#41 Niall
____________________________________________________________________________________
Pamiętasz co bym zrobiła w takiej sytuacji jeszcze te kilka miesięcy temu?
Pewnie tak. Kiedy czekałam aż wrócisz z pracy myślałam że wyjdę z siebie a kiedy słyszałam odgłos samochodu parknowanego u nas na podjeździe biegłam do okna i sprawdzałam czy to aby napewno ty. I zawsze miałam rację. Kiedy widziałam jak wysiadasz z auta biegłam w podskokach do holu i czekałam kiedy naciśniesz tą klamkę i wejdźiesz do środka. A kiedy już to się stało a ty szybko zatrzasnąłeś drzwi nogą wtulałam się w ciebie a potem namiętnie całowałam a ty trzymałeś mnie w tym zaborczym geście. Niby delikatnie a jednak na tyle mocno żeby oznajmić światy że jestem twoja i że nie dasz mi uciec. A ja się na to zgadzałam.
Jeszcze mocniej przytuliłaś swojego synka Shanee. A on cichutko zakwilił.
- Cichutko maluszku.- pocałowaś go w czułko.
Chłopiec zacisnął swoje malutkie paluszki na twoim kciuku.
- Już dobrze.
Wstałaś z fotela i cały czas tuląc synka do swojej piersi poszłaś do sypialni gdzie włożyłaś go w kołysce i przykryłaś kołderką. Złożyłaś delikatnego całusa na jego czole na które opadały pudle włosów koloru ciemnego blondu.
- Dobranoc.- szepnęłaś.
Wyszłaś z sypialni i wróciłaś do salonu. Niall cały czas łomotał w drzwi. Założyłaś słuchawki i zwinięta w kłębek zasnęłaś na kanapie.
♥
Kiedy się obudziłaś panowała kompletna cisza. Zaciekawiona podeszłaś do drzwi i wyjrzałaś przez wizjer. Zobaczyłaś Niall'a śpiącego opartego plecami o ścianę na przeciwko twoich drzwi. Zrobiło ci się go żal. Pod wpływem impulsu otworzyłaś
drzwi. Chłopak od razu poderwał się na równe nogi.
- [T.I] proszę daj mi z tobą porozmawiać!- zaczął łagodnym tonem.
- Wejdź.- zaprosiłaś chłopaka.
Zaprowadziłaś go do salonu.
- [T.I] wiem że popełniłem wielki błąd.
- Tak.
- Ale daj mi skończyć. To że cię zdradziła było jak krzyk który wywołał całą lawinę. A tą lawina zabrała mi najważniejsze co wtedy miałem: ciebie i to co mogłem mieć: nasze dziecko. Jedyne co mogę teraz robić to przepraszać i mieć nadzieję że kiedyś mi wybaczysz i może znowu pokochasz tak jak kiedyś. Że znowu będę miał przy boku to co najcenniejsze a nawet więcej. I wiedz że obwiniam tylko i wyłącznie siebie. Nikogo innego. Nie ciebie, nie tamtą dziewczynę nie chłopaków za to że cię pewnie stwierdzili w przekonaniu że powinnaś tak zrobić. Tylko siebie.
- Niall wiesz jaka była najtrudniejsza decyzja w moim życiu?
- Nie. To żeby otworzyć mi teraz drzwi?
- Nie. Nie wiedziałam czy cię zostawić czy nie. A kiedy poszłam do chłopaków nie wiedziałam czy ich prosić o pomoc czy nie. Ale to zrobiłam. Dla jego dobra.
- Czyli to chłopiec?
- Tak Shanee.
- A mogę go zobaczyć?
- Nie!- gwałtownie wstałaś z kanapy.
- Ale czemu jestem jego ojcem.
- A ja matką. I muszę go chronić.- zanosząc się płaczem opadłaś na sofę.- Nie pozwolę aby on też cierpiał wystarczy że moje serce jest w kawałkach.
Niall usiadł koło ciebie i cię przytulił. Chciałaś się wyrwać. Ale on na to nie pozwolił i tulił cię w ten sam zaborczy sposób co kiedyś.
- Ja nie chcę go krzywdzić. Daj mi szansę a stworzymy mu normalną pełną rodzinę. Jak każda inna. Z tatą który będzie uczył grać w piłkę nożną i mamą która będzie całować zdarte kolana.
- A jaką mam gwarancję na to że się zmieniłeś?
- Moją miłość.
- Ale wiesz że nie będzie tak łatwo. Będziesz musiał odbudować moje zaufanie do ciebie. Będzie tak jak na początku. Mimo to że zamieszkamy znowu razem nie będziemy spać razem a ja będę cię kontrolować. Zniesiesz to?
- Dla ciebie wszystko.

super dzięki
OdpowiedzUsuń