- Patrz a tu my na plaży na Karaibach.- wspominał Lou.- Pamiętasz jaki wtedy numer wycięłaś?
- Hahaha doskonale.- zaśmiałaś się.
- Przed nagle zaczęłaś mi rano wymiotować i już myśleliśmy, że jesteś w ciąży a to była tylko infekcja wirusowa.
- No a ty "przez przypadek" palnąłeś przy jakimś paparzzi, że rano wymiotuję a on zrobił z tego sensację, że jestem w ciąży a potem, że je pewnie usunęliśmy bo już w niej nie jestem.- powiedziałaś z kwaśnym uśmiechem i pocałowałaś go w policzek.
- [T.I] skoro mamy tydzień wolnego to co my możemy robić?- zaczął się zastanawiać brunet.
- Tommo nie mamy dwóch tygodni...- zaczęłaś. Chciałaś mu powiedzieć o sesji i promocji drużyny.
- Ale nie masz żadnych treningów więc mamy dwa tygodnie wolnego. To co może pójdziemy do kina?
- I znowu to samo.- pomyślałaś.- Będzie mi żal psuć tak piękną chwilę jakimś wyjazdem. A potem postanowię, że powiem mu jutro i nazajutrz będzie to samo. No i takie błędne koło. Jutro, jutro, jutro a potem wyjazd i co powiem mu " Loui sorry ale dzisiaj lecę na miesiąc na Florydę. Nie powiedziałam wcześniej bo nie chciałam cię ranić.". Ale powiem jutro. Tak jutro...
Trzy dni później (06.05.2014)
Jutro już wyjazd a ty cały czas mu nie powiedziałaś. Zawsze kiedy chciałaś coś zrobić zaczynał robić coś czego nie chciałaś przerywać. Jak tak pójdzie to będziesz musiała mu zostawić karteczkę, bo nie zdążysz mu powiedzieć. Cały dzień spędziłaś na rozmyślaniu jak mu o tym powiedzieć a kiedy przyszedł odpowiedni moment Niall wpadł do salonu z żarciem z Nandos no i było po atmoswerze.
- Lou ja idę spać.- oznajmiłaś całując chłopaka w policzek.
- Jasne przyjdę za chwilę.- powiedział a chłopaki wybuchnęły śmiechem.
Poszłaś do sypialni w której ubrałaś się w piżamkę, padłaś na łóżko i zasnęłaś.
Rano obudziłaś się z jedną myślą "O Boże o 12:00 mam samolot". Spojrzałaś na zegarek. Do odlotu miałaś 4 godziny. Na szczęście chłopakom wypadł jakiś wywiad w radiu i mieli z niego wrócić dopiero o 14:00. Pobiegłaś do łazienki gzie ubrałaś się w dżinsowe szorty i asymetryczny top. Zaczęłaś pakować walizki. O 11 wybiegłaś z domu zostawiając na stole tylko krótki liścik do Louisa.
Oczami Louis'a
Weszliśmy z chłopakami do domu.
- Jesteśmy.- krzyknąłem w głąb mieszkania jednak nikt mi nie odpowiedział.- [T.I] gzie jesteś? Kochanie!
- Może wyszła do sklepu.- zaproponował Niall.
- Ty tylko o jednym.- zezłościłem się.- Żarcie, żarcie, żarcie.
Przeszedłem do kuchni aby nalać sobie wody. Jednak coś na stole rzuciło mi się w oczy. Karteczka. Wziąłem ją do ręki i zacząłem czytać.
"Drogi Lou
Przepraszam, że mówię ci to w taki sposób
ale inaczej nie umiałam. Tak się cieszyłeś
z tego wolnego. Tak więc lecę na miesiąc do Lee
na Florydę. Mam sesję zdjęciową i promocję
drużyny. Kocham cię.
[T.I]
Kiedy wszystko przeanalizowałem wszystko jeszcze raz i doszła do mnie straszna prawda.
- Jakiś samolot lecący na Florydę spadł.- szepnąłem.
_______________________________________________________
Pierwsza sprawa mam nadzielę, że wam się spodoba. A druga te życzenia o +18 muszę przemyśleć. Imagin ze ślubem będzie w ciągu tygodnia inne pewnie będą częściowe więc nie zacznę ich pisać tak szybko no bo jeszcze ten imagin czyli pewnie trzy części.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz