niedziela, 5 stycznia 2014

#12 Harry part.10

Jeszcze chwilę potrzymałaś syna, po czym oddałaś go Miriam.
S: W takim razie jaka jest twoja decyzja?
[T.I]: Chcę wracać.
Ostatni raz spojrzałaś na Ephraima i starca. Potem znowu była ciemność.

Powoli otworzyłaś oczy. Obok ciebie siedział cały zapłakany Harry. Delikatnie ścisnęłam jego rękę. Od razu na ciebie spojrzał.
H: O boże [T.I]. Nareszcie. Tak się bałem.
[T.I]: Ale dlaczego?
H: Podczas operacji wystąpiły komplikacje. Krwotok wewnętrzny. Lekarz powiedział, że ta doba jest decydująca. Albo się obudzisz albo umrzesz. Obudziłaś się.
[T.I]: Bo cię kocham.
H: Ja ciebie też.
Wtedy do sali wpadli chłopcy. Wszyscy oprócz Louisa zataczali się ze śmiechu.
[T.I]: Co was tak bawi?
N: Gdy szliśmy to po drodze Louis pomylił salę i wszedł do sali gdzie była jakaś starsza pani. Hahaha- nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
N:Ta pani myślała że to jej mąż  Hahahah...- Niall po raz kolejny wybuchł śmiechem- Niech ktoś dokończy, bo hahahhahah. Ja nie dam rady...
Z:I podeszła do niego i przytulała go, a gdy chciała go zacząć całować w usta Louis wybiegł z sali krzycząc: Ja mam dziewczynę!- dokończył za niego Zayn.
Spojrzeliśmy na siebie z Harrym po czym oboje wybuchnęliśmy niekontrolowanym śmiechem.
L: Co w tym takiego śmiesznego? To ,że wyglądam staro i, że według niej mój tyłem nie wygląda jak najseksowniejszy tyłek w UK tylko jak tyłek 60 latka. Naprawdę nie wiem co w tym śmiesznego!
[T.I]: Rzeczywiście po dłuższym zastanowieniu nie ma w tym nic śmiesznego. - powiedziałaś po czym znowu zaczęłaś się śmiać.

Leżałaś w szpitalu już miesiąc twoja noga była już prawie sprawna a pojutrze mieli cię wypuścić. Czytałaś książkę kiedy rozdzwonił się twój telefon:
You change your mind
Like a girl changes clothes
Yeah you P.M.S.
Like a bitch
I would know.
Szybko odebrałaś.
*Rozmowa*
[T.I]: Halo.
R: Dzień dobry tu Andy Black z fundacji "Chcemy pomagać". Mam dla pani propozycję.
[T.I]: To miło z pana strony. A co to za propozycja.
R: Jak wie pani nasza fundacja od lat organizuje liczne wyścigi i koncerty aby zebrać pieniądze na rzecz biednych dzieci. W tej chwili jest o pani dość głośno pomyśleliśmy więc aby wzięła pani udział w tego rocznym wyścigu BMW. Oczywiście nie w charakterze kierowcy. Tylko pasażera.
[T.I]: Propozycja bardzo kusząca. Ale muszę to lepiej rozważyć. Może oddzwonię do pana jutro ok 16. Dobrze?
R: Idealnie. W takim razie do usłyszenia.
[T.I]: Do usłyszenia.
Odłożyłaś telefon a po chwili do sali wszedł Harry. 
H: Cześć skarbie.
[T.I]: Hej. Hazzuś słuchaj, zadzwonili dzisiaj z fundacji "Chcemy Pomagać"...
H: To fajnie i co?
[T.I]: I zaproponowali udział w rajdzie BMW.
H: Ale jako naczelny kibic?
[T.I]: Nie jako pasażer.
H: Nie zgadzam się.
[T.I]: Hazzuś słonko proszę...
H: Jak mówię nie to nie. Nie dawno miałaś operację, chcesz znowu wylądować na stole.
[T.I]: Nie wyląduje na stole...
H: Nie. Tylko od razu w grobie.
[T.I]: Gwarantują świetnych kierowców.
H: Nawet najlepszym czasem powinie się noga.
[T.I]: Oj nie bądź takim pesymistom. Jeden raz. Proszę... Potem oddamy Darcy rodzicom i pojedziemy razem na wakacje do Nowego Yorku.- powiedziałaś i poruszyłaś zabawnie brwiami.
H: Dobrze zgadzam się. Ale i tak mam co do tego złe przeczucia.

____________________________________________________________
Ludzie piszcie co o tym myślicie. Proszę. Bo ja nie wiem dla kogo piszę, jak piszę. A tak poza tym ten rozdział jest do dupy. Ale to tak na marginesie.

3 komentarze:

  1. Jeeeeeesssttteemmm PIERWSZA! No więc cudeńko. Jesteś najlepsza kotku pisz dale bo nie wytrzyma.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko Święta!! Prosze dokończ to jak najszybciej bo nie wytrzymam!!!

    OdpowiedzUsuń