środa, 26 marca 2014

Mimi's Story Chaptr IV "Ktoś wszedł do holu"

06.10.2014             Drogi Pamiętniku!
Wiem, że mi nie uwierzysz ale to prawda. Harry zaprosił
mnie na randkę! Chłopak, którego kocham zaprosił mnie na
RANDKĘ! Ale dość powtarzania się. Pewnie chcesz wiedzieć jak
to było, no wiec... Poszliśmy razem z chłopakami do pokoju
gier w ich domu. Kiedy ja i Harry graliśmy w bilarda, oni "po
cichu" się ulotnili. Pisząc "po cichu" mam na myśli, że Louis wywalił się na schodach, Liam zaczął go głośno opieprzać a Niall zachłysnął się Colą i dostał głośnej czkawki. Kiedy chłopcy
już sobie poszli Harry zaczął coś dukać i się czerwienić.
W końcu kiedy obiecałam się z niego nie śmiać powiedział coś
takiego "Mimi jak już pewnie wiesz...no...eee...jesteś
zachwycającą dziewczyną...i...no...czy zgodzisz się iść ze mną
do restauracji?". Specjalnie na tę okazję kupiłam sobie sukienkę 
i żakiet. Czekaj na ciąg dalszy;)

Kiedy skończyłam pisać pobiegłam do sypialni aby przebrać się w mój strój na dzisiejszy wieczór. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłaś sobie delikatny makijaż.
- Boże to już!- powiedziałaś uradowana i wybiegłaś z mieszkania.
Pod budynkiem czekał już na mnie Harry. Wsiadłaś do samochodu.
- Hej Harry!- przywitałaś się z chłopakiem.
- Witaj Piękna!- odpowiedział na moje przywitanie.
- To gdzie jedziemy?- zapytałam.
- Zobaczysz.- powiedział i wcisnął pedał gazu.

Oczami Liam'a
Tak jak Harry o to prosił zaraz po tym jak nasze gołąbeczki odjechały wszedłem do budynku w którym mieszkała Mimi. Wjechałem windą na odpowiednie piętro i otworzyłem drzwi do  mieszkania numer 12 podrobionym przez Loczka kluczem. Pchnąłem drzwi i wszedłem do holu. Z salonu dochodziły jakieś głosy.
- Pewnie zostawiła włączone radio.- pomyślałem.
Wtedy podbiegł do mnie mały piesek, który wyglądem przypominał trochę fryzurę Hazzy i zaczął na mnie szczekać.
- Już wróciłaś Mimi?!- usłyszałem krzyk z salonu.- Czyli jednak twój Loczuś cię wystawił do wiatru?
Zacząłem się po cichu wycofywać jednak wtedy ktoś wszedł do holu.
- Aaaaaa!- krzyknęła dziewczyna.
- Proszę nie krzycz.- poprosiłem i podszedłem do niej.- Jestem Liam Harry poprosił mnie, żebym przygotował dla Mimi niespodziankę.
- Jak tu wszedłeś?
- Mam klucz.
- Skąd?
- Jak byliśmy tu w czwartek to Harry niby poszedł do sklepu. Tak naprawdę wyjął klucz z zamka i poszedł do naszego kumpla ślusarza, żeby ten dorobił klucz. A jak ty masz na imię?
- Paris.
- A pomożesz mi?
- Jasne ale musimy się zwinąć przed nimi.

Oczami Mimi
Zatrzymaliśmy się pod jakąś drogą restauracją. Harry pomógł mi wyjść z samochodu. Weszliśmy do budynku. Na podłodze leżały czerwone wykładziny a z sufitu zwisały diamentowe żyrandole.
- Stolik na nazwisko Styles poproszę.- powiedział Hazza do jednego z ubranych w garnitur kelnerów.
Chłopak zaprowadził nas do stolika i podał menu.
- Co zamawiasz?- zapytał mnie Loczek.
- Nie wiem chyba coś lekkiego.
- Nie musisz się odchudzać. Już wystarczy.- powiedział i szturchnął cię w bok.- Ja wezmę lasange.
- To ja też.

Po pysznej kolacji Harry odwiózł mnie do domu. 
- Paris, Lily piesku gdzie jesteście?- krzyknęłam w głąb mieszkania.
Zaczęłam ich szukać. Kiedy weszłam do łazienki stanęłam jak wryta.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz