Ten imagin dedykuję dwóm niezwykle ważnym dla mnie osobom. Mojej prababci, która zmarła wczoraj po 17. Babciu pamiętaj, że zawsze cię kochałam, że uwielbiałam to, że kiedy przychodziłam do ciebie do domu na stole zaraz pojawiały się ciastka. Że krzątałaś się po kuchni wypytując mnie o szkołę. Niezmiernie cię podziwiałam za to, że chociaż trwała II wojna światowa a ty szłaś do Berlina i tak poznałaś życiową miłość: dziadka. Proszę czuwaj nade mną. Kocham cię. I drugiej osobie. Mojej przyjaciółce Agacie z okazji 13 urodzin. Kocham cię.
_____________________________________________________________
Siedziałem z Niallem w naszej sypialni. Opieraliśmy się o łóżko mój chłopak brzdąkał na swojej gitarze a ja, a ja myślałem. O tym jaka śliczna i bezbronna była Amelie, o tym, że każde dziecko zasługuje na dom i miłość. I że chyba ją pokochałem, pewnie gdyby mnie o coś poprośiła zrobiłbym to dla niej. Poszedłbym za nią w ogień.
- Hazzuś...- Niall odezwał się tak jak zawsze kiedy czegoś ode mnie chciał.
A ja tak jak zawsze zapytałem.
- Co się stało skarbie?
Mój chłopak zmarszczył nos tak jak zawsze kiedy się denerwuje.
- Tak teraz myślę o Amelie. Bo ona jest tak bezbronna i tak sobie myślę, że też zasługuje na dom...
- I zaraz powiesz, że może byśmy jeszcze do niej pojechali?!- zapytałem z udawaną złością.
- No tak jakby...- blondasek zawstydził się.
- Jasne, że pojedziemy!- zapewniłem go.- I ty wiesz musi byś między nami jakaś szczególna więź, bo myślałem o tym samym co ty.
- Wiesz Hazza ja ją pokochałem od pierwszego wejrzenia. Tak jak w bajkach. Znalazłem księżniczkę mojego serca. Hazzuś, słonko pojedziemy jeszcze do niej?
- Pojedziemy. A nawet spytamy się o adopcję.
Niall mocno mnie przytulił a potem pocałował.
- Dziękuję.- szepnął- Spełnimy nasze marzenia, założymy irlandzką rodzinkę...
Zasnęliśmy wtuleni w siebie.
- Jeeeest!!!!- krzyczał Niall biegając po korytarzach domu dziecka.
Czemu się tak cieszył? Odpowiedź jest prosta. Jeśli Amelie nas polubi i zaufa nam będziemy mogli ją adoptować, a teraz zabieramy ją na święta.
Weszliśmy do pokoju który zajmowała mała. Siedziała na łóżku i czytała jakąś książeczkę.
- Witaj księżniczko!- przywitał się mój chłopak.
Dziewczynka podniosła głowę a kiedy nas zobaczyła podbiegła do nas i wtuliła się najpierw w moje kolana a potem rzuciła się Niall'owi na szyję.
- Amelie co powiesz na to, żebyśmy zabrali cię na święta?- zapytałem.
- A mogłabym?
- Jasne pani dyrektor się zgodziła.
Zadzwoniłem do drzwi. Mała mocno się stresowała, bo ciągle ściskała moją rękę. Otworzyła nam [T.I] ubrana w to z ręką opartą na wielkim brzuchu. Na widok Amelie na jej twarzy pojawił się wielki banan.
- Cześć Amelie! Wejdźcie!- weszliśmy a [T.I] cały czas nawijała.- Chłopcy cały czas o tobie nawijali. Ale rzeczywiście jesteś taka piękna jak mówili.- Amelie delikatnie się zarumieniła.
Weszliśmy do przystrojonej jadalni i zajęliśmy swoje miejsca przy stole. Najpierw zjedliśmy indyka, potem pudding.
- Choć Amelie zobaczymy czy Mikołaj już idzie.- zaproponowała [T.I].
Wzięła małą za rękę i poszły na piętro. Kiedy tylko zniknęły za winklem Zayn i Niall jeszcze przeżuwając piernika pobiegli po prezenty. Kiedy ułożyli je pod choinką ja zadzwoniłem dzwonkiem.
Wszyscy siedzieliśmy już w salonie kiedy wbiegła Amelie krzycząc "prezenty!!!".
Zaczęło się rozpakowywanie. Niall dostał kartę podarunkową do Nandos, szalik, zestaw bokserek Calvina Kleina, białe supry i pluszową żyrafę. Liam: koszulę w kratę, perfumy od Armandiego, czekoladki i film "Biały dom w płomieniach". Louis: bluzkę w paski, pudełko herbaty Yorkshire, bilet na mecz Manchesteru United i pluszowego szympansa. Zayn: niebieską kurtkę bejsbolówkę, pudełko lodów o smaku sernika z truskawkami i rower BMX. Moje prezenty były niesamowite: płyta Rihanny, płaszcz, lego i zdjęcie swoich dłoni.[T.I] była zachwycona prezentem ode mnie i Niall'a: miętową sukienką za kolano z wielkim dekoltem. Amelie za to najbardziej podobał się jeden prezent: kartka z napisem " Zostajesz u nas na zawsze!"
Teraz wszystko jest idealnie. Amelie ma 12 lat, ja chcę się oświadczyć Niall'owi i czekamy na adopcję małego Tonego.

Ojej dziękuje!!! Też cie kocham!! Taki śliczny!!
OdpowiedzUsuńAgata<33333333
Ten imagin jest wyjątkowo prawdziwy, pokazujący coś co budzi kontrowersję, ale również pokazuje życie w postaci realnej, postaci jaka jest i jaka zawsze będzie. Olu, napisałaś coś czego żadna inna blogerka nie zrobiła by. Uświadomiłaś miłość normalnych ludzi, mających prawo walczyć o siebie i o swoje uczucia. Zasługuje to na wielką pochwałę z mojej strony, jak i pewnie ze strony osób, który nie zrozumiały jeszcze, że każdy ma prawo do szczęścia, niezależnie jaki jest :) Gratulacje!!!!!! :)
OdpowiedzUsuń<333333