poniedziałek, 20 stycznia 2014

#19 Zayn part 1

Byłaś zwykłą 22-latką. Mieszkałaś w wieżowcu w centrum Londynu. No może nie zupełnie zwykłą dziewczyną. Miałaś 2 letnią córkę. Siedziałyście w kawiarni, ty pijesz mrożoną kawę a ona je lody. Zarrie była bardzo podobna do ojca. Miała karmelkową karnację i czekoladowe oczy. Gdyby nie to, że była do niego tak bardzo podobna już dawno byś o nim zapomniała.

                  *** 3 lata temu***
- Kochanie chodź tu!- krzyknęłaś do Zayna.
- Co się stało?- zapytał.
- Słuchaj muszę ci coś powiedzieć.
- Mów.
- Bo ja... Ja jestem w ciąży
- Że co?!- spytał a raczej krzyknął.
- To co słyszałeś.
- [T.I] ale ja nie mogę. Ja mam zespół, fanów... Nie mogę...
- Jeżeli nie chcesz naszego dziecka to znaczy, że  nie chcesz mnie. Bo ono jest moją częścią.
- Ale jest tyle możliwości. Nie musisz ode mnie odchodzić.
- Zayn jakich możliwości?! Okno życia, aborcja?!
- No tak jakby...
- Tak jakby to ja nie chcę mieć nikogo na sumieniu.
Zaczęłaś pakować swoje rzeczy i już tego samego dnia wieczorem wyjechałaś. Wynajęłaś mieszkanie w centrum. Od rozstania miałaś jeszcze jednego chłopaka, ale zerwaliście po 6 miesiącach. To nie był ten jedyny.

                         *** Teraz ***
- Skarbie poczekaj tu chwilkę. Mama pójdzie do toalety.- powiedziałaś do córki.
- Dobze pocekam.- zgodziła się mała.
Wstałaś z wiklinowego fotela i ruszyłaś w stronę łazienki. Nagle ktoś chwycił cię za nadgarstek. Obruciłaś się i zobaczyłaś Zayn'a.
- Zayn co ty tu robisz?
- Przepraszam kochanie.
- Jakie kochanie? Nie ma już nas. Wszystko spieprzyłeś.
- Wiem.- odparł.
- Muszę już iść.
Wyrwałaś swoją rękę i szybko ruszyłaś do stolika. Wtedy ponownie cię chwycił. Tym razem w talii.
- To ona? Spytał i wskazał na Zarrie.
- Tak to ona.- odpowiedziałaś zgodnie z prawdą.
- Myślałem, że usunęłaś ciążę.
- Chyba cię coś boli! Nigdy bym tego nie zrobiła.
Wtedy rozdzwonił się twój telefon. Odebrałaś.
- Ooo cześć skarbie!... Jasne... Acha... To pa pa kochanie.
Nacisnęłaś czerwoną słuchawkę.
- Kto to byl?- spytała Zarrie.
- Nikt skarbie.
- Ale ten pan, któjy sie na ciebie patsy.
- Znajomy.- odpowiedziałaś.
- A kiedy przyjedzie tatuś?
- Nie wiem.

Oczami Zayna
To był cios w brzuch. Czyli kogoś już ma i powiedziała córce, mojej córce, że to on jest jej ojcem. Ale to wcale nie jest najgorsze. Najgorsze było to, że [T.I] już nigdy nie będzie moja. Nigdy nie poczuję jej zapachu jej malinowych ust.
Wszedłem do domu. Chłopaki grali w PSP.
- Co u ciebie?- spytał Liam.
- Zobaczyłem ją...- odpowiedziałem zamyślony.
- Kogo? Jaką ją?
- Moją córkę. Małą Zarrie, jest do mnie strasznie podobna...
- Wróć, wróć, wróć. Jaka córka?- wtrącił się Harry.


1 komentarz: