sobota, 15 marca 2014

#51 Moja mała gwiazdka part3

Zacząłem biegać po mieszkaniu i panikować.
- Lou, spokojnie Louis.- Harry chwycił mnie za ramiona.- Ubierz kurtkę i pojedziemy na lotnisko dowiedzieć się czy to ten samolot spadł. Tak?
- To ja idę po kurtkę.- powiedziałem i pobiegłem do mojego i [T.I] pokoju.
Chwyciłem jeansową kurtkę, założyłem na nogi vansy i zbiegłem po schodach na parter. Wsiedliśmy z Haroldem do czarnego BMV i pojechaliśmy w stronę City Airport. Na miejscu pobiegłem w stronę kontuaru w centrum wielkiego holu.
- Przepraszam gdzie leciał samolot który uległ wypadkowi?- zapytałem.
- Do Madison Country Airport.- odpowiedziała starsza kobieta w służbowym uniformie.
- A mogłaby pani sprawdzić czy [T.I][T.N] była na liście pasażerów.- poprosiłem.
- Oczywiście.- kobieta zaczęła szukać odpowiedniego folderu w komputerze a kiedy już go znalazła zaczęła szukać imienia i nazwiska mojego słoneczka. Po chwili podniosła oczy znad ekranu laptopa.- Przykro mi.
Po moich policzkach popłynęły słone łzy. Przecież to niemożliwe jeszcze dzisiaj rano całowałem jej ciepłe, malinowe usta na pożegnanie, jeszcze wczoraj zasypiała wtulona w mój bok a potem mamrotała przez sen coś o wiewiórkach.
- Louis choć idziemy do domu.- Harry położył ręce na moich ramionach tak jak zwykle robiła [T.I] kiedy mówiła że starczy już alkoholu albo że już trzeba zwijać się z imprezy. Po moich policzkach przetoczyła się kolejna fala łez.- Tommo stanie tu nic nie zmieni. Jedziemy do domu.- powiedział i przytulił mnie.
Stałem tak płacząc w jego koszulę pośród tego hałaśliwego i ruchliwego tłumu. Po chwili oderwałem się od niego i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
- Patrz to Louis Tomlinson i Harry Styles.- krzyknęła jakaś dziewczyna i podbiegła do nas.- Mogę zrobić sobie z tobą zdjęcie?
- A ja mogę autograf?- zapytała druga.
- Wiecie co nie teraz. Może innym razem.- powiedział Harry.
- Ale jak to?- zapytała pierwsza.
- Jeżeli kiedykolwiek umrze ci chłopak zobaczysz, że wtedy chce się tylko płakać. A z pewnością nie chce się rozdawać autografów.- powiedziałem i odszedłem.
Wyszedłem na parking i ruszyłem w stronę samochodu.

Kiedy weszliśmy do domu podszedł do mnie Niall.
- Tak mi przykro stary.- powiedział i mocno mnie przytulił.
Po moich policzkach ponownie potoczyły się łzy. Dlaczego? Dlaczego zabrali mi moją małą gwiazdkę? Moje kochanie, moje słońce, mój mały elf który sprawił, że każdy dzień jest piękny już nigdy mnie nie pocałuje, nigdy nie przytuli, nie będzie mnie budził swoim mamrotaniem przez sen.
- Idę spać.- powiedziałem i ruszyłem do NASZEGO pokoju.
W sypialni po prostu padłem na łóżko.

Miesiąc później
Ja już nie daję sobie rady. Tak za nią tęsknię. Już kilka razy próbowałem popełnić samobójstwo ale za każdym razem przerywałem bo tak bardzo się bałem. Siedziałem na łóżku i myślałem o tym jak [T.I] w każdą sobotę piekła mój ulubiony biszkopt. Stała przy blacie kuchennym w tym swoim fartuszku i złościła się na każdego kto jej przeszkadzał. Usłyszałem pukanie do drzwi a po chwili do sypialni wszedł Harry.
- Jak się czujesz?- zapytał.
- Dobrze.- powiedziałem i mocniej zacisnąłem palce na T-shircie [T.I].
Harry rozejrzał się po pokoju a jego wzrok zatrzymał się na ścianie całej obwieszonej zdjęciami, rysunkami i notatkami [T.I]. Patrzył na nią dobre 5 minut.
- Jedziemy z chłopakami do sklepu. Jedziesz z nami czy zostajesz- zapytał.
- Zostaję.
- Tylko nie rób nic głupiego. Ok?- powiedział i wyszedł.
Kiedy tylko usłyszałem trzask zamykanych drzwi wyciągnąłem z szuflady stolika nocnego tabletki nasenne. Wyciągnąłem siedem i połknąłem po kolei popijają colą.
- [T.I] idę do ciebie.- powiedziałem i położyłem się na łóżku.
Po chwili moje powieki zrobiły się niewiarygodnie ciężkie. Potem je zamknąłem i zasnąłem aby już nigdy się nie obudzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz