chłopaków?
H: Jasne kochanie.- Wstaliśmy z kanapy na na której wszyscy oglądaliśmy film. Wszyscy czyli siódemka wariatów: Harry, ja, Darcy, Niall, Zayn, Liam i Louis. Weszliśmy do kuchni.
[T.I]: Harry muszę ci coś powiedzieć.
H: O co chodzi skarbie?
[T.I]: Harry słuchaj ja...
__________________________________________________________________________________
Boże kocham was! 200 wejść w 5 dni. A no i tak dziękuję Agaci i Tosi moim koleżankom z klasy. Agaciu kocham cię a ciebie kochana Tosiu krasnoludku smerfnie lubię. Poza tym dzięki za wszystkie miłe słowa. A no i co mu powie [T.I]? Jutro ok południa pojawi się świąteczne opowiadanie.

niedziela, 22 grudnia 2013

#5 Harry part.5

Dla Małgorzaty Weber  i Agaty Dudkowskiej za to że potrafią czytać mi w myślach:*
___________________________________________________________
Z: Popieram. I nigdzie się nie wynosi.
L: Ja też.
H: Ok. Zgadzam się- powiedział, popatrzył na mnie i zobaczyłam coś jakby niedostrzegalny błysk w jego oku.

     *** 5 miesięcy później***
[T.I]: Lou idziesz ze mną na zakupy?
L: A pójdziemy do topmen'a?
[T.I]: Ok. To jedziemy.
Wybraliśmy mojej córce kilka par różowych  śpioszków, buciki, kocyk, lalkę szmaciankę i czapeczki a dla Louisa dwa T-shirty i jasny. Dni mijały a do porodu zostały dwa tygodnie. Niestety Harry nadal z nienawiścią patrzył na twój brzuch. Niall cały swój wolny czas poświęcał tobie przez co ciągle kłócił  się z twoim byłym. Z Blondaskiem wybierałaś też imię dla dziecka. Tobie podobało się Rosali ale Nialler twierdził, że jest za stare i mówił, że lepsze będzie Gemma. Zaynowi podobało się Emily ale ty stwierdziłaś, że jest zbyt popularne. Zastanawialiście się nad Hope, Katty, Lilly, Megan. W końcu zdecydowaliście się na Darcy.
Zgodziłaś się na nie z dwóch powodów. Po pierwsze bo było słodki a po drugie bo według chłopaków Harry marzy o tym by włośnie tak nazywała się jego córka. Następnego dnia rano zeszłaś na dół zupełnie nie wyspana. To co zobaczyłaś wkurzyło cię do reszty. Louis tańczył na stole krzycząc "Zgodziła się! Zgodziła się!". Przy okazji zwalił na ziemię naczynko z kolorowymi kuleczkami.
[T.I]: Louis co to ma znaczyć do cholery jasnej!?
L: Zgodziła się!- krzyknął
[T.I]: Posprzątasz to potem!
L: Ale co?- udawał głupiego.
[T.I]: Ten syf!- W tedy poczułaś że jeśli nie usiądziesz to będzie źle. Usiadłaś na dywanie, chwyciłaś się za podbrzusze i zaczęłaś głośno oddychać. Zaraz podbiegł do ciebie Niall.
N: Co się dzieje?
[T.I]: Zaczęło się.- wyjęczałaś.
N: Louis ty baranie! Leć do góry i zabierz piżamę [T.I], coś z łazienki, śpioszki które razem kupiliście, czapeczkę i kocyk. A my się zbieramy. Chodź księżniczko.
Przyniósł twój płaszcz a po chwili Loui przybiegł z twoją torbą. Pojechaliście do szpitala.

Oczami Harrego
Zszedłem na dół. W kuchni stali Liam i Zayn i robili kanapki.
H: Gdzie jest [T.I]?- zapytałem. Zawsze to ona robiła śniadanie
Wziąłem do ręki talerz z jajecznicą.
Li: W szpitalu.
Upuściłem talerz.
Z: Stary co ci?
H: Dlaczego mnie nie zawołaliście?!
Z: Po pierwsze zebrali się w jakieś 5 minut. Louis wpadł jak tornado po piżamę, kosmetyki i kilka rzeczy dla Darcy.
Li: A po drugie to nie twoje dziecko. Oczywiście według ciebie.
H: A czy to dziecko Nialla albo Louisa?
Z: Nie ale oni jako jedyni byli na nogach.
H: Ile temu pojechali?
Li: Lou obudził mnie po 10. Czyli pojechali 1,5 godziny temu.
H: Jadę do nich.
Z: To nie ma sensu. Zjedz śniadanie, kup jej kwiaty i jedź tam za jakieś 2 godziny.
H: Kwiaty dobry pomysł!-krzyknąłem na odchodnym. Chwyciłem kurtkę i pobiegłem do samochodu. W kwiaciarni kupiłem wielki bukiet ulubionych kwiatów [T.I]- różowych róż. W szpitalu byłem 5 minut później. Pobiegłem do recepcji.
H: Czy jest tu [T.I][T.N]?
Re: Spokojnie nigdzie się nie pali.- uspokoiła mnie recepcionistka- zaraz sprawdzę.
Kobieta zaczęła szukać w systemie.
Re: [T.I][T.N]-powtórzyła- Jest porodówka sala 83. Jakiś dwóch młodzieńców czeka na nią na korytarzu. Czy to wasza siostra?
H: Ich przyjaciółka, moja była.- wyjaśniłem
Re: Acha...- opowiedziała- Nie chciałam być wścibska.
H: Nic się nie stało.- opowiedziałem i pognałem do [T.I].
Usiadłem koło Niall i Louisa po czym zerknąłem przez szklane drzwi. W okół [T.I] krzątały się dwie położne i lekarka.
N: Co ty tu robisz?
H: Siedzę nie widać.
N: Siedzieć to sobie możesz w domu.
H: Już dobrze, dobrze jestem tu dla [T.I]. Pasi?
N: Czyli tylko dla [T.I], ale dla twojej córki Darcy już nie?
H: To nie jest moja córka!
Wtedy z sali wyszła lekarka.
Le: Który z panów jest ojcem?

___________________________________________________________
Po pierwsze dziękuję za te miłe komentarze i 146 wejść w 4 dni. Nie wiecie jaka to dla mnie motywacja. Po drugie: Co powie Harry?
A może teraz [T.I] zwiąże się Niallem? Przecież Blondasek zachowuje się tak jakby ją kochał. Proszę piszcie komentarze.

sobota, 21 grudnia 2013

#4 Harry part.4

H: Dobra. [T.I] jest w ciąży.
Li: Ryczysz po nocach bo będziesz ojcem?
H: Nie będę ojcem. To nie moje dziecko. [T.I] mnie zdradziła.
Li: A masz jakiś dowód?
H: Dziecko i zdjęcie [T.I] obściskującej się z jakimś kolesiem.

Oczami [T.I]
Jeden sygnał, drugi, trzeci. W końcu odebrał.
[T.I]: Cześć Niall!
N: Hej!
[T.I]: Słuchaj dostałam wypis. Mógłbyś po mnie podjechać? Proszę.
N: Jasne księżniczko. A co z Harrym?
[T.I]: Opowiem ci w samochodzie.
N: Pa!
[T.I]: Do zobaczenia.
Spakowałaś się, pożegnałaś z pielęgniarkami i wyszłaś. Na parkingu stał samochód Nialla. Wsiadłaś.
[T.I]: Hej!
N: Witaj księżniczko! Teraz opowiadaj o co chodzi z Harrym.
[T.I]: Hazza przez przypadek dowiedział się w szpitalu, że jestem w ciąży.
N: Ale z tego powodu nie wył raczej całą noc.
[T.I]: Raczej nie. Ubzdurał sobie, że to nie jego dziecko i, że go zdradziłam.
N: Ale to jego dziecko?
[T.I]: Jasne a czyje inne? Mówiłeś coś, ze Harry płakał całą noc.
N: Tak. Przez niego spać nie mogłem. I według najnowszej plotki spał przytulony do twojej koszulki.
[T.I]: Skąd wiesz?
N: Zayn podsłuchał jego rozmowę z Liamem.

Podjechaliśmy pod dom. Niall wziął moją walizkę i zaniósł do jednego z pokojów gościnnych. Potem poszedł po moje rzeczy do pokoju Hazzy. Do twoich uszu doszła rozmowa chłopaków.
H: Co ty robisz idioto?
N: [T.I] chciała żebym zabrał jej rzeczy.
H: Zostaw to!
N: Ona o nie prosiła.
H: Ok.
Po chwili Niall wrócił do pokoju. Przyniósł rzeczy i zostawił cię samą abyś mogła się rozpakować. Kiedy już wszystko ułożyłaś zeszłaś na dół.
[T.I]: Cześć chłopaki!
H: [T.I]! Co ty tu robisz?
N: Mieszka.
H: Nie ciebie się pytałem.
[T.I]: To co powiedział Niall. Mieszkam.
Z: Popieram i nigdzie się nie wunosi.
H: Ok. Zgadzam się.- powiedział i popatrzył na mnie. Wtedy zobaczyłam coś jakby prawie nie dostrzegalny błysk w jego oku.

Niall Horan z małym
Horankiem Wyglądają
razem cudownie.

__________________________________________________________
I co? Co myślicie? Moim zdaniem jest do dupy. Ale mniejsza o moje zdanie. Jak myślicie ten błysk w oku Harrego był błyskiem radości czy złości? Mam nadzieję, że tym razem zgadniecie bo ten kto się domyśli dostanie dedykację. Teraz zapraszam na blog jednej z moich czytelniczek. Agaty. from-dreams-to-one-direction.blogspot.com. Jest Z-A-J-E-B-I-S-T-Y. Przepraszam za to przekleństwo ale powiedziałam to w dobrej wierze.

piątek, 20 grudnia 2013

#3 Harry part.3

Hej!
Przepraszam, przepraszam, przepraszam imagine miał być jutro ale tymi 3 pozytywnymi komentarzami zmotywowaliście mnie do napisania kolejnej części. Teraz już wiem że każdy komentarz to wieka radość. Kiedyś też miałam bloga, ale przestałam go pisać bo nie miałam motywacji. Dzięki, dzięki, dzięki.

______________________________________________________________

Le: Leukocyty, Erytrocyty i Trombocyty w normie. Glukoza i Neutrofil też. Dziecko ma się świetnie.
H: [T.I] jakie dziecko?!
Le: Nie powiedziała pani swojemu chłopakowi? Pańska dziewczyna jest w 13 tygodniu ciąży.
H: [T.I] dlaczego mi nie powiedziałaś?
Le: Może zostawię państwa samych.-powiedział i wyszedł.
[T.I]: Harry posłuchaj mnie. Po pierwsze bałam się twojej reakcji. A po drugie dowiedziałam się dopiero tydzień temu. Kiedy ci miałam powiedzieć? I jak?
H: Normalnie do cholery jasnej! Podejść i powiedzieć Harry jestem w ciąży.
[T.I]: A ty byś się ucieszył?! Że jako 21 latek jesteś już ojcem!
H: Tak! Chyba że... No jasne dlatego mi nie powiedziałaś! To nie ja jestem ojcem, tylko ten koleś z którym się obściskiwałaś na ulicy!
[T.I]: Harry wiesz, że to mój kumpel ze szkoły! Pięć lat się nie widzieliśmy, i co ja mam do niego czuć?!
H: Wiesz skoro mnie zdradzasz to nie chcę cię już widzieć! Jesteś zdzirą!
To mówiąc wyszedł zostawiając cię całą zapłakaną. Wyszedł i już nie wróci...

Oczami Harrego
Zdradziła mnie, moja [T.I] mnie zdradziła. Nie już nie moja [T.I]. Jak mogła. Tysiące myśli kołatało mi się po głowie. W końcu pobiegłem do naszego parku. Tam się poznaliśmy, tam zostaliśmy parą i właśnie tam chciałem się jej oświadczyć. Właściwie zbierałem się już do kupna pierścionka. Ale wszystko się rozsypało. Po moich policzkach potoczyły się łzy. Wszystko w okół mi o niej przypominało. Na tej ławce się poznaliśmy. O a tam w tej kawiarni pierwszy raz się pocałowaliśmy.
H: Debil-pomyślałem- przecież już jej nie kochasz
Wróciłem do domu. Chłopcy oglądali Toy Story.
N: I co u naszej księżniczki?
H: Może twojej.- powiedziałem po czym poszedłem na górę.
L: Harry co ci? Pokłóciliście się czy...
Ale ja już go nie słuchałem, wszedłem do pokoju, zatrzasnąłem drzwi, przebrałem się w piżamę i rzuciłem się na łóżko. Jedna z poduszek była przesiąknięta jej zapachem. Szybko zdjąłem z niej poszewkę po czym wrzuciłem do pralki i włączyłem pranie. Kiedy zoriętowałem się co zrobiłem wybuchnąłem płaczem.
Li: Harry otwórz! Powiedz co się stało!- krzyczał na korytarzu Liam.
H: Chcę być sam!
Li: Ok. Ale jeśli będziesz chciał pogadać...
H: Wiem, wiem jesteś do mojej dyspozycji.
Daddy odszedł zostawiając mnie samego. Położyłem się do łóżka, ale bez [T.I] to nie to samo. Nie czułem jej ciepła ani zapachu. Poczułem się samotny. Straszliwie samotny. W końcu podniosłem się z łóżka, poszedłem do łazienki i wyjąłem pierwszą lepszą bluzkę [T.I]. Tuląc ją do siebie i jednocześnie wdychając jej zapach zasnąłem.

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Zwlokłem się z posłania i otworzyłem drzwi. Zobaczyłem Liama, chciałem zatrzasnąć drzwi ale Daddy był szybszy i wszedł do pokoju.
Li: Gadaj co się stało.
H: Nic.
Li: Jasne nic! Przecież nie codziennie wyjesz po nocach i śpisz przytulony do bluzki swojej dziewczyny.
H: Skąd wiesz o tej bluzce?
Li: Mamy wspólny balkon. A teraz nie zmieniaj tematu tylko mów co się stało.
H: Jeżeli nie powiem to będziesz mnie ty męczyć cały dzień?
Li: Tak
H: [T.I] jest w ciąży.
Li: Ryczysz po nocach bo będziesz ojcem?
H: Nie będę ojcem. To nie moje dziecko...


_____________________________________________________
I jak? Ja myślę że całkiem nieźle. Co myślicie co teraz zrobi [T.I]? Jak zareaguje Liam? Co niektórzy czytają mi już w myślach. Ciekawe czy teraz też zgadną?

#2 Harry part.2

Otworzyłaś trzęsącymi się rękoma szafkę i ostrożnie wyjęłaś jedną żyletkę. Wróciłaś na kanapę.
[T.I]: Cześć mała "przyjaciółko". Pomożesz mi?

Oczami Harrego

Nareszcie w domu,znowu przytulę moją [T.I],poczuję zapach jej perfum,zatopię się w jej słodkich ustach. Jak ja ją kocham... Wysiadłem z samochodu, podszedłem do drzwi i nacisnąłem dzwonek. Nic zero reakcji.
H: Pewnie zasnęła.-pomyślałem-ostatnio zrywa prawie wszystkie noce.
Z samochodu wysiadł Niall i Zayn.
H: Niall masz klucze?
N: Jasne.- powiedział po czym rzucił je w moją stronę bez problemu je złapałem i otworzyłem drzwi kluczem z zawieszką w kształcie logo Nandos.
H: Cześć kochanie!
Z: Siema!
N: Zrobisz nam coś do jedzenia!?

H: Ciiii! Bałwany nie widzicie, że śpi.- powiedziałem i wskazałem [T.I] leżącą na kanapie
Zdjąłem buty i po cichu aby nie obudzić [T.I] podszedłem do kanapy na której leży moje kochanie. Obchodzę mebel dookoła, żeby przykryć ją kocem. Kiedy pochyliłem się nad jej różowym policzkiem zastygłem Na dywanie przy kanapie widniała plama krwi.
H: [T.I], [T.I]! Zayn dzwoń po karetkę a ty Niall po Liama i Louisa. [T.I] podcięła sobie żyły.
Chwilę później na miejsce zdarzenia przyjechało pogotowie a kilka minut później Liam i Louis. Wszyscy razem pojechali za karetką do szpitala.

