Siedzisz wpatrując się w płytę nagrobka z wyrytym w kolorze złotym napisem " Jakub Bożek Zmarł wspaniały syn, chłopak, ojciec. Tęsknimy za tobą." To już rok. Minął równo rok od jego śmierci. Gdyby nie ten kierowca, ta ciężarówka teraz pewnie pochylalibyście się nad kołyską waszego dziecka.
*** 12 miesięcy temu. Rano ***
- [T.I] proszę wyjdź w końcu z tej łazienki.
Wyszłaś ubrana w to. Włosy miałaś związane w niedbałego koka.
- No nareszcie.- ucieszył się Kuba.- Idziemy na spacer.
Spacerowaliście ulicami Warszawy trzymaliście się za ręce. Co chwilę wybuchaliście śmiechem. Byliście już niedaleko parku.
- Kuba muszę ci coś powiedzieć.
Chłopak jeszcze bardziej przyciągnął cię do siebie.
- Co się stało kotku?
Położyłaś rękę na swoim brzuchu.
- Jestem w ciąży.
Wielki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Będę tatusiem?
- Tak.
Jeszcze chwilę szliście trzymając się za ręce i rozmawiając. Nagle zobaczyliście, że jakiś samochód jedzie prosto na was. Kuba cię odepchnął. Ale sam umarł niecałą dobę później w szpitalu.
*** Teraz ***
Nie mogłaś dłużej o ty myśleć bo już i tak troje policzki były całkiem mokre od łez. Powoli cały czas trzymając rękę tam gdzie ostatnio było twoje dziecko ruszyłaś do domu. Nagle cię oświeciło. Jeżeli już może być źle to napewno nie gorzej niż teraz, więc czemu nie przeniesiesz się do taty do Londynu.
- Cześć mamo!- krzyknęłaś od progu.
- Cześć córuś! Gdzie byłaś?
- Na cmentarzu.
- Znowu?
- Dzisiaj mija rok. I wpadłam na pewien pomysł.
- Jaki?
- Pojadę do taty. Zadzwonię do niego.
Udałaś się do swojego pokoju. Wybrałaś odpowiedni numer i przyłożyłaś aparat do ucha. Jeden sygnał, drugi. W końcu usłyszałaś głos swojego ojca.
- Cześć mała.
- Hej! Ale nie mała. To cios poniżej pasa.- przed tatą udawałaś radosną, bo nie znał prawdy. Nie wiedział o dziecku i myślał, że Kuba po prostu cię rzucił.- Mogę u ciebie zamieszkać?
- Jasne. Wbijaj.
- Dzięki
Super czekam na NN pisz szybciutko
OdpowiedzUsuń