Weszliśmy z zakupami do domu. Liam zaczął rozpakowywać torby, Niall rozwalił się na kanopie a Zayn poszedł zapalić.
- Ja idę zobaczyć co z Lou.- oznajmiłem i poszedłem po schodach do pokoju przyjaciela.
Zapukałem do drzwi lecz nikt mi nie odpowiedział. Zaniepokojony delikatnie uchyliłem drzwi. Louis leżał na łóżku słodko śpiąc. Postanowiłem go nie budzić bo ostatnio nie może spać więc tylko wszedłem do pokoju i usiadłem na łóżku. Po chili chwyciłem pled leżący na brzegu posłania i zacząłem go nim przykrywać jednak okrycie zahaczyło o rękę Lou i na podłogę spadło pudełko po środkach nasennych. Otworzyłem je. Było prawie puste.
- Louis! Lou obudź się.- zacząłem klepać Tommo po twarzy.- Liam chodź tu! Louis nałykał się tabletek nasennych.
Usłyszałem na schodach tupot nóg. Liam woadł do pokoju i pochylił się nad Tomlinson'em.
- Oddycha.- oznajmił.- Niall zadzwoń po karetkę.
- Stary coś ty narobił?
Cały w nerwach siedziałem na niewygodnym
szpitalnym krześle.
- A co jeśli coś mu się stanie?-
myślałem.- Jeżeli przez to, że zostawiłem go samego już nic nie będzie tak
samo? W sumie to już nic nie jest tak samo. Od śmierci [T.I] Louis wariuje z
tęsknoty i rozpaczy. Okleił sobie pokuj jej i ich zdjęciami, śpi przytulony do
jej koszulki, płacze po nocach.
Z sali wyszedł lekarz.
- I co z nim?- zapytałem gwałtownie
podrywając się z krzesała.
- Zrobiliśmy mu płukanie żołądka i teraz
jest trochę słaby ale w przeciągu tygodnia powinien wrócić do formy.- wyjaśnił
doktor.- No i czeka go rozmowa z psychologiem.
- A czy możemy do niego wejść?-
zapytałem.
- Tak oczywiście.- mężczyzna uśmiechnął
się pokrzepiająco i odszedł.
Pchnąłem szklane drzwi i weszliśmy do
białego pokoju. Na środku pomieszczenie stało łóżko, na którym leżał nasz Boo
Bear, nasz mały chłopiec, który był podłączony do jakiejś maszyny, która miała
kontrolować jego funkcje życiowe, który był tak blady, który był tak kruchy.
- Tommo dlaczego to zrobiłeś?-
zapytałem.
- Bo ja tak tęsknię za [T.I]. Ja chcę ją
powrotem, chcę ją przytulić, pocałować. A skoro ona nie może przyjść do mnie to
ja przyjdę do niej.
Podszedłem do niego i przytuliłem go.
- Ale ja nigdzie nie pozwolę ci odejść.
Oczami
Louis’a
Leżałem na szpitalnym łóżku popijając herbatę.
- Już byłem tak blisko ciebie [T.I].-
myślałem.- Ale już niedługo do ciebie przyjdę. Tylko najpierw muszę poudawać,
że chcę tu zostać, żeby Harry zostawił mnie na chwilę samego. Ale przyjdę do
ciebie.
Odstawiłem kubek na stolik i zasnąłem.
Zobaczyłem ją.
Zobaczyłem mój skarb. Moją [T.I]. Tańczyła na środku wielkiego wrzosowiska.
Podbiegłem do niej i mocno przytuliłem.
- Mówiłem ci, że
przyjdę.- powiedziałem.
Już chciałem ją
pocałować lecz ona położyła swój palec na moich ustach.
- Nie mamy dużo
czasu.- szepnęła.
- Jak to
przecież będziemy już razem na zawsze.
- Nie Louis ty
cały czas żyjesz.
- No to to
zmienimy.
- Nie Lou ty
masz żyć. Masz chodzić do kina, rozmawiać i śmiać się z chłopakami, poznawać
nowych ludzi.
- Ale ja tak za tobą
tęsknię…
- A przede
wszystkim masz znaleźć miłość.
- Ja kocham
ciebie.- zaprotestował Lou.
- Pamiętasz jak
opowiadałam ci historię mojej mamy?
- Tak. Twój tata
zmarł w wypadku samochodowym zanim się urodziłaś.
- A czy mama
popełniła samobójstwo?
- Nie.
- Czy znalazła
nowego partnera?
- Tak.
- Więc ty znajdź
nową dziewczynę.
- [T.I] ja nie
mogę.
- Obiecaj mi.
- Ale ja cały
czas kocham ciebie.
- Obiecaj.- powtórzyła.
- Obiecuję.-
szepnąłem.
Gwałtownie otworzyłem oczy i usiadłem na
łóżku.
- Obiecuję.- szepnąłem.
Pisząc to płakałam jak bóbr. Ta historia
jest taka smutna i tak w niej krzywdzę Lou. A teraz pytanie! Co teraz zrobi
Lou? Czy wywiąże się z obietnicy danej [T.I]?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz