Otworzyłaś trzęsącymi się rękoma szafkę i ostrożnie wyjęłaś jedną żyletkę. Wróciłaś na kanapę.
[T.I]: Cześć mała "przyjaciółko". Pomożesz mi?
Oczami Harrego
Nareszcie w domu,znowu przytulę moją [T.I],poczuję zapach jej perfum,zatopię się w jej słodkich ustach. Jak ja ją kocham... Wysiadłem z samochodu, podszedłem do drzwi i nacisnąłem dzwonek. Nic zero reakcji.
H: Pewnie zasnęła.-pomyślałem-ostatnio zrywa prawie wszystkie noce.
Z samochodu wysiadł Niall i Zayn.
H: Niall masz klucze?
N: Jasne.- powiedział po czym rzucił je w moją stronę bez problemu je złapałem i otworzyłem drzwi kluczem z zawieszką w kształcie logo Nandos.
H: Cześć kochanie!
Z: Siema!
N: Zrobisz nam coś do jedzenia!?
H: Ciiii! Bałwany nie widzicie, że śpi.- powiedziałem i wskazałem [T.I] leżącą na kanapie
Zdjąłem buty i po cichu aby nie obudzić [T.I] podszedłem do kanapy na której leży moje kochanie. Obchodzę mebel dookoła, żeby przykryć ją kocem. Kiedy pochyliłem się nad jej różowym policzkiem zastygłem Na dywanie przy kanapie widniała plama krwi.
H: [T.I], [T.I]! Zayn dzwoń po karetkę a ty Niall po Liama i Louisa. [T.I] podcięła sobie żyły.
Chwilę później na miejsce zdarzenia przyjechało pogotowie a kilka minut później Liam i Louis. Wszyscy razem pojechali za karetką do szpitala.
Oczami [T.I]
Pik,pik,pik,pik. Coś natrętnie pikało nad twoją głową. Czy po śmierci jest aż tak okropnie? Nagle usłyszałaś głos anioła. Nie wiesz czemu ale anioł miał zrozpaczony głos.
A: [T.I]! [T.I] proszę otwórz oczy! Kochanie!
Czy w niebie nie powinni wszyscy być szczęśliwi. Powinni. Więc skoro powinni to czemu ten niebiański posłaniec płacze? W końcu postanowiłaś się sama o tym przekonać co oznacza otwarcie oczu. Z wielkim trudem podniosłaś powieki. Osobą która płakała był Harry twój chłopak.
H: Oh [T.I], kochanie obudziłaś się!- płakał Hazza wtulony w twoją pierś.- Chłopaki chodźcie obudziła się!
Z: Ooo! Nareszcie, martwiłem się że już nigdy się nie obudzisz.
N: Księżniczko nareszcie.- powiedział słodki blondyn.
L: Marcheweczka otworzyła wreszcie oczy!- cieszył się Lou
[T.I]- Co się stało? Gdzie ja jestem?
N: W szpitalu. Podcięłaś sobie żyły. Znaleźliśmy cię z Harrym na kanapie całą we krwi. Na dywanie obok ciebie leżała żyletka.
H: Kochanie, słonko nigdy więcej mi tego nie rób. Strasznie się o ciebie bałem.
Z: No właśnie gdyby nie Daddy siedzielibyśmy pewnie w jakimś drzewie. Tak gnał.
Wtedy do pokoju wszedł lekarz. Mężczyzna w średnim wieku ubrany w fartuch, z przyjaznym uśmiechem odezwał się do chłopaków.
Le: Co to za zbiegowisko? O widzę że już się pani obudziła. W takim razie zapraszam panów na korytarz albo do kawiarenki. A my- popatrzył na ciebie- udamy się na badania.
Po pobraniu krwi, USG itp. wróciliście do twojej sali, gdzie czekał na ciebie Harry.
H: I co jak się czujesz kochanie?
[T.I]: Jak nowo narodzona.
H: Skarbie po co to zrobiłaś? Kiedy cię nie było dużo o tym myślałem i nie mogłem znaleźć powodu. Masz cudowną pracę i cały czas mówisz jak ci się ona podoba. Więc na pewno nie ze względów zawodowych. Z powodów sercowych też nie bo cały czas mówisz jak mnie kochasz...Chyba, że tak wcale nie jest i mówisz to tylko ze względu na mnie.- w ślicznych zielonych oczach chłopaka pojawiły się łzy- Jeśli nic już do mnie nie czujesz to po prostu powiedz- chlipał.
[T.I]: Harry, kochanie oczywiście, że cię kocham. I nigdy nie przestanę. Zrobiłam to dlatego, że tego dnia spotkałam psychofanki. Mówiły, że lecę tylko na twoją kasę, że wcale cię nie kocham. A potem groziły mi śmiercią...
H: Nic ci się nie stanie, obiecuję.- Przyrzekł chłopak.
Potem jeszcze chwilę się przytulaliście, aż w końcu usnęliście w swoich ramionach.
Obudził was lekarz wchodzący do sali.
Le: Yhymm. Przepraszam, że przerywam tą romantyczną chwilę ale mamy już wyniki badań.
H: Tak oczywiście, nic się nie stało.- wyjąkał zaspany Loczek- I jak tam wyniki?
Le: Leukocyty, Erytrocyty i Trombocyty w normie. Glukoza i Neutrofil też. Dziecko ma się świetnie.
H: Jakie dziecko?!
___________________________________________________________
Myślę że rozdział mi nie wyszedł ale nic. Jak myślicie jak zareaguje Harry? Ucieszy się czy nie? Zostawiam was samych z tym pytaniem. Następny rozdział dodam jutro albo w Niedzielę.

Super! Ja myślę, że się ucieszy. Przecież to super nowina! Rozdział się udał! Oj, oj! Piszesz super, ale są drobne błędy :) Piękny nagłówek.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie. Nie... Po tej jego reakcji to się nie ucieszy. Jestem pewna! Piszesz super. Ile już napisałaś imaginów? Ja też jestem directioner i postanowiłam zacząć pisać imaginy. Jak znajdziesz chwilkę, to może wpadnij:
OdpowiedzUsuńfrom-dreams-to-one-direction.blogspot.com
Wiem że mogą pojawić się błędy. Niestety mam Dysortografię a bloger czasem błędów ortograficznych nie wyłapuje. Więc proszę o wyrozumiałość. Co do tego ile imaginów napisałam to 2 częściowe, 2 pojedyńcze i mam pomysł na kolejny świąteczny.
OdpowiedzUsuńI tu takie bum "Jakie dziecko?!". Rozdział bardzo ciekawy. I czekam na kolejne imaginy w twoim wydaniu.
OdpowiedzUsuńIdiota. Dureń i głupiec Jak ta herbata mogła tak zrobić!!! Dlaczego? Czekam na nowe imaginy!!
OdpowiedzUsuń