sobota, 30 sierpnia 2014

#77 Liam Happy Birthday!

Wiem że wczoraj były urodziny Liam'a ale niestety cierpiała na brak Wi-Fi.
Czytasz- Komentujesz
________________________________
Siedziałaś w kolejce do lekarza. Nagle usłyszałaś jakiś głos.
- Przepraszam kto jest ostatni?- zapytał owy ktoś.
Odwróciłaś się i zobaczyłaś przystojnego bruneta.
- Ja.- powiedziałaś.
Chłopak zrobił krok w twoją s stronę, skrzywdził się z bólu a potem usiadł na plastikowym krześle.
- Co się stało?- zapytałaś.
- Nic takiego. Zwichnąłem kostkę ucząc się tańczyć.
Zaśmiałaś się co spowodowało potężny atak kaszlu. Przysunęłaś bliżej siebie plecak z butlą tlenową jakby to coś miało pomoc.
- A tobie co dolega?
- W tej chwili wybity palec...
- Więc po co te wąsy tlenowe?- chłopak dotknął rurki która pomagała ci oddychać.
- Rak tarczycy z ogromną kolonią w lewym płucu. Moje płuca niezbyt spisują się w swojej roli więc muszę mieć to.

Rozmawialiście jeszcze dobre pół godziny a kiedy wwstawałaś by iść na izbę przyjęć poczułaś że chłopak wkłada ci coś do kieszeni. Okazało się to jego numerem telefonu.

Weszłaś do lokalu ciągnąc za sobą plecak z butlą tlenową i zobaczyłaś Liam'a (bo tak nazywał się chłopak) siedzącego przy stoliku w rogu sali. Kiedy cię zobaczył wstał i do ciebie podszedł.
- Myślałem już że nie przyjdziesz.- powiedział.
- Przepraszam. Były korki w mieście.
- Rozumiem.- uśmiechnął się i zaprowadźił cię do waszego stolika.
Usiedliście i zamuwiliście dwie herbaty.
- Jak się dzisiaj czujesz?- zapytał.
- Dobrze. Ale nie lubię na spotkaniach towarzyskich rozmawiać o moim zdrowiu.
- Okay więc opowiedz mi coś o sobie.- poprosił.
- Bardzo lubiłem biegać, kiedy miałam 14 lat byłam mistrzynią w biegach przełajowych w hrabstwie. W sumie do teraz lubię biegać ale już nie mogę bo po minucie biegu londuję na ostrym dyżurze. Lubię malować. To mnie uspokaja. Teraz twoja kolej.
- Gram w zespole One Direction...
- To już wiem od kiedy cię poznałam.- przerwałaś mu.
- To czemu nie piszczałaś wtedy w szpitalu.
- Bo wiesz nie śpieszy mi się jeszcze do grobu.
- Aha. Rozumiem.- powiedział z uznawaną powagą jednak po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem.

Z Liam'em spotkajcie się już prawie dwa miesiące. Dzisiaj wyraziście się na spacer po parku. Szliście ramię w ramię a Payne ciągnął twoją butlę terenową.
- Możemy usiąść? Męczyła się.- poprosiłaś.
- Jasne.
Usiedliście na ławce. Liam odwrócił się do ciebie i chwycił za ręce. 
- Posłuchaj [T.I]...- zaczął ale ty mu przerwałaś.
- Liam, stało się coś?- zapytałaś.
- Nie i proszę daj mi skończyć.- wziął głęboki wdech.- Od kiedy cię zobaczyłem, wtedy w tej kolejce wiedziałem że będziesz dla mnie wyjątkową osobą. Tylko nie wiedziałem jeszcze kim. Teraz wiem że jesteś moją prawdziwą miłością. Ale czy ty odwzajemniasz moje uczucie?
W odpowiedzi pocałowałaś go.
- Taką odpowiedź wystarczy?

Liam życzę ci wszystkiego najlepszego. Abyś wytrzymał z tą czwórką wariatów w AdHd i sam nie zwariował. Żeby ci się świetnie układało z Sophią. Poza tym abyś miał kiedyś wspaniałą 
rodzinę. I czego ją ci jeszcze mogę życzyć? Chyba wszystkiego o czym darzysz ale nigdy o tym nie mówiłeś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz