niedziela, 7 września 2014

#80 Louis

Powiedziałaś w małej kawiarenki na rogu Rutland Street i popijałaś czarną herbatę czytając Timesa. Nagle usłyszałaś chrząknięcie. Poniosłeś głowę znad gazety i zobaczyłaś przystojnego bruneta.
- Przepraszam mogę się dosiąść?- zapytał.- Bo widzisz nie ma wolnych miejsc.
- Jasne.- powiedziałaś.- Ale mam jedno pytanie.
- Okay. Pytaj.
- Czemu to sławny Louis Tomlinson przychodzi do jakiejś zapeziałej kawiarni kiedy na potknięcie palca jeden z jego goryli (ochroniarzy) przyniósł by mu najlepszą kawę czy tam herbatę w londynie nawet nie patrząc na ilość kilometrów jaką musi przejechać?
- Długie to pytanie.
- Ale mimo to chcę znać na nie odpowiedź.
- Po pierwsze nie lubię gdy ludzie mówią że jestem sławny. To nic o człowieku nie mówi. No może tylko to że jest 99% szansy na to że gwiazdoży. A jestem tu dlatego że lubię to miejsce.
- Ale to prawda że gwiazdożysz. To był powód twojego zerwania z Eleanor.
- To prawda...- powiedział smutnym głosem.
- Ale ty tak serio o tym byciu sławnym?- zaśmiałaś się.
- Jasne. 
- A mam jeszcze jedno pytanie.
- Jakie?
- W realu jesteś taki sam jak przed kamerami?
- Oczywiście.
Popatrzyłaś na niego podejrzliwie.
- Mam ci udowodnić?- zapytał.
Uśmiechnęłaś się pod nosem a Louis zrobił dwa kroki do tyłu i wyciągnął ręce do góry.
- Co ty robisz?- zapytałaś.
Tomlinson zrobił kanciastą gwiazdę po czym uśmiechając się szeroko stanął przed tobą.
- Droga hrabino czy łaskawie zgodzi się pani dać mi swój numer telefonu.
- Oczywiście.
- Musisz jednak wsiąść pod uwagę pewien mało ciekawy szczegółu.
- Jakiż to?
- Nie możesz ani słowem wspomnieć o tym mojemu podwładnemu wieśniakowi Harremu. Gdyż inaczej zaatakuje cię razem ze swoim nieokrzesanym przyjacielem Niall'em.
- Zgadzam się.

    *** 1 miesiąc później ***
Staliście na Tower Bridge i patrzyliśmy w dół na płynącą pod waszymi nogami Tamizę.
- Zróbmy sobie selfie.- powiedział Lou.
- Ok.-Uśmiechnęłaś się.
Louis wyciągnął telefon i włączył aparat. Krzyczeliście robić głupie miny a potem uwieczniać je na zdjęciach. Kiedy skończyliście łamiąc się śmiechem zaczeliście przeglądać fotki.
- Boże Lou wyglądam jak jakaś małpa.- zaśmiałaś się.
- A ty to normalnie lepiej.
- Foch Forever.
Lou mocno cię przytulił.
- Żartowałem ty zawsze wyglądasz pięknie.

   *** 2 miesiące później ***
Szliście przez ośnieżony park. Nagle Lou odwrócił się do ciebie.
- [T.I] chciałbym ci coś powiedzieć.
- Jestem do twojej dyspozycji.
- Serio?- Lou zrobił dziwną minę.
- Nie w ten sposób. Więc zamieniam się w słuch.
- [T.I] od naszej pierwszej rozmowy wiedziałem że będziesz dla mnie kimś więcej niż dziewczyną spotkaną przez przypadek w kawiarni. Już w tedy na Tower Bridge wiedziałem że cię w jakiś sposób kocham. Teraz wiem że kocham cię jak prawdziwą miłość. Mam tylko jedno pytanie. Czy odwzajemniasz moje uczucia?
- W 100%. Albo nawet bardziej.

    *** 3 lata później ***
Spacerowaliście z Lou po plaży. Małe kamyczki wskazywały wam się do butów ale wam to nie przeszkadzało. Za to Louis był dzisiaj jakoś dziwnie podekscytowany. W pewnym momencie kiedy zatrzymaliśmy się by popatrzeć na małe dzieci goniące motyka Lou uklęknął przed tobą na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni marynarki pierścionek.
- [T.I] kocham cię teraz i przysięgam kochać cię przez następne dni naszej własnej wieczności. Więc czy czynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz panią Tomlinson?
- Oczywiście.- wyszeptałaś przez łzy a Lou założył ci na palec pierścionek.

   *** 3 miesiące później ***
Weszłaś do waszego nowego domu i postawiłaś dwa wielkie kartony w salonie.
- Lou rusz dupę i mi pomóż!- krzyknęłaś.
- Już lecę.
Do salonu wbiegł Louis z jakąś małą siatką.
- Powiedz chociaż że to jest ciężkie.
- Nie. Prezerwatywy nie są ciężkie.- powiedział.
- Czyli ją targam wielkie kartony a ty się obijasz?!
- Nie. Wnoszę najwarzniejszą rzecz zaraz po tobie i telewizorze.- wymruczałem ci do ucha kładąc ręce na twoich biodrach.
- Nie Lou.- powiedziałaś stanowczo.
- Lubię kiedy mi się opierasz.-powiedział i pocałował cię w kark.
- Nie!
Louis cofnął się tmn samym spotykając się o stolik i rozlewając wodę która na nim stała.
- Zawsze to samo albo chcę się ruchać albo syfi!
- Wcale nie!
- A teraz to co?! Pedantka i normalnie zakonnica!
- Nie jestem pedantką a tmn bardziej zakonnicą!
- Ta jasne. A znając życie to nawet nocy poślubnej nie będziemy mieli bo albo wielce hrabina nie będzie miała ochoty albo stwierdzi że w pokoju jest syf i musi go posprzątać!
Tego już było za dużo. Odwróciłaś się na pięcie i wybiegłaś na dwór. Usiadłaś na ławeczce w ogrodzie i płakałaś. Po chwili podszedł do ciebie Lou i mocno przytulił.
- Przepraszam to co powiedziałem to nie prawda.- szepnął i namiętnie cię pocałował.

  *** 2 miesiące później ***
-Ja Louis Tomlinson biorę
sobie Ciebie [T.I][T.N] za 
żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.- powiedział Louis stojąc ubrany w przepiękny garnitur na ślubnym kobiercu.
Ja [T.I][T.N] biorę sobie 
Ciebie Louisa Tomlinsona za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.

     *** Rok później ***
-Louis chodź tu!- krzyknęłaś z łazienki.
Do pomieszczenia wpadł twój mąż.
- Co się stało? Podpaski ci się znowu skończyły?
- Teraz nie będę ich musiała używać przez dziewięć miesięcy.
Lou popatrzył na ciebie zdziwiony.
- Jestem w ciąży!
Lou wziął cię na ręce namiętnie pocałował.
- Ale wczoraj się zabezpieczyliśmy.
- Ale ją dwa tygodnie temu zapomniałem wziąść tabletki.
Lou zrobił dziwną minę.
- Jedziemy do lekarza.- oznajmił.
- Czemu?
- A co jeżeli coś wczoraj zrobiłem naszej kruszynce?
- Nasze dziecko jest w tej chwili wielkości fasolki i jest otoczona specjalną błoną żeby ojciec tak niewyżyci jak ty go nie skrzywdził.
- To znaczy że nie musimy rezygnować z seksu na całe dziewięć miesięcy.
- Nie.
- Uffffff.

         *** Teraz ***
Spacerujesz z twoim mężem Louis'em i dwoma synami Tommem i Ed'em po plaży w miejscu gdzie oświadczył ci się Lou. Nagle czujesz że strumień wody pochlipuje twoją bluzkę. Odwracasz głowę i widzisz Louisa który głupio się śmieje.
- Ty wariacie!
Biegniesz i nabierasz wody w ręce i polewasz mu głowę.
- Osz ty!- krzyczy Lou i rzuca się na ciebie tak że teraz leży na ziemi a Louis siedzi na tobie.- Będziesz grzeczna?
- Tak.- opowiadasz a Lou całuje cię namiętnie.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz