środa, 19 lutego 2014

#40 Liam VI

Jesteś się z Liam'em już od 3 miesięcy. Twój tata stwierdził, że to porządny chłopak i, że nie ma nic przeciwko niemu, chociaż za każdym razem kiedy szłaś do domu chłopaków robił ci wykłady na temat tego, że masz nie robić niczego głupiego.
Dzisiaj wstałaś wcześnie, bo miałaś iść pomóc tacie w wyborze nowej sekretarki, a jak sam mówił sam już się kilka razy złapał, że wybiera nie według referencji tylko urody itp. Ubrałaś się w sukienkę, żakiet i złote dodatki. Zbiegłaś do kuchni, gdzie zjadłaś jajecznicę. 
Po skończonej pracy pojechaliście do domu, z kąd ty pobiegłaś do willi chłopaków tak jak cię prosił Liam. Weszłaś bez pukania bo na własnej skórze doświadczyłaś tego, że kiedy on w domu drą się, biegają i robią inne cuda niewidy to na pewno pukania nie usłyszą.
- Liam jestem!- zawołałaś w głąb domu.
Po chwili pojawił się przed tobą Payne. Całą koszulkę miał obsypana mąką. Widać chłopcy próbował coś piec ale niezbyt mu to wyszło. 
- Idziemy na bal charytatywny. Jutro.- oznajmił ci brunet.
- Na bal? Jutro?- zapytałaś.
- Tak i to ze mną.- uśmiechnął się.
- Nie mogłeś mi powiedzieć wcześniej?
- Nie bo to miała być niespodzianka.- wyjaśnił.
- Ale ja nie mam się w co ubrać.- powiedziałaś.
- O to się nie martw.
- Jak to mam się nie martwić. Idziemy na jakiś charytatywny bal a ja mam w szafie tylko letnie sukienki.
- Chodź do salonu to zobaczysz swoją sukienkę i całą resztę.
Wziął cię za rękę i pociągnął w stronę salonu. Na kanapie leżało czarne pudełko. Podeszłaś do niego i je otworzyłaś. Na dnie spoczywał cudowny zestaw
- I co podoba się?- zapytał Liam i pocałował cię w szyję.
- Bardzo.
Liam zaczął obsypywać twoja szyję pocałunkami gdzieniegdzie zostawiając malinki.
- A gdzie chłopcy?- zapytałaś.
- Mamy spokój pojechali pomóc skręcać Lou nowe łóżko bo stare popsuł razem z El.- wyjaśnił i rozpiął  pierwszy guzik twojej sukienki.
(...)
Usłyszeliście pukanie do drzwi.
- Liam otwórz kluczy zapomnieliśmy.- krzyknął zza drzwi Harry.
Payne podniósł się z ciebie i zaczął zbierać porozrzucane po całym salonie ubrania. 
- Już zaraz, zaraz.- krzyknął.
- Pewnie było łupu-cupu.- powiedział odrobinę za głośno Hazza.
Brunet podał ci twoje ubrania a ty szybko się w nie ubrałaś. Liam naciągnął na siebie kolejno bokserki spodnie i T-shirt. Nie mogłaś znaleźć twojego stanika. W końcu się poddałaś i założyłaś resztę ubrań. Obydwoje poszliście otworzyć drzwi.
- Wchodźcie.- powiedział Payne.
Louis zlustrował was wzrokiem.
- Czyli było łupu-cupu.- skwitował po chwili.
- Nie.- pokiwałaś przecząco głową.
- Mamy dowody.- oznajmił Harold.
- Niby jakie?- zapytał Liam.
- Oj Daddy, Daddy ty nie zapiąłeś rozporka a [T.I] ma kilka malinek na szyi. Wystarczy?- to mówiąc wszyscy weszli do salonu.
- I jak tam wam się skręcało łóżko?- zapytałaś.
- Nieźle.- oznajmił Louis.- Stare nienadawało się do użytku ale teraz El ma lepsze: stalowe.
- No bardzo fajne.- potwierdził Harold.- Oh a co to?- spytał wyjmując z pod szafki twój stanik.
- To moja prywatna rzecz.- oznajmiłaś i spróbowałaś wyrwać Loczkowi swoją część garderoby.
- Oj młodzi wpadliście.- pokiwał głową Zayn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz