środa, 1 października 2014

Mimi's Story Chapter XIV "Masz wąsa!"

Obudziłam się kiedy promienie słoneczne zaczęły świecić mi prosto w oczy. Przeciągle ziemnęłam i uniosłam powieki. Obok mie wciąż spał Harry. Leżał zwrócony plecami do mnie i cicho pochrapywał. Spojrzałam na zegarek który stał na szafce nocnej. O boże już 10!
- Harry! Harry!- potrząsnęłam ramieniem chłopaka jednak on nie odpowiedział.- Skarbie muszimy wstawać!
Mimo że jęczałam mu nad uchem dobre pięć minut on cały czas smacznie spał. Pochyliłam się nad jego twarzą i złarzyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Jednak kiedy już chciałam się odsunąć on położył swoje dłonie na moich biodrach i przytrzymał mnie tak żebym nie mogła się odsunąć.
- Mhhhhyyyyy...- zamróczał.- Chcę żebyś już zawsze mnie tak budziła.
Odsunęłaś się od niego mimo jego sprzeciwów.
- Hazza nie mamy czasu na pieszczoty za 4 godziny mamy samolot. Musimy się pospieszyć.
Loczek jak z procy wyskoczył z łóżka i pobiegł do łazienki. W tym czasie zdążyłam już spakować nasze rzeczy. Po piętnastu minutach Styles wyszedł z pomieszczenia. Jednak kiedy go zobaczyłam zaczęłam pękać ze śmiechu. Chłopak zrobił zdezoriętowaną minę a następnie zaczął dokładnie sprawdzać czy aby na pewno poprawine założył wszystkie części garderoby.
- Dobra poddaję się!- krzyknął.- Co się stało?!
- Hahahahahaha! Masz wąsa hahahahaha!-Podeszłam do niego i otarłam mu piankę do golenia zpod nosa.- Zdecydowanie lepiej.
- Dobra Mimi ty też musisz się spieszyć więc leć do łazienki. Bo inaczej to przez ciebie się spóźnimy.- Hazza popchnął mnie delikatnie w stronę drewnianych drzwi.
                             ***
- I po co był ten cały pośpiech?- zapytał kompletnie znudzony Harry kiedy po raz kolejny odpalał i zgaszał ekran telefonu.
- Zwykle na lotnisko z hotelu Laberth jedzie się godzinę. No a to że udało nam się wcześniej wyjechać to dobrze.
- A teraz kwitniemy tu i zaraz umrzemy z nudów...
- Nie przesadzaj.
- Idziemy kupić sobie jakieś żelki?- zapytał Hazza wstając z plastikowego krzesełka i chowając komurkę do kieszeni.
- No dobra niech ci będzie. Jeśli jest coś dzięki czemu przestaniesz smęcisz to napewno to zrobię.
Wstałam z ziemi i ruszyłam przez tłum co chwilę oglądając się za siebie aby sprawdzić czy mój chłopak na pewno idzie za mną. Kiedy odwróciłam się za siebie mijając toalety Loczka nie było.
- Harry! Harry gdzie jesteś!- Przestraszona zaczęłam narwowo rozgladać się do okoła szukając w tłumie bruneta jednak nie było po nim ani śladu.- Harry!
Byłam kompletnie załamana bo za 20 minut mamy odprawę a ja go zgubiłam. Każdy inny by powiedział: to nic takiego, spotkacie się w samolocie. Dla mnie to coś bo on jest jak dziecko trzeba pilnować za niego czasu. Więc jak się spóźni na samolot to będzie musiał lecieć następnym który jest dobiero jutro o 17:00 ale o 10:00 czasu Londyńskiego mają wywiad czyli w sumie spóźnił by się na wywiad dostał opieprz od menagera i byłaby jedna i to wielka masakra do kwadratu. Odwróciłam się już miałam wracać do tych plastikowych krzesełek kiedy zobaczyłam tego debila. Pobiegłam w jego stronę i rzuciłam się w jego ramiona.
- W końcu cię znalazłam!- ucieszyłam się.
- A ja się wogóle zgubiłem?- zdziwił się.
- A nie?- odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie.
- Dobra mniejsza o to. Chodź bo spuźnimy się na samolot.- powiedziałam i ruszyliśmy trzymając się za ręce w stronę odprawy.

2 komentarze:

  1. Yey, to było piejne! Jak zawsze z resztą! Przevzytałam wszystkie wpisy tu, na summer love i na two boys two storiws one girl.. czemu juz nie piszesz two boys? Batdzo mnie zaciekawiło.

    Sorry za błędy.

    Kc.

    //LaurenDamon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy twój komentarz! Two boys zostało przerwane kiedy nie miałam morzliwosci pisania za to teraz po prostu zapomniałam o czym miało być. Ale jeżeli tak bardzo cie ciekawi postaram sobie przypomnieć. Mam nadzieję że może będziesz częściej się odzywać i to mówię do was wszystkich bo to dla mnie wielka motywacja i tak wogóle to dla czytelników prowadzę tego bloga nie dla siebie. Założyłam go po to zeby pokazać innym to co ja widzę na codzień w mojej głowie i tym wywołać uśmiech na twarzach innych. Dziękuję za karzdy z tych 151 komentarzy.

      Kocham was.

      Alexandra

      Usuń