__________________________________________________________
- Mamo kim jest mój tatuś?- twoja córka po raz kolejny zadała ci to pytanie.
- Mel nie rozmawiajmy teraz o tym.- uśmiechnęłaś się do córki.- Kończysz dzisiaj trzy latka. Leć się bawić z Sue i Camille.
- Dobze mamusiu.- odparła i pobiegła w stronę koleżanek.
Poszłaś do kuchni i zaczęłaś przygotowywać poczęstunek dla dziewczynek.
- Wiesz, że będziesz musiała jej kiedyś powiedzieć?- zapytała cię twoja przyjaciółka Diana.
- Kochana wiesz dobrze, że nie chcę wracać do tego tematu. Wolę, żeby mała myślała, że jej ojciec nie żyje niż powiedzieć jej, że jej rodzony ojciec (myślę, że to sformułowanie jest niepoprawne ale przypadło mi do gustu) się jej wyrzekł.
- [T.I] czy ty słyszysz co ty mówisz? A gdyby twoja mama ci tak powiedziała to jak byś się czuła?
- Diana kiedy mu powiedziałam o ciąży miał 19 lat i znając życie przerosła go perspektywa bycia ojcem. Zaczął mnie oskarżać o zdradę kazał się wynieść. A ja jak głupia czekałam na niego, wylewałam łzy w poduszkę i cierpiałam.
- A jak kiedyś go spotkasz na ulicy? Co mu powiesz? Przecież on są do siebie tak podobni. Burza loków, zielone oczy, no i mała już umie pięknie śpiewać...
- Przestań!- zaczęłaś płakać.- Ja nie chcę go pamiętać!- teraz już rzewnie płakałaś.
- Cii już dobrze.- przyjaciółka przytuliła cię.- Ale muszę ci coś powiedzieć. I obstawiam, że jest to moje ostatnie 15 minut życia. Jakiś tydzień temu była byłam na zakupach i wpadł na mnie Harry.- otworzyłaś oczy ze zdumienia.- Daj mi skończyć. Myślałam, że mnie nie pozna ale było inaczej. Zatrzymał mnie i zaczął wypytywać o ciebie i małą. Prosił o jakiś kontakt i tak mnie męczył, że zaprosiłam go na urodziny Melanie.
- Co zrobiłaś!?
- Mówiłam, że mnie zabijesz.- mruknęła Diana w momencie kiedy rozległ się dzwonek do drzwi.
- I to pewnie oni teraz stoją pod naszymi drzwiami!?
- Tak.
- Mel chodź do mamy!- zawołałaś córkę.
Dziewczynka przybiegła do was i dała ci buziaka w rękę.
- Ciocia zrobiła ci urodzinową niespodziankę i zaprosiła One Direction.- mała mimo, że miała tylko 3 latka słuchała ich, muzyki. Nie żebyś ty chciała ale Diana jest Directionerką.
Po policzkach dziewczynki popłynęły łzy szczęścia, które otarłaś kciukiem.
- Mama idziemy otwozić.- mała pociągnęła cię za rękę.
Otworzyłyście drzwi za którymi rzeczywiście stało 1D. Mała skryła swoje oczka w swoich małych rączkach. Wpuściłaś chłopaków.
- Cześć jestem Lou a to jest Zayn...- zaczął prezentację Tommo.
- Nie musisz.- przerwałaś mu.- Wie jak macie na imię i nawet ma waszą płytę.
- Widzisz Lou a mówiłeś, że tylko nastolatki nas słuchają.- zaśmiał się Harry.
- Rozgoście się.- wskazałaś gościom drogę do salonu.- A ja idę przygotować tort.
Harry poszedł za tobą do kuchni. Ty jednak nie zwracałaś na niego uwagi.
- [T.I] przepraszam.- szepnął po chwili.
- I co myślisz, że powiesz sorry a ja znowu będę na każde twoje zawołanie?! Nie Harry te czasy się skończyły! Miałeś szanse się wykazać, a ty zamiast podołać zadaniu zwiałeś jak tchórz!
- Ja żałuję.- załkał Hazza.
- Nie było cię przez prawie 4 lata bo wolałeś karierę ode mnie i od dziecka! A ja nie chcę tego znowu, nie chcę znowu cierpieć!
Harry podszedł do ciebie i wpił się w twoje usta. Pierwszy raz od ponad trzech lat czułaś smak jego ust.
- Wróć do mnie.- szepnął.
- Jeśli obiecasz dać Mel dom i kochającego tatę to tak.
- Obiecuję.
Dałaś Harremu drugą szansę i nie żałujesz. Melanie to prawdziwa córeczka tatusia. Kiedy wychodzi od was z domu płacze tak strasznie, że ostatnio Harry musiał u was nocować.
Dzisiaj po długich namowach Harego wybrałaś się z nim na randkę.
Loczek musiał wynająć dla was całą restaurację bo byliście tylko wy. Grała cicha muzyka a wszędzie paliły się świece. Kiedy skonsumowaliście kolację Harry wstał.
- Mogę prosić panią do tańca?
- Ale ty nie umiesz tańczyć.
- Dla ciebie wszystko.- Hazza uśmiechnął się cwaniacko.
Wstaliście przeszliście na parkiet i zaczęliście się kołysać w rytm muzyki.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też
*2 lata później*
Siedziałaś ze swoim narzeczonym i waszą pięcioletnią córeczką na kanapie i oglądaliście film.
- Mamo, tato bo wszystkie dzieci w przedszkolu mają braciszków albo siostrzyczki a ja też chcę.- wasza córka zrobiła oczy kota ze Shreka.
- Słyszysz skarbie.- Harry zaczął się w ciebie intensywnie wpatrywać.
- Dla niego każdy pretekst jest dobry.- westchnęłaś.
- Prosie.- Harry i wasza córka zaczęli cię błagać. Mel o rodzeństwo a Loczek pewnie się domyślacie o co.
- Nie.- zaprzeczyłaś.
- Melanie jeżeli chcesz mieć rodzeństwo to musisz poczekać 9 miesięcy.- powiedział Harry, wziął cię na ręce i zaniósł do sypialni.
Tam położył cię na łóżku i zaczął całować.
- Tato zawieziesz mnie do wujka Zayn'a?- w drzwiach stanęła Mel.
- Po co?
- Bo powiedział, że jak będziecie tak robić to mam się do niego zwijać bo inaczej będę światkiem taaakiej demolki- mała zrobiła gest pokazujący jak wielkich rozmiarów miała być owa demolka.
- Mel jesteś bardzo mądra ale teraz chodź do nas.- Loczek poklepał miejsce na środku łóżka.
Mała przybiegła i zwinęła się w kłębek. Keidy zasnęła Hazza wyciągnął cię z pod kołdry.
- Chodź idziemy.
- Gdzie?
- Robić małej braciszka.- oznajmił poważnie i pociągnął cię po schodach na dół.
Harry postawił na swoim równo 9 miesięcy po tym zdarzeniu na świat przyszedł wasz synek Edward.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz