- Jedna nieodebrana wiadomość od Josh'a.- przeczytałaś.
Kliknęłaś na ikonkę z kopertą.
Za 15 min. w naszej kawiarni.
Miał szczęście, że właśnie byłaś na zakupach bo inaczej byś nie zdążyła. Wyszłaś szybko z super marketu i poszłaś przez park do waszej ulubionej kawiarni.
Było to bardzo spokojne miejsce. Zamiast młodych kelnerek z pofarbowanymi na czerwono włosami i kolczykami w brwiach za kasą stała starsza, siwo włosa pani. Wielkie dębowe regały uginały się pod ciężarem książek a okna przysłaniały stare czerwone zasłony. Po prostu oaza spokoju.
Kiedy doszłaś na miejsce ujrzałaś nie tylko Josh'a ale i twojego idola.
- Oh my god!- szepnęłaś.- To Louis Tomlinson.
Wyjęłaś z torebki lusterko i przejrzałaś się w nim. Włosy ok, makijaż też. Podeszłaś do chłopaków.
- Hej Josh!- przywitałaś się.
- Ciao młoda!- nazwał cię tak, gdyż wiedział, że właśnie tego przezwiska szczerze nienawidziłaś.- Pozwoliłem sobie przyprowadzić mojego kumpla.
- Jestem [T.I].- przedstawiłaś się.
- Louis...- zaczął.
- Nie musisz mówić.- przerwałaś mu.
- Fanka?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.
- To czemu nie piszczysz?
- Popiszczę w domu.- uśmiechnęłaś się.
Zamówiliście po pucharku lodów i filiżance herbaty Yorkschire (ulubiona Louisa). Jedliście rozmawiając i co chwila wybuchając nie pohamowanym śmiechem.
- I wczoraj wieczorem u nich w domu i był tam istny cyrk na kółkach. Nagi Harry uciekał przed Niall'em, który był na niego wściekły z powodu tego, że tamten zjadł mu kanapkę z Nutellą. Lou tańczył na stole śpiewając:
Było to bardzo spokojne miejsce. Zamiast młodych kelnerek z pofarbowanymi na czerwono włosami i kolczykami w brwiach za kasą stała starsza, siwo włosa pani. Wielkie dębowe regały uginały się pod ciężarem książek a okna przysłaniały stare czerwone zasłony. Po prostu oaza spokoju.
Kiedy doszłaś na miejsce ujrzałaś nie tylko Josh'a ale i twojego idola.
- Oh my god!- szepnęłaś.- To Louis Tomlinson.
Wyjęłaś z torebki lusterko i przejrzałaś się w nim. Włosy ok, makijaż też. Podeszłaś do chłopaków.
- Hej Josh!- przywitałaś się.
- Ciao młoda!- nazwał cię tak, gdyż wiedział, że właśnie tego przezwiska szczerze nienawidziłaś.- Pozwoliłem sobie przyprowadzić mojego kumpla.
- Jestem [T.I].- przedstawiłaś się.
- Louis...- zaczął.
- Nie musisz mówić.- przerwałaś mu.
- Fanka?- zapytał.
- Tak.- odpowiedziałaś.
- To czemu nie piszczysz?
- Popiszczę w domu.- uśmiechnęłaś się.
Zamówiliście po pucharku lodów i filiżance herbaty Yorkschire (ulubiona Louisa). Jedliście rozmawiając i co chwila wybuchając nie pohamowanym śmiechem.
- I wczoraj wieczorem u nich w domu i był tam istny cyrk na kółkach. Nagi Harry uciekał przed Niall'em, który był na niego wściekły z powodu tego, że tamten zjadł mu kanapkę z Nutellą. Lou tańczył na stole śpiewając:
"Siekiera motyka, ja pierdole,
Harry siedzi mi na stole.
Siekiera motyka, kurwa mać,
on chce ze mną nago spać.
Siekiera motyka i gitara,
idę z nim na bara-bara.
Siekiera motyka, ale keks,
będzie dzisiaj ostry sex!"
Hahaha! A Liam zatrzasnął się w łazience bo chciał się schować przed Zaynem rzucającym w niego łyżkami. Hahaha!- opowiadał Josh.
Ty i twój przyjaciel wybuchnęliście śmiechem a Lou się zaczerwienił.
- Louis mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?- zapytałaś.
- Jasne chodź!- stanęliście obok siebie i zrobiliście sobie zdjęcie "z rąsi".- To może odprowadzę cię do domu a po drodze wstąpimy do fotografa i wywołamy zdjęcie?- zaproponował Lou.
Wstaliście i wyszliście. Jeszcze u fotografa Louis dał ci autograf. Kiedy przyszłaś do domu oprawiłaś zdjęcie w ramkę i powiesiłaś nad łóżkiem.
Ubrana w to zapukałaś do drzwi domu Josh'a. Już na dworze słychać było muzykę. Po chwili otworzył ci twój przyjaciel.
- Hej!- przytuliłaś go na powitanie.
- Siema młoda!- odwzajemnił uścisk.
Weszliście w głąb domu. Przywitałaś się z waszymi znajomymi i poszłaś nalać sobie drinka.
- Zaprosiłem też Louisa.- twój kumpel ni z tond ni z owond zmaterjalizował się za tobą.
- Naprawdę?- zapytałaś podnosząc idealnie równą brew.
- Był bardzo przygnębiony. Kosza mu dałaś?- zapytał.
- Nie.- potrząsnęłaś głową.- Idę go poszukać.
Przetrząsnęłaś cały dom w poszukiwaniu chłopaka. W końcu znalazłaś go w kuchni.
- Hej Lou!-przywitałaś się.
Niestety brunet nic nie odpowiedział.
- Ziemia do Tomma.- pomachałaś mu ręką przed nosem.
- Hej.- burknął i dalej wpatrywał się w jakiś odległy punkt.
- Dlaczego się foszysz?- zapytałaś.
- Bo ci na mnie nie zależy.- powiedział i pociągnął nosem.
- Skąd wiesz?- zapytałaś, bo w rzeczywistości Lou podobał ci się bardzo.
- Bo gdybym ci się podobał zadzwoniłabyś do mnie.- powiedział.
- Jak przecież nie mam twojego numeru?
- Napisałem z tyłu zdjęcia.
- Jejku! A ja je w ramkę oprawiłam!- jęknęłaś.
- Oprawiłaś nasze zdjęcie w ramkę?- zapytał.
- Tak.- powiedziałaś.
Louis złączył wasze usta w pocałunku. Całował cudownie, jego język muskał twoje podniebienie a wargi były niesamowicie miękkie. Po chwili oderwaliście się od siebie.
- A tak na marginesie to bardzo mi się podobasz.- szepnęłaś mu do ucha.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz