środa, 24 września 2014

Mimi's Story Chapter XIII "Okay"

- To akurat nie było problem.- powiedziałam.
Jack zrobił zdziwioną minę.
- A co było?
Popatrzyłam mu prosto w oczy. Nie chciałam go zranić a to co miała mu powiedzieć mogło skreślić jaką kolwek relację jaka mogła między nami zaistnieć.
- Bo widzisz mam chłopaka.- powiedziałam na jednym wydechu.
Chciałam odszukać w oczach Jack'a jakiejś odpowiedzi na to jak się teraz czuł. Czy było mu przykro? A może mu to  zwisało? Ale niczego się nie dopatrzyłam.
- Okay.- powiedział. Odetchnęła z ulgą.- Ale mam jedno pytanie.
- Tak?
- On wie że tu jesteś?
- Nie. Ale Harry raczej nie będzie miał do mnie pretensji.
- Czyli twój chłopak to ten Harry Styles który siedział podczas sesji na czerwonej sofie.
- Tak.
- A nie był zazdrosny kiedy ja obmacywałem jego dziewczynę ubraną w sam strój kompielowy.?
- Był ale musi to przeżyć. Taką mam pracę i tyle.
- Aha. Wiesz co może kiedy będziesz kiedyś w Londynie to zadzwoń to się spotkamy.
- Ok.

Otworzyłem drzwi do pokoju hotelowego.
- Harry! Już jestem.- powiedziałam.
Po chwili usłyszałam skrzypnięcie drzwi i z łazienki wyszedł Harry. Podszedł do mnie i objął w talii.
- Tęskniłem.- oznajmił.
- Przecież nie było mnie raptem dwie godziny.
- Ale dla mnie to i tak za dużo.
Pochylił się i namiętnie mnie pocałował. Zacrzuciłam mu ręce na szyję a on objął mnie tak żebym nie mogła mu uciec.
- W sumie to ją też za tobą tęskniłam.- powiedziałam w jego usta.
Harry uśmiechnął się przez pocałunek.
- Wiedziałem.
Hazza zjechał ręką do mojego pasa. Chwycił koniec mojej koszulki i pociągnął go w górę. Potem sięgnął do zapięcia mojego stanika.
- Harry nie.- odsunęła się od niego.
Mina  chłopaka zrzedła.
- Okay.- powiedział.
Zasmucony usiadł na łóżku.
- Harry to nie tak.- powiedziałam.
- Rozumiem.
- Ja po prostu się boję.- wyznałam.
- To nic strasznego. Pierwszy raz...
- Nie o to chodzi.- przerwałam mu.
- A o co?
- Widzisz boję się że jesteś tym typem chłopaka który czeka na seks a potem odchodzi.
- Nie jestem taki.
- Wiem ale i tak chcę poczekać.
- Okay.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz