S: W takim razie jaka jest twoja decyzja?
[T.I]: Chcę wracać.
Ostatni raz spojrzałaś na Ephraima i starca. Potem znowu była ciemność.
Powoli otworzyłaś oczy. Obok ciebie siedział cały zapłakany Harry. Delikatnie ścisnęłam jego rękę. Od razu na ciebie spojrzał.
H: O boże [T.I]. Nareszcie. Tak się bałem.
[T.I]: Ale dlaczego?
H: Podczas operacji wystąpiły komplikacje. Krwotok wewnętrzny. Lekarz powiedział, że ta doba jest decydująca. Albo się obudzisz albo umrzesz. Obudziłaś się.
[T.I]: Bo cię kocham.
H: Ja ciebie też.
Wtedy do sali wpadli chłopcy. Wszyscy oprócz Louisa zataczali się ze śmiechu.
[T.I]: Co was tak bawi?
N: Gdy szliśmy to po drodze Louis pomylił salę i wszedł do sali gdzie była jakaś starsza pani. Hahaha- nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
N:Ta pani myślała że to jej mąż Hahahah...- Niall po raz kolejny wybuchł śmiechem- Niech ktoś dokończy, bo hahahhahah. Ja nie dam rady...
Z:I podeszła do niego i przytulała go, a gdy chciała go zacząć całować w usta Louis wybiegł z sali krzycząc: Ja mam dziewczynę!- dokończył za niego Zayn.
Spojrzeliśmy na siebie z Harrym po czym oboje wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.
L: Co w tym takiego śmiesznego? To ,że wyglądam staro i, że według niej mój tyłem nie wygląda jak najseksowniejszy tyłek w UK tylko jak tyłek 60 latka. Naprawdę nie wiem co w tym śmiesznego!
[T.I]: Rzeczywiście po dłuższym zastanowieniu nie ma w tym nic śmiesznego. - powiedziałaś po czym znowu zaczęłaś się śmiać.
Leżałaś w szpitalu już miesiąc twoja noga była już prawie sprawna a pojutrze mieli cię wypuścić. Czytałaś książkę kiedy rozdzwonił się twój telefon:
You change your mind
Like a girl changes clothes
Yeah you P.M.S.
Like a bitch
I would know.
Like a girl changes clothes
Yeah you P.M.S.
Like a bitch
I would know.
Szybko odebrałaś.
*Rozmowa*
[T.I]: Halo.
R: Dzień dobry tu Andy Black z fundacji "Chcemy pomagać". Mam dla pani propozycję.
[T.I]: To miło z pana strony. A co to za propozycja.
R: Jak wie pani nasza fundacja od lat organizuje liczne wyścigi i koncerty aby zebrać pieniądze na rzecz biednych dzieci. W tej chwili jest o pani dość głośno pomyśleliśmy więc aby wzięła pani udział w tego rocznym wyścigu BMW. Oczywiście nie w charakterze kierowcy. Tylko pasażera.
[T.I]: Propozycja bardzo kusząca. Ale muszę to lepiej rozważyć. Może oddzwonię do pana jutro ok 16. Dobrze?
R: Idealnie. W takim razie do usłyszenia.
[T.I]: Do usłyszenia.
Odłożyłaś telefon a po chwili do sali wszedł Harry.
H: Cześć skarbie.
[T.I]: Hej. Hazzuś słuchaj, zadzwonili dzisiaj z fundacji "Chcemy Pomagać"...
H: To fajnie i co?
[T.I]: I zaproponowali udział w rajdzie BMW.
H: Ale jako naczelny kibic?
[T.I]: Nie jako pasażer.
H: Nie zgadzam się.
[T.I]: Hazzuś słonko proszę...
H: Jak mówię nie to nie. Nie dawno miałaś operację, chcesz znowu wylądować na stole.
[T.I]: Nie wyląduje na stole...
H: Nie. Tylko od razu w grobie.
[T.I]: Gwarantują świetnych kierowców.
H: Nawet najlepszym czasem powinie się noga.
[T.I]: Oj nie bądź takim pesymistom. Jeden raz. Proszę... Potem oddamy Darcy rodzicom i pojedziemy razem na wakacje do Nowego Yorku.- powiedziałaś i poruszyłaś zabawnie brwiami.
H: Dobrze zgadzam się. Ale i tak mam co do tego złe przeczucia.
____________________________________________________________
Ludzie piszcie co o tym myślicie. Proszę. Bo ja nie wiem dla kogo piszę, jak piszę. A tak poza tym ten rozdział jest do dupy. Ale to tak na marginesie.

Jeeeeeesssttteemmm PIERWSZA! No więc cudeńko. Jesteś najlepsza kotku pisz dale bo nie wytrzyma.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Matko Święta!! Prosze dokończ to jak najszybciej bo nie wytrzymam!!!
OdpowiedzUsuńOmomom!! <3333
OdpowiedzUsuń