Minął już tydzień od tego zdażenia a ją cały czas nie mogłem wyrzucić owej blondynki, [T.I] z głowy. Zawsze powracała. Czasem w najbardziej niespodziewanych momentach. Na przykład na rozmowie z menagerem, albo podczas obiadu z chłopakami, którzy już zwiększyli. Był piątek. Według Harrego i Lou najlepszy dzień na imprezę. Siedziałem w salonie i brzdąkałem coś na gitarze. Jakąś smutną piosenkę której tytułu nawet nie pamiętam. I wtedy znowu ona pojawiła się niespodziewanie w moich myślach. Jednak nie miałem czasu dalej rozwodzić się nad jej urodą gdyż obok mnie usiadł Tommo.
- Co grasz?- zapytał.
- Sam nie wiem.- odparłem odkładając instrument na ziemię i opierając go o kanapę.
- Jak nie wiesz?
- No tak po prostu.
- Znowu masz jakiś dziwny nastrój.- stwierdził Louis.
- Nie.- zaprzeczyłem.
Lou westchnął głośno. Byłem typem człowieka który nawet jeśli nie ma racji nie przyzna się do tego i on świetnie o tym wiedział tak samo jak o tym że to on ma rację.
- Chcesz iść z nami na imprezę?- zapytał Lou.
- Nie mam ochoty.- powiedziałem i schyliłem się aby sięgnąć po gitarę.
- Chociaż raz się zgódź.- poprosił.
- Nieeeeee.-jęknąłem.
- Dla mnie?- zrobił minę słodkiego kotka. Jednak ja pokręciłem głową.- Dla One Direction?- dalej się nie zgadzałem.- Dla Directionerek?
Westchnąłem.
- Dobrze.- Lou szeroko się uśmiechnął- Ale tylko i wyłącznie dla nich.
Oczami [T.I]
Zapłaciłaś taksówkarzowi i wysiadłaś z taksówki. Usłyszałaś dzwonek mojej komórki. Wyjęłaś ją z torebki i odebrałaś połączenie.
- Halo?- powiedziałaś do słuchawki.
Najpierw usłyszałaś gwar i krzyki a potem twoja przyjaciółka wrzasnęła do słuchawki.
- [T.I] gdzie jesteś ty tchurzu?!- zapytała.
- Pod drzwiami.- odpowiedziałaś.
- W takim razie już idę ci otworzyć bo w tym chłasie nikt cię nie usłyszy.
Lily się rozłączyła. Podeszłaś do odpowiednich drzwi a po chwili usłyszałaś szczęk otwieranego zamka,drzwi się otworzyły i udarzyła w ciebie fala gorąca i głośnej muzyki. Zaczęłaś żałować że nie zostałaś w domu ale było już na to za późno.
- Cześć!- Lil rzuciła ci się na szyję.
- Hej!- poklepałaś ją po plecach. Dało się wyczuć od niej wyraźną woń alkocholu.
Lily oderwała się od ciuebie, chwyciłą za rękę i wprowadziła do środka. Salon został przerobiony na coś w stylu klubu nocnego.
- No to zaczynamy Party Hard!- krzykneła dziewczyna entuzjastycznie.
- Ja pójdę do kuchni po coś do picia.- oznajmiłaś.
- Ale alkochol masz tam.- zdziwiła się Lily.
- Ja tam na razię napiję się Coli.
Ruszyłaś do kuchni. Kiedy weszłaś do pomieszczenia twoje zdziwenie było ogromne gdyż zobaczyłaś... Zgadnijcie kogo? Niall'a.
___________________________________________________________________
Mam nadzieją że jutro uda mi się wstawić 4 część. A i tak na marginesie piszcie jakieś komentarze. Okay?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz