H: To nie jest moja córka!
Wtedy z sali wyszła lekarka.
Le: Który z panów jest ojcem?
H: Żaden.-odpowiedziałem szybko.
L: Jesteśmy jej przyjaciółmi
Le: Będziecie mogli za chwilę zobaczyć przyjaciółkę. Tylko spokojnie jest wycieńczona.
L: Dobrze- odpowiedział Lou.
Chwilę później weszliśmy do sali w której leżała [T.I].
N: Co u ciebie księżniczko?
[T.I]: Dobrze.- odpowiedziała słabym głosem.
L: Pójść i przynieść ci wodę?
[T.I]: Poproszę.
H: To dla ciebie.- powiedziałem po czym podałem jej kwiaty.
[T.I]: Piękne. Moje ulubione.
H: Wiem
Wtedy do sali weszła położna.
P: Chce pani potrzymać córeczkę?
H: To ja już sobie pójdę.- powiedziałem po czym wybiegłem z sali.
[T.I]: Harry proszę zostań.-usłyszałem za sobą słaby głos [T.I].
*** tydzień później***
Trzy dni temu [T.I] wróciła do domu. Od tego czasu ciągle siedzę w pokoju. Dzisiaj jednak zdecydowałem się wyjść. Wyszedłem z sypialni i skierowałem do pokoju [T.I] i Darcy. Zapukałem.
[T.I]: Proszę.
Wszedłem.
H: Tak sobie myślałem czy mogę poznać małą?
[T.I]: A mogłabym ci zabronić?
H: Zawsze. Kobieta zmienną jest.
[T.I]: Jak chcesz to możesz wziąć na ręce.
Podszedłem do kołyski. W różowym beciku leżała mała dziewczynka. Miała wielkie [kolor oczu] oczy. Zupełnie takie same jak [T.I]. Różowe usteczka i brązowe loki. Takie same jak ja. Wziąłem ją ostrożnie na ręce. Mała oparła głowę na moim ramieniu i rączką delikatnie musnęła moją twarz. I wtedy zrozumiałem. To jest takie oczywiste. To ja jestem ojcem. Delikatnie ucałowałem jej czoło.
[T.I]: Jak chcesz możesz zostać jej ojcem chrzestnym.
H: Tą rolę zostaw Niallowi. Bardzo chce. Gada nawet o tym przez sen.
[T.I]: Szkoda. Był byś idealnym chrzestnym.
H: Ja już mam rolę w jej życiu.
[T.I]: Jaką?- zapytała
H: Jestem jej ojcem.
[T.I]: Wierzysz mi?- zapytała a w jej oczach pojawiły się łzy.
H: Wierzę. Jesteś dla mnie najważniejsza. Mam teraz i królową i księżniczkę swojego serca. - to powiedziawszy zbliżyłem swoją twarz do twarzy [T.I]. Nasze usta złączyły się w jedność. Wasze języki tańczyły wolny taniec. Kiedy wreszcie się od siebie oderwaliście oboje dyszeliście.
H: Znowu razem?
[T.I]: Pomyślmy... Czy ja cię kocham?- zaczęła się ze mną droczyć.
H: Wiesz ty co.
[T.I]: Zgadzam się.
H: Wracasz do mojego pokoju.- oznajmiłem radośnie.
[T.I]: Jasne a co ty sobie myślałeś
Zaczęliśmy przenosić rzecz Darcy i [T.I] do mojego pokoju. Kiedy wszystko było na swoim miejscu zeszliśmy na dół. [T.I] miała małą na rękach a ja trzymałem moje kochanie w pasie. Stanęliśmy w salonie a następnie usiedliśmy na kanapie.
Li: Czy wy...
L: R-A-Z-E-M?- wtrącił się Lou.
Zamiast odpowiedzieć złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.
N: Czyli są razem.
*** kilka lat później***
[T.I]: Harry pomożesz mi zrobić kolację dla chłopaków?
H: Jasne kochanie.- Wstaliśmy z kanapy na na której wszyscy oglądaliśmy film. Wszyscy czyli siódemka wariatów: Harry, ja, Darcy, Niall, Zayn, Liam i Louis. Weszliśmy do kuchni.
[T.I]: Harry muszę ci coś powiedzieć.
H: O co chodzi skarbie?
[T.I]: Harry słuchaj ja...
__________________________________________________________________________________
Boże kocham was! 200 wejść w 5 dni. A no i tak dziękuję Agaci i Tosi moim koleżankom z klasy. Agaciu kocham cię a ciebie kochana Tosiu krasnoludku smerfnie lubię. Poza tym dzięki za wszystkie miłe słowa. A no i co mu powie [T.I]? Jutro ok południa pojawi się świąteczne opowiadanie.
Le: Będziecie mogli za chwilę zobaczyć przyjaciółkę. Tylko spokojnie jest wycieńczona.
L: Dobrze- odpowiedział Lou.
Chwilę później weszliśmy do sali w której leżała [T.I].
N: Co u ciebie księżniczko?
[T.I]: Dobrze.- odpowiedziała słabym głosem.
L: Pójść i przynieść ci wodę?
[T.I]: Poproszę.
H: To dla ciebie.- powiedziałem po czym podałem jej kwiaty.
[T.I]: Piękne. Moje ulubione.
H: Wiem
Wtedy do sali weszła położna.
P: Chce pani potrzymać córeczkę?
H: To ja już sobie pójdę.- powiedziałem po czym wybiegłem z sali.
[T.I]: Harry proszę zostań.-usłyszałem za sobą słaby głos [T.I].
*** tydzień później***
Trzy dni temu [T.I] wróciła do domu. Od tego czasu ciągle siedzę w pokoju. Dzisiaj jednak zdecydowałem się wyjść. Wyszedłem z sypialni i skierowałem do pokoju [T.I] i Darcy. Zapukałem.
[T.I]: Proszę.
Wszedłem.
H: Tak sobie myślałem czy mogę poznać małą?
[T.I]: A mogłabym ci zabronić?
H: Zawsze. Kobieta zmienną jest.
[T.I]: Jak chcesz to możesz wziąć na ręce.
Podszedłem do kołyski. W różowym beciku leżała mała dziewczynka. Miała wielkie [kolor oczu] oczy. Zupełnie takie same jak [T.I]. Różowe usteczka i brązowe loki. Takie same jak ja. Wziąłem ją ostrożnie na ręce. Mała oparła głowę na moim ramieniu i rączką delikatnie musnęła moją twarz. I wtedy zrozumiałem. To jest takie oczywiste. To ja jestem ojcem. Delikatnie ucałowałem jej czoło.
[T.I]: Jak chcesz możesz zostać jej ojcem chrzestnym.
H: Tą rolę zostaw Niallowi. Bardzo chce. Gada nawet o tym przez sen.
[T.I]: Szkoda. Był byś idealnym chrzestnym.
H: Ja już mam rolę w jej życiu.
[T.I]: Jaką?- zapytała
H: Jestem jej ojcem.
[T.I]: Wierzysz mi?- zapytała a w jej oczach pojawiły się łzy.
H: Wierzę. Jesteś dla mnie najważniejsza. Mam teraz i królową i księżniczkę swojego serca. - to powiedziawszy zbliżyłem swoją twarz do twarzy [T.I]. Nasze usta złączyły się w jedność. Wasze języki tańczyły wolny taniec. Kiedy wreszcie się od siebie oderwaliście oboje dyszeliście.
H: Znowu razem?
[T.I]: Pomyślmy... Czy ja cię kocham?- zaczęła się ze mną droczyć.
H: Wiesz ty co.
[T.I]: Zgadzam się.
H: Wracasz do mojego pokoju.- oznajmiłem radośnie.
[T.I]: Jasne a co ty sobie myślałeś
Zaczęliśmy przenosić rzecz Darcy i [T.I] do mojego pokoju. Kiedy wszystko było na swoim miejscu zeszliśmy na dół. [T.I] miała małą na rękach a ja trzymałem moje kochanie w pasie. Stanęliśmy w salonie a następnie usiedliśmy na kanapie.
Li: Czy wy...
L: R-A-Z-E-M?- wtrącił się Lou.
Zamiast odpowiedzieć złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.
N: Czyli są razem.
*** kilka lat później***
[T.I]: Harry pomożesz mi zrobić kolację dla chłopaków?
H: Jasne kochanie.- Wstaliśmy z kanapy na na której wszyscy oglądaliśmy film. Wszyscy czyli siódemka wariatów: Harry, ja, Darcy, Niall, Zayn, Liam i Louis. Weszliśmy do kuchni.
[T.I]: Harry muszę ci coś powiedzieć.
H: O co chodzi skarbie?
[T.I]: Harry słuchaj ja...
__________________________________________________________________________________
Boże kocham was! 200 wejść w 5 dni. A no i tak dziękuję Agaci i Tosi moim koleżankom z klasy. Agaciu kocham cię a ciebie kochana Tosiu krasnoludku smerfnie lubię. Poza tym dzięki za wszystkie miłe słowa. A no i co mu powie [T.I]? Jutro ok południa pojawi się świąteczne opowiadanie.

Świertny rozdział zresztą jak zawsze C-U-D-O. Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej, dziewczyno ja nie wytrzymam tak dłułgo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Super super super!! zawsze wiedziałam że masz talent do pisania ale że aż taki to nie przypuszczałam!! <3
OdpowiedzUsuńAgata<3