Oczami [T.I]
Pik,pik,pik,pik. Coś natrętnie pikało nad twoją głową. Czy po śmierci jest aż tak okropnie? Nagle usłyszałaś głos anioła. Nie wiesz czemu ale anioł miał zrozpaczony głos.
A: [T.I]! [T.I] proszę otwórz oczy! Kochanie!
Czy w niebie nie powinni wszyscy być szczęśliwi. Powinni. Więc skoro powinni to czemu ten niebiański posłaniec płacze? W końcu postanowiłaś się sama o tym przekonać co oznacza otwarcie oczu. Z wielkim trudem podniosłaś powieki. Osobą która płakała był Harry twój chłopak.
H: Oh [T.I], kochanie obudziłaś się!- płakał Hazza wtulony w twoją pierś.- Chłopaki chodźcie obudziła się!
Z: Ooo! Nareszcie, martwiłem się że już nigdy się nie obudzisz.
N: Księżniczko nareszcie.- powiedział słodki blondyn.
L: Marcheweczka otworzyła wreszcie oczy!- cieszył się Lou
[T.I]- Co się stało? Gdzie ja jestem?
N: W szpitalu. Podcięłaś sobie żyły. Znaleźliśmy cię z Harrym na kanapie całą we krwi. Na dywanie obok ciebie leżała żyletka.
H: Kochanie, słonko nigdy więcej mi tego nie rób. Strasznie się o ciebie bałem.
Z: No właśnie gdyby nie Daddy siedzielibyśmy pewnie w jakimś drzewie. Tak gnał.
Wtedy do pokoju wszedł lekarz. Mężczyzna w średnim wieku ubrany w fartuch, z przyjaznym uśmiechem odezwał się do chłopaków.
Le: Co to za zbiegowisko? O widzę że już się pani obudziła. W takim razie zapraszam panów na korytarz albo do kawiarenki. A my- popatrzył na ciebie- udamy się na badania.
Po pobraniu krwi, USG itp. wróciliście do twojej sali, gdzie czekał na ciebie Harry.
H: I co jak się czujesz kochanie?
[T.I]: Jak nowo narodzona.
H: Skarbie po co to zrobiłaś? Kiedy cię nie było dużo o tym myślałem i nie mogłem znaleźć powodu. Masz cudowną pracę i cały czas mówisz jak ci się ona podoba. Więc na pewno nie ze względów zawodowych. Z powodów sercowych też nie bo cały czas mówisz jak mnie kochasz...Chyba, że tak wcale nie jest i mówisz to tylko ze względu na mnie.- w ślicznych zielonych oczach chłopaka pojawiły się łzy- Jeśli nic już do mnie nie czujesz to po prostu powiedz- chlipał.
[T.I]: Harry, kochanie oczywiście, że cię kocham. I nigdy nie przestanę. Zrobiłam to dlatego, że tego dnia spotkałam psychofanki. Mówiły, że lecę tylko na twoją kasę, że wcale cię nie kocham. A potem groziły mi śmiercią...
H: Nic ci się nie stanie, obiecuję.- Przyrzekł chłopak.
Potem jeszcze chwilę się przytulaliście, aż w końcu usnęliście w swoich ramionach.
Obudził was lekarz wchodzący do sali.
Le: Yhymm. Przepraszam, że przerywam tą romantyczną chwilę ale mamy już wyniki badań.
H: Tak oczywiście, nic się nie stało.- wyjąkał zaspany Loczek- I jak tam wyniki?
Le: Leukocyty, Erytrocyty i Trombocyty w normie. Glukoza i Neutrofil też. Dziecko ma się świetnie.
H: Jakie dziecko?!

___________________________________________________________
Myślę że rozdział mi nie wyszedł ale nic. Jak myślicie jak zareaguje Harry? Ucieszy się czy nie? Zostawiam was samych z tym pytaniem. Następny rozdział dodam jutro albo w Niedzielę.

czwartek, 19 grudnia 2013

#1 Harry part.1

Już od jakiegoś czasu jesteś oficjalną dziewczyną Harrego. Wszystkie fanki cię za akceptowały i wszyscy uważają was za słodką parę. Niestety przez ostatni tydzień nie czujesz się najlepiej. Masz mdłości, nie możesz spać ani jeść masz tego dość.
H:[T.I] co ci jest?- pyta cię Harry po kolejnej nocy, którą spędziłaś na zmianę to w łazience to na balkonie waszej willi.
[T.I]: Tak sobie myślałam, że kiedy będziesz na próbie to wybiorę się do lekarza. Przynajmniej będę wiedziała co robić.
H: To dobry pomysł. Idź jeszcze dzisiaj.

                   ***Po powrocie do domu***
Zanim weszłaś do domu wzięłaś kilka głębokich wdechów aby wyglądać na spokojną. Jadąc do domu cały czas płakałaś. Masz przecież ledwo 21 lat. Jesteś jeszcze za młoda na macierzyństwo.
Lekarz się na pewno pomylił, na pewno. Ale nie... To nie możliwe przecież na USG było widać dokładnie wasze dziecko. Jesteś już 12 tygodniu ciąży więc mogłaś zobaczyć nawet jego paluszki.
H: Skarbie i co tam? Co powiedział doktor?
[T.I]: To tylko zatrucie pokarmowe. Niedługo minie.
H: To dobrze bo już myślałem że to coś poważnego.-powiedział Harry z ulgą.
[T.I]: Bo to jest coś poważnego.- myślisz- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Przy Hazzie robiłaś dobrą minę do złej gry. Udawałaś szczęśliwą, ale kiedy zostawałaś sama tonęłaś w łzach. Pewnego dnia postanowiłaś wyjść na zakupy. Popełniłaś jednak jeden błąd założyłaś obcisłą bluzkę. Kiedy spacerowałaś po parku jedna z psychofanek, którą znałaś z widzenia( po tym jak Harry ogłosił, że jesteście razem ona i jej koleżanki koczowały pod waszym domem.) wskazała palcem na twój zaokrąglony brzuch i zaczęła coś mówić koleżankom na ucho. Szybkim krokiem wróciłaś do domu.

Przez kilka dni bałaś się wyjść z domu, bo kiedy chłopaki szli na próbę One pojawiały się pod domem. Po jakimś czasie musiałaś iść do sklepu. Założyłaś luźną bluzkę i wyszłaś. Nie przeszłaś nawet stu metrów gdy usłyszałaś głosy.
PS: Po co on sobie ciebie wziął? Lecisz tylko na jego kasę!
PSII: Zabijemy ciebie!
PS: No właśnie i to dziecko kiedy tylko się urodzi!
PSIII: Jasne robisz to tylko dla jego kasy!
Nie słuchałaś już tego dalej tylko pobiegłaś do domu. Kiedy drżącymi rękami otwierałaś drzwi twoje policzki były mokre od łez. Weszłaś do domu.
[T.I]: Po co to wszystko? Skoro nawet nie umiem powiedzieć o wszystkim Harremu i do mnie samej to jeszcze nie dotarło. A może po prostu ułatwię wszystkim sprawę i się zabije. Nie będzie dziecka a Harry będzie dalej śpiewał na całym świecie. Ale najpierw poprawię sobie trochę humor. 
Wyjęłaś z szafki kieliszek i wino. Wzięłaś oby dwie rzeczy i usiadłaś na kanapie. Nalałaś jedną lampkę potem drugą. Kiedy i ją opróżniłaś wstałaś i poszłaś po żyletkę. Otworzyłaś szafkę w łazience odsunęłaś na bok wszystkie balsamy itp. Wyjęłaś małe pudełeczko. Otworzyłaś trzęsącymi się rękoma i ostrożnie wyjęłaś jedną żyletkę. Wróciłaś na kanapę.
[T.I]:Cześć mała "przyjaciółko". Pomożesz mi?

____________________________________________________________

No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że się wam spodoba. Proszę was jeśli przeczytacie skomentujcie. Nie chcę żeby były to komentarze wymuszone tylko takie z serca OK?

Powitanie

Hej!
Może już zauważyliście a może nie ale mam zamiar prowadzić bloga z imaginami. Moje opowiadania będą na pewno ciekawe i niepowtarzalne ponieważ piszę je sam i opowiadają o tym co czuję w danej chwili lu o czym marzę. Na razie opowiadania będą pojawiać się systematycznie ponieważ mam już kilka napisanych. Potem się zobaczy. Zapraszam do czytania!!!