środa, 5 marca 2014

Mimi's Story chapter II " A potem przelecisz w męskim kiblu jak jakąś ostatnią dziwkę"

Siedziałem na niewygodnym krześle i wpatrywałem się w modelki chodzące po wybiegu.
- Jak jej zaproponować spotkanie?- myślałem.- Przecież ona na pewno się nie zgodzi. Jest taka ładna a ja to co? Moja szopa włosów, brzydki nos... Jak ją zaprosić?
- Zayn.- szepnąłem przyjacielowi.- Musisz mi pomóc.
Malik zrobił zdziwioną minę, bo przecież ja nigdy nie proszę o pomoc.
- Zayn nie wiem jak zagadać do jednej z modelek.
- Hahaha! A gdzie się podział nasz mistrz flirtu? Co?
- Ale jak ona powie, że nie. Zbłaźnię się. I co wtedy?
- Boże stary daj jej swój numer, zaproś ją na drinka albo do nas do domu.

Cały pokaz siedziałem jak na szpilkach. A co jeśli się nie zgodzi? Jeżeli zrobię z siebie błazna. Przecież miałem już tyle dziewczyn, że może myśleć, że jestem flirciarzem, który chce ją tylko przelecieć i zostawić. Kiedy tylko pokaz się skończył od razu pobiegłem za kulisy. Kiedy dziewczyna się ubrała podszedłem do niej.
- Hej! Jestem Harry Styles.- przedstawiłem się.
- Mimi De La Cruse.- blondynka podała mi rękę a ja delikatnie ją uścisnąłem.
- Naprawdę świetnie wypadłaś na tym pokazie.
- Byłeś na innych czy tylko zmyślasz?- zapytała podejrzliwie.
- Byłem na dwóch.- odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Wow. Mój były chłopak był tylko na dwóch ale i tak wyszedł w połowie tego drugiego.
- Hahaha.- zaśmiałem się.- Tak sobie myślę, może wyskoczylibyśmy do jakiegoś klubu.
- Tak a potem dosypiesz mi coś do drinka i przelecisz w męskim kiblu jak jakąś ostatnią dziwkę. Nie dzięki.- powiedziala, wyminęła mnie i ruszyła do drzwi.
Podbiegłem do niej i zatrzymałem.
- Poczekaj nie chodzi mi o to. Jak nie chcesz iść do klubu to możemy iść do parku albo chociaż daj mi swój numer.
- A po co ci on?- zapytała.
- Bo wydajesz się miłą osobą i po tej krótkiej konwersacji mogę wywnioskować, że masz niesamowity charakter.
- Dobra, możemy iść na ten spacer.- zgodziła się.
Uradowany otworzyłem drzwi i ruszyliśmy razem przez chłodne styczniowe powietrze.
Rozmawialiśmy chwilę.
- Może odprowadzę cię do domu.- zaproponowałem.
- Ok.- zgodziła się.
Po kilkunasto minutowym spacerze znaleźliśmy się na Oxford Street.
- To tu.- oznajmiła.
- To dasz mi swój numer?- zapytałem.
- Dobra.- powiedziała i podała mi ciąg liczb a ja zapisałem go w telefonie.- To może do zobaczenia.
Pomachała mi ręką i weszła do wielkiego budynku.

Kiedy wchodziłem do domu czułem się jak bym był na haju. Pobiegłem do salonu nucąc pod nosem "Happy".
- Coś ty taki szczęśliwy?- zapytał mnie Louis.
Opowiedziałem mu całą historię. Lou zagwizdał.
- To ta Mimi.- Niezła laska. Ładna, młoda i napewno jest niezła w łóżku.- pochwalił mnie Tomlinson.
- Boo Bear postaraj się nie myśleć tylko o jednym.- powiedziałem.
- Powiedział facet, który nawet o tym śni.- zadrwił Lou.
- Dobra. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia i nie chcę niczego skopać. Ok? Więc jeżeli do nas przyjdzie to wy też macie się zachowywać.
- A kiedy do nas wpadnie?- zapytał Niall.
- Jak ją zaproszę a ona się zgodzi.- powiedziałem a potem posmutniałem.- O ile w ogóle się zgodzi.

Oczami Mimi
Jeden sygnał, drugi, trzeci w końcu odebrała.
- Hej Paris.- przywitałam się.
- Witaj Mimi.- przyjaciółka odpowiedziała na moje powitanie.
- Zgadnij co się stało po pokazie.
- No nie wiem. Ale znając ciebie podniecasz się tym, że menadżera dał ci dwa dni wolnego.
- Nie tym razem coś lepszego.
- Tydzień wolnego.- zgadywała Laywillion.
- Nie. Harry Styles chciał się ze mną umówić.
- A ty co?
- Powiedziała, że w życiu nie pójdę z nim do klubu. A ten uparł się, że chce mój numer telefonu.
- I co dałaś mu?
- No a co innego miałam zrobić?
- Boże co ja bym dała za jeden wieczór z Liam'em...- zaczęła marzyć Paris.
- Ja nie jestem taka jak ty. Pamiętaj o tym. Dobranoc.- powiedziałam i rozłączyłam się.

1 komentarz:

  1. Świetne! Super piszesz! Zapraszam cie do siebie, próbuję rozkręcić swój stary blog.

    1d-informations.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń