niedziela, 27 lipca 2014

#70 Louis


Był sobotni wieczór, wyszłaś na
spacer że swoim psem. Spacerowałaś klęskami parku kiedy nagle twój pupil zniknął ci z oczu.
- Larry! Larry! Wyłaź...- zaczęłaś nawoływać swojego psa.
Weszłaś w krzaki aby rozejżeć się za zwierzęciem lecz zamiast spokojnie zacząć go szukać potknęłaś się o coś i upadłaś jak długa.
- Cholera jasna!- przeklnęłaś.
Usłyszałaś jakiś szmer i za tobą pojawiły się dwie postacie. Już chciałaś wrzasnąć ale jedną z nich zagrała ci usta dłonią.
- Proszę nie krzycz. Damy ci autograf, zrobimy z tobą zdjęcie, wszystko. Tylko nie wołaj reszty.- powiedział drugi.
Popatrzyłaś na nich że zdziwieniem.
- Jakiej reszty? Jakie autografy? Kim jesteście?
Tym razem to oni popatrzył na ciebie że zdziwieniem.
- Harry Styles i Louis Tomlinson czyli Larry Stylinson.-przedstawili się.- Nie jesteś fanką?
- Nie...
- To czemu krzyczałaś "Larry, Larry!"?- zapytał Harry.
- Bo tak się nazywa mój pies który zginął.
- A można spytać dlaczego właśnie tak?- drążył temat Loczek.
- Jak pomóżcie mi go szukać to ok.- odparłam.
- Jasne. Pomożemy.- zgodził się Louis.
- Urodził się w LA a jego tata nazywał się Harry. Proste. To co idziemy szukać. 
Po godzinnych poszukiwaniach usłyszałaś krzyk Louisa.
- [T.I] znalazłem Larrego!
Pobiegłaś w odpowiednim kierunku i zobaczyłaś turnera pędzącego koło śpiącego Larrego.
- Nie wiem jak mam ci dziękować. To dzięki tobie odnalazłem Larrego.
- Daj zaprosić się na kawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz