Tego imagina dedykuję mojej mamie, która jest w podobnej sytuacji do główna bohaterka tego opowiadania. Tylko w jej wypadku historia skończy się inaczej. Musi skończyć się inaczej.
_______________________________________________________________
"Noc ona sama siedzi znów,
przypomina sobie chwile w których już
nie przeżyje nigdy więcej drugi raz,
za szybko ściga ją ten czas"
Cała zapłakana siedziałaś na kanapie w salonie i czekałaś na swojego chłopaka Liam'a. Po chwili usłyszałaś szczęk klucza w zamku.
- Już jestem!- krzyknął Payne w głąb domu.
- W salonie.- odpowiedziałaś zachrypniętym od płaczu głosem.
Brunet przeszedł do odpowiedniego pokoju a kiedy zobaczył w jakim jesteś stanie podszedł do ciebie i mocno cię przytulił.
- Co się stało?- zapytał.
- Umieram.- szepnęłaś.
- Co ty gadasz?- przestraszył się i potrząsnął tobą.- Przecież jesteś zdrowa jak nikt.
- Nie mam jakieś guzy w płucach.- wtuliłaś się w jego bok.- Umieram.
- Ale guzy można wyciąć.
- Liam to jest rak. No przynajmniej w 99%.
- Ale można to leczyć. Jest przecież chemioterapia, radioterapia.
- Na za tydzień mam wizytę u lekarza i wszystkiego się dowiemy.
"planowali, że przez życie razem będą iść
lecz Bóg inaczej rozplanował i
nadchodzi dzień wizyty w którym dowie się,
czy jej plany miały zmienić bieg"
- Liam boję się.- szepnęłaś.
- Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.- pocieszył cię Liam.
- Przepraszam.- powiedziałaś.
- Nie masz za co przepraszać.
- Mam obiecałam ci, że będziemy mieli dzieci, duży dom z ogrodem.
Wtuliłaś się w jego bok i cicho zaszlochałaś.
- Pójdziemy jutro do lekarza i zobaczysz wszystko będzie dobrze.
"On cały dzień przy niej był
wciąż ocierał jej łzy
gdy w końcu potwierdziło się,
że przez raka miała skończyć życie swe"
- Liam a co jak ten rak jest odporny na leczenie albo tak duży, że już nie ma szans go wyciąć?- zapytałaś szlochając w jego koszulkę.
Starł twoje łzy koniuszkiem palca.
- Wszystko będzie dobrze zobaczysz.
- Pani [T.I][T.N]!- zawołała pielęgniarka wychodząc z gabinetu lekarza.
Weszliśmy do wielkiego białego pomieszczenia, na którego środku stało duże biurko i trzy krzesła. Na jednym z nich siedział starszy mężczyzna z siwą czupryną.
- Proszę usiąść.- powiedział i wskazał na krzesła.
Usiadłaś jednak cały czas trzymałaś swojego chłopak za rękę.
- Panie doktorze - zaczął Liam.- czy to rak?
- Chciałbym powiedzieć, że mam dwie wiadomości dobrą i złą. Ale niestety tak nie jest. Są tylko złe.
- Czyli?- zapytał.
- Po pierwsze ten typ nowotworu jest odporny na chemię.
- Ale można go przecież wyciąć. Prawda?
- Przykro mi jest za dużo przerzutów.- powiedział lekarz.- Nic nie można zrobić.
- Ile mam jeszcze czasu?- odezwałaś się po raz pierwszy od początku rozmowy.
- To trudne do określenia.
- Ile mam czasu?- zapytałaś ponownie.
- Rok.- odparł.- Ale można próbować. Są jeszcze radioterapie, chemioterapie...
- Ale skoro one i tak nie zadziałają to chcę przez ten ostatni rok chociaż ładnie wyglądać.
"nie odstępował jej na krok
chciał być przy niej cały rok,
w którym tyle miało zmienić się
już nigdy nie będzie tak samo nie..."
Siedziałaś na kanapie ze swoim chłopakiem i rzewnie płakałaś w jego koszulkę.
- Ciii. Wszystko będzie dobrze.- szeptał ci do ucha.
- Nie będzie.- szlochałaś.- Już nigdy nie będziemy pływać z delfinami, nie będziemy razem turlać się w błocie i skakać po kałużach.
- Będziemy, jeszcze mamy czas.- pocałował cię w czoło.
- Liam ale ty masz trasę.
- To zostanę.
- Nie. Nie możesz. Masz fanów, zespół. Prędzej to ja pojadę z tobą niż ty zostaniesz.
- Nie zostawię cię samej. Obiecuję.
"Prawdziwa miłość połączyła ich
Walczyli do końca, chociaż brakło sił
Ona nie chciała by każdego dnia
Musiał patrzeć jak upada tak
Pomyśl jaki to był dla nich ból
Wiedząc, że w końcu odejdzie znów
Wiedząc, że w końcu nadejdzie czas
że wezwie ją do góry, że odejdzie w dal...
Dalej zegar bił, a poprawy brak
Jej ciało z dnia na dzień straciło blask
mimo, że organizm walczył cały czas
Ona była jedną z najszczęśliwszych gwiazd"
Siedziałaś na krześle przed toaletka w waszej sypialni. Jeszcze pół roku temu go tam nie było ale teraz nie miałaś siły stać przez pół godziny.
- Wyglądasz ślicznie.- Liam pocałował cię w czoło.
- Nie kłam. Jestem chuda, blada.
- Jesteś moja.- powiedział i dał ci buziaka w ramię.
Wyciągnęłaś rękę w jego stronę.
- Pomożesz mi wstać?- zapytałaś.
Jednak zamiast podać ci dłoń brunet podniósł cię i zbiegł z tobą po schodach.
- Liam ty wariacie postaw mnie na ziemię!
Chłopak posadził cię na blacie kuchennym.
- To co robimy na obiad?- zapytał.
- Lasange.- uśmiechnęłaś się do niego.- Tylko pomóż mi zejść.
- Ty księżniczko odpoczywasz.
"On całe dnie spędzał obok niej
z zapartym tchem paczył w oczy jej
nieważne, że kończył jej się czas
dopóki byli razem, mogli radę dać"
Leżałaś ze swoim chłopakiem Liam'em i oglądaliście film.
- Liam boję się.
- Czego?
- Tego, że za każdym razem kiedy zasypiam mogę się już nigdy więcej nie obudzić.
- Jeszcze mamy czas.- Payne cmoknął cię w czoło.- Wiesz kto dzisiaj do nas wpadnie?
- Nie wiem. Louise?- zgadywałaś.
- Nie. Lepiej.- brunet uśmiechnął się do ciebie.
- Simon.- zgadywałaś dalej.
- Katy Parry.
- Wow. Jak to załatwiliście?
- Harry ma swoje znajomości.
- Mówiłam ci już, że cie kocham?
- Tak ale zawsze możesz powiedzieć jeszcze raz.
- Kocham cię.
"mijały dni, gorzej z nią
zbliżamy się do końca choć...
wie, że z życiem musi żegnać się
odchodzi szczęśliwa, bo on przy niej jest"
Leżałaś w białej szpitalnej sali podłączona do pikających maszyn. Koło ciebie na niewygodnym krzesełku siedział Liam i ściskał twoją rękę. Byliście pewni, że to już dzisiaj bo od rana czułaś się strasznie słabo.
- Liam.- powiedziałaś słabym głosem.
- Tak skarbie?
- Obiecaj mi, że będziesz się troszczyć o chłopaków, że będziesz im robić śniadania i zaganiać do łóżek. Obiecaj.
- Obiecuję.
Przytuliłaś się mocno do jego ręki i wdychałaś jego zapach.
- Liam.
- Tak księżniczko?
- Już się nie boję.- oznajmiłaś.
- Dlaczego?
- Bo wiem, że nawet już po tamtej stronie zawsze będę cię kochać.
- Ja ciebie też.
- Ale obiecaj mi coś jeszcze. Nie idź do mnie tak od razu. Znajdź sobie kogoś nowego, miej dzieci. Tak jak my marzyliśmy. Tylko mi nie było to dane ale tobie jest więc wykorzystaj to. Dobrze? Obiecaj.
- Obiecuję.
- I zawsze pamiętaj o jednym. Kocham cię.- powiedziałaś a twoje powieki zaczęły opadać.
"Uczucie pomogło jej pokonać strach, walczyć tak
On pod koniec pocałował ją i
szepnął do jej ucha: Zawsze razem, mimo to..."
____________________________________________________________
Pisząc końcówkę tego imagina płakałam jak bóbr. Przepraszam, że tak późno.

Prawdziwy...
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję że twoja mama przeżyje ;/
OdpowiedzUsuńA co do imagina cudo *.*
Taki śmutny ;/
Dzięki. Kiedy pisałam tego imagina myślałam o tym że jeżeli będę miała nowotwór (a będę go miała na 99%) to chcę, żeby moja historia była właśnie taka.
Usuń