środa, 25 czerwca 2014

Mimi's Story Chapter V "To była ona"

Dla Tosi mojego smerfa za to że poszła ze mną do sekretariatu.
______________________________________________________________
Harry jeszcze raz mnie pocałował.
- To co idziemy na jakąś dobrą kawę?- zapytał Hazza.
- A może do mnie do domu?- zaproponowałam.
- Ok. To chodźmy.
Chłopak chwycił moją rękę i ruszyliśmy do mojego apartamentu na Oxford Street.


Oczami Harrego
Jak ja byłem szczęśliwy. Dziewczyna moich marzeń zgodziła się zostać moją dziewczyną! Czuję się tak jakbym wygrał w jakiejś loterii. Przecież ona mogła mieć każdego. A wybrała właśnie mnie. Harrego Stylesa ze zjebaną reputacją kobieciarza.
- O czym myślisz?- zapytała mnie Mimi.
- O tym jak bardzo się cieszę.- uśmiechnąłem się.
Podeszliśmy pod wielki apartamentowiec. Dziewczyna wstukała kod do drzwi i weszliśmy do budynku a następnie wjechaliśmy windą na odpowiednie piętro. Tam Mimi otworzyła dzrwi do swojego mieszkania. Weszliśmy do środka.
- Co z tym zrobimy?- zapytała.
- Z czym?
- Z tym, że jesteśmy razem.- odparła.
- Jak to co pochwalimy się całemu światu naszym szczęściem.- oznajmiłem.
- Ale tak teraz?- przestraszyła się trochę.
- A kiedy?
- Nie możemy trochę poczekać? Przyzwyczaić twoich fanów do tego, że spędzamy ze sobą dużo czasu? Jak by nie patrzeć znamy się krótko. Trochę ponad 3 tygodnie.
- Dobrze możemy jeszcze trochę poczekać.- powiedziałem, ucałowałem ją i wstałem z kanapy.
- Musisz iść?- zapytała.
- Tak. Nasz menadżer Paul ma urodziny. Muszę być na jego imprezie w klubie. Inaczej wyszłoby głupio
- To pa.- powiedział i odprowadziła mnie do drzwi.
Wyszedłem z budynku i wsiadłem do pierwszej lepszej taksówki.
- Poproszę do tego klubu na Brook Street.- powiedziałem do kierowcy pojazdu.
Ruszyliśmy. Po chwili byliśmy na miejscu. Zapłaciłem i wysiadłem z pojazdu. Potem wszedłem do klubu wcześniej witając się ze znajomym ochroniarzem. W środku zobaczyłem Paula.
- Sto lat stary!- poklepałem go po plecach i podałem prezent, który nosiłem w kieszeni czyli kartę podarunkową do TopMen'a.
- Dzięki młody.- uścisnął mnie.
Odszedłem i usiadłem przy barze. Zamówiłem jakiegoś kolorowego drinka.
- O cześć!- odezwał się czyjś głos za moimi plecami.
Odwróciłem się. To była ona. Moja była Caroline.
__________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki ale śpieszę się na koniec roku szkolnego:) Agatko kocham cię!!!

1 komentarz:

  1. Twój smerf będzie tęsknić ♡ wbijvna massage'ra instagramowego to se porozmawiamy ;)
    Twój smerf Tosia :)

    OdpowiedzUsuń