poniedziałek, 7 lipca 2014

#68 Nutella part VIII

- Mogę ich zobaczyć?- zapytałem.
- Synek jest jeszcze na badaniach ale do żony zapraszam.- powiedział lekarz.
Niezwykle się ucieszyłem.
- W której ona jest sali?
- 69.
- Dziękuję!- krzyknąłem i odbiegłem.
Po chwili szybkiego marszu doszedłem do wielkiej sali w której na białym łóżku leżała niezwykle blada [T.I].
- Jak się czujesz?- zapytałem.
- Dobrze.
- A jak mały?
- Jest piękny.- uśmiechnęła się pod nosem.- I głośno krzyczy.
- Tak sobie teraz myślę...
- Co sobie myślisz?
- Że on musi mieć jakoś na imię.
- To jak go nazwiemy?
- Mike?
- Nie zbyt popularne. Może Des? Jak w Austinie i Ally.
- Nie wszystkim będzie się kojarzyć z takim ciamajdą. Może Will?
- Żeby mi przypominał o moim byłym?
- Nie!- szybko zaprzeczyłem.
- To może Edward?
- Będzie idealne.- powiedziałem i namiętnie ją pocałowałem.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy chwilę kiedy do sali weszła pielęgniarka z Edwardem. 
- Mogę go wsiąść pierwszy?
- Jasne.- [T.I] przytaknęła.
Kobieta podała mi mojego syna. Jak to pięknie brzmi. MÓJ SYN.
Pocałowałem go w czoło.
- Jesteś cudowny.

   *** 1 tydzień później***
Siedzimy z [T.I] przed drzwiami na salę operacyjną gdzie znajduje się dwoje naszych dzieci.
- A co jak się nie uda?- zapytała przerażona dziewczyną.
- Wszystko będzie dobrze.- uspokoiła ją.
- A jeżeli się nie uda?
- Skarbie ściągnął tu lekarzy z samego Los Angeles tych któż oferowali Angelinę Jolie. Wszystko się uda.
Dziewczyna oparła mi głowę na ramieniu.
- Co ja bym bez ciebie zrobiła?- zapytała.
- Nic. Teraz pewnie siedziałbyś w jakimś marnym klubie i popierała drinki.
- A kto zostałby w domu z dziećmi?
- Bezemnie nie miała byś dzieci.
- Skąd wiesz?
- Bo nikt inny nie pokochała tak bardzo jak ją takiej skończonej pesymistami jak ty.
- Zawsze mogłabym je sobie zrobić w kiblu z jakimś gościem z klubu. 
- Ale wtedy niebywały by takie podobne do mnie.
- ale tylko z wyglądu czy z charakteru też?
- Z tego i tego.
- Aha. To dlatego Edward tak krzyczy po nocach.
- Że ją niby ją krzyczę?
- A niecałe 9 miesięcy temu to co to było? Darłeś się głośniej odemnie.
Wtedy z sali wyszedł lekarz.
- Operacja się udała.- oznajmił.
[T.I] rzuciła mi się na szyję a ją pocałował ją w czoło.
- A nie mówiłam?- zapytała.
- Ty mówiłaś?
- Tak ja.
Postawiłem ją na ziemi. Wyciągnął z kieszeni spodni małe pudełeczko i uklęknąłem przed nią.
- Skarbie gdyby nie było tak jak jest na pewno bym tego teraz nie zrobił. Ale jednak jest. Mamy dwójkę cudownych, zdrowych dzieci, marzenia na przyszłość i przede wszystkim wielką miłość. Więc czy czynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi i zostaniesz moją żoną?
- Tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz