czwartek, 19 grudnia 2013

#1 Harry part.1

Już od jakiegoś czasu jesteś oficjalną dziewczyną Harrego. Wszystkie fanki cię za akceptowały i wszyscy uważają was za słodką parę. Niestety przez ostatni tydzień nie czujesz się najlepiej. Masz mdłości, nie możesz spać ani jeść masz tego dość.
H:[T.I] co ci jest?- pyta cię Harry po kolejnej nocy, którą spędziłaś na zmianę to w łazience to na balkonie waszej willi.
[T.I]: Tak sobie myślałam, że kiedy będziesz na próbie to wybiorę się do lekarza. Przynajmniej będę wiedziała co robić.
H: To dobry pomysł. Idź jeszcze dzisiaj.

                   ***Po powrocie do domu***
Zanim weszłaś do domu wzięłaś kilka głębokich wdechów aby wyglądać na spokojną. Jadąc do domu cały czas płakałaś. Masz przecież ledwo 21 lat. Jesteś jeszcze za młoda na macierzyństwo.
Lekarz się na pewno pomylił, na pewno. Ale nie... To nie możliwe przecież na USG było widać dokładnie wasze dziecko. Jesteś już 12 tygodniu ciąży więc mogłaś zobaczyć nawet jego paluszki.
H: Skarbie i co tam? Co powiedział doktor?
[T.I]: To tylko zatrucie pokarmowe. Niedługo minie.
H: To dobrze bo już myślałem że to coś poważnego.-powiedział Harry z ulgą.
[T.I]: Bo to jest coś poważnego.- myślisz- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Przy Hazzie robiłaś dobrą minę do złej gry. Udawałaś szczęśliwą, ale kiedy zostawałaś sama tonęłaś w łzach. Pewnego dnia postanowiłaś wyjść na zakupy. Popełniłaś jednak jeden błąd założyłaś obcisłą bluzkę. Kiedy spacerowałaś po parku jedna z psychofanek, którą znałaś z widzenia( po tym jak Harry ogłosił, że jesteście razem ona i jej koleżanki koczowały pod waszym domem.) wskazała palcem na twój zaokrąglony brzuch i zaczęła coś mówić koleżankom na ucho. Szybkim krokiem wróciłaś do domu.

Przez kilka dni bałaś się wyjść z domu, bo kiedy chłopaki szli na próbę One pojawiały się pod domem. Po jakimś czasie musiałaś iść do sklepu. Założyłaś luźną bluzkę i wyszłaś. Nie przeszłaś nawet stu metrów gdy usłyszałaś głosy.
PS: Po co on sobie ciebie wziął? Lecisz tylko na jego kasę!
PSII: Zabijemy ciebie!
PS: No właśnie i to dziecko kiedy tylko się urodzi!
PSIII: Jasne robisz to tylko dla jego kasy!
Nie słuchałaś już tego dalej tylko pobiegłaś do domu. Kiedy drżącymi rękami otwierałaś drzwi twoje policzki były mokre od łez. Weszłaś do domu.
[T.I]: Po co to wszystko? Skoro nawet nie umiem powiedzieć o wszystkim Harremu i do mnie samej to jeszcze nie dotarło. A może po prostu ułatwię wszystkim sprawę i się zabije. Nie będzie dziecka a Harry będzie dalej śpiewał na całym świecie. Ale najpierw poprawię sobie trochę humor. 
Wyjęłaś z szafki kieliszek i wino. Wzięłaś oby dwie rzeczy i usiadłaś na kanapie. Nalałaś jedną lampkę potem drugą. Kiedy i ją opróżniłaś wstałaś i poszłaś po żyletkę. Otworzyłaś szafkę w łazience odsunęłaś na bok wszystkie balsamy itp. Wyjęłaś małe pudełeczko. Otworzyłaś trzęsącymi się rękoma i ostrożnie wyjęłaś jedną żyletkę. Wróciłaś na kanapę.
[T.I]:Cześć mała "przyjaciółko". Pomożesz mi?

____________________________________________________________

No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że się wam spodoba. Proszę was jeśli przeczytacie skomentujcie. Nie chcę żeby były to komentarze wymuszone tylko takie z serca OK?

3 komentarze:

  1. Cześć. Bardzo ciekawe opowiadanie, doceniam. Czekam na kontynuację, proszę, dodaj opcję anonimowych komentarzy i usuń kod :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki. po prostu jeszcze wszystkiego nie ustawiłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że jak na początkującą to nie jest źle... wręcz jest wspaniale. Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